Legioniści rzymscy

Legioniści rzymscy


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.


Legioniści w służbie państw nierzymskich?

Wpadłem na pomysł tego posta pewnego dnia, grając w „Rome: Total War”. W tej grze istnieją trzy frakcje: Imperium Seleucydów, Armenia i Numidia, w których można rekrutować „legionistów”. Przedstawieni są jako wyglądający dokładnie tak, jak rzymscy legioniści z gry, tylko w kolorach ich odpowiednich frakcji i mają te same statystyki.

To skłoniło mnie do myślenia – ilu współczesnych Rzymian skopiowało styl walki legionistów? Dość powszechnie wiadomo, że hellenistyczne typy oddziałów – hoplici, falangici, thureophoroi i peltaści – były kopiowane w całym postaleksandrskim świecie od Hiszpanii po Indie. Jednak stosunkowo mało uwagi poświęcono pozornym próbom sojuszników i wrogów Rzymu, by skopiować organizację, taktykę i uzbrojenie zwycięskich wojsk Imperium.

Numidia
Mniejsze królestwa Numidii – współczesne Maroko – były znane głównie z lekkiej kawalerii i słoni. Pamiętam jednak, jak czytałem o numidyjskim księciu, który szkolił wybraną kompanię piechoty, by walczyć jak Rzymianie. Afrykański buntownik Tacfarinas (który w rzeczywistości nie był Numidyjczykiem, ale pochodził z podobnego plemienia) również szkolił swoich wyznawców w używaniu rzymskiej broni i zbroi oraz w walce w formacjach legionowych.

Armenia
Nie wiem nic o wojskach opartych na rzymskich legionistach używanych przez Ormian – podobnie jak ówcześni Partowie, Ormianie byli znani głównie z jazdy pancernej i łuczników. Jednak od I do III wieku ne Armenia była królestwem lub prowincją Rzymu, z przerwami, więc czy jest możliwe, że mogli mieć jednostki piechoty szkolone przez rzymskich oficerów?

Imperium Seleucydów
Wyżej wspomniana gra ma jednostkę imitujących legionistów dla swojego imperium Seleucydów, ale nie znalazłem żadnych historycznych wzmianek o Seleucydach zatrudniających takie wojska. Czy ktoś wie o Seleucydach zatrudniających rzymskich najemników lub żołnierzy wyszkolonych do walki jak Rzymianie?

Egipt ptolemejski
Istniał sprzymierzony kontyngent rzymskich legionistów, początkowo dowodzony przez niejakiego Aulusa Gabiniusza, służącego w Egipcie za czasów Ptolemeusza Auletesa. Te „Gabiniani” istniały jeszcze za panowania jego córki Kleopatry i starły się z Juliuszem Cezarem podczas jego pobytu w Egipcie. W swojej biografii słynnej królowej Michael Grant twierdzi, że istnieją epigraficzne dowody na to, że rzymscy żołnierze służyli w Egipcie jako najemnicy już w połowie III wieku p.n.e.

Partia i Han Chiny
To, czy Rzymianie pojmani w klęskach zadanych przez Partów, kiedykolwiek trafili do Chin jako najemnicy czy żołnierze-niewolnicy, było źródłem pewnej debaty. Ale jest bardzo prawdopodobne, że Rzymianie schwytani lub przekupieni przez Partów mogli się pojawić, walcząc w swoim narodowym stylu, w partyjnym porządku bitewnym.

Sasanidów Persja i Palmyra
Za panowania Sewera Aleksandra (222-235 ne) cesarz Perski Ardashir I rzekomo przekupił kohortę legionistów, aby zamordowali Flawiusza Herakleo, gubernatora rzymskiej Mezopotamii, i oddalili się armii perskiej. Ogromna liczba rzymskich żołnierzy została schwytana przez jego następcę Szapura I w latach 250-tych i na początku 260-tych, ale ich dalszy los nie jest znany. Czy zostali wysłani na jakąś odległą granicę Persji, by bronić się przed wrogami nierzymskimi? A może zostali zatrudnieni do szkolenia perskiej piechoty do bardziej efektywnej walki? Zwłoki perskiego piechoty, który zginął w kopalni w Dura Europos ok. 1930 r. 255 AD – jak również dzieła sztuki z synagog z kilku miejsc na Bliskim Wschodzie w III wieku – wskazują, że żołnierze zarówno Persji, jak i Palmyry byli wyposażeni tak samo jak współcześni legioniści rzymscy.

Czy ktoś ma jakieś przemyślenia, uwagi krytyczne lub uzupełnienia powyższych informacji? Jakieś źródła o legionistach w armiach ormiańskich i seleucydów?

Salah

Okamido

Cóż, wierzę, że Seleucydzi przyjęli sprzęt „Legionowy” i luźną kopię formacji (po Magnezji), ale oczywiście nie wyglądałyby one jednak jak podzielone na segmenty Legiony Imperium.

Swetoniusz twierdzi, że Juba miał do dyspozycji 3 (?) „legiony”, podczas gdy Tacyt mówi o numidyjskiej armii Tafarinas zawierającej &#8220wybranych mężczyzn uzbrojonych na sposób rzymski&#8221 (Roczniki, 2.50).

Nie wiem, czy legiony Juby były w ogóle zaprojektowane lub wyposażone na modłę rzymską w tamtych czasach.

Okamido

Z Historii Rzymu Appiana: Wojna Mitrydatyczna, str. 87:

Ugabug

Syla1

Wpadłem na pomysł tego posta pewnego dnia, grając w „Rome: Total War”. W tej grze istnieją trzy frakcje: Imperium Seleucydów, Armenia i Numidia, w których można rekrutować „legionistów”. Przedstawieni są jako wyglądający dokładnie tak, jak rzymscy legioniści z gry, tylko w kolorach ich odpowiednich frakcji i mają te same statystyki.

To skłoniło mnie do myślenia – ilu współczesnych Rzymian skopiowało styl walki legionistów? Dość powszechnie wiadomo, że hellenistyczne typy oddziałów – hoplici, falangici, thureophoroi i peltaści – były kopiowane w całym postaleksandrskim świecie od Hiszpanii po Indie. Jednak stosunkowo mało uwagi poświęcono pozornym próbom sojuszników i wrogów Rzymu, by skopiować organizację, taktykę i uzbrojenie zwycięskich wojsk Imperium.

Numidia
Mniejsze królestwa Numidii – współczesne Maroko – były znane głównie ze swojej lekkiej kawalerii i słoni. Pamiętam jednak, jak czytałem o numidyjskim księciu, który szkolił wybraną kompanię piechoty, by walczyć jak Rzymianie. Afrykański buntownik Tacfarinas (który w rzeczywistości nie był Numidyjczykiem, ale pochodził z podobnego plemienia) również szkolił swoich wyznawców w używaniu rzymskiej broni i zbroi oraz w walce w formacjach legionowych.

Armenia
Nie wiem nic o wojskach opartych na rzymskich legionistach używanych przez Ormian – podobnie jak ówcześni Partowie, Ormianie byli znani głównie z jazdy pancernej i łuczników. Jednak od I do III wieku ne Armenia była królestwem lub prowincją Rzymu, z przerwami, więc czy jest możliwe, że mogli mieć jednostki piechoty szkolone przez rzymskich oficerów?

Imperium Seleucydów
Wyżej wspomniana gra ma jednostkę imitujących legionistów dla swojego imperium Seleucydów, ale nie znalazłem żadnych historycznych wzmianek o Seleucydach zatrudniających takie wojska. Czy ktoś wie o Seleucydach zatrudniających rzymskich najemników lub żołnierzy wyszkolonych do walki jak Rzymianie?

Egipt ptolemejski
Istniał sprzymierzony kontyngent rzymskich legionistów, początkowo dowodzony przez niejakiego Aulusa Gabiniusza, służącego w Egipcie za czasów Ptolemeusza Auletesa. Te „Gabiniani” istniały jeszcze za panowania jego córki Kleopatry i starły się z Juliuszem Cezarem podczas jego pobytu w Egipcie. W swojej biografii słynnej królowej Michael Grant twierdzi, że istnieją epigraficzne dowody na to, że rzymscy żołnierze służyli w Egipcie jako najemnicy już w połowie III wieku p.n.e.

Partia i Chiny Han
To, czy Rzymianie pojmani w klęskach zadanych przez Partów, kiedykolwiek trafili do Chin jako najemnicy czy żołnierze-niewolnicy, było źródłem pewnej debaty. Ale jest bardzo prawdopodobne, że Rzymianie schwytani lub przekupieni przez Partów mogli się pojawić, walcząc w swoim narodowym stylu, w partyjnym porządku bitewnym.

Sasanidów Persja i Palmyra
Za panowania Sewera Aleksandra (222-235 ne) cesarz Perski Ardashir I rzekomo przekupił kohortę legionistów, aby zamordowali Flawiusza Herakleo, gubernatora rzymskiej Mezopotamii, i oddalili się armii perskiej. Ogromna liczba rzymskich żołnierzy została schwytana przez jego następcę Szapura I w latach 250-tych i na początku 260-tych, ale ich dalszy los nie jest znany. Czy zostali wysłani na jakąś odległą granicę Persji, aby bronić się przed wrogami nierzymskimi? A może zostali zatrudnieni do szkolenia perskiej piechoty do bardziej efektywnej walki? Zwłoki perskiego piechoty, który zginął w kopalni w Dura Europos ok. 1930 r. 255 AD – jak również dzieła sztuki z synagog z kilku miejsc na Bliskim Wschodzie w III wieku – wskazują, że żołnierze zarówno Persji, jak i Palmyry byli wyposażeni tak samo jak współcześni legioniści rzymscy.

Czy ktoś ma jakieś przemyślenia, uwagi krytyczne lub uzupełnienia powyższych informacji? Jakieś źródła o legionistach w armiach ormiańskich i seleucydów?


Dziesięć rzeczy, których nie wiedziałeś o legionach rzymskich

Legion rzymski był jedną z najbardziej przerażających armii starożytnego świata. Dzięki potędze rzymskiego legionu wpływy rzymskiego imperium rozprzestrzeniły się od Szkocji do północnego Iragu i na granice Etiopii. Przez wieki uważano ich na polu bitwy za niemal niezwyciężonych, pokonując zaciekłych wrogów, takich jak Celtowie i Persowie. Jeśli Legion Rzymski zostałby kiedykolwiek pokonany, szybko zemściliby się, a ich zemsta byłaby brutalna.

Jednym z powodów, dla których tak bardzo obawiano się Legionu Rzymskiego, było to, że ciągle się zmieniał. Legion nigdy nie tkwił w dawnych tradycjach. Gdyby zostali pokonani przez wroga, szybko zreorganizowaliby się i wyciągnęliby wnioski z porażki, aby wrócić dziesięciokrotnie. Strategie rzymskiego legionu zmieniły się, aby dopasować się do zmieniającej się technologii i potrzeb każdej bitwy. Odnosili sukcesy na wielu polach bitew, bez względu na ukształtowanie terenu czy klimat. Nawet dzisiaj wielu dowódców wojskowych i historyków postrzega Legion Rzymski jako jedną z najpotężniejszych sił bojowych w historii, z której można się jeszcze wiele nauczyć. Niektóre z największych umysłów wojskowych w ramach swoich sukcesów przypisywały się studiowaniu taktyki Legionu Rzymskiego.

Oto dziesięć mało znanych faktów na temat legionów rzymskich.


Nieposłuszny rzymski legionista

W tym wątku zamieszczę długi esej, nad którym pracowałem, który analizuje historię i kulturę militarną armii rzymskiej w jej Republice. Aby ułatwić czytanie i ze względu na ograniczenia liczby znaków, opublikuję ten esej w trzech postach w tym wątku, z których każdy będzie oparty na następujących sekcjach tematycznych. Najpierw opublikuję również moją bibliografię, aby czytelnik mógł śledzić moje cytaty, jeśli jest zainteresowany. Mam nadzieję, że uznasz to za pouczające i interesujące.

Salustia, Katylinarium Bellum

J.E. Lendona, Żołnierze i duchy: historia bitwy w starożytności, Yale University Press, 2005

Adrianie Goldsworthym, Cezar: życie kolosa, Weidenfeld & Nicholson, 2006

Carlin A. Barton, Honor rzymski: Ogień w kościach, University of California Press, 2001

Philipa Sabina i in., Historia wojen greckich i rzymskich w Cambridge, Cambridge University Press, 2008

Grzegorz Daly, Cannae: Doświadczenie bitwy w drugiej wojnie punickiej, Routledge, 2002

Część 1: Virtus

Chciałbym postawić Ci tezę:

Legioniści rzymscy nie byli zbyt zdyscyplinowanymi żołnierzami. W rzeczywistości legioniści rzymscy byli często agresywni i indywidualistyczni, aż do głupoty i nieposłuszeństwa. Legioniści rzymscy byli żołnierzami niecierpliwymi, pochopnymi i impulsywnymi, a ich wielka odwaga niosła ze sobą dużą szansę na nieposłuszeństwo, które u współczesnych żołnierzy graniczyłoby z buntowniczością. Nie trenowali też dużo jako formacje lub grupy.

Pod tym względem nie różnili się zbytnio od swoich sąsiadów w starożytności śródziemnomorskiej. Galowie i Niemcy słynęli z upartej odwagi. Podobnie historia militarna Greków i Macedończyków pełna jest przykładów upartego, umyślnego, nieposłusznego lub buntowniczego zachowania greckich żołnierzy wszystkich poleis i politeia. Rzymska agresywność i brak dyscypliny były w rzeczywistości zgodne z zachowaniem wszystkich innych. Nie posiadali wielkich zalet dyscypliny, uporządkowania czy wyszkolenia, a ich wielka agresja była równie normalna jak na tamte czasy.

Zdaję sobie sprawę, że wielu z was właśnie wypowiedziałem herezję. Dla wielu ludzi żelazna dyscyplina i szkolenie Legionów są legendarne. Podbój rozległego Cesarstwa Rzymskiego wydaje się tego dowodem, a na poparcie tego mamy twierdzenia autorów takich jak Wegecjusz i Józef Flawiusz. Siłą Rzymu nad otaczającymi go barbarzyńskimi hordami była dyscyplina i wyszkolenie jego legionów.

Wiele już wcześniej napisano o rzymskich legionach, ich taktyce i zachowaniu w walce, o tym, jak ich skuteczność w walce wypływała z kultury i społeczeństwa, z którego się wywodzili. Dzisiaj chciałbym pogłębić kwestię virtus i dyscypliny i zbadać dogłębniej, na ile faktycznie szkoliły się rzymskie legiony w okresie klasycznym, na ile były posłuszne swoim oficerom i dowódcom, a na ile faktycznie przypominał to, co w nowoczesności uznalibyśmy za zawodową armię.

Ponownie podkreślam, że moim zamiarem jest zbadanie związku armii rzymskiej ze społeczeństwem i kulturą rzymską. Nie chcę argumentować za rzymską wyjątkowością w agresji lub dyscyplinie, lub braku dyscypliny. Byli dość typowi ze wszystkimi sąsiadami w tamtym okresie. Chciałbym jednak dokonać porównania zachowań armii rzymskiej z tym, czego nowoczesna zawodowa armia oczekiwałaby od swoich oficerów i żołnierzy. Istnieje wyraźny mit dotyczący dyscypliny i profesjonalizmu legionów, który moim zdaniem jest wyraźnie mylący.

Uważne zapoznanie się z naszymi najlepszymi źródłami dotyczącymi armii rzymskiej w okresie klasycznym ujawni coś zupełnie innego, niż się spodziewasz.

Teraz, uczciwie w interesie intelektualnym, musimy pamiętać, że nie jestem zawodowym naukowcem, ani historykiem, ani zatrudnionym jako archeolog. Posiadam jedynie tytuł licencjata archeologii i nie pracuję zawodowo w swojej dziedzinie. Te eseje stanowią zasadniczo syntezę znacznie większych oryginalnych badań przeprowadzonych przez innych w tej konkretnej dziedzinie naukowej, w połączeniu z niektórymi moimi własnymi przemyśleniami i przypuszczeniami. W szczególności muszę przytoczyć wspaniałe prace J.E. Lendona, Philipa Sabina, Adriana Goldsworthy'ego, Aleksandra Żmodikowa, Gregory'ego Daly'ego i innych. To olbrzymy, na których barkach można dostrzec odległą przeszłość przednowoczesnych działań wojennych, a w ich pracach można znaleźć znacznie więcej niż w tym małym eseju.

W tym eseju głównymi tekstami źródłowymi, na których będziemy pracować, są Polibiusz i Cezar. Inni starożytni autorzy zostaną wykorzystani do poparcia oświadczeń o rzymskiej kulturze i społeczeństwie, a kiedy ani Polibiusz, ani Cezar nie będą w stanie wyszczególnić dla nas konkretnych wydarzeń wojskowych, użyjemy najbardziej wiarygodnych innych tekstów pierwotnych, jakie możemy, takich jak Liwiusz i Plutarch. Ale dlaczego skupimy się na Polibiuszu i Cezarze? Obaj byli doświadczonymi wojskowymi, którzy widzieli wojnę i którzy szczegółowo opisali zachowanie armii rzymskiej w ich czasach. Dają nam najwyraźniejszy obraz odrębnej i ważnej epoki w historii armii rzymskiej.

Okresem, na którym będę się koncentrował, będzie armia rzymska od połowy do późnej Republiki aż do wczesnego Cesarstwa. Nazywam to klasycznym okresem Armii Rzymskiej, ponieważ to właśnie ta armia toczyła największe wojny Rzymu w okresie jej rozkwitu, co zapewniało jej dominację nad rywalami, a ostatecznie gwarantowało koniec Republiki i decydowało, kto rządzi Imperium. Był to niemal bezprecedensowy, długi okres sukcesów militarnych w obliczu naprawdę potężnej opozycji, na który późniejsi autorzy, tacy jak Wegecjusz, często spoglądali z nostalgią. Będę również argumentował, że legiony polibijskie i cesarskie wykazują wysoki stopień ciągłości behawioralnej, a zatem mogą być rozumiane jako podobne do siebie.

Polibiusz i Cezar znajdują się również po obu stronach reform Gajusza Mariusza i wierzę, że te reformy i ich wpływ na armię są często naprawdę źle rozumiane, jak to zbadamy.

Zacznijmy od dwóch terminów, które podniosłem powyżej: Virtus i disciplina.

Ważne jest, aby zrozumieć, że społeczeństwo rzymskie było światem burzliwym emocjonalnie. JE Lendon napisał, że społeczeństwo starożytnej Macedonii było jednym ze „szlachetnych towarzyszy i hucznych bankietów, społeczeństwem nieposkromionych emocji, przechwałek, pijackich morderstw, społeczeństwem, które przypominało epickie” (Lendon 2005:138), ale można było podobnie stosują ten sam opis do Republiki Rzymskiej, nawet do czasów Cezara i Cycerona. W Republice Rzymskiej nie istniała centralna siła porządkowa ani pokojowa, była to społeczność rodów szlacheckich, patronów i klientów, wielkich rywalizacji, silnych emocji, a przede wszystkim honoru i wstydu.

Rzym miał prawa, ale najczęściej były to prawa egzekwowane przez społeczność. Aby wnieść skargę z innym Rzymianinem do sądu, jak mówią nam Dwanaście Tablic, jako powód musiałeś osobiście schwytać pozwanego i postawić go przed sędzią pokoju i społecznością na Forum. To był świat wendety. Wstyd, jak mówi Cyceron, był główną bronią cenzora w jego moralnym osądzie społeczeństwa rzymskiego. (Barton 2001:18). Mos maiorum, zwyczaje przodków, były kodeksami postępowania, według których starożytny Rzymianin organizował swój świat. A przede wszystkim zdominowany przez mężczyzn świat Rzymu cenił virtus.

Rzymianin może być homo, człowiekiem, z racji urodzenia. Ale bycie Virem, mężczyzną, było zasłużonym statusem. Vir posiadał virtus, który Rzymianie uważali za najlepszą cechę, jaką człowiek mógł wykazać. Cytując Plauta:

„Virtus jest najlepszym darem ze wszystkich virtus, który stoi ponad wszystkim, robi, robi! To ona utrzymuje i chroni naszą wolność, bezpieczeństwo, życie, nasze domy i rodziców, nasz kraj i dzieci. Virtus obejmuje wszystko: człowiek z virtus ma wszelkie błogosławieństwo.” (Amfityron)

Czym więc jest Virtus? Virtus to ferrox, jest okrutny. Często tłumaczone jest na angielski nie jako „cnota”, ale jako odwaga lub męstwo. W literaturze rzymskiej często posiadanie virtus oznacza łączenie się z Magnus animus, wielkim duchem. Virtus jest również często kojarzony z vires, co oznacza fizyczną męskość, siłę, witalność i energię. To cecha młodzieńcza i energetyczna. Rzymski virtus można chyba najlepiej porównać z arete greki homeryckiej: doskonałość. Achilles był człowiekiem arete dla Greków, dla Rzymian miał niezrównaną virtus. Virtus był męstwem, siłą i energicznym, nieograniczonym duchem. Pod względem konotacji można go również porównać do francuskich słów preux lub elan.

Szczególną cechą kultury rzymskiej, jak stwierdza praca Carlina Bartona na temat Roman Honor, było postrzeganie virtus jako wymagającego po pierwsze publicznego pokazu, a po drugie testu charakteru, który ma zostać ujawniony. Co więcej, Rzymianie wierzyli, że desperacka godzina i desperacki test były lepsze w ujawnieniu virtus niż cokolwiek innego. Sam Polibiusz stwierdza, że ​​„Rzymian, zarówno pojedynczo, jak i w grupach, najbardziej należy się obawiać, gdy stoją w prawdziwym niebezpieczeństwie” (Barton 2001: 50). Cyceron pisze, że „Im większa trudność, tym większa wspaniałość”, a Seneka zgadza się z nim mówiąc: „Im większa udręka, tym większa chwała” (Barton 2001:47).

Historyk Sallust mówi nam, że Republika rozkwitła dzięki pragnieniu chwały w umysłach ludzi:

„Dla takich ludzi żadna praca nie była nieznana, żaden obszar nie był zbyt trudny lub zbyt stromy, żaden uzbrojony przeciwnik nie był w sumie straszliwym męstwem. Nie, ich najcięższa walka o chwałę polegała na tym, że każdy z nich starał się jako pierwszy pokonać wroga, wspiąć się na mur, aby być widzianym przez wszystkich wykonujących taki czyn. Uważali to za bogactwo, tę piękną sławę i wysoką szlachtę. Chwały, której pragnęli, ale byli hojni w pieniądzach, ich cel był bezgranicznej sławy, ale tylko takie bogactwa, jakie można było uczciwie zdobyć” (Bellum Catilinarium)

Mieć virtus było więc widziane przez wszystkich jako dokonujące wielkich czynów, a czyny na wojnie były najbardziej chwalebne ze wszystkich. Wojna była najbardziej desperacką godziną, najbardziej desperacką próbą, o najwyższej stawce. Z militarnego punktu widzenia okazało się to jednym z najbardziej charakterystycznych aspektów kulturowych armii rzymskiej: Rzymianie upajali się pojedynkami.

Jest to często fakt, który niektórym trudno jest pojąć, ale Rzymianie chcieli walczyć jako jednostki i chcieli rywalizować o chwałę z innymi i chcieli, aby ich społeczność postrzegała ich jako odważniejszych, bardziej cnotliwych niż inni. Wspaniały występ w pojedynku przed twoimi rówieśnikami był najszybszym sposobem na przyspieszenie twojego postępu w społeczeństwie rzymskim. Społeczeństwo rzymskie żyło w stanie ciągłych walk i rywalizacji o pozycję i status, a awans siebie i swojej rodziny poprzez zdobywanie reputacji virtus przez wielkie czyny było najszybszą drogą naprzód i w górę.

Ich szeroka gama żołnierzy wspiera indywidualną naturę bojową Rzymian w czasie wojny. Tarcza jest zakrzywiona do tyłu, jak półbeczka w przekroju. Nie możesz go nakładać ani używać razem z rówieśnikami w ścianie tarczy, ale jest to silna indywidualna obrona przed ciosami lub pociskami. Ich bronią były oszczepy i miecze, broń pojedynczego wojownika. Polibiusz mówi nam nawet wprost, że Rzymianie walczą z wystarczającą przestrzenią, aby każdy człowiek działał indywidualnie, że miecz był używany zarówno do cięcia, jak i pchnięcia, i że każdy człowiek musi mieć miejsce, aby się poruszyć (Polybius's Histories, księga 18, rozdział 30 ). Rozprzestrzeniły się do tego stopnia, że ​​każdy człowiek mógł indywidualnie walczyć skutecznie i rywalizować ze swoimi rywalami w ramach swojej grupy rówieśniczej, jak mówi nam Sallust, rywalizując ze sobą o chwałę. Dlatego też w tradycyjnym legionie hastati i welici byli najmłodszymi i najbiedniejszymi ludźmi w wojsku, innymi słowy najbardziej spragnionymi awansu społecznego, mający najwięcej do zyskania, a najmniej do stracenia. Ich zachowania w bitwie odzwierciedlają społeczeństwo starające się dać równe szanse na zdobycie chwały każdej jednostce, która postrzega indywidualną virtus jako niezwykle ważny czynnik militarny.

Rzymianie mieli w swoich umysłach wielki zasób opowieści lub przykładów o czynach ich ojców. Podobnie jak w wielu kulturach przednowoczesnych, ich ustny zapis opowieści był tym, jak uczyli młodsze pokolenia mądrości z przeszłości. Historie rzymskie są pełne niezliczonych przykładów mężczyzn podejmujących wyzwania swoich wrogów w pojedynkach, pojedynkach, monomachii i triumfach. Mogło to doprowadzić człowieka do kariery politycznej do samego konsulatu, jak w przypadku Tytusa Manliusza Torkwatusa i Marka Waleriusza Korvusa. W wysoce konkurencyjnej i opartej na rywalizacji ekonomii honoru społeczeństwa rzymskiego zwycięstwo w jednej walce było najbardziej lukratywną okazją do awansu, a zatem Rzymianie pragnęli walki w pojedynkę z zaciekłym pragnieniem. Był to dobry konkurs, którym najbardziej lubiła się i gloryfikowała kultura rzymska.

Polybius komentuje w księdze 6 swoich Dziejów: „Wielu Rzymian dobrowolnie zaangażowało się w pojedynczą walkę, aby rozstrzygnąć bitwę” i rzeczywiście w czasach Polibiusza mamy wiele relacji o Rzymianach, nawet o bardzo wysokiej randze i statusie, przystępujących do walki, aby dokonuj heroicznych czynów indywidualnych i często staraj się angażować przywódców i czempionów wroga we wspomnianych pojedynczych walkach.

Wspomnieliśmy już Torquatusa i Corvusa z odleglejszej przeszłości Rzeczypospolitej. Później w historii mówi się nam o Marcus Claudius Marcellus, który według Plutarcha zawsze przyjmował każde wyzwanie wroga do pojedynczej walki i zawsze zabijał swojego przeciwnika. Marcellus zdobył także spolia opima, największą chwałę, do jakiej rzymski arystokrata mógł aspirować: jako konsul dowodzący armią rzymską w stanie wojny, w pojedynkę walczył z wrogim generałem, królem galijskim, i zabił go własnoręcznie. . To był wielki wyczyn, z którego Marcellus słynął długo po swoim życiu. Ten sam Marcellus został przywołany do standardu, by dowodzić armią przeciwko Hannibalowi podczas drugiej wojny punickiej.

O Scypionach w czasach Polibiusza, Polibiusz mówi nam, że Scypion Starszy osobiście prowadził rzymską kawalerię w bitwie pod Ticinus, gdzie został ranny w ferworze akcji. Wskazuje to na aktywne zaangażowanie rzymskiego konsula w ogniu walki kawalerii. Dowiadujemy się również o jego synu, znanym w historii jako Scypion Afrykański, który uratował ojca w bitwie. Quoth Polybius: „Scypion [Africanus] po raz pierwszy wyróżnił się przy okazji starcia kawalerii między jego ojcem a Hannibalem w sąsiedztwie Padu. Miał wtedy siedemnaście lat, co było jego pierwszą kampanią, a jego ojciec kazał mu dowodzić wybraną drużyną konną, aby zapewnić mu bezpieczeństwo, ale kiedy zobaczył swojego ojca w bitwie, otoczony przez wroga i eskortowany tylko przez dwóch lub trzech jeźdźców i niebezpiecznie ranny, początkowo próbował nakłonić tych, którzy z nim byli, aby poszli na ratunek, ale kiedy zatrzymali się przez jakiś czas z powodu dużej liczby nieprzyjaciela wokół nich, on mówi się, że z lekkomyślną odwagą sam zaatakował siły okrążające. (Historia Polibiusza, księga 10)

Ta śmiała akcja przyniosła młodszemu Scypionowi niekwestionowaną reputację virtus, a Polibiusz twierdzi również, że w przyszłych okazjach jako generał Scypion Afrykański nie narażał się na niebezpieczeństwo bez wystarczającego powodu. Wskazuje to, że rzymski arystokrata miał potrzebę udowodnienia swojej cnoty swoim wyznawcom, co zrobił Afrykanin jako młody człowiek, ratując ojca w bitwie. Z tekstu wynika, że ​​Afrykanin różnił się od innych rzymskich generałów, którzy często bez konieczności narażali się na niebezpieczeństwo. Dlaczego to zrobili? Musieli udowodnić, że ich virtus mają jakikolwiek autorytet przed innymi Rzymianami, którzy nie będą ich szanować jako Vir, jeśli będą się powstrzymywać. Ta potrzeba udowodnienia virtus przez swoje czyny może czasami być bardzo niebezpieczna, czego dowiódł starszy Scypion ranny pod Ticinus, Aemilius Paullus, który zginął pod Kannami, oraz śmierć Marcellusa i jego kolegi konsularnego podczas potyczki kawalerii w 209 r. PNE.

Poza szeregami arystokracji relacje Polibiusza mówią nam również o rzymskim systemie honorów i nagród przyznawanych poszczególnym zwykłym żołnierzom za czyny cnotliwe. Ten system nagród zwraca szczególną uwagę na tych, którzy indywidualnie ranią lub zabijają przeciwnika, lub którzy jako pierwsi wspinają się na mur lub którzy ratują życie współobywateli w bitwie (Polybius’s Histories, księga 6, rozdział 39). Odznaczenia te są również przyznawane szczególnie tym, którzy dobrowolnie biorą udział w takich walkach podczas potyczek i małych akcji, gdzie żołnierz miał wybór, czy zaangażować się, czy nie, a zatem odważny czyn jest uważany za szczególnie godny pochwały. Polibiusz mówi nam, że dowódcy Rzymian przyznawali takie nagrody publicznie, przed zgromadzonymi szeregami społeczności, i że ci, którzy zostali pochwaleni za odwagę, byli podobnie honorowani w domu, jak w wojsku.

Patrząc na relacje Cezara z jego własnych czasów i wojen, widzimy podobny etos virtus w działaniu we wszystkich szeregach, od Cezara do zwykłego żołnierza. JE Lendon przedstawia wiarygodny argument w Żołnierzach i duchach, że kultura Republiki nieco się zmieniła, centurionowie stali się głównymi orędownikami virtus w czasach Cezara, podczas gdy arystokracja patrycjuszy coraz bardziej się od tego powstrzymywała, ponieważ nie służyli już w rzymskiej kawalerii obywatelskiej. nie było też wymagane 10 lat służby przed objęciem urzędu. Być może tak było do pewnego stopnia, ale chciałbym zauważyć, że służba wojskowa była nadal głównym motorem awansu społecznego i nawet człowiek tak cywilny jak Cyceron musiał służyć na wojnie.

Polibiusz opowiada, że ​​w rzymskiej armii z jego okresu centurionów wybierano raczej ze względu na chłodną głowę i niezłomną odwagę, niż ze względu na gorącokrwisty virtus:

„Życzą centurionom nie tyle śmiałości i śmiałości, ile naturalnych przywódców o spokojnym i zrównoważonym duchu. Nie chcą, by byli ludźmi, którzy będą inicjować ataki i otwierać pole bitwy, ale ludźmi, którzy nie zerwą się, gdy będą twardzi i pod naciskiem, i będą gotowi umrzeć na swoich posterunkach. (Historia Polibiusza, księga 6)

Jednak gotowość do śmierci na swoim posterunku była również postrzegana przez Rzymian jako forma virtus, a badania Carlin Barton wykazały, że honor Rzymian zyskał szczególną chwałę, będąc niezłomnym w duchu nawet w przypadku porażki. Może być też tak, że Polibiusz, jako sam arystokrata i osobisty przyjaciel Scypionów, skupiał się głównie na czynach szlachty kawalerii w swoim czasie, a więc nie słyszał ani nie uważał za stosowne odnotować tylu relacji o bohaterskim czyny centurionów i zwykłych żołnierzy, jak to zrobił Cezar. Cezar, będąc popularyzatorem i prowadzącym kampanię z tą samą armią przez wiele lat i niewątpliwie bardzo zaznajomiony i ściśle związany ze swoimi żołnierzami, napełnia swoje Komentarze wieloma opowieściami o szczególnie odważnych lub odważnych centurionach działających jako bohaterskie jednostki i rywalizujących ze sobą o chwałę . W tym też niewątpliwie starał się zaspokoić gusta rzymskiej publiczności, która uwielbiała takie historie odważnych ludzi i odważnych czynów. Cezar być może propaguje siebie i swoje legiony, ale to, jakie aspekty chce podkreślić, same w sobie mają znaczenie, jeśli chodzi o jego postawy i wierzenia oraz społeczeństwa i wojska rzymskie.

Być może najbardziej znanym z tych przykładów jest historia dwóch centurionów Worenusa i Pullo. Ich obóz blisko oblegany przez Nerwiów, obaj rywale rzucili sobie wyzwanie w walce waleczności i samotnie wdarli się w szeregi wroga, każdy starając się udowodnić, że jest odważniejszy od drugiego. Jak mówi nam Cezar: „Kiedy walka toczyła się najbardziej zaciekle przed fortyfikacjami, Pullo, jeden z nich, mówi: „Dlaczego się wahasz, Vorenusie? albo jakiej [lepszej] okazji do zasygnalizowania swojej męstwa szukasz? Ten dzień rozstrzygnie nasze spory”. Kiedy wypowiedział te słowa, wychodzi poza fortyfikacje i rzuca się na tę część wroga, która wydawała się najgęstsza. Worenus też nie pozostaje w obrębie muru, ale szanując wysoką opinię wszystkich, podąża za nim. (De Bello Gallico, księga 5, rozdział 44).

Zwróćmy tu uwagę na aspekt publicznego występu niezbędny do udowodnienia swojej cnoty. Zwróć uwagę na wrażliwość Vorenusa na jego społeczność, widząc go jako mniej odważnego niż inny mężczyzna. Dodatkowym dowodem dużego zaangażowania bojowego i agresji centurionów są ich straty. Kiedy Cezar wylicza straty, jakie poniósł w bitwie, niezmiennie wymienia dziesiątki centurionów w większości potyczek, wskazując na ich agresywną i znaczącą rolę w walce. Według relacji Cezara, spośród siedmiuset Rzymian, którzy polegli pod Gergowią, czterdziestu sześciu było centurionami. Jeden na piętnastu rzymskich zmarłych w Gergowii był centurionami, klasą żołnierzy, która stanowiła tylko jednego na osiemdziesiąt szeregów legionu.

Ani też arystokracja rzymska nie jest całkowicie zwolniona z potrzeby dowodzenia virtus, bo nawet sam Cezar walczył w zwarciu na własnych rachunkach. At the Battle of the Sabis, against the Nervii in 57 BC, Caesar accounts of himself seizing a shield from one of his soldiers (He even notes that he had left his own shield behind due to his haste to respond to the Gallic surprise attack) and advancing to the front ranks of the combat to encourage and lead his men when they were closely pressed by their Gallic opponents (Goldsworthy 2006:301-302). Similarly, at the height of the Gallic counter-attacks on his siege lines at Alesia in 52 BC, Caesar tells us of how he took command of the Roman cavalry and “hastens to share in the action” (De Ballo Gallico, Book 7, Chapter 87), and how his arrival was known to both his own troops and the enemy by the colour of his robe (Ibid, Chapter 88), indicating the desire to be visible to his soldiers.

While Lendon may be true when he says that the Roman aristocrats in Caesar’s day concerned themselves mostly with commanding and less with fighting with their own hand (Lendon 2005:218-219), it seems clear to me that the Roman aristocracy still concerned itself greatly with virtus, and from Caesar’s accounts they saw it as a good and admirable thing to enter combat yourself with your own hands. Similarly, stories of Pompey’s campaigns also abound with anecdotes about him fighting in the forefront of battle in the manner of Alexander the Great (Goldsworthy 2006:301). And just as Polybius’s Histories tell us of many Roman consuls who died in action during the war with Hannibal, Caesar’s Civil War is also full of Romans of high rank killed in action, such as Titus Labienus at Munda or Curio at the Bagradas River. The Roman aristocracy may have been on the road to becoming a civilian aristocracy of lawyers, intellectuals, and merchants, but that cultural transformation was not yet complete. The ethos of Virtus still ruled in Caesar’s day.


The Roman 10th Legion of the Strait

The Roman legion stationed in the Judaean Province at the time of Acts was made up of about 5,000 soldiers. They were known as Legio X Fretensis, or the 10th Legion of the Strait. The 10th Legion of the Strait had a long history of success, being led by the likes of Caesar Augustus and Julius Caesar. Artifacts stamped with the name and number of this legion, as well as its icons — the bull, boar, ship, and Neptune – have been found throughout Judea, including Jerusalem itself.

Hearing of a conspiracy to kill Paul, the Roman commander stationed at the Antonia Fortress stepped-in and ordered Paul’s evacuation from Jerusalem to Caesarea, the provincial seat of Roman government. This commander – known as a “tribune” in the 10 th Roman Legion — was named Claudius Lysias. Each regular tribune was responsible for 12 centurions and up to 1,000 soldiers. There were six tribunes that served under the top general in the 10th Roman Legion.

Roman legionary soldiers of the Empire period were typically equipped with armor of metal and leather, a shield, spears, a dagger, and a gladius. The gladius was the famous short sword of the Roman foot soldier. In Roman fashion, the soldiers were usually clean-shaven with short hair. The legionaries endured difficult training and faced harsh penalties for not serving properly. Punishment could be as severe as “decimation,” which was the act of killing 10% of an entire unit as an example to the others. Harsh stuff indeed, but it created a fierce and successful military.

According to Acts, Chapter 23, the tribune Lysias was determined to get Paul out of Jerusalem, away from the mobs, and safely to Caesarea. The first leg of that journey was northwest, through the rough hill country between Jerusalem and Antipatris. To avoid the angry crowds, Lysias rushed Paul off at night with a heavily armed contingent of 200 soldiers, 200 spearmen, and 70 horsemen. Once they made it to Antipatris, the foot soldiers returned to Jerusalem and Paul continued on horseback with the cavalry. When they arrived at Caesarea, the soldiers took Paul before the governor Felix, with a letter from Lysias that explained what was going on.

Claudius Lysias,

To His Excellency, Governor Felix:

Greetings.

This man was seized by the Jews and they were about to kill him, but I came with my troops and rescued him, for I had learned that he is a Roman citizen. I wanted to know why they were accusing him, so I brought him to their Sanhedrin. I found that the accusation had to do with questions about their law, but there was no charge against him that deserved death or imprisonment. When I was informed of a plot to be carried out against the man, I sent him to you at once. I also ordered his accusers to present to you their case against him. (Acts 23:26-30)


Soldiers Could Carry More Protein Power in Meat Than Grain

Davies is not saying the Romans were primarily meat-eaters even in the Imperial period, but he is saying that there is reason to question the assumption that Roman soldiers, with their need for high-quality protein and to limit the amount of food they had to carry, avoided meat. The literary passages are ambiguous, but clearly, the Roman soldier, of at least the Imperial period, did eat meat and probably with regularity. It could be argued that the Roman army was increasingly composed of non-Romans/Italians: that the later Roman soldier may have been more likely to be from Gaul or Germania, which may or may not be sufficient explanation for the Imperial soldier's carnivorous diet. This seems to be one more case where there is reason at least to question the conventional (here, meat-shunning) wisdom.


5. Sea Battles Fought on “Land”

A Roman warship employs its Corvus against a Punic adversary. 260 BC.

The Roman Legions themselves were predominantly infantry-based and fought mostly with sword and shield in hand. Archers and cavalry were employed into the ranks as auxiliaries from non-Roman tribes. Archers mostly came from Syria, Scythia (the Black Sea) and Crete, while mounted infantrymen came from tribes that had a good tradition of horsemanship. After a period of 25 years serving in the army, these men would finally be granted Roman citizenship. A similar shortage of skilled soldiers came in the form of sea warfare. As Rome took control of most of the Italian Peninsula, they turned their attention out to sea. Here they met the Carthaginians and in 264 BC the First Punic War had begun. This 23-year-long conflict between the two Mediterranean super powers was fought over control of the strategically-important islands of Sicily and Corsica.

While Carthage boasted a sizable military fleet, Rome did not. Nevertheless, the Romans quickly countered that disadvantage by building their own navy following a design stolen from the Carthaginians themselves. Still lacking any real seafaring experience, and while waiting for the ships to be built, the Legionnaires began practicing rowing in unison while still on dry land. After a few practice runs up and down the Italian coast, they went on the offensive. But unbeknownst to the Carthaginians, they still had an ace up their sleeve.

Since they were expert melee fighters, they came up with an ingenious invention to turn sea battles into land battles. This secret weapon came in the form of the Corvus, a boarding bridge 4 feet wide and 36 feet long, which could be raised or lowered at will. It had small railings on both sides and a metal prong on its backside, which would pierce the deck of the Carthaginian ship and secure it in place. With it the Romans were able to defeat their enemy and win the war. However, the Corvus could only be used on calm waters, and even compromised the ship’s navigability. As the Romans became more experienced seafarers, they abandoned the boarding bridge.


Discipline

The military discipline of the legions was quite harsh. Regulations were strictly enforced, and a broad array of punishments could be inflicted upon a legionary who broke them. Many legionaries became devotees in the cult of the minor goddess Disciplina, whose virtues of frugality, severity and loyalty were central to their code of conduct and way of life.

Minor Punishments

  • Castigatio – being hit by the centurion with his staff or animadversio fustium (Tac. Annals I, 23)
  • Reduction of rations or to be forced to eat barley instead of the usual grain ration
  • Pecuniaria mulcta – Reduction in pay, fines or deductions from the pay allowance
  • Flogging in front of the century, cohort or legion
  • Whipping z flagrum (flagellum, flagella), or “short whip” – a much more brutal punishment than simple flogging. The “short whip” was used by slave volunteers, volones, who constituted the majority of the army in the later years of the Roman Empire.
  • Gradus deiectio – Reduction in rank
  • Missio ignominiosa – Dishonourable discharge
  • – Loss of time in service Zalety
  • Militiae mutatio – Relegation to inferior service or duties.
  • Munerum indictio – Additional duties

Major Punishments

  • Fustuarium – a sentence for desertion or dereliction of duty. The legionary would be stoned or beaten to death by cudgels, in front of the assembled troops, by his fellow soldiers or those whose lives had been put in danger. Soldiers under sentence of fustuarium who escaped were not pursued but lived under sentence of banishment from Rome. In the event that a group of legionaries are to be subjected to this punishment, the Tribune would make an alteration in order to spare the majority of the accused. The Tribune would first select a handful of the guilty men, and those selected would be condemned to the original penalty under the Fustuarium. The remainder of the accused would then be driven out of the camp and forced to live in an undefended location for a chosen period of time they were also limited to eating only barley. [14]
  • Decimation – According to 17th century belief [15][nieudana weryfikacja] (possibly folk etymology [wymagany cytat] ), the Romans practiced this punishment in which a sentence was carried out against an entire unit that had mutinied, deserted, or shown dereliction of duty. One out of every ten men, chosen by lots, would be beaten to death, usually by the other nine with their bare hands, who would be forced to live outside the camp and in some instances obliged to renew the military oath, the sacramentum.

Soldiers of the Past: Roman Legionaries

As the Roman Empire emerged from the Italian Peninsula, with it came the best fighting force the ancient world had ever seen. Regimented and expertly trained, they swept away the Etruscans and Greeks and then continued into central Europe and North Africa. Even the great Empires of Carthage and Egypt were defeated by the Romans as were the majority of the Gauls and Celts. The greatest aspects of the legionaries were their flexibility and dedication to the job. Never before had the world seen such a well-trained army that was capable of rapid assaults, long pitched battles and sieges. In the main, the barbarian hordes of Europe were no match for the legionaries.The Roman Army was conscripted so a standing army was always available to fight. The logistics of the army were managed by the efficient Roman communication and transport systems. Driven by a harsh training regime, each soldier was tested to the limits but they were handsomely rewarded upon retirement. Just like the Roman civilisation as a whole, the legionaries of the Roman war machine were remarkable and a true one-off.

Most famous battle:
Far too many to mention but the Battle of Pharsalus pitched over 60,000 legionnaires against each other in Civil War. The battle was in Greece and fought between the great rivals Pompey and Caesar. Despite being outnumbered, Caesar’s forces recorded a great victory and his power grew greatly, effectively ending the Republic and beginning the Empire.

Podstawowy:
-Gladius

Wtórny:
-Pugio
Attribution Luis García

Armour:
lorica segmentata Iron strips (early)
Chain mail (late)
Rectangle Scutum shield (early)
Round Parma shield (late)
Cassis/coolus/montefortino helmet

Main image is Flickr Creative Commons Licence. Courtesy of yeowatzup

For more on the legionaries of the Empire, check out our huge feature on the Roman war machine in issue 10 of Historia wojny

Issues can be purchased from our online shops here and here

Więcej informacji soldiers of the past Kliknij tutaj

All About History jest częścią Future plc, międzynarodowej grupy medialnej i wiodącego wydawcy cyfrowego. Odwiedź naszą stronę korporacyjną.

© Future Publishing Limited Quay House, The Ambury , Bath BA1 1UA . Wszelkie prawa zastrzeżone. Numer rejestracyjny firmy w Anglii i Walii 2008885.


A guide to the Roman army, plus 10 facts about life in the legions

The beat of Roman soldiers’ boots echoed throughout every corner of the empire – but what was it like to serve in the legions? Guy de la Bédoyère delves into the vast archive these soldiers left behind and presents 10 snapshots of life in the ancient world’s most powerful military force

Ten konkurs jest już zamknięty

Published: January 29, 2021 at 6:07 am

Today, the Roman army is remembered as the mightiest fighting machine that the ancient world had ever seen. I nie bez powodu. But it took centuries to grow into the ferocious force that would strike fear into peoples spread across a sprawling empire.

In its earliest days, Rome’s army was raised on an as-need basis from the citizenry based on property qualifications. At the top came men who could provide a horse, right down to the ordinary soldiers, or legionaries, who could afford only a sword. It required Rome’s first two Punic Wars against Carthage in the third century BC for the Roman army to develop into the military behemoth that dominated the ancient world.

As the army’s power grew, the number of men who served in it ballooned. In the Republic, numbers had varied according to requirements. They were mainly in the tens of thousands until the Late Republic (c104–
31 BC), when Rome’s warring generals raised vast forces to pursue their political ambitions. Under the emperors (27 BC–AD 337), the numbers rocketed from around 250,000 to 450,000, made up of citizen legionaries in the 5,000-strong legions and provincial auxiliaries in roughly equal numbers.

But the Roman army was about much more than war. It was almost the only means by which the Roman state exercised its power. Soldiers erected forts, built aqueducts, acted as bodyguards, policed civilians, managed quarries and prisons, and collected taxes. They also had families, petitioned the emperor, marched on campaign, committed acts of great valour and atrocities, and worshipped their gods. Some died from disease, enemy action, or accidents. Others lived to sign on again as veterans, or retired to find their way in civilian life.

Yet despite its many roles in Roman society, the army is still best remembered for its military might. So how did the force manage to be so successful? It wasn’t immune to defeat – far from it. But the Romans had a staggering ability to cope with adversity. Coming back from the disasters of Lake Trasimene (217 BC) and Cannae (216 BC) during the Second Punic War (when the Romans were heavily defeated twice by the Carthaginian general Hannibal who was roaming at will in Italy) was a turning point.

The Roman army was based on organisation and flexibility, always adapting to circumstances. Its soldiers were also exceptionally well-equipped, most notably with the gladius Hispaniensis, the ‘Spanish sword’. It was a vicious weapon that reflected the harsh reality of brutal face-to-face fighting. But in the imperial age the soldiers became all too prone to toppling one emperor after another in search of ever bigger handouts and pay rises, destabilising the empire.

Stories of the army endured long after the last soldiers died – chiefly because the Romans left so much information about it. Historians such as Livy, Josephus and Tacitus loved military history and provide us with a huge amount of detail about campaigns and battles. And the soldiers themselves were also more literate than the general population and were more likely to leave records of their lives, be it in tombstones, religious offerings or letters. This has left a vast archive, and there is no parallel for any other ancient or medieval army.

Some soldiers took new Roman names…

In the second century AD a young Egyptian called Apion fulfilled the exacting criteria for eligibility for the Roman military – he was between the ages of 17 and 46, freeborn, and passed a rigorous medical examination – and signed up to join the fleet. He then embarked on a dangerous journey from his village in Egypt to Italy, coming close to being shipwrecked en route. Happily, Apion safely reached the Roman fleet base at Misenum on the northern side of the bay of Naples, where he joined the company of a ship called the Athenonica and promptly set about writing home to his father.

His letter, which has survived, is in Greek, the everyday language in the eastern Roman empire. “I thank the lord Serapis that when I was in danger at sea he immediately saved me,” wrote Apion. He was also delighted on arrival to have “received from Caesar three gold coins for travelling expenses”. This was a considerable sum of money, equivalent to around half a year’s pay for a member of the fleet. Apion had something else to tell his father, Epimachus: “My name is Antonius Maximus” – this was his brand-new Roman name. Although not every auxiliary soldier took a Roman moniker, some did – and it was a common practice in Apion’s fleet. His new name was typically Roman, and for Apion a matter of pride.

There were rivalries for the best jobs

During Julius Caesar’s Gallic campaign (fought in modern-day France), two centurions (commanders of 80 men) called Titus Pullo and Lucius Vorenus earned undying fame in the heat of a vicious battle. Caesar was so impressed that he even made a special point of telling their story.

The pair were bitter rivals for the best jobs. One day in 54 BC the legion was under attack from the Nervii tribe (a warlike people who lived in the north of Gaul). Pullo goaded Vorenus, accusing him of waiting for a better opportunity to prove his bravery. Pullo then dived into the fight, leaving Vorenus no alternative but to follow him in case he was thought a coward.

Pullo threw his spear and struck one of the Nervii. But other Nervii flung their spears at Pullo, who had no chance of escaping. He had one spear stuck in his shield, another in his belt, and his scabbard had been pushed out of place. Vorenus dashed up to help, diverting the tribesmen’s attention on to him because they thought Pullo was dead. Vorenus killed one and chased off the others, and during the melee Pullo had been able to get away and bring up reinforcements. They escaped back behind the Roman defences, lucky to have their lives.

Caesar said: “It was impossible to decide which should be considered the better man in valour.”

Sleeves had a secret meaning

An early third-century AD tombstone from South Shields fort reads: “Victor, a Moorish tribesman, aged 20, freedman of Numerianus… who most devotedly conducted him to the tomb.” In the tombstone’s engraving, Victor wears a long-sleeved tunic (men who wore this item of clothing were assumed to have a preference for male partners) and robe while he lounges on a couch. Whether he and Numerianus shared a sexual relationship can only be conjecture, but the unusually affectionate nature of the piece suggests that possibility.

Scipio Africanus, the famous general of the Second Punic War over 400 years earlier, disapproved of such relationships. He once described “a young man who with a lover has reclined (at meals) in a long-sleeved tunic on the inside of a couch, and is not only partial to wine, but also to men. Does anyone doubt that he does what sodomites are accustomed to doing?”

Victor’s tombstone amounts to a visual realisation of Scipio’s words, but replacing condemnation with veneration. It suggests that, by Victor’s time and in this frontier fort, his relationship with Numerianus was most likely conducted openly and in safety.

Bullying centurions

Centurions played a key part in the everyday disciplining of soldiers, and it could backfire. During the mutiny among the Pannonian legions in AD 14, one harsh disciplinarian of a centurion called Lucilius was killed. He had earned himself the nickname Cedo Alteram (‘bring me another!’) in reference to his habit of breaking his vine rod symbol of office over the back of one ordinary soldier after another and calling for a fresh stick to be brought. The VIII and XV legions were on the point of coming to blows over another centurion called Sirpicus, as he also bullied common soldiers. Only the intervention of Legio VIIII saved him.

In that same year, a mutiny was stirred up among the Rhine legions over the way pay and conditions had been ignored. The men’s first target was the centurions “who had fuelled the soldiers’ hatred for the longest”. The soldiers all bore the scars of beatings they had endured. They struck each centurion with 60 blows to match the number of centurions in a legion, killing some and severely injuring the rest, and threw them into the rampart or into the Rhine. Only the general Germanicus was able to calm the men down.

In pursuit of pleasure

Some officers spent their spare time composing poetry or writing, but others had less refined hobbies – and for these men, hunting was often top of the list. In around the third century AD, Gaius Tetius Veturius Micianus, the commanding officer of the Gaulish Ala Sebosiana in northern Britain, triumphantly hunted down a boar that had apparently fought off all other attempts to capture it.

The officer commemorated his kill on an altar that he set up on Bollihope Common. Its text brags: “Gaius Tetius Veturius Micianus, prefect commanding the cavalry wing of Sebosians, willingly set this up to the Divinities of the Emperors and Unconquerable Silvanus [in return] for taking a wild boar of remarkable fineness which many of his predecessors had been unable to turn into booty.”

A civil war tragedy

In AD 69 Rome descended into a vicious civil war that involved four rival emperors who battled it out in turn: Galba, Otho, Vitellius and the eventual victor, Vespasian. As violence raged across the empire, one particularly tragic event occurred.

Legio XXI Rapax supported Vitellius. One of its soldiers was a Spaniard called Julius Mansuetus who had left a son behind at home. Not long after this, the boy reached adulthood and joined Legio VII Gemina, formed by Galba, one of the four rival emperors, in AD 68. But by the time of the second battle of Bedriacum, VII Gemina was on Vespasian’s side.

During the fierce fighting, the young soldier unknowingly fatally wounded his own father. Only when he was searching Mansuetus’ barely conscious body did he realise what he had done. Profusely apologising to his father before he died, he then picked up the body and buried it. Other soldiers noticed what was going on, and they all ruminated on the pointless destruction the war had brought. The historian Tacitus, however, told his readers that it made no difference. Nothing stopped the soldiers carrying on “killing and robbing their relatives, kin and brothers”. Calling it a crime, “in the same breath they did it themselves”.

Laying down the law

The job of centurion carried with it great responsibility – not only were they in charge of soldiers, but some were tasked with civilian administration, too. The centurion Gaius Severius Emeritus oversaw the region around the spa at Bath in Britain. He was disgusted to find that one of the sacred places had been wrecked “by insolent hands”, as Emeritus called them. Frustrated by gratuitous vandalism and the oafs responsible, he had the place restored, and set up an altar to commemorate the fact.

It seems to have been a good idea to keep these powerful men on side, and many tried to bribe them. During the reign of Hadrian, Julius Clemens, a centurion of Legio XXII Deiotariana, wrote to Sokration, an Egyptian civilian who had sent Clemens a bribe of olive oil, and implored: “And do you write to me about what you may need, knowing that I gladly do everything for you.”

The potential for centurions in charge of civilian administration to abuse their positions is obvious. But they weren’t alone. The poet Juvenal, who had himself once commanded an auxiliary unit, was deeply critical of how Roman soldiers threw their weight about, beat up members of the public and flouted justice.

Soldiers came from diverse homelands

Although most legionaries came from Italy, Gaul and Spain, the auxiliary forces were raised from all over the Roman empire. Let’s take, for instance, an auxiliary soldier called Sextus Valerius Genialis. He was one of the Frisiavone people and hailed from Gallia Belgica (a region covering modern-day north-eastern France, Belgium and Luxembourg), but he served with a Thracian cavalry unit in Britain and had a completely Roman name.

The ethnic titles the auxiliary units sported – such as Ala I Britannica – are often taken surprisingly literally by military historians and archaeologists, who assume the men in these units must have been of the same ethnicity. However, the records of individual soldiers show that unless very specialised fighting skills were involved (like those of the Syrian archers), the reality was often different. From AD 240–50 the cavalry wing Ala I Britannica had around six Thracian men recruited to its ranks, and these men served with others of Pannonian origin (men from central Europe) – despite the fact that the cavalry wing was supposedly made up of Britons. Similar stories can be found in the fleet, too. A Briton named Veluotigernus joined the Classis Germanica fleet and was honourably discharged on 19 November AD 150 along with veterans from the auxiliary cavalry and infantry units in Germania Inferior.

Forbidden family

Although Roman soldiers were not supposed to marry (the law that prohibited them from taking a wife was only relaxed at the end of the second century AD) the evidence from tombstones and documents is that plenty did. In the late first century – around 100 years before the law was eased – the poet Martial knew a centurion called Aulus Pudens who was married to a woman called Claudia Peregrina (‘Claudia the Provincial’). Martial tells us Claudia was very fertile and that she had “sprung from the woad-stained Britons”. In Egypt, meanwhile, a soldier called Julius Terentianus placed his children and his other private affairs in the hands of his sister, Apollonous, in Karanis. As he refers to the care of his children in letters to her, it is quite possible that this was a case of brother-sister marriage, which was well-known in Egypt. In AD 99 Apollonous wrote to him to say: “Do not worry about the children. They are in good health and are kept busy by a teacher.” More often we know about soldiers’ children only because they died tragically young. For instance, Simplicia Florentina, a child “of the most innocent spirit”, had lived for a scant 10 months before she passed away. Her father, Felicius Simplex, a centurion of Legio VI Victrix, buried her at York. Likewise, Septimius Licinius, who served with Legio II Parthica at Castra Albana in Italy, buried his “dear son Septimius Licinianus” when the boy was only aged three years, four months and 24 days.

Leaving their mark

Just before the battle of Pharsalus in 48 BC Julius Caesar asked Crassinius, one of his centurions, how he thought the battle would go. Crassinius replied: “We shall conquer, O Caesar, and you will thank me, living or dead.” Crassinius was true to his word and covered himself in glory that day, but he lost his life. Caesar gave the centurion’s body full military honours and had a tomb built specially for Crassinius alone, close to the mass burial mound for the rest. Unlike Crassinius, the vast majority of Roman soldiers have no known resting place. However, the tombstones that have survived tell us a great deal about fighters’ individual lives and their mindsets. This is quite unlike other ancient and medieval conflicts, such as the Wars of the Roses, for which there is no equivalent record. For instance, from examining the tombstone of Titus Flaminius, who served with Legio XIIII in the earliest days of the Roman conquest of Britain and died at the legion’s base at Wroxeter aged 45 after 22 years’ service, we can see that he seems to have had no regrets. His tombstone has a poignant message for us: “I served as a soldier, and now here I am. Read this, and be happy – more or less – in your lifetime. [May] the gods keep you from the wine-grape, and water, when you enter Tartarus [the mythical pit beneath the Earth]. Live honourably while your star gives you life.”

Guy de la Bédoyère is a historian and broadcaster. Jego nowa książka, Gladius: Living, Fighting and Dying in the Roman Army (Little, Brown Book Group, 2020) is available now


Obejrzyj wideo: Uzbrojenie rzymskiego legionisty z I wieku naszej ery - prezentacja i omówienie - Hellas et Roma


Uwagi:

  1. Korian

    teraz jedno pytanie: kto mnie wyciągnie spod stołu!?

  2. Duval

    Będę prowadzony, wybierając tylko mój gust. Nie będzie innych kryteriów przesłanych tutaj muzyki. Moim zdaniem coś jest bardziej odpowiednie do porannego słuchania. Coś - na wieczór.

  3. Kagalkis

    Hmm,

  4. Deakin

    I suggest to see the site that there are many articles on the subject.



Napisać wiadomość