Potomkowie ostatniego statku niewolników wciąż żyją w społeczności Alabama

Potomkowie ostatniego statku niewolników wciąż żyją w społeczności Alabama


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

Dla większości czarnych Amerykanów wywodzących się od zniewolonych Afrykanów nie ma sposobu, aby ustalić, skąd pochodzili ich przodkowie. Nie ma też możliwości odkrycia, jak podkreślił Malcolm X, ich „prawdziwego nazwiska”. Handel niewolnikami rozdzierał rodziny, a zapisy ze statków i plantacji niewolników często identyfikowały zniewolonych ludzi z wieloma lub niepełnymi imionami. Niezwykle trudno jest połączyć uwolnionych czarnoskórych Amerykanów, których nazwiska po raz pierwszy wymieniono w spisie ludności z 1870 r., z ich zniewolonymi przodkami – problem znany jako ceglany mur z 1870 r.

Biorąc pod uwagę to systematyczne wymazywanie, historia Klotylda, ostatni statek niewolników, który dotarł do USA, zajmuje niezwykle wyjątkowe miejsce w historii transatlantyckiego handlu niewolnikami.

Na pokładzie było około 110 afrykańskich dzieci, nastolatków i młodych dorosłych Klotylda kiedy przybył do Alabamy w 1860 roku, zaledwie rok przed wojną secesyjną. Nie mogąc wrócić do Afryki po emancypacji 19 czerwca 1865 r. – czyli 13 czerwca – zostawili zapisy i udzielili wywiadów o tym, kim byli i skąd pochodzą, które przetrwały do ​​dziś. Muzyk Questlove pochodzi od ocalałych ze statku, a kiedy odkrył to w programie genealogicznym Znajdowanie swoich korzeni, historyk Henry Louis Gates, Jr., powiedział mu: „Ty trafiłeś w dziesiątkę”.

„To najlepiej udokumentowana historia całego handlu niewolnikami, nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale także w obu Amerykach” – mówi historyk Sylviane A. Diouf, autorka książki Dreams of Africa in Alabama: The Slave Ship Klotylda i historia ostatnich Afrykanów przywiezionych do Ameryki.

ten Klotylda trafił na nagłówki gazet w styczniu 2018 roku, kiedy naukowcy ogłosili, że mogli odkryć jego szczątki. Chociaż później ustalili, że statek, który znaleźli, nie był… Klotylda, wydarzenie wywołało ponowne zainteresowanie odnalezieniem statku. W maju 2018 r. Harper Collins opublikował „zaginiony” wywiad Zory Neale Hurston z Cudjo Lewisem, ostatnim ocalałym na statku, który zmarł w 1935 r. Wydarzenia te zwróciły większą uwagę na Klotylda ocalałych, a także African Town, społeczności, którą zbudowali dla siebie w Alabamie.

Mimo że niewolnictwo było nadal legalne w 1860 r., międzynarodowy handel niewolnikami nie był i nie był od 1808 r. Ale biali mężczyźni z południa łamali prawo, importując schwytanych Afrykanów długo po tym, jak praktyka ta została zakazana, a nawet widzieli, jak uchylają się od prawa jako źródło dumy. Mobilny biznesmen Timothy Meaher zorganizował Klotylda rejs po założeniu się, że mógłby, jak to ujął, „sprowadzić statek pełen czarnuchów prosto do Mobile Bay pod nosem oficerów”.

ten Klotylda popłynął do portu w Afryce Zachodniej znajdującego się obecnie w kraju Benin. Tam kapitan kupował ludzi z regionu Beninu, takich jak Cudjo Lewis. Pierwotnie nazywany Kossula, miał zaledwie 19 lat, kiedy członkowie królestwa Dahomean schwytali go i przywieźli na wybrzeże na sprzedaż. W Alabamie Meaher sprzedał część Afrykanów, ale większość podzielił między siebie, swoich dwóch braci i kapitana statku – z których żaden nie został nigdy skazany za swoje zbrodnie.

Lewis był jednym z około 30 Klotylda ocalali zmuszeni do pracy dla Jamesa Meahera przez następne pięć lat. Kiedy wiadomość o emancypacji dotarła do tej grupy w 1865 roku, „pierwszą rzeczą, jaką chcieli zrobić, był powrót do domu”, mówi Diouf. Meaher nie zapewnił im powrotu do Afryki i wkrótce zdali sobie sprawę, że sami nie będą w stanie zarobić na podróż.

Rozumiejąc, że będą musieli znaleźć miejsce do życia w USA, postanowili poprosić Timothy'ego Meahera o zapewnienie formy zadośćuczynienia. W swoim wywiadzie z Zorą Neale Hurston Lewis wspomina, jak wyjaśnił Meaherowi, że Klotylda Afrykanie mieli ziemię i majątek w ojczyźnie, ale teraz nie mieli nic. Czy Meaher nie mógłby dać im kawałka własnej ziemi jako rekompensaty za życie i darmową pracę, którą im ukradł?

Według Lewisa Meaher odpowiedział: „Głupcze myślisz, że dam ci własność na szczycie własności? Wziąłem dobrą wolę moich niewolników i derefo, nie jestem im nic winien”.

Odtrącona przez Meahera, grupa postanowiła ciężko pracować i zaoszczędzić pieniądze, aby kupić od niego trochę ziemi, co zrobili (Lewis sucho zauważył Hurstonowi, że Meaher nawet „nie odebrał nam pięciu centów od ceny”). ) Z tej i innej ziemi, którą kupili, zbudowali społeczność o nazwie African Town. Dziś istnieje jako historyczne miejsce „Africatown” w Mobile w stanie Alabama, gdzie wiele Klotylda potomkowie nadal żyją.

„Zdecydowali, że jeśli nie wyślesz nas do domu, zbudujemy Afrykę tutaj, w Alabamie”, mówi Robert Battles, Sr., były dyrektor wykonawczy Historycznego Centrum Powitalnego Africatown. „Wśród Jim Crow, segregacji i odbudowy zbudowali wolne społeczeństwo kontrolowane i zarządzane przez Afrykanów”.

„Myślę, że ta konkretna historia jest tak naprawdę jednością ludzi, którzy byli na statku” – mówi Diouf. „Ale ich historia jest również historią wszystkich Afrykanów, którzy przybyli dzięki handlowi niewolnikami… Widzimy jedność, silną więź między ludźmi, którzy byli na statkach niewolników, a także powiązanie z ich rodzinami w domu, które nigdy nie zostało zerwane umysł ludzi”.

Jako Klotylda ci, którzy przeżyli, stworzyli dla siebie nowy dom w Alabamie, nadal mieli nadzieję, że pewnego dnia znów zobaczą swoje rodziny.

„Mówili, że wiedzieli, że ich rodziny w Afryce ich szukały” – mówi Diouf. „A kiedy przeprowadzano z nimi wywiad, ich życzeniem było, aby ankieterzy podali ich afrykańskie imiona, ich oryginalne imiona, aby gdyby historia mogła kiedykolwiek trafić do Afryki, ich rodziny wiedziały, że wciąż żyją”.

Po KlotyldaPodczas podróży do Afryki Meaher spalił statek w delcie rzeki Mobile-Tensaw, aby zniszczyć dowody nielegalnej podróży. Wrak był nadal widoczny podczas odpływu przez kilka dziesięcioleci, ale dziś pozostaje nieuchwytny. Ostatnie spekulacje na temat lokalizacji statku zwróciły uwagę całego kraju na problemy w Africatown, takie jak pozew przeciwko zakładowi przemysłowemu za wytwarzanie rakotwórczych zanieczyszczeń. Wiosną społeczność uzyskała dotację na budowę muzeum, a wielu badaczy i organizacji pozostaje zainteresowanych poszukiwaniem tego Klotylda.

Jeśli zostanie znaleziony, Klotylda byłby jedynym statkiem z handlu niewolnikami w USA, jaki kiedykolwiek odzyskano. Ale szczególnie byłoby to ważne dla społeczności Africatown. Parafrazując Marcusa Garveya, Battles odzwierciedla: „Jeśli nie znasz swojej historii, jesteś jak drzewo bez korzeni”.


Po raz pierwszy od czasu odkrycia Clotildy wypowiadają się potomkowie właściciela statku niewolników

Aż do czwartku potomkowie Timothy Meahera – bogatego właściciela parowca, który sfinansował ostatni statek z niewolnikami, który przybył do Stanów Zjednoczonych – milczeli, ponieważ rozmowy nasilają się na temat rewitalizacji społeczności Africatown na północ od Mobile.

Ale to się zmieniło po rozmowach członków rodziny z burmistrzem Mobile, Sandy Stimpsonem.

Członkowie rodziny zgodzili się sprzedać miastu dawny budynek unii kredytowej za znacznie obniżoną cenę 50 000 dolarów. Budynek zostanie odnowiony w ciągu najbliższych 60 do 90 dni i przekształcony w bank żywności obsługujący okolice o niskich dochodach.

Będzie również służył jako budynek biurowy dla nowo utworzonej Africatown Revelopment Corporation (ARC).

Rodzina, w swoim pierwszym publicznym oświadczeniu od czasu odkrycia kadłuba Clotildy ponad dwa lata temu, powiedziała, że ​​przyszłość budynku unii kredytowej będzie miała „trwały pozytywny wpływ”.

„Kiedy burmistrz Stimpson skontaktował się z rodziną Meaher w sprawie sprzedaży i/lub darowizny tej nieruchomości miastu Mobile na ten projekt, nie mogliśmy wymyślić lepszego sposobu na oddanie społeczności” – napisała rodzina Meaher w oświadczeniu. dostarczone przez miasto w komunikacie prasowym.

W oświadczeniu nie wskazano, który członek rodziny komentuje.

„Wszyscy czekamy na to, jak to przedsięwzięcie stanie się rzeczywistością, która będzie miała trwały wpływ na społeczność w nadchodzących latach” – czytamy w oświadczeniu.

Stimpson i inni wybrani urzędnicy ujawnili sprzedaż budynku podczas konferencji prasowej przed dawną Scott Credit Union, która była zamknięta przez ostatnie 15 lat.

„To historyczny dzień” — powiedział Stimpson. „Szczerze doceniamy to, co zrobili. To ogromny krok. Myślę, że wszyscy to zdają sobie sprawę.

Centrum Powitalne Africatown zostało pokazane w piątek, 19 października 2012 r. w Mobile w stanie Ala. W tamtym czasie centrum powitalne mieściło się w przyczepie stacjonarnej naprzeciwko cmentarza Old Plateau. Nowe centrum będzie zlokalizowane w tym samym miejscu, ale będzie znacznie większe (około 18 000 stóp kwadratowych) i będzie służyć jako atrakcja turystyczna. Ten projekt jest finansowany z pieniędzy z ustawy RESTORE. (Mike Kittrell/[email protected])

Żaden przedstawiciel rodziny nie był na ogłoszeniu i pomimo rozmów ze Stimpsonem, członkowie rodziny Meaher nie odbyli jeszcze żadnych rozmów z przedstawicielami społeczności Africatown, w tym potomkami zniewolonych Afrykanów na pokładzie Clotilda.

Potomkowie Clotildy mają nadzieję, że zdyskontowana sprzedaż budynku unii kredytowej przy Bay Bridge Road jest „pierwszym krokiem” w kierunku rozpoczęcia znaczącego dialogu na temat przyszłej sprzedaży nieruchomości. Według miasta szacunkowa wartość byłej kasy kredytowej wynosi 300 000 dolarów.

„Rodzina Meaherów jest tak samo ważną częścią tej historii, jak wszyscy inni” – powiedział Darron Patterson, prezes stowarzyszenia Clotilda Descendants, potomek Pollee Allen, który był jednym z pierwszych liderów społeczności Africatown. „Musimy z nimi rozmawiać. W Africatown wciąż są nieruchomości, o których chcemy porozmawiać.

Cleon Jones, mieszkaniec Africatown i działacz społeczny oraz były gwiazdor Major League Baseball z New York Mets, powiedział, że społeczność jest w „trybie wybaczania” i nie obwinia potomków Meahera za nielegalną podróż ponad 160 lat temu.

W 1860 międzynarodowy handel niewolnikami był już dawno zakazany, ale Meaher założył się, że może importować niewolników pomimo zakazu. Sprowadził 110 jeńców afrykańskich na pokład Clotilda, co doprowadziło do jego aresztowania. Meaher został ostatecznie oczyszczony z zarzutów, a relacje historyczne mówią, że odmówił udostępnienia ziemi wyzwolonym Afrykanom po wojnie domowej.

Ponad 30 z tych niewolników założyło własną społeczność, później nazwaną Africatown.

„To, co chcemy zrobić, to uzdrowić i iść naprzód, co przyniesie korzyści nam wszystkim” – powiedział Jones. „Myślę, że to jest najważniejsze”.

Powiedział, że rodzina Meaherów jest właścicielem „większej części ziemi w Africatown”, a rodzina „nadal rozwija się finansowo”.

Joe Womack, dyrektor wykonawczy Africatown-C.H.E.S.S., organizacji skupiającej się na upewnieniu się, że społeczność jest „czysta, zdrowa, wykształcona, bezpieczna i zrównoważona”, powiedział, że uważa, że ​​rodzinne gospodarstwa obejmują 20–25% nieruchomości w społeczności Africatown.

Nazwał unię kredytową budującą „kamień węgielny” nieruchomości rodziny Meaher w społeczności i powiedział, że jest zaskoczony, że miasto otrzymało go za 50 000 $.

„Każda umowa, którą wypracowali, była fantastyczna”, powiedział Womack, dodając, że chciałby, aby rodzina sprzedawała więcej nieruchomości w społeczności, aby pomóc w odbudowie sąsiedztwa społeczności i pomóc w wysiłkach rewitalizacyjnych ukierunkowanych na turystykę dziedzictwa kulturowego. rosnący segment branży turystycznej.

„To cenna własność dla mieszkańców, jeśli chodzi o sprowadzanie ludzi z powrotem” – powiedział Womack. „(Nieruchomość Meaher) ma możliwość budowania domów. Są właścicielami nieruchomości, które (mogą być nowe) mieszkalne i to jest klucz.

Ale rozmowy o reparacjach, poza dyskusją o przyszłej sprzedaży nieruchomości, nie były częścią aktywnych rozmów w czwartek.

Jones, który wystąpił w New York Mets podczas World Series w 1969 roku, powiedział, że nikt nie powinien być dzisiaj obwiniany za okrucieństwa, które miały miejsce wiele pokoleń temu.

„Nie jestem odpowiedzialny za to, co mój dziadek zrobił 40, 50, a nawet 100 lat temu” — powiedział Jones. „Jak ci ludzie są dzisiaj odpowiedzialni za to, co Timothy Meaher zrobił w tamtym czasie?”

Zakup przez miasto unii kredytowej był możliwy dzięki finansowaniu Community Development Block Grant (CDBG) za pośrednictwem Departamentu Spraw Gospodarczych i Społecznych stanu Alabama (ADECA). Miasto dostarczy również sprzęt do uruchomienia banku żywności w ciągu najbliższych 90 dni. Bank żywności będzie działał we współpracy miasta, Feeding the Gulf Coast, Yorktown Missionary Baptist Church i Africatown Community Development Corporation.

„To była pustynia żywności przez długi czas”, powiedział Stimpson, który następnie przypisał lokalnemu kościołowi za świadczenie usług spiżarni żywności dla społeczności. „Gdyby nie wysiłki Kościoła Baptystów Yorktown i pastora Chrisa Williamsa, byłaby to naprawdę pustynia z jedzeniem. Mamy nadzieję, że jest to pierwszy krok wielu do upewnienia się, że to już nie jest to.”

Nowopowstały ARC będzie również mieścił się wewnątrz budynku. Organizacja powstała w wyniku działań legislacyjnych tej wiosny i będzie składać się z dziewięcioosobowej rady dyrektorów, która zostanie powołana w nadchodzących tygodniach.

Reprezentantka stanowa Adline Clarke z D-Mobile, która sponsorowała ustawę ustanawiającą ARC, powiedziała, że ​​grupa będzie miała trzy główne cele: rewitalizację mieszkalnictwa, zachowanie historii społeczności i rozwój handlu.

„Ma wysokie zamówienia”, powiedział Clarke. „Ich głównym celem jest rewitalizacja Africatown i skupienie się przede wszystkim na mieszkalnictwie. Taka jest potrzeba”.

Mobile County Commission w ciągu najbliższych tygodni zostanie obciążona kosztami ulepszeń konserwacyjnych wewnątrz budynku. Wstępna ocena techniczna budynku została już przeprowadzona, ale w czwartek nie był dostępny kosztorys.

Komisarz Merceria Ludgood powiedziała, że ​​„duży bilet” zastąpi dach budynku oraz system ogrzewania i klimatyzacji.

Ale Clarke powiedziała, że ​​jest zadowolona, ​​że ​​budynek jest ogólnie w dobrym stanie.

„Myślę, że możemy osiągnąć misję otwarcia go w ciągu 60 do 90 dni” – powiedziała.


Polowanie na utraconą historię

Kilka prób zlokalizowania KlotyldaJego szczątki powstawały przez lata, ale delta Mobile-Tensaw jest pełna zalewów, starorzeczy i zalewów, a także dziesiątek wraków statków z ponad trzech wieków działalności morskiej. Następnie w styczniu 2018 r. Ben Raines, lokalny dziennikarz, poinformował, że odkrył szczątki dużego drewnianego statku podczas wyjątkowo niskiego przypływu. AHC, do którego należą wszystkie porzucone statki na wodach stanu Alabama, wezwała firmę archeologiczną Search, Inc. w celu zbadania kadłuba.

Okręt, o którym mowa, okazał się innym statkiem, ale fałszywy alarm zwrócił uwagę narodu na dawno zaginionego handlarza niewolników. Incydent skłonił również AHC do finansowania dalszych badań we współpracy z National Geographic Society and Search, Inc.

Naukowcy przeszukali setki oryginalnych źródeł z tamtego okresu i przeanalizowali zapisy dotyczące ponad 2000 statków, które operowały w Zatoce Meksykańskiej pod koniec lat 50. XIX wieku. Odkryli, że Klotylda był jednym z pięciu szkunerów zbudowanych w Zatoce Perskiej, które były wówczas ubezpieczone. Dokumenty rejestracyjne zawierały szczegółowe opisy szkunera, w tym jego budowę i wymiary.

"Klotylda był nietypowym, zbudowanym na zamówienie statkiem – mówi archeolog morski James Delgado z Search, Inc. to było Klotylda."

Zapisy odnotowały również, że szkuner został zbudowany z południowych żółtych sosnowych desek nad ramami z białego dębu i był wyposażony w 13-metrowy miecz, który można było podnosić lub opuszczać w razie potrzeby, aby uzyskać dostęp do płytkich portów.

Opierając się na badaniach możliwych lokalizacji, Delgado i archeolog stanu Alabama Stacye Hathorn skupili się na odcinku rzeki Mobile, który nigdy nie został pogłębiony. Rozmieszczając nurków i szereg urządzeń — magnetometr do wykrywania obiektów metalowych, sonar z bocznym skanowaniem do lokalizowania struktur na i nad dnem rzeki oraz profiler poddna do wykrywania obiektów zakopanych pod błotnistym korytem rzeki — odkryli prawdziwy cmentarz zatopionych statków.

Przed badaniem stanowym Raines kontynuował własne poszukiwania wraku, angażując naukowców z University of Southern Mississippi (USM) do mapowania konturów koryta rzeki i wykrywania wszelkich zanurzonych obiektów. Badania USM ujawniły obecność drewnianego wraku noszącego cechy charakterystyczne XIX-wiecznego statku.

„Wymiary statku nie zostały jeszcze określone”, poinformował Raines w czerwcu 2018 r. „Nie jest również jasne, jaki typ statku został znaleziony. Odpowiedzi na te pytania będą wymagały bardziej dokładnego i inwazyjnego badania, a dokładnie ekspertyzy Search, Inc. ”.

Zespół Delgado z łatwością wyeliminował większość potencjalnych wraków: zły rozmiar, metalowy kadłub, zły rodzaj drewna. Jednak statek Raines i badanie USM wyróżniały się na tle innych.

W ciągu następnych dziesięciu miesięcy zespół Delgado przeanalizował projekt i wymiary zatopionego statku, rodzaj drewna i metalu użyty do jego budowy oraz dowody na to, że statek spłonął. To „dopasowało wszystko w zapisie Klotylda,- powiedział Delgado.

Próbki drewna odzyskane z Target 5 to dąb biały i sosna żółta południowa z wybrzeża Zatoki Perskiej. Archeolodzy znaleźli również pozostałości miecza o odpowiedniej wielkości.

Metalowe łączniki z jego kadłuba są wykonane z ręcznie kutej surówki, tego samego typu, o którym wiadomo, że był używany w Klotylda. I istnieją dowody na to, że kadłub był pierwotnie pokryty miedzią, co było wówczas powszechną praktyką dla oceanicznych statków handlowych.

Żadna tabliczka znamionowa ani inne wyryte artefakty jednoznacznie zidentyfikowały wrak, mówi Delgado, „ale patrząc na różne dowody, można dojść do punktu, który nie budzi żadnych wątpliwości”.


Zatwierdzono „Heritage House”: muzeum Africatown opowiadające historię statku niewolników i społeczności

Centrum Powitalne Africatown zostało pokazane w piątek, 19 października 2012 r. w Mobile w stanie Ala. W tamtym czasie centrum powitalne mieściło się w przyczepie stacjonarnej naprzeciwko cmentarza Old Plateau. Nowe centrum będzie zlokalizowane w tym samym miejscu, ale będzie znacznie większe (około 18 000 stóp kwadratowych) i będzie służyć jako atrakcja turystyczna. Ten projekt jest finansowany z pieniędzy z ustawy RESTORE. (Mike Kittrell/[email protected])

Historia Africatown jako społeczności założonej przez ocalałych z ostatniego statku niewolników, który wpłynął do Stanów Zjednoczonych, będzie miała nową wizytówkę w „domu dziedzictwa”, który zostanie zbudowany w sercu społeczności North Mobile.

W poniedziałek Komisja Hrabstwa Mobile zatwierdziła kontrakt o wartości 1,3 miliona dolarów na budowę Africatown Heritage House o powierzchni około 5000 stóp kwadratowych i towarzyszącego mu ogrodu pamięci. Kontrakt na budowę został przyznany firmie Hughes Plumbing & Utility Contractors z siedzibą w Mobile, która jest obsługiwana przez Prestona Hughesa III, syna jednego z pierwszych Afroamerykanów, który uzyskał licencję mistrza hydrauliki w Alabamie.

Heritage House, który jest zasadniczo muzeum poświęconym opowiadaniu złożonej historii Africatown, jest postrzegany jako jeden z najwcześniejszych projektów w społeczności, która zdaniem urzędników publicznych i historyków jest przygotowana do renesansu po odkryciu kadłuba statku niewolników Clotilda w 2019 r. .

„To ekscytujący czas” – powiedziała Merceria Ludgood, komisarz okręgu Mobile. „Wiemy, że dotarcie tam zajęło trochę czasu, ale jesteśmy prawie na miejscu. Mamy nadzieję, że cała społeczność poczuje, że jest to jej atut. Historia Africatown to tak naprawdę historia Mobile”.

Projekt był możliwy dzięki dodatkowemu 700 000 USD z podatków, które Ludgood przekierowała z planu poprawy kapitału swojej dzielnicy, aby opłacić wzrost kosztów budowy. Całkowite koszty są ponad dwukrotnie wyższe od początkowego kosztorysu 600 000 USD, który został pierwotnie zastosowany do projektu.

Ludgood powiedział, że wzrost cen materiałów budowlanych i dodanie ogrodu pamięci doprowadziły do ​​wyższej ceny. Projekt jest również finansowany kwotą 250 000 USD z miasta Mobile i 75 000 USD przez Fundację Alabama Power.

„Nigdy nie sądziłem, że (całkowite koszty) wyniosą około 500 000 dolarów”, powiedział Ludgood. „Myślałem, że będziemy bardziej w przedziale od 750 000 do 800 000 USD. Pracujemy teraz w środowisku, w którym koszty wszystkiego poszły przez dach. Dzieje się tak we wszystkich naszych ofertach. Sprawy idą wyżej niż przewidywano.”

Powiedziała, że ​​nie trzeba było wycinać żadnych innych projektów, aby pokryć dodatkowe wydatki, zauważając, że czekała, aby zaoszczędzić na „dużym projekcie”, takim jak Dom Dziedzictwa.

„To były pieniądze, które już były na tym koncie i wiedziałem, że czeka mnie duży projekt” – powiedział Ludgood. „Nie zobowiązałem tego do niczego innego”.

Heritage House jest uważany za jeden z wczesnych projektów mających na celu rozpoczęcie turystyki i badań w Africatown i wokół niego po odkryciu kadłuba statku Clotilda w 2019 roku. Wmurowanie kamienia węgielnego pod dom przylegający do Mobile County Training School – również założony przez potomków Clotilda – odbędzie się w ciągu najbliższego miesiąca. Oczekuje się, że budowa zakończy się do lipca, kiedy to Muzeum Historii Mobile będzie potrzebowało około dwóch tygodni na zainstalowanie artefaktów Clotilda i pokazów mających na celu opowiedzenie historii społeczności. Komisja Historyczna Alabamy, która kieruje działaniami konserwatorskimi dla Clotilda, jest również zaangażowana w projekt.

Komisarz Hrabstwa Mobile, Merceria Ludgood, przemawia podczas konferencji prasowej we wtorek, 26 lutego 2019 r., w Izbie Handlowej Obszaru Mobilnego w Mobile w stanie Ala. (John Sharp/[email protected]).

Ludgood powiedział, że Heritage House może zostać otwarty dla publiczności na początku sierpnia.

„Będzie to miejsce, w którym można zobaczyć historię (Africatown), w tym artefakty (Clotilda)” – powiedział Ludgood.

Anderson Flen, założyciel Africatown Heritage Preservation Foundation – organizacji patronackiej dla całej społeczności, jeśli chodzi o nadzorowanie wszystkich aspektów związanych z odkryciem Clotilda i rozwojem związanym z opowiadaniem historii Africatown – powiedział, że znaczenie Heritage House jest to, że reprezentuje projekt, który może zostać wkrótce ukończony i „pomoże podzielić się historią (społeczności) w bardzo pozytywny sposób”.

„Myślę, że niektórzy ludzie zdają sobie sprawę z tego potencjału” – powiedział Flen. „To jak powiedzenie dziecku, że jest impreza, ale dopóki nie pojawią się lody i ciasto, nie ma imprezy. Podmioty z tego korzystające muszą coś zobaczyć. Ta społeczność była przez tak długi czas zaniedbywana. Mam nadzieję, że zaczną coś dostrzegać.

Rozwój Heritage House jest częścią zwiększonego zainteresowania społeczności, która od dziesięcioleci zmaga się z ubóstwem i zanieczyszczeniem z sąsiednich zakładów przemysłowych wzdłuż rzeki Mobile.

W centrum uwagi znajduje się aktywność w ostatnich tygodniach. Naukowcy z University of South Alabama badają obecnie tereny naprzeciwko cmentarza Old Plateau, aby ocenić, czy na tym terenie znajdują się jakiekolwiek groby. Nieruchomość jest pożądana pod przyszłe centrum powitalne o wartości 3,95 miliona dolarów, które ma powstać w ciągu najbliższych trzech lat.

Mobile City Council zatwierdził umowę o wartości 58 802 USD z USA na przeprowadzenie badania zasobów kulturowych nieruchomości, która ma trwać 120 dni. Wycena nieruchomości obejmie między innymi projekt historii mówionej, który analizuje jego wykorzystanie przed latami 40. XX wieku.

Oddzielnie zespół sześciu profesorów z Savannah College of Art and Design z Georgii odwiedził w piątek społeczność i spotkał się z lokalnymi aktywistami, aby omówić historię regionu w ramach rozwoju „wciągającej” wycieczki wodno-lądowej. mogą być oferowane publicznie jeszcze w tym roku. Zespoły studentów i profesorów kontaktowały się z aktywistami społeczności Africatown i innymi podczas spotkań Zoom w ostatnich tygodniach w ramach trwającego wysiłku, który obejmie również produkcję 15-20 minutowego filmu dokumentalnego o Africatown. Oczekuje się, że dokument zostanie zakończony pod koniec maja.

Dave Clark, prezes i dyrektor generalny Visit Mobile, turystycznego ramienia miasta, powiedział, że ważne jest, aby historia społeczności była opowiedziana w sposób rzeczowy, zanim rozpocznie się działalność turystyczna.

„Musimy to zrobić dobrze” – powiedział Dave Clark, prezes i dyrektor generalny Visit Mobile, miejskiego oddziału turystycznego. „Myślę, że tak długo, jak scenariusz historii jest dokładny i zadowala przywódców (społeczności) Africatown i historyków, jest to pierwszy element, który musi być prawidłowy, zanim cokolwiek się zacznie. Gdy historia jest właściwa, wszystko może się naprawdę zacząć”.

Dodał: „Historia to najbardziej czasochłonny element, jeśli chodzi o ujawnienie prawdy i o to, jak opowiadasz historię różnym grupom wiekowym. Musi być napisany dla różnych grup wiekowych.”


OJCOWIE I MATKI ZAŁOŻYCIELE

Mężczyźni znaleźli pracę w tartakach i tartakach Mobile oraz na placach kolejowych. Kobiety uprawiały warzywa i sprzedawały swoje produkty od drzwi do drzwi. Aby uporządkować swoją zrekonstruowaną społeczność, wybrali wodza, Gumpę (Peter Lee), szlachcica spokrewnionego z królem Dahomeju, oraz dwóch sędziów, Charliego Lewisa i Jabe Shade, który był zielarzem i lekarzem. I, jak każda rodzina, ponownie połączyli się ze swoimi kolegami ze statku, około 150 mil dalej, w hrabstwie Dallas.

Żyjąc na skromnych racjach, oszczędzali wszystko, co mogli, tęskniąc za powrotem do domu, ale to nie wystarczyło. Więc zdecydowali się na nową strategię, jak Kossola wyjaśnił Meaherowi. „Kapitan Tim”, powiedział, „sprowadziłeś nas z naszego kraju, gdzie mieliśmy ziemię i dom. Zrobiłeś z nas niewolników. Teraz jesteśmy wolni, bez kraju, ziemi ani domu. Dlaczego nie dasz nam kawałka tej ziemi, a my zbudujemy sobie afrykańskie miasto? Prosili o odszkodowania. Meaher był wściekły.

Społeczność, nie poddając się, zintensyfikowała swoje wysiłki i zdołała kupić ziemię, w tym od Meahrów. Gromadząc swoje pieniądze, cztery rodziny zapuściły korzenie na siedmiu akrach znanych do dziś jako Lewis Quarters, nazwanych na cześć Charliego Lewisa. Dwie mile dalej, największa osada o powierzchni 50 akrów znajdowała się wśród sosen, cyprysów i jałowców. Jak zrobiliby w domu, nowi właściciele ziemscy wspólnie zbudowali trzy tuziny drewnianych domów. Każdy otoczony kwiatami miał ogród warzywny i drzewa owocowe. Później zbudowali szkołę i kościół. Old Landmark Baptist Church przylegał do ziemi Abile i Kossola i był skierowany na wschód w kierunku Afryki. W pobliżu znajdował się ich własny cmentarz. Nazwali swoją wioskę Afrykańskie Miasto. Afryka była tam, gdzie chcieli być, ale zatrzymali się w Mobile.

Postępowa polityka odbudowy pomogła uwolnić ludzi, ale to miało się zmienić. W okresie poprzedzającym wybory do Kongresu w 1874 r Mobilny rejestr dzienny wezwał białych, aby „odpowiedzieli na apel białej supremacji”.

Timothy Meaher naciskał na Afrykańczyków, którzy zostali naturalizowani w 1868 roku, aby głosowali na Demokratów, partię popierającą niewolnictwo. Ale wątpił, żeby tak się stało, więc w dniu wyborów powiedział urzędnikom w lokalu wyborczym, że są cudzoziemcami. Charlie, Pollee i Cudjo zostali odrzuceni. Meaher wskoczył na konia i uniemożliwił im głosowanie w dwóch innych miejscach. Mężczyźni poszli do Mobile, oddalonego o pięć mil. Za głosowanie kazano im zapłacić po dolarze, prawie całodzienną pensję. Oni zrobili. Każdy otrzymał kartkę zaświadczającą, że głosował. Trzymali je przez dziesięciolecia.

Kêhounco i jej mąż, James Dennison z Północnej Karoliny, przyłączyli się do pierwszego ruchu reparacyjnego. Kiedy James zmarł, Kehounco nadal składał petycje o emeryturę wojskową dla Armii Unii. W hrabstwie Dallas 72-letnia Matylda przeszła 15 mil, aby zobaczyć się z sędzią spadkowym w Selmie i zapytać o odszkodowanie dla Afrykanów, którzy zostali wyrwani z ojczyzny.

Przyzwyczajenie Afrykanów do obrony swoich praw zmieniło się w 1902 roku. Sześć miesięcy później Kossola został potrącony przez pociąg i ciężko ranny, podobnie jak Gumpa. Pozywali firmy kolejowe. Gumpa zmarł, zanim jego sprawa została rozstrzygnięta — jego wnuki otrzymały trochę pieniędzy — a w następnym roku Cudjo Lewis v. Louisville and Nashville Railroad Company poszedł do sądu. Wbrew oczekiwaniom jury przyznało mu 650 dolarów (19 000 dolarów w dzisiejszych dolarach). Ale L&N odwołała się do Sądu Najwyższego Alabamy i wygrała.

Na początku XX wieku towarzysze spędzili więcej czasu w Ameryce niż w swoich ojczyznach. Większość przyjęła amerykańskie nazwiska i nawróciła się na chrześcijaństwo, a kilku poślubiło Afroamerykanów. Przyjęli lokalne sposoby, zachowując kultury, które kochali. Dzieci, które chodziły do ​​szkoły, dorastały między tymi dwoma światami. Niektóre urodzone w Ameryce dzieci mówiły językami rodziców, które Matylda tłumaczyła dla swojej matki. Każdy z nich miał amerykańskie imię, którego można było używać w świecie zewnętrznym, gdzie często podlegali ostracyzmowi i nazywali małpami i dzikusami. Ich afrykańskie imię brzmiało dla dalszej rodziny.

Helen Jackson, wnuczka Ossy Keeby, wyznała: „Wszyscy byliśmy jedną rodziną. Nauczono nas nazywać wszystkich Afrykańczyków w naszym wieku „kuzynami”. Wiedzieliśmy, że są tacy sami jak my – i że wszyscy różnimy się od wszystkich innych”. Dzieci czuły się bezpiecznie. „Mieliśmy ziemię, mieliśmy rodzinę” — powiedziała Olivette Howze, prawnuczka Abache'a, w artykule prasowym z 2003 roku. „Żyliśmy dobrze. Cieszę się, że tam się wychowałem”.

Jeśli ich rodzinne miasto było rajem dla opiekuńczych zwierząt, afrykańskie ojczyzny były idyllicznymi miejscami, o których marzyli ich matki i ojcowie. „Mówią, że tam było dobrze” – wspomina Eva Allen Jones, córka Kupollee. „Widziałem, jak siadają i ronią łzy. Widzę, jak mój ojciec i wujek Cudjo płaczą i ronią łzy, rozmawiając o powrocie do domu.

Kossola zmarł w 1935, Redoshi w następnym roku. Inni mogli żyć trochę dłużej. W niewoli i wolności, od młodości do dorosłości, ci mężczyźni i kobiety opierali się uciskowi. Energicznie wychwalali i bronili swoich kultur oraz przekazywali, co tylko mogli, swoim dzieciom. Ci, którzy założyli Afrykańskie Miasto — które istnieje do dziś — stworzyli schronienie przed białymi i czarnymi Amerykanami. Ich społeczność przystosowała się, ale ich sukces był wyraźnie zbudowany na podstawowym afrykańskim etosie rodziny i społeczności.

Ludzie z Klotylda przetrwał rozłąkę z bliskimi, przejście środkowe, niewolnictwo, wojnę domową, Jim Crow, a dla niektórych Wielki Kryzys. Nigdy nie otrząsnęli się z tragedii swojej młodości, ale zachowali godność, jedność i dumę z tego, kim byli i skąd pochodzili. Ich historia opowiada o ogromnym męstwie i osiągnięciach. Ale przede wszystkim mówi o nieodwracalnej stracie. Kilkadziesiąt lat po zejściu z KlotyldaOssa Keeby powiedział: „Co noc wracam do Afryki w moich snach”.


Marc Steiner

Gospodarz, Marc Steiner Show

Marc Steiner jest gospodarzem „The Marc Steiner Show” w TRNN. Jest dziennikarzem zdobywcą nagrody Peabody, który spędził życie pracując nad kwestiami sprawiedliwości społecznej. He walked his first picket line at age 13, and at age 16 became the youngest person in Maryland arrested at a civil rights protest during the Freedom Rides through Cambridge. As part of the Poor People’s Campaign in 1968, Marc helped organize poor white communities with the Young Patriots, the white Appalachian counterpart to the Black Panthers. Early in his career he counseled at-risk youth in therapeutic settings and founded a theater program in the Maryland State prison system. He also taught theater for 10 years at the Baltimore School for the Arts. From 1993-2018 Marc's signature “Marc Steiner Show” aired on Baltimore’s public radio airwaves, both WYPR—which Marc co-founded—and Morgan State University’s WEAA.


Inside Historic Africatown With Descendants of Slave Ship Clotilda

From left, Ruth Ballard, lifelong Africatown resident, Joycelyn Davis, Clotilda descendant of Charlie Lewis, and Darron Patterson, Clotilda descendant of Pollee Allen, are shown at Union Missionary Baptist Church in Africatown on Friday, May 31, 2019, in Mobile, Ala. (Mike Kittrell)
By Vickii Howell Special to the Birmingham Times

MOBILE, Ala.—For decades, a handful of ancestors and neighborhood historians held down the legends of Africatown’s founding, recalling the stories of kidnapped people ripped from Africa and forced to make a new home in a strange land.

Last month, the Alabama Historical Commission (AHC) announced that a shipwreck discovered in the Mobile River Delta was almost certainly the Clotilda, a wooden vessel that carried 110 Africans to the United States in 1860, more than a half-century after the importation of slaves was declared illegal.

The finding of the slave ship replaced shame and doubt with pride and proof for ancestors and the remaining residents of the coastal community they founded—Africatown, USA, where the Africans settled when they were freed from slavery after the Civil War.

Here are stories from descendants of some who arrived in Mobile and from some current residents in Africatown, located three miles north of downtown Mobile, which had been formed by a group of 32 West Africans, who in 1860 were part of the last known illegal cargo of slaves to the United States.

The Descendants

“I got chills when I heard the [AHC] announce, ‘We found it,’” said Davis, a sixth-generation descendant of Charlie Lewis, one of the Africans who arrived on the Clotilda.

Davis, 42, is the next in line as family historian, taking the baton from her aunt Lorna Woods, who for decades told the story of their ancestors to virtually anyone who would listen. Now they have the world’s attention. For the Lewis family and other Clotilda descendants who have quietly passed their stories down through generations, they have proof and now pride in a history that some of them used to shun, once ashamed to acknowledge slavery.

Some of those descendants are coming forward from the festival Davis organized to honor all the Clotilda Africans, not just Cudjoe Lewis, the most renowned among Africatown’s founders. His name and others are listed on a historical marker in front of Union Baptist Church.

“We are now organizing the descendants and meeting every Wednesday to make sure we are informed about what is happening with the Clotilda and to be sure we play an active role in what happens next,” Davis said.

“We want to get the word out there,” she added. “We want the world to know more about the complete story of the Clotilda and the survivors. We also want community revitalization, economic growth. That means the Africatown International Design Idea architectural competition that’s being planned—a new museum, the Africatown Blueway, whatever is done—we want it done the correct way, and we want the proceeds to revitalize the area.”

Davis organized the first annual Spirit of Our Ancestors festival in February to remember the survivors of the Clotilda, honor their families, and educate the public about the community built by the survivors when they were freed.

“I know a lot of people know about Cudjoe Lewis, but I want people to know more about [other survivors]: Charlie Lewis, Pollee Allen, Orsa Keeby, Peter Lee,” Davis said.

Clotilda’s last surviving African, Cudjoe Lewis, who died in 1935 was featured in the best-selling book “Barracoon” by the late Zora Neale Hurston, released last year.

The Clotilda find now cements the families’ stories, raising them from the level of folklore to historical facts. Those facts are still being uncovered as more descendants come forward, and as Africatown’s residents strive to maintain their physical place and its historical legacy in the face of benign neglect and industrial encroachment.

“Up to this point, it had been a question: ‘Was there really a boat?’ It wasn’t us saying that, but those who didn’t want there to be a boat,” said Patterson, a descendant of Clotilda survivor Pollee Allen. “But we knew it. We knew how we got here. Even though my side of the family didn’t tell me as much as the other families, I knew I was part of the 110” Africans who arrived on the Clotilda.

Patterson, 67, acknowledges that some in his family didn’t even want to talk about their history.

“I found out why,” he said. “Some of my folks just point-blank said, ‘I am not African,’ because they were more concerned about where we were going than where we came from. I think some of them were ashamed of how we got here, that they were treated like cattle, subhuman because of their African roots.”

Patterson has been taken out on the water’s edge to the place where the stolen Africans were disembarked in snake- and alligator-infested waters, in danger of wild animals at night while their captors hid them in darkness. Their kidnappers burned the ship to hide their crime because it was illegal in 1860 to transport Africans from their homeland for the purpose of slavery. Patterson said his ancestor and his shipmates “watched them burn the boat.”

“That had to be terrifying,” he said, “to watch the only thing you knew could get you back home being destroyed.”

Patterson said he would like to hear from the Meaher family, whose ancestor reportedly made a bet that he could secretly import Africans to America to become slaves.

“They should at least say something, … like, ‘We sincerely regret what happened with our relatives, that they stacked 110 men, women, and children on top of each other in unspeakable conditions,’” Patterson said.

Timothy Meaher, a wealthy river captain and plantation owner, reportedly made a bet in 1858 that he could bring 100 slaves from Africa and sneak them into the country, despite the 1808 federal law that made it illegal to import new slaves into the U.S. The legacy now, Patterson said, is making sure the children of the descendants fully embrace their history, all of it, even though their ancestors wanted to forget the past.

“That’s what Mobile County Training School was all about,” he said of the community school that produced some of the area’s strongest students, educators, and athletes. “We were taught to be men and women of character. [Our instructors] were more concerned about our future than how we got here.”

Mobile County Training School originally opened its doors in 1880 as a school—funded in part by Sears and Roebuck President Julius Rosenwald and renowned educator Booker T. Washington, who founded the Tuskegee Institute—for the children of the freed slaves who arrived on the Clotilda.

The Residents

Ballard, 83, a lifelong resident of Africatown, said she is happy the Clotilda finding is bringing some sense of peace, contentment, and closure for the descendants. She plans to check her own DNA to see if she herself might be one.

“A lot of people have called me claiming to be descendants, wanting to know when they are going to get their money and land. I never realized how many descendants there were, considering how some wanted no part of being African. Now, they are direct descendants. It’s amazing,” she said with a laugh.

The current condition of her community is no laughing matter, though. Ballard, deeply concerned about potential environmental hazards, became an environmental activist with other current and former Africatown residents in a lawsuit over possible industrial contamination. She suspects that the heavy industries that have operated for decades in the area have had some role to play in the cancer that has ravaged her siblings, in a family with no prior history of the deadly disease, she said.

Ballard remembers that the mills discharged a soot that would leave brown spots on clean clothes hanging out to dry and corrode paint off of cars: “It was nothing nice,” she said.

When the mills closed, they took the community’s vibrancy with them. Young people graduated, went to the military, and never came back.

Ballard remembers an Africatown that was healthy and vibrant. Residents rarely needed to leave their community because it was self-sustaining. There were multiple grocery stores, a fish market, clothing stores, ice cream parlors, a movie theater, doctors’ offices, two post offices, and thousands of residents who worked at the nearby paper mills. She also hopes the Clotilda find will lead to community revitalization.

“If this becomes a tourist area, it would encourage them to clean up the area, fix some of the roads, and make some businesses want to locate here,” Ballard said. “I am interested in revitalizing the community. Yes, we need a museum. When tourists come in, where are they going to go? The story needs to be told, and it needs to be told accurately.”

Like Ballard, Anderson Flen grew up in Africatown. He fondly recalls a childhood when everyone helped each other a place where water was essential to life for fishing and drinking, where the Mobile County Training School and Union Baptist Church—founded by Cudjoe Lewis, Charlie Lewis, Peter Lee, Ossie Keeby, and other Clotilda Africans—were essential to community life.

Every space told a story, said Flen, 68, referring to the number of vacant lots in Africatown where houses used to be.

“You still have around here people who can tell you what that space represents, in terms of the people who lived there. And that’s what we have to do. You see, even though the house [is not there] we can fabricate a house to put there. More importantly, it’s about the story—and that’s what we’re here for. We can tell you where the oak trees used to be, where the china berry orchard and pecan orchards used to be.

“We can tell the stories of every individual around this whole community. We are walking storybooks about the community: all the churches, all the people, all the businesses, all those things. We can recreate those things in a very synergizing and energizing way.”

The history and legacy of Africatown is resonating on a global scale now, said Flen, president of the Mobile County Training School Alumni Association.

“It’s just a super time, when worldwide things are happening now to bring people together to make a difference. This is the epicenter of that timing because this is the last known destination of where the illegal slave trade took place.”

Flen said the find has led to healing among factions in Africatown that are now coming together because of the Clotilda’s significance.

“This time we are going to find people—in diverse areas and diverse ways—who will help us make it happen in terms of the revitalization of this community.”

As head of the nonprofit organization Clean, Healthy, Educated, Safe, and Sustainable (CHESS), Womack, 68, has been at the forefront of the battle against what he sees as continued industrial encroachment in what is left of Africatown. He believes the Clotilda discovery offers new hope for tourism, which will be key in turning the community around.

“I look at this thing as a new beginning,” he said. “To me, it’s like one of the Greek gods saying, ‘Here, take this Clotilda and see what you can do with it.’ All of a sudden, the ship is here, and we weren’t expecting it. Now, we’ve got to make the best use of it.”

Womack feels the finding of the Clotilda can have the same impact on Africatown and Mobile that the Equal Justice Initiative’s (EJI) National Memorial for Peace and Justice, also known as the Lynching Museum, has had on the city of Montgomery since opening to the public on April 26, 2018. That impact was an estimated $1.1 billion.

“That’s billion, with a B. We should be able to top that easily, double it,” Womack said with confidence. “Whatever is done here, it’s got to be done right.”

For decades, men and women before him worked to create memorials, establish trade relations with Benin, the present-day country where the Africans were stolen from, and start other efforts to bring economic revitalization to Africatown through its history. Womack says, it’s his turn now.

“It’s my goal to make sure that the people who are going to get involved in creating memorials do this thing right because, you know, this is our last chance,” he said. “I can’t be sitting back and when it’s over say, ‘You didn’t do it right.’ Then that would be my fault, you know?”

Womack said he is finally seeing unity among different groups in the Africatown community, “because everybody has been trying to do something positive.”

“Some of us have a different way of wanting to try to get it done, and that’s where some of the differences come in,” he said. “Now, people look like they might be really willing to try something different and try something better because now they can see things working.”


Descendants from last US slave ship gathering in Alabama

MOBILE, Ala. (AP) — The years have been hard on Africatown USA.

Established by the last boatload of Africans abducted into slavery and shipped to the United States just before the Civil War, the coastal Alabama community now shows scarcely a trace of its founders.

Industrial development choked off access to the Mobile River and Chickasaw Creek, where generations caught crabs and fish. Factories now occupy land that once held modest homes surrounded by gardens, fruit trees and clucking chickens. The population has plummeted many of the remaining homes are boarded up and rotting.

But after years of watching the steady decline, descendants of the freed slaves who established Africatown are trying to create new ties and, perhaps, rebuild a community that’s in danger of fading away.

Relatives of the 110 people who were kidnapped in West Africa, shipped to the U.S. on a bet and sold into slavery are organizing a get-together called the “Spirit of Our Ancestors” festival, set for Feb. 9. Five families were involved in the initial planning, and organizer Joycelyn Davis said interest mushroomed once word got out.

She said people who once were ashamed to say their ancestors were sold into slavery are finding new pride in their heritage that could breathe new life into Africatown.

“I am so proud to say I am a descendant. That wasn’t a word that I used maybe 10, 15 years ago,” said Davis, 42, a sixth-generation granddaughter of African captive Charlie Lewis. “It was shameful as a child.”

Africatown’s founders were shipped to the United States on a wager rooted in antebellum obstinacy.

A U.S. law banning the importation of slaves had taken effect in 1808 — nearly two centuries after the enslavement of Africans began in North America — but smugglers continued plying the Atlantic with wooden ships full of people in chains. Cotton was booming in the South, and wealthy plantation owners needed hands to work the fields.

With Southern resentment of federal control near a peak, Alabama plantation owner Timothy Meaher made a bet that he could bring a shipload of Africans across the ocean, said historian Natalie S. Robertson. The schooner Clotilda sailed from Mobile to what is now Benin in western Africa, where it picked up captives and returned them to Alabama, evading authorities during a tortuous, weekslong voyage.

“They were smuggling people as much for defiance as for sport,” said Robertson.

The Clotilda arrived in Mobile in 1860 and was quickly burned and scuttled in delta waters north of Mobile Bay.

The Africans spent the next five years as slaves, Robertson said, freed only after the war ended. Unable to return home to Africa, about 30 of them used money earned working in fields, homes and vessels to purchase land from the Meaher family and settle Africatown USA.

“They resolved they would build their Africa in America,” said Robertson, who wrote the 2008 book “The Slave Ship Clotilda and the Making of AfricaTown, USA Spirit of Our Ancestors.” She will speak at the gathering of descendants.

The group formed a self-sufficient society with a chief, a court system, churches and a school that became Mobile County Training School, where the festival will be held. Africatown’s peak population was estimated at more than 10,000. Today, lying about 3 miles (4.8 kilometers) north of downtown Mobile, the unincorporated area has about 1,800 residents.

Meaher was charged with smuggling and faced a possible death penalty, but he was never prosecuted and his family remains prominent. A state park in Mobile bears the family name and Meaher Avenue runs through Africatown.

However, few signs of the original residents of Africatown remain — just graves and a chimney from the home of Peter Lee, or Gumpa, who was appointed chief after its founding.

In front of a church founded by the freed slaves sits a bust of Cudjo Lewis, who was the last surviving African from the last slave ship voyage to America when he died in 1935. Lewis, a distant uncle of Davis whose African name was Kazoola, was the subject the best-selling “Barracoon” by the late Zora Neale Hurston, released last year.

While Africatown was listed on the National Register of Historic Places in 2012, plans to make it a major tourist attraction have gone nowhere.

The closest thing to a museum is a room at the school where Lorna Woods, a relative of Davis, sometimes shows off quilts, shackles and other items passed down through her family. A welcome center was destroyed by Hurricane Katrina in 2005 and hasn’t been replaced two busts at the site were decapitated by vandals.

More than 240 Africatown residents are suing over allegations of industrial pollution involving an International Paper mill that closed nearly two decades ago, but a judge hasn’t ruled. Little has come of a city study that was released in 2016 with talk of redevelopment.

Displaying the Clotilda at Africatown could be a boost, but the burned remains of the ship haven’t been located.

Wreckage that some thought might be the Clotilda turned out last year to be from another vessel. Investigators in December scoured another, smaller wreck but said they haven’t determined whether it is the last slave ship.

The continuing search for the ship and plans for the upcoming gathering have created new interest among Africatown descendants, and area native Anderson Flen hopes something good will come of it all. Flen, 68, lives in Atlanta, but returns regularly to Africatown and maintains a home there.

“It gives us hope that this history will be sustained and improved upon and captured and passed on from generation to generation,” said Flen.


Descendants from last US slave ship gathering in Alabama

A chimney, the last remaining original structure from the days when survivors of the Clotilda, the last known slave ship brought into the United States, inhabited the area, stands in an abandoned lot in Africatown in Mobile, Ala., on Tuesday, Jan. 29, 2019. After years of watching the steady decline, descendants of the freed slaves who established Africatown are trying to create new ties and, perhaps, rebuild a community that’s in danger of fading away. (AP Photo/Julie Bennett)

MOBILE, Ala. – The years have been hard on Africatown USA.

Established by the last boatload of Africans abducted into slavery and shipped to the United States just before the Civil War, the coastal Alabama community now shows scarcely a trace of its founders.

Industrial development choked off access to the Mobile River and Chickasaw Creek, where generations caught crabs and fish. Factories now occupy land that once held modest homes surrounded by gardens, fruit trees and clucking chickens. The population has plummeted many of the remaining homes are boarded up and rotting.

But after years of watching the steady decline, descendants of the freed slaves who established Africatown are trying to create new ties and, perhaps, rebuild a community that's in danger of fading away.

Relatives of the 110 people who were kidnapped in West Africa, shipped to the U.S. on a bet and sold into slavery are organizing a get-together called the "Spirit of Our Ancestors" festival, set for Feb. 9. Five families were involved in the initial planning, and organizer Joycelyn Davis said interest mushroomed once word got out.

She said people who once were ashamed to say their ancestors were sold into slavery are finding new pride in their heritage that could breathe new life into Africatown.

"I am so proud to say I am a descendant. That wasn't a word that I used maybe 10, 15 years ago," said Davis, 42, a sixth-generation granddaughter of African captive Charlie Lewis. "It was shameful as a child."

Africatown's founders were shipped to the United States on a wager rooted in antebellum obstinacy.

A U.S. law banning the importation of slaves had taken effect in 1808 — nearly two centuries after the enslavement of Africans began in North America — but smugglers continued plying the Atlantic with wooden ships full of people in chains. Cotton was booming in the South, and wealthy plantation owners needed hands to work the fields.

With Southern resentment of federal control near a peak, Alabama plantation owner Timothy Meaher made a bet that he could bring a shipload of Africans across the ocean, said historian Natalie S. Robertson. The schooner Clotilda sailed from Mobile to what is now Benin in western Africa, where it picked up captives and returned them to Alabama, evading authorities during a tortuous, weekslong voyage.

"They were smuggling people as much for defiance as for sport," said Robertson.

The Clotilda arrived in Mobile in 1860 and was quickly burned and scuttled in delta waters north of Mobile Bay.

The Africans spent the next five years as slaves, Robertson said, freed only after the war ended. Unable to return home to Africa, about 30 of them used money earned working in fields, homes and vessels to purchase land from the Meaher family and settle Africatown USA.

"They resolved they would build their Africa in America," said Robertson, who wrote the 2008 book "The Slave Ship Clotilda and the Making of AfricaTown, USA Spirit of Our Ancestors." She will speak at the gathering of descendants.

The group formed a self-sufficient society with a chief, a court system, churches and a school that became Mobile County Training School, where the festival will be held. Africatown's peak population was estimated at more than 10,000. Today, lying about 3 miles (4.8 kilometers) north of downtown Mobile, the unincorporated area has about 1,800 residents.

Meaher was charged with smuggling and faced a possible death penalty, but he was never prosecuted and his family remains prominent. A state park in Mobile bears the family name and Meaher Avenue runs through Africatown.

However, few signs of the original residents of Africatown remain — just graves and a chimney from the home of Peter Lee, or Gumpa, who was appointed chief after its founding.

In front of a church founded by the freed slaves sits a bust of Cudjo Lewis, who was the last surviving African from the last slave ship voyage to America when he died in 1935. Lewis, a distant uncle of Davis whose African name was Kazoola, was the subject the best-selling "Barracoon" by the late Zora Neale Hurston, released last year.

While Africatown was listed on the National Register of Historic Places in 2012, plans to make it a major tourist attraction have gone nowhere.

The closest thing to a museum is a room at the school where Lorna Woods, a relative of Davis, sometimes shows off quilts, shackles and other items passed down through her family. A welcome center was destroyed by Hurricane Katrina in 2005 and hasn't been replaced two busts at the site were decapitated by vandals.

More than 240 Africatown residents are suing over allegations of industrial pollution involving an International Paper mill that closed nearly two decades ago, but a judge hasn't ruled. Little has come of a city study that was released in 2016 with talk of redevelopment.

Displaying the Clotilda at Africatown could be a boost, but the burned remains of the ship haven't been located.

Wreckage that some thought might be the Clotilda turned out last year to be from another vessel. Investigators in December scoured another, smaller wreck but said they haven't determined whether it is the last slave ship.

The continuing search for the ship and plans for the upcoming gathering have created new interest among Africatown descendants, and area native Anderson Flen hopes something good will come of it all. Flen, 68, lives in Atlanta, but returns regularly to Africatown and maintains a home there.

"It gives us hope that this history will be sustained and improved upon and captured and passed on from generation to generation," said Flen.



Uwagi:

  1. Lance

    Czasy mnie zrobiłem.

  2. Tynan

    Niezrównany temat, to dla mnie przyjemne))))

  3. Zadornin

    ciekawa temka, dorosła)



Napisać wiadomość