Plemię Adivasi walczy o uratowanie indyjskiego lasu przed wydobyciem

Plemię Adivasi walczy o uratowanie indyjskiego lasu przed wydobyciem


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

W Indiach ziemia rdzennej społeczności jest zagrożona przez firmę wydobywczą. Z powodu planowanej kopalni zniszczeniu ulegnie ogromny obszar lasu. Dzieje się tak pomimo faktu, że prawa rdzennej społeczności Adivasi do lasu są zapisane w prawie indyjskim. Proponowana kopalnia raz jeszcze pokazuje zagrożenie, jakie dla ostatnich społeczności plemiennych na świecie stanowią wielkie korporacje w Indiach i gdzie indziej.

Istnieją plany otwarcia ogromnej kopalni odkrywkowej w Parsa in Hasdeo Arand , który jest dziewiczym obszarem leśnym w centralnym indyjskim stanie Chhattisgarh. Quartz donosi, że „chociaż las znajduje się na szczycie około 5500 milionów ton węgla, pozostał w dużej mierze nietknięty”. Las jest domem dla wielu gatunków zwierząt, takich jak słonie, lamparty, ptaki i leniwce. Posiada również wiele rzadkich roślin, ale jest to bardzo delikatne środowisko.

Rzeka Hasdeo i las w tle (część domu plemienia Adivasi), który znajduje się w pobliżu kopalni węgla Parsa Adani w Chhattisgarh , Indie. (Raj112887 / CC BY-SA )

Dom plemiennych ludzi

Jest także domem dla niektórych z wielu rdzennych społeczności Indii, które są oficjalnie znane jako Adivasi. Są uważani za pierwotnych mieszkańców subkontynentu indyjskiego, ale przez tysiąclecia byli zepchnięci na marginalne ziemie i lasy. Są to w dużej mierze ludzie plemienni, którzy padli ofiarą ogromnej dyskryminacji w ramach systemu kastowego, mimo że mają populację do 100 milionów ludzi. Wielu należy do tak zwanych plemion planowych i ma pewne oficjalne uznanie.

Adivasi, wśród których są ludzie Gond, którzy zamieszkują Hasdeo Arand i nadal prowadzą tradycyjny styl życia. Stworzyli zrównoważone społeczeństwo oparte na zasobach dostarczanych przez las. The Guardian donosi, że „każdy element lasu ma jakieś duchowe znaczenie” dla ludu Gond. Oni i inne społeczności żyją w małych wioskach w lesie i wokół niego.

Uśmiechnięte kobiety i dzieci Adivasi z Chhattisgarh w Indiach. (Ekta Parishad / CC BY-SA)

Złamane obietnice

Hasdeo Arand było prawnie chronione do 2009 roku, a wydobycie na tym zalesionym obszarze było zabronione. Nowy rząd Indii zezwolił na otwarcie nowej kopalni, która została otwarta w 2013 roku. Doprowadziło to do budowy nowej linii kolejowej, co miało negatywny wpływ na środowisko i spowodowało więcej konfliktów między słoniami a ludźmi. Co więcej, wbrew obietnicom firmy wydobywczej, święty las gajowy jest zagrożony rozwojem. Quartz cytuje Sai, rdzenną kobietę, która mówi, że „teraz firma twierdzi, że będzie ściąć nasze drzewa”.

Rząd Narendi Modi jest zobowiązany do otwarcia większej liczby kopalń odkrywkowych na tym obszarze, aby zwiększyć bezpieczeństwo energetyczne Indii. W związku z tym udzielił pozwolenia na nową kopalnię w Hasdeo Arand w 2019 r. The Guardian cytuje Biphasę Paul, która współpracuje z organizacją pozarządową wspierającą rdzenną ludność, mówiąc, że „szacuje się, że 80% całego obszaru leśnego i do 30 wiosek może być utracone”, jeśli kopalnia pójdzie naprzód.

Jeśli projekt będzie kontynuowany, pozbawi to również Gondów i innych plemion lasów, od których zależy, a także zmusi ich do opuszczenia obszaru, co oznacza, że ​​​​prawdopodobnie wylądują w slumsach tętniących życiem miast. Biphasa Paul twierdzi, że „utrata lasu oznaczałaby utratę całej ich kultury” — donosi Quartz.

Śmierć kultury

The Guardian cytuje Bhuala Singha, miejscowego człowieka, który mówi, że „górnictwo będzie naszą śmiercią”. Może również doprowadzić do katastrofy ekologicznej i mieć wpływ na ochronę lasów w Indiach. W wielu innych obszarach kraju lasy i dżungle są zagrożone z powodu rozwoju komercyjnego.

Kopalnia została oficjalnie usankcjonowana za zgodą rdzennej ludności, co jest wymagane przez prawo. Jednak zaprzeczają temu, a doniesienia o ich zgodzie są fałszywe. Nowa kopalnia będzie obsługiwana przez firmę Adani, której właścicielem jest jeden z najbogatszych ludzi w Indiach. Firma twierdzi, że może legalnie rozwijać kopalnię, nawet bez zgody plemion. Firma jest cytowana przez The Guardian, mówiąc, że przyniosła korzyści lokalnej społeczności poprzez „ścisłą współpracę nad poprawą infrastruktury edukacyjnej i opieki zdrowotnej” w okolicy.

Plemię Gondów, Hasdeo Arand, największy i najstarszy obszar leśny w środkowych Indiach, jest na skraju utraty domu w obliczu wydobycia węgla https://t.co/9lyki2aZAj

— Ekolog (@the_ecologist) 21 stycznia 2020

  • Aborygeni Australijczycy tracą prawa do ziemi na rzecz kopalni węgla
  • Antyczny związek Australii z Indiami?
  • Badania genetyczne sugerują, że denisowianie byli mitologicznymi rakszasami

Przejmowanie ziem rdzennej ludności na całym świecie

Adani jest również zaangażowana w podobnie kontrowersyjny projekt wydobywczy w Australii. Rząd stanu Queensland we wrześniu 2019 roku unieważnił prawo Aborygenów do ziemi w hrabstwach Wangan i Jagalingou i przekazał je Adani. Nowa kopalnia węgla może spowodować, że rdzenni mieszkańcy zostaną przymusowo wyprowadzeni z ich rodzinnego domu przez rząd stanowy. Okolica jest święta dla lokalnej społeczności, a ich gniewem jest również fakt, że rząd dotuje całe przedsięwzięcie w Adani. Paralele między przypadkiem indyjskim i australijskim są uderzające.

Protesty przeciwko wydobyciu węgla przez Adani w Australii. (Zatrzymaj Adanie / CC PRZEZ 2,0 )

Rdzenna społeczność w Hasdeo Arand próbuje walczyć i zorganizowała protesty. Żądają, aby rząd uchylił ich decyzję, która ich zdaniem jest nielegalna. Rząd Indii oferuje im odszkodowanie i przesiedlenie. Jednak Bhual Singh stwierdza, że ​​„aby przetrwać, potrzebujemy znacznie więcej niż pieniędzy. Potrzebujemy natury, aby być z nami” – mówi The Guardian .

Poprzednie próby przesiedlenia Adivasi zakończyły się katastrofą, ponieważ nie byli oni w stanie poradzić sobie ze współczesnym światem, a wiele złożonych obietnic nigdy nie zostało dotrzymanych.


Vedanta walczy o świętą górę plemienia Indian Hill

Gigant wydobywczy FTSE 100 Vedanta kwestionuje zakaz wydobycia świętej góry indyjskiego plemienia Dongria Kondh. Sąd Najwyższy w Orissa rozpatrzy sprawę w środę 2 lutego.

Dongria Kondh, której los porównywano do fikcyjnego Na'vi w hollywoodzkim hicie Avatar, odniósł historyczne zwycięstwo nad Vedantą w zeszłym roku. Ministerstwo Środowiska Indii zablokowało wielomilionową ofertę Vedanty na stworzenie odkrywkowej kopalni boksytu na świętej górze Dongrii, twierdząc, że Vedanta okazała „rażące lekceważenie praw grup plemiennych”.

Od czasu zwycięstwa zarówno Vedanta Aluminium (spółka zależna Vedanta Resources), jak i Orissa Mining Corporation złożyły w Orissa petycje kwestionujące decyzję, jak również związaną z nią decyzję o ograniczeniu rozwoju rafinerii tlenku glinu, również obsługiwanej przez Vedanta.

W rozmowie z Survival pewien człowiek z Dongrii Kondh powiedział: „Nie sądzimy, że wygraliśmy. Słyszymy, że wydobycie zostało wstrzymane, ale dopóki fabryka [rafineria] nadal tam jest, nasi ludzie, nasza ziemia, mogą pewnego dnia zostać zabrani”.

Prezes miliardera Vedanty, Anil Agarwal, odbył niedawno oddzielne spotkania z premierem Indii i ministrem środowiska. Po spotkaniu minister środowiska powiedział dziennikarzom, że „górnictwo to zamknięty rozdział, ale jeśli chodzi o projekt rozbudowy, możemy to rozważyć… pod warunkiem, że spełnią pewne warunki”.

W wywiadzie pan Agarwal powiedział niedawno: „Jestem bardziej wrażliwy na naszych ludzi, na naszych adivasi [plemiennych] ludzi, niż ktokolwiek inny”. Jednak dwa niezależne dochodzenia zlecone przez indyjskie Ministerstwo Środowiska wykazały, że plany Vedanty prawdopodobnie „zniszczą” Dongria Kondh

Demonstracje przeciwko Vedancie trwają od czasu decyzji Ministerstwa, tysiące maszerują do bram rafinerii tlenku glinu Vedanty, domagając się jej zamknięcia.

Stephen Corry, dyrektor Survival, powiedział: „Bitwa Dawida i Goliata Dongrii jeszcze się nie skończyła, a ich zwolennicy na całym świecie wciąż patrzą. W zeszłym roku w Niyamgiri zapanował rozsądek i sprawiedliwość, miejmy nadzieję, że nadal tak będzie, a Anil Agarwal w końcu zrezygnuje ze swojego katastrofalnego planu”.


Jedna z największych grup Adivasi w Indiach porzuciła swój starożytny rytuał kremacji, aby ratować drzewa

Obraz reprezentacyjny. | Chandan Khanna/AFP

Dla społeczności Gondów, jednego z największych ludów Adivasi w Indiach, kremacja jest częścią ostatniego rytuału, kiedy ktoś umiera – martwe ciało układa się na stosie drewna i spala na popiół. Zdając sobie jednak sprawę z tego, że stanęli przed wyborem między trzymaniem się starożytnego rytuału a ochroną swojego środowiska, które uważają za święte, lud Gondów z Chhattisgarh postanowił pochować swoich zmarłych zamiast ich kremować, aby ocalić drzewa.

„My [Gondowie] mamy integralny związek z naturą i każdy element lasu ma dla nas duchowe znaczenie” – powiedział Siddh Ram Meravi, Gond Adivasi i sekretarz generalny Jila Gond Sewa Samiti z dystryktu Kabirdham we wschodnim stanie Indii Chhattisgarh. Mongabay-Indie. „Postanowiliśmy więc ocalić przyrodę w każdej postaci i ocalić drzewa dla ludzkości. Nie zamierzamy kłaść ciał na masywnym stosie drewna, pozwalając na nienasycony ogień buzujący popiół.

„Praktyka ścinania drzew i wykorzystywania ich do robienia stosów może zostać powstrzymana, jeśli zmarłych chowamy zamiast kremować. Dlatego społeczność postanowiła włączyć pochówek do naszej konstytucji” – powiedział Meravi, odnosząc się do zbiorowej decyzji podjętej podczas dwudniowej konferencji społecznej Gond Mahasammelan, która odbyła się 6 i 7 marca w dzielnicy Kabirdham. W wydarzeniu wzięło udział ponad 2000 delegatów.

Plemiona Gondów zależą od lasu, aby przetrwać. Las i jego drzewa zapewniają schronienie, lekarstwa, wodę, żywność i paliwo, zauważa badanie Źródła utrzymania plemion Gond: badanie wioski Mangalnaar, blok Bhairamgarh, Chhattisgarh prowadzone przez Srabani Sanyal, profesora nadzwyczajnego na Banaras Hindu University, Varanasi i Ramyash, adiunkta w Government Naveen College Bhairamgarh, Chhattisgarh.

Rolnicy Gondów na swoich polach. Zdjęcie: Alina/Flickr

Gondy są wymienione w Ramajana, a cztery z ich królestw datowane są na okres od 1300 do 1600. Z ponad 1,2 crore Gondów w kraju, główne skupienie grupy etnicznej znajduje się w Madhya Pradesh, Maharashtra, Chhattisgarh, Odisha, Telangana i Jharkhand. Warto zauważyć, że wiele z tych stanów zgłosiło spadek zasobów węgla w ciągu ostatnich dwóch lat, wynika ze szczegółowej analizy raportu Indian State of Forest Report 2019.

Tradycja „Mitti sanskaar”

„Decyzja o pochowaniu naszych bliskich zamiast ich kremacji jest mile widziana przez Gondów” – powiedział Chait Ram Raj Dhurvey, członek społeczności plemiennej, wychodząc z lasu Chuyya w dystrykcie Kabirdham z dużą ilością trawa w jednej ręce i wysuszona tykwa, której używa jako naczynia na wodę.

Lasy Chuyya i sąsiednie lasy Banamhaida i Chingldai w pobliżu jego wioski są bogate w bioróżnorodność i są domem dla lampartów, dzików i leniwców.

Mieszkaniec Buchipara, Dhurvey, opowiada o próbach ożywienia ich odwiecznej tradycji Mitti Sanskaar (pogrzeb). Mitti Sanskaar był wcześniej powszechną praktyką wśród Gondów. W społeczności wierzy się, że poprzez ten rytuał ciało miesza się z pięcioma podstawowymi żywiołami natury: ziemią, powietrzem, wodą, ogniem i przestrzenią.

W starożytnych tekstach sanskryckich istnieje kilka odniesień do kremacji jako starożytnego rytuału w hinduizmie. Nie wiadomo jednak, kiedy Gonds zaczął podążać za tradycją kremacji. Niektórzy członkowie grupy plemiennej uważają, że hinduski rytuał kremacji został przyjęty przez grupę w okresie średniowiecza, kiedy królestwa Gondu zasymilowały kilka wpływów religijnych i kulturowych żyjących obok społeczności hinduskich.

Kobiety na lokalnym targu w Bastar, Chhattisgarh. Źródło zdjęcia: Inside me Journey/Wikimedia Commons

Koszt środowiskowy

Chociaż życie zmieniło się w ciągu ostatniego stulecia, tradycyjny hinduski stos pogrzebowy, na którym ogień płonie godzinami, wciąż jest bardzo powszechnym zjawiskiem.

Według szacunków stosy pogrzebowe zużywają 6 crore drzew rocznie, wytwarzając 80 lakh ton dwutlenku węgla lub emisji gazów cieplarnianych i 500 000 ton popiołu, który później jest wrzucany do rzek.

Przez lata kilka rządów i organizacji ekologicznych również promowało stosowanie systemów elektrycznych jako alternatywnego sposobu kremacji.

Mokshda, organizacja pozarządowa z Delhi, działająca na rzecz zmniejszenia wpływu stosów pogrzebowych na środowisko, opisuje stworzenie alternatywnego, wydajnego energetycznie „zielonego systemu kremacji”, utrzymując, że ciało może spalić się całkowicie w krótszym czasie i przy mniejszej ilości drewna niż zwykle.

„Tradycyjny stos trwa sześć godzin i wymaga od 500 kg do 600 kg drewna do całkowitego spalenia ciała, podczas gdy zaletą naszego alternatywnego systemu jest to, że do spalenia ciała potrzeba do dwóch godzin i 150 kg do 200 kg drewna, ” wyjaśnia Anshul Garg, dyrektor wykonawczy Mokshda.

Nie tylko zmniejsza się koszt paliwa, ale nawet emisje spadają nawet o 60% – dodał. Zielony system kremacji Mokshda składa się z rusztu wielkości człowieka pod dachem i komina, który zmniejsza straty ciepła. Tutaj drewno układa się na metalowych listwach, co umożliwia lepszą cyrkulację powietrza wokół płomieni.

Ten artykuł po raz pierwszy pojawił się na Mongabay.


Zawartość

Khondowie posługują się językiem Kui jako językiem ojczystym. Jest najbliżej spokrewniony z językami gondi i kuvi. [ wymagany cytat ] Kui jest językiem drawidyjskim i jest pisany alfabetem Odia. [4]

Khondowie są biegłymi mieszkańcami lądu, wykazującymi większą zdolność przystosowania się do środowiska leśnego i górskiego. Jednak ze względu na interwencje rozwojowe w edukacji, placówkach medycznych, nawadnianiu, plantacjach i tak dalej, na wiele sposobów są zmuszani do współczesnego życia. Ich tradycyjny styl życia, zwyczajowe cechy ekonomii, organizacji politycznej, norm, wartości i światopoglądu uległy w ostatnim czasie drastycznej zmianie. Tradycyjne społeczeństwo Khondów opiera się na geograficznie odgraniczonych klanach, z których każdy składa się z dużej grupy spokrewnionych rodzin identyfikowanych przez Totem, zwykle męskiego dzikiego zwierzęcia. Każdy klan zwykle ma wspólne nazwisko i jest kierowany przez najstarszego męskiego członka najpotężniejszej rodziny klanu. Wszystkie klany Khondów są winne wierności „Kondh Pradhan", który jest zwykle przywódcą najpotężniejszego klanu Khondów. [ wymagany cytat ] Rodzina Khond jest często nuklearna, chociaż spotyka się również rozszerzone rodziny wspólne. Żeńskie członki rodziny są na równych prawach społecznych z męskimi członkami w społeczeństwie Khond i mogą dziedziczyć, posiadać, posiadać i rozporządzać majątkiem bez odniesienia do swoich rodziców, męża czy synów. Kobiety mają prawo wybrać męża i starać się o rozwód. Jednak rodzina jest patrylinearna i patrylokalna. Ponowne małżeństwo jest powszechne wśród rozwiedzionych lub owdowiałych kobiet i mężczyzn. Dzieci nigdy nie są uważane za nieślubne w społeczeństwie Khond i dziedziczą imię klanu swoich biologicznych lub adopcyjnych ojców wraz ze wszystkimi prawami przysługującymi dzieciom urodzonym naturalnie.

Kondhowie mają dormitorium dla dorastających dziewcząt i chłopców, co stanowi część ich procesu inkulturacji i edukacji. Dziewczęta i chłopcy śpią w nocy w swoich dormitoriach i uczą się społecznych tabu, mitów, legend, opowieści, zagadek, przysłów wśród śpiewu i tańca przez całą noc, ucząc się w ten sposób drogi plemienia. Dziewczynki są zwykle instruowane, jak dobrze gospodarować i jak wychowywać dobre dzieci, podczas gdy chłopcy uczą się sztuki polowania i legend o swoich dzielnych i bojowych przodkach. Odwaga i umiejętności łowieckie decydują o szacunku, jaki człowiek zyskuje w plemieniu Khond. Duża liczba Khondów została zwerbowana przez Brytyjczyków podczas pierwszej i drugiej wojny światowej i była ceniona jako eksperci od walki z naturalną dżunglą. Nawet dzisiaj duża część mężczyzn z Khondów wstępuje do policji stanowej lub indyjskich sił zbrojnych, aby poszukać możliwości wykazania się odwagą. Mężczyźni zwykle żerują lub polują w lasach. Ćwiczą również system podu polegający na przesuwaniu uprawy na zboczach wzgórz, gdzie uprawiają różne odmiany ryżu, soczewicy i warzyw. Kobiety zazwyczaj wykonują wszystkie prace domowe, od przynoszenia wody z odległych strumieni, gotowania, podawania jedzenia każdemu członkowi gospodarstwa domowego, po asystowanie mężczyznom w uprawie, zbiorach i sprzedaży produktów na rynku. [5]

Khondowie często praktykują egzogamię klanową. Zgodnie ze zwyczajem małżeństwo musi przekraczać granice klanów (forma tabu kazirodztwa). Klan jest ściśle egzogamiczny, co oznacza, że ​​małżeństwa są zawierane poza klanem (ale wciąż w większej populacji Khondów). Forma pozyskania partnera często odbywa się w drodze negocjacji. Jednak małżeństwo przez schwytanie lub ucieczkę jest również rzadko praktykowane. Za małżeństwo cenę panny młodej płacą rodzicom panny młodej pan młody, co jest uderzającą cechą Khondów. Cena za pannę młodą była tradycyjnie płacona w skórach tygrysich, chociaż obecnie suwerenami za pannę młodą są ziemie lub złote suwereny. [ wymagany cytat ]

Przekonania religijne Edytuj

Khondowie byli historycznie animistami. Jednak przedłużone kontakty z Hindusami mówiącymi w języku orija sprawiły, że Khondowie przyjęli wiele aspektów hinduizmu i kultury hinduskiej. Kontakt z Hindusami skłonił Khondów do przyjęcia bóstw hinduistycznych do swojego panteonu. Na przykład, Kali i Durga są czczone pod różnymi postaciami, ale zawsze z ofiarą z kóz, drobiu itp. Rytuały małżeńskie Kond pokazują również asymilację wielu hinduskich zwyczajów z tradycyjnymi praktykami plemiennymi. [6]

Tradycyjnie wierzenia religijne Khond były synkretyczne, łącząc totemizm, animizm, kult przodków, szamanizm i kult natury. Khondowie przywiązywali najwyższą wagę do bogini Ziemi, która uważana jest za stwórcę i podtrzymującą świat. Płeć bóstwa zmieniła się na męską i stała się Dharni Deota. Jego towarzyszem jest Bhatbarsi Deota, bóg polowań. Dla nich raz w roku składano w ofierze bawoła. Przed polowaniem czcili ducha wzgórz i dolin, na których polowali, aby nie ukryli zwierząt, które myśliwy chciał złapać. Brytyjscy pisarze twierdzili również, że Khondowie praktykowali składanie ofiar z ludzi. [7] W społeczeństwie Khond naruszenie przyjętych praktyk religijnych przez któregokolwiek członka ich społeczeństwa wywołało gniew duchów w postaci braku opadów deszczu, przesiąkania strumieni, niszczenia plonów leśnych i innych klęsk żywiołowych.Stąd zwyczajowe prawa, normy, tabu i wartości były w dużej mierze przestrzegane i egzekwowane z wysokimi lub ciężkimi karami, w zależności od powagi popełnionych zbrodni. Praktyka tradycyjnej religii dzisiaj prawie wymarła. Wielu Khondów nawróciło się na chrześcijaństwo protestanckie pod koniec XIX i na początku XX wieku dzięki wysiłkom misjonarzy Misji Serampore. Wpływ tradycyjnych wierzeń Khond na chrześcijaństwo można zaobserwować w niektórych rytuałach, takich jak te związane z Wielkanocą i zmartwychwstaniem, kiedy przodkowie również są czczeni i składani ofiary, chociaż Kościół oficjalnie odrzuca tradycyjne wierzenia jako pogańskie. Wielu Khondów również przeszło na islam, a wśród członków plemienia można zaobserwować wielką różnorodność praktyk religijnych. Co istotne, jak w każdej kulturze, etyczne praktyki Khonda wzmacniają społeczne i ekonomiczne praktyki, które definiują ludzi. W ten sposób świętość ziemi utrwala plemienną socjo-ekonomię, w której harmonia z naturą i szacunek dla przodków są głęboko zakorzenione, podczas gdy kultury nieplemienne, które zaniedbują świętość ziemi, nie mają problemu z wylesianiem, wydobyciem itp. doprowadziło w wielu przypadkach do sytuacji konfliktowych. [8]

Mają gospodarkę na własne potrzeby opartą na polowaniu i zbieractwie, ale teraz głównie zależą od rolnictwa na własne potrzeby, tj. Przesuwania upraw lub uprawy typu cięcie i spalanie lub Podu. Dongria Khond są doskonałymi sadownikami. Najbardziej uderzającą cechą Dongria Khond jest to, że przystosowały się do ogrodnictwa i uprawiają obficie ananasy, pomarańcze, kurkumę, imbir i papaję. W ogromnych ilościach występują również leśne drzewa owocowe, takie jak mango i jackfruit, które spełniają główną część diety Dongrias. Poza tym Dongriowie praktykują zmianę kultywacji, lub podu chasa jak to się lokalnie nazywa, jako część ekonomicznej potrzeby zachowującej najbardziej prymitywne cechy niedorozwoju i ewolucji kulturowej.

Khondowie lub Kui, jak są lokalnie nazywani, są jedną z największych grup plemiennych w Odisha. Znani są ze swojego dziedzictwa kulturowego i wartości, które koncentrują się na poszanowaniu przyrody. Dystrykt Kandhamal w Odisha (wcześniej część dystryktu Phulbani) ma pięćdziesiąt pięć procent ludności Khond i został nazwany na cześć plemienia.

Wychodzą na zbiorowe polowania, jedząc zebrane owoce i korzenie. Zwykle gotują potrawy na oleju ekstrahowanym z nasion sal i mahua. Używają również roślin leczniczych. Praktyki te sprawiają, że ich przetrwanie zależy głównie od zasobów leśnych. Khondowie wędzą ryby i mięso w celu utrwalenia. Klan Khondów Dongria zamieszkuje strome zbocza pasma Niyamgiri w dystrykcie Koraput i granicę z Kalahandi. Na swoje utrzymanie pracują wyłącznie na stromych zboczach.

Khondowie wielokrotnie występowali przeciwko władzy. Na przykład w 1817 i ponownie w 1836 zbuntowali się przeciwko rządom Kompanii Wschodnioindyjskiej. [9] [10]

Vedanta Resources, brytyjska firma wydobywcza, zagroziła przyszłości sekcji Dangaria Kandha tego plemienia, ponieważ ich dom na wzgórzach Niyamgiri jest bogaty w boksyt. [11] Boksyt jest również powodem, dla którego istnieje tak wiele wieloletnich strumieni. Trudna sytuacja plemienia jest tematem krótkometrażowego filmu Survival International, którego narratorem jest aktorka Joanna Lumley. [12] W 2010 roku indyjskie ministerstwo środowiska nakazało firmie Vedanta Resources wstrzymanie sześciokrotnej rozbudowy rafinerii aluminium w Odisha. [13] [14] W ramach kampanii Żądaj Godności, w 2011 roku Amnesty International opublikowała raport dotyczący praw Dongria Kondh. [15] Vedanta odwołała się od decyzji ministra. [16]

W kwietniu 2013 roku Sąd Najwyższy podtrzymał zakaz realizacji projektu Vedanty na wzgórzach Niyamgiri, orzekając, że należy wziąć pod uwagę poglądy dotkniętych nim społeczności. Wszystkie 12 plemiennych wiosek głosowało przeciwko projektowi w sierpniu 2013 r., aw styczniu 2014 r. Ministerstwo Środowiska i Lasów wstrzymało projekt. [17]

W przypadku życia próbującego naśladować sztukę plemię zwróciło się do Jamesa Camerona o pomoc w powstrzymaniu Vedanty, uznając, że autor filmu Awatara, który zajmuje się podobnym tematem, zrozumiałby ich trudną sytuację. Reklama w magazynie Variety głosiła: „Apel do Jamesa Camerona. Avatar to fantazja. i prawdziwe. Plemię Dongria Kondh w Indiach walczy o obronę swojej ziemi przed kompanią wydobywczą, która chce zniszczyć ich świętą górę. Proszę, pomóż Dongrii![18] Inne celebrytki wspierające kampanię to Arundhati Roy (autor zdobywca nagrody Bookera), a także brytyjscy aktorzy Joanna Lumley i Michael Palin.[16] Lingaraj Azad, lider Komitetu Save Niyamgiri, powiedział Kampania Dongria Kondh była „nie tylko kampanią odizolowanego plemienia o jego zwyczajowe prawa do swoich tradycyjnych ziem i siedlisk, ale całego świata o ochronę naszego naturalnego dziedzictwa”[16].


Bitwa przypominająca awatara Indian Tribe przeciwko firmie wydobywczej

Przywódcy tysięcy zamieszkujących lasy plemion, którzy od lat walczyli o ochronę swoich przodków przed wyzyskiem przez międzynarodową korporację górniczą, obiecali kontynuować walkę bez względu na decyzję podczas kluczowej rozprawy przed indyjskim sądem najwyższym w poniedziałek.

Bitwa ludu Dongria Kondh o powstrzymanie londyńskiego konglomeratu Vedanta Resources przed wydobyciem boksytu ze zbocza, które uważają za święte, zyskała międzynarodowe poparcie. Wśród celebrytów wspierających kampanię są James Cameron, reżyser Avataru, Arundhati Roy, zdobywca nagrody Bookera, a także brytyjscy aktorzy Joanna Lumley i Michael Palin.

[quote quote=”Bitwa ludzi Dongria Kondh o powstrzymanie londyńskiego konglomeratu Vedanta Resources przed wydobyciem boksytu ze zbocza, które uważają za święte, przyciągnęła międzynarodowe poparcie.” type=”image” image=&# 82214569″ ]

W poniedziałek sąd [miał]* rozstrzygnąć apelację Vedanty od decyzji ministerialnej z 2010 roku, która wstrzymała prace na terenie na wzgórzach Niyamgiri we wschodnim stanie Orisa w Indiach.

Lingaraj Azad, przywódca Komitetu Ocalenia Niyamgiri, powiedział, że kampania Dongria Kondh’ nie była tylko kampanią odizolowanego plemienia ze względu na jego zwyczajowe prawa do tradycyjnych ziem i siedlisk, ale całego świata ponad ochronę naszego dziedzictwa naturalnego. #8221.

Sojusz lokalnych plemion utworzył teraz, aby bronić Dongria Khondh. Kumity Majhi, przywódca Majhi Kondh adivasi (rdzenni mieszkańcy), powiedział, że lokalne społeczności zatrzymają wydobycie “niezależnie od tego, czy sąd najwyższy będzie nam sprzyjał”.

„My, adivasis Majhi Kondh, pomożemy naszym braciom Dongria Kondh w ochronie gór” – powiedział.

Szybki wzrost gospodarczy Indii spowodował ogromne zapotrzebowanie na surowce. Według działaczy, słabe egzekwowanie prawa spowodowało ogromne szkody w środowisku wyrządzone przez górnictwo i inne gałęzie przemysłu wydobywczego.

Vedanta, która chce boksyt do rafinerii tlenku glinu, którą zbudowała w pobliżu wzgórz, wymaga zezwolenia na mocy krajowych przepisów dotyczących lasów i ochrony środowiska. Ale choć uzyskała prowizoryczne pozwolenie, nie spełniała przepisów chroniących lasy i przyznających prawa lokalnym grupom plemiennym.

Raport rządowy oskarżył firmę o łamanie ochrony lasów, praw plemiennych i prawa ochrony środowiska w stanie Orisa, zarzut ten został następnie powtórzony przez panel ekspertów ds. leśnictwa.

Jairam Ramesh, ówczesny minister środowiska, zdecydował, że Vedanta nie będzie mogła wydobywać boksytu, ponieważ „[zostały] pogwałcone” prawa.

W tym czasie rzecznik zaprzeczył, że firmie nie udało się uzyskać zgody grup plemiennych. „Naszym wysiłkiem jest wprowadzenie biednych plemion do głównego nurtu”, powiedział dyrektor operacyjny Vedanta Aluminium, Mukesh Kumar, krótko przed decyzją z 2010 roku.

Od tego czasu firma stara się zdobyć opinię lokalną i międzynarodową. W ten weekend Vedanta, z którą skontaktowała się firma public relations z Londynu, odmówiła komentarza.

Wielu indyjskich biznesmenów twierdzi, że wzrost gospodarczy musi być traktowany priorytetowo, nawet kosztem środowiska lub najbardziej zmarginalizowanych społeczności w kraju. Twierdzą, że są to nieuniknione koszty rozwoju.

Ramesh był uważany za pierwszego ministra środowiska, który przejął główne interesy korporacyjne po dziesięcioleciach, w których prawne ograniczenia biznesu były rutynowo ignorowane. Ale jego stanowisko spowodowało rozłam w rządzie i został przeniesiony do innego ministerstwa.

Chandra Bhushan z Centrum Nauki i Środowiska w Delhi powiedział, że wynik sprawy sądowej byłby „bardzo zachęcający dla biznesu lub bardzo zachęcający dla społeczeństwa obywatelskiego”.

“Jest tak wiele powodów, aby nie kopać tam [na wzgórzach Niyamgiri], sąd mógł je unieważnić tylko ze względów proceduralnych. W przeciwnym razie wyśle ​​sygnał całkowitego paraliżu politycznego” – powiedział Guardianowi.

Sąd Najwyższy może podjąć decyzję o skierowaniu sprawy do nowo utworzonego krajowego trybunału ekologicznego, który jest organem ekspertów prawnych i technicznych, w celu ponownego rozpatrzenia.

W zeszłym tygodniu trybunał zawiesił pozwolenia środowiskowe dla ogromnej rafinerii żelaza i stali Posco, również w stanie Orissa. Projekt przyniósłby 8 miliardów funtów (12,7 miliardów dolarów) inwestycji od południowokoreańskiej firmy i znacznie zwiększyłby potencjał przemysłowy Indii, a także wygenerował setki miejsc pracy. Trybunał uznał jednak, że badania dotyczące jego wpływu na środowisko opierały się na mniejszym przedsięwzięciu, a zatem są nieważne.

Gdzie indziej w Indiach elektrownie, tamy, fabryki, drogi i inne projekty infrastrukturalne są zawieszone w oczekiwaniu na zgodę środowiskową. W całym kraju pojawiają się częste doniesienia o starciach o ziemię. W lutym brytyjska grupa kampanijna Survival International poinformowała, że ​​otrzymała doniesienia o aresztowaniach i pobiciach, które najwyraźniej miały na celu zatrzymanie ważnego święta religijnego na wzgórzach Niyamgiri, gdzie planowana jest kopalnia boksytu Vedanta’.

Ten artykuł pojawił się na Guardian.co.uk 8 kwietnia 2012 r.

[* Uwaga: W poniedziałek 9 kwietnia 2012 r. sąd odroczył bez wydania orzeczenia. Podobno orzeczenie ma nastąpić przed wakacjami.]


Dlaczego tysiące Chhattisgarh Adivasis protestowało przeciwko przeniesieniu tego oficera leśnego

„W tych rejonach leśniczy jest uważany za wielką sprawę i często postrzegany jako niedostępny dla zwykłych ludzi. Ale DFO Dhammshil spacerował i jeździł rowerem do dżungli, spotykał tam ludzi, wyjaśniał im plany rządowe i podkreślał, że ta dżungla należy do nich, a nie do rządu”.

Kiedy Ganveer Dhammshil, były oficer leśnictwa wydziałowego (DFO) oddziału Keshkal w dystrykcie Kondagaon, Chhattisgarh, został przeniesiony na początku tego miesiąca, tysiące z różnych społeczności plemiennych wyszło na znak protestu przeciwko lokalnemu MLA, który zorganizował ten ruch. Sprawa dotarła do biura premiera Bhupesha Bhagla.

„Wszyscy tutaj są zdruzgotani jego transferem. Był pierwszym oficerem, który naprawdę zwrócił się do tych z nas oddolnie. Chodził, jeździł na rowerze lub wędrował i odwiedzał nasze wioski głęboko w dżungli. Zwracając się do nas, siadał ze zwykłymi ludźmi na ziemi zamiast na krześle i słuchał nas. Co ważniejsze, pomógł nam zrozumieć nasze prawa jako ludzi zamieszkujących lasy, co możemy zrobić z dostępnymi zasobami i jak wzmocnić nasze źródła utrzymania. Zapewnił, że cała nasza praca z wydziałem leśnym przebiegała z najwyższą przejrzystością” – mówi Parshuram Salam, mieszkaniec wioski Themli i członek lokalnego Joint Forest Management Committee.

Krishna Dutt Upadhyaya, 65-letni dziennikarz i działacz społeczny z Keshkal tehsil, który relacjonował tutejsze wydarzenia od czterech dekad, również się zgadza.

„Pierwszy raz w życiu widziałem tak uczciwego oficera w wydziale leśnym. Człowiek z prawdziwą pasją do ludzi, zaczynał dzień około 4 nad ranem, planował rzeczy na dzień i odwiedzał domy w tych gęstych dżunglach. Zapewnił, że trafiło do nich 100% pieniędzy podatników przeznaczonych dla upośledzonych. Na przykład departament leśny wcześniej wypłacał płatności gotówką miejscowym robotnikom i mieszkańcom wsi za różne prace leśne, takie jak plantacje, odchwaszczanie, budowa, zbiór drobnych produktów leśnych itp. Proces ten obfitował w korupcję. Jako DFO wprowadził obowiązkowe płatności online, aby wszystkie należne im pieniądze wpływały bezpośrednio na ich konta bankowe. Wcześniej, zamiast płacić całą sumę, wykonawcy ci brali prowizję. Za każdą pracę z udziałem wydziału leśnego dzielił się rachunkami, aby wieśniacy wiedzieli, jak są wydawane ich pieniądze” — mówi Upadhyay.

Członkowie społeczności Adivasi protestujący przeciwko transferowi DFO Dhammshil. (Zdjęcie dzięki uprzejmości Krishna Dutt Upadhyay)

Poza jego uczciwością i uczciwością w kontaktach z ludźmi, lokalni aktywiści, tacy jak Upadhyay, argumentują, jak bardzo były DFO Keshkal był przystępny dla ludzi.

„W tych rejonach leśniczy jest uważany za wielką sprawę i często postrzegany jako niedostępny dla zwykłych ludzi. Ale DFO Dhammshil spacerował i jeździł rowerem do dżungli, spotykał tam ludzi, wyjaśniał im wszystkie rządowe plany i stale podkreślał, że ta dżungla należy do nich, a nie do rządu. Zaszczepiając to cenne poczucie własności mieszkańcom lokalnej społeczności plemiennej Gondów lub Pardhi, wepchnął ich na pierwszą linię prac konserwatorskich” – dodaje.

Niestety protestujący ze społeczności Adivasi nie mogli powstrzymać ewentualnego przeniesienia swojego ulubionego oficera, który w ciągu zaledwie sześciu miesięcy odmienił ich życie. Dziś Dhammshil jest DFO w dystrykcie Durg. Jednak lokalni mieszkańcy domagają się teraz, aby nowy DFO oddelegowany do Keshkal i departamentu leśnego stosowali ten sam system przejrzystości, który ustanowił Dhammshil, i kontynuowali rozpoczętą przez niego pracę.

Członkowie społeczności Adivasi protestujący przeciwko transferowi DFO Dhammshil. (Zdjęcie dzięki uprzejmości Krishna Dutt Upadhyay)

Od skromnych początków

Trzydziestodwuletni Dhammshil jest oficerem indyjskiej służby leśnej z partii z 2013 roku. Syn małego rolnika z wioski Amgaon w dystrykcie Bhandara w stanie Maharashtra, jego edukacja była w dużej mierze finansowana ze stypendiów, których kulminacją był stypendium od Indian Council of Agricultural Research (ICAR), aby uzyskać tytuł magistra leśnictwa na Uniwersytecie Rolniczym Tamil Nadu w Coimbatore.

Po dołączeniu do indyjskiej służby leśnej w 2013 roku spędził dwa lata na szkoleniu w Narodowej Akademii Leśnej Indiry Gandhi (IGNFA), Dehradun, po czym dołączył do kadry Chhattisgarh. W 2017 roku przez krótki czas pracował jako DFO w dywizji Keshkal w dystrykcie Kondagaon, który sąsiaduje z Bastarem. Los chciał, że został tam ponownie wysłany 23 czerwca 2020 r. Oto niektóre z inicjatyw, które rozpoczął podczas swojej drugiej podróży, która trwała pięć i pół miesiąca.

DFO Ganveer Dhammshil

Produkcja wermikompostu

Na długo przed jego oddelegowaniem tam, trzy kobiece grupy samopomocy liczące po 10-12 członków każda ze społeczności Gond prowadziły zakłady produkujące wermikompost obok szkółek leśnych, gdzie wydział leśny przygotowywał sadzonki. Jednak to, czego te kobiety nie miały, to szkolenie w zakresie marki i sprzedaży tych produktów. Ponadto, w wyniku luki komunikacyjnej z wydziałem leśnym, te SHG nie otrzymywały zapłaty na czas.

„Naukowo obliczyliśmy, ile powinni zainwestować w zakup surowca i cenę za każdy kilogram wermikompostu. Doszliśmy do ceny około 8 Rs za kg. Przy wielu plantacjach znajdujących się pod naszą jurysdykcją nadleśnictwo wymaga dużej ilości wermikompostu. Tak więc dział kupuje je od nich i jest duży popyt na ich produkt. Upewniłem się, że zostały wypłacone na czas. Zaplanowaliśmy nawet odpowiednie opakowania jednostkowe w workach 2 kg, 5 kg i 10 kg, które pewnego dnia będzie można kupić również w Raipurze i innych pobliskich miastach. To było w przygotowaniu, dopóki nie zostałem przeniesiony, oprócz planów uruchomienia kolejnej jednostki produkcyjnej” – mówi Dhammshil.

Gazownie Gobar

Są dwa fakty, które trzeba zrozumieć. Po pierwsze, wśród członków społeczności Adivasi powszechną praktyką jest zbieranie drewna opałowego z lasu do celów gotowania i ogrzewania. Dwa, co roku, nadleśnictwo podejmuje wyrąb drewna w wybranych zagłębieniach puszczy. Drewno to jest następnie sprzedawane na aukcji temu, kto zaoferuje najwyższą cenę, do którego należą prywatni wykonawcy z branży budowlanej.

Zgodnie ze standardową praktyką 20% przychodów ze sprzedaży tego drewna jest przekazywane do wspólnego komitetu ds. gospodarki leśnej (JFMC), składającego się z członków społeczności lokalnej, którzy chronią i zarządzają pobliskimi lasami. Niektóre JFMC zarabiają od 10 do 40 rupii rupii rocznie na sprzedaży tego drewna, w zależności od tego, ile drzew ścięto na danym obszarze. Ale ten fundusz korpusowy pozostaje nietknięty lub słabo wykorzystany.

„Po serii dyskusji z członkami różnych JFMC, w drodze konsensusu, podjęliśmy decyzję, że powinniśmy zmniejszyć presję na nasze lasy, ale nie kosztem lokalnej społeczności. Instalując gazownie gobar, za jednym zamachem mogą zaoszczędzić pieniądze (zamiast kupowania drogich butli LPG), czas i lasy (zamiast zbierania drewna opałowego). Następnie JFMC przesłały swoje propozycje dotyczące budowy gazowni Gobar. Rozprowadziliśmy te biogazownie zakupione za pieniądze dostępne dla każdego JFMC i najpierw pilotowaliśmy je w pięciu wioskach”, wspomina Dhammshil.

Operacje mają się rozpocząć w tych pięciu wioskach, podczas gdy on usankcjonował budowę ponad 250 gazowni gobar. CREDA (Państwowa Agencja Rozwoju Energii Odnawialnej w Chhattisgarh) wybuduje te elektrownie. Część pieniędzy wydano również na tworzenie cyfrowych centrów nauczania w wiejskich szkołach, wyposażając je w komputery, projektory i cyfrowe tablice. Te inicjatywy edukacji cyfrowej zostały usankcjonowane w pięciu szkołach rządowych.

Twierdzi, że gdy ten pilot wystartuje, inne wioski na pewno się przyłączą.

DFO Dhammshil przemawia do mieszkańców wioski głęboko w dżungli oddziału leśnego Keshkal. Jego transfer wywołał silną reakcję.

Sadzenie drzew owocowych

Decyzja o sadzeniu drzew owocowych, takich jak orzechy nerkowca, kokos i jabłko w kremie, w różnych wioskach, ma zapewnić mieszkańcom możliwość zarabiania pieniędzy nawet po zakończeniu tradycyjnego sezonu uprawy ryżu. Oddział Keshkal, który znajduje się w okręgu Kondagaon sąsiadującym z Baster, oferuje odpowiednie warunki klimatyczne i glebowe dla tych drzew owocowych.

„Przed rozmieszczeniem sadzonek w tych społecznościach podzieliliśmy Keshkal na kilka klastrów dla każdego gatunku owocującego w zależności od klimatu i przydatności gleby. Zaproponowaliśmy pomysł uprawy drzew owocowych JFMC, aby mogły one czerpać korzyści z uzyskiwania dodatkowego dochodu przez trzy do czterech lat. W 18 wioskach regionu Mari na płaskowyżu Bastar rozdaliśmy 10 000 sadzonek nerkowca w ostatnim sezonie monsunowym. Sadzonki te zostały przekazane i rozdane bezpłatnie przez wydział leśny. JFMC z tego obszaru były odpowiedzialne za ochronę tych sadzonek. Po raz pierwszy nadleśnictwo podejmuje taką inicjatywę. Usankcjonowałem również dystrybucję 15 000 sadzonek kokosa do Sidavan i innej wioski. Sadzenie tych sadzonek nastąpi w przyszłym miesiącu. Zostałem przeniesiony, zanim to przejrzałem – mówi.

DFO Dhammshil ze swoim zespołem głęboko w dżungli. Jego transfer na początku tego miesiąca rozgniewał wielu.

Projekt ekoturystyki oparty na społeczności

Każdy projekt ekoturystyki oparty na społeczności ma trzy cele — edukacja turystów na temat ich naturalnego otoczenia, poznanie lokalnych społeczności żyjących w lasach i wokół nich oraz utrzymanie ich środków do życia, co w efekcie chroni las.

W regionie Mari, gdzie rozprowadzał sadzonki nerkowca, Dhammshil znalazł kilka domków dla turystów zbudowanych przez departament, które leżały opuszczone. Widząc oszałamiające naturalne piękno regionu, naznaczonego gęstymi lasami i pagórkami, uznał, że miejsce to byłoby idealne na centrum ekoturystyki.

Zaledwie kilka tygodni później, 26 września, wydział leśny otworzył dla turystów Centrum Ekoturystyki Tatamari, które leży na wysokości 2150 stóp nad poziomem morza, dla turystów stosujących niezbędne środki ostrożności w związku z COVID-19. Położony zaledwie 2 km od Keshkal, Dhammshil uważa to za „flagowy projekt” swojej krótkiej kadencji.

Rozciągający się na obszarze 150 akrów region ten ma różnorodną florę i faunę, a według Dhammshil jest to pierwsza inicjatywa ekoturystyczna w Keshkal.

„W tym projekcie starałem się zaangażować członków lokalnego plemienia Pardhi, społeczności o długiej spuściźnie myśliwskiej. W pobliżu mieszkało 20 rodzin ze społeczności Pardhi i starałem się przekonać je, by zrezygnowały z polowań i zaangażowały się w projekt ekoturystyki. Opierając się na lokalnych praktykach, ci młodzi ludzie znaleźli pracę jako przewodnicy dla wędrowców, którzy mogą zobaczyć 16-17 wodospadów podczas 20-kilometrowej wędrówki do lasów, instruktorów, jak używać łuku i strzał, których wcześniej używali do zabijania dzikich zwierząt lub ptaków, oraz wykonawców lokalnych tańców i innych rytuałów. Poza tym stworzyliśmy ekodomki zrobione tylko z błota, drewna i kamienia, miejsca do nocnego biwakowania, kącik zabaw dla małych dzieci, a także ścieżkę rowerową przez las, którą można dojechać do Manjhingarh – mówi.

„Dzięki temu pomógł ratować zwierzęta, dając jednocześnie zatrudnienie, szacunek i godność członkom tego prześladowanego plemienia” — mówi Upadhyay.

„Zabieramy również turystów przez te części, aby zrozumieć plemienne zwyczaje żywieniowe, przysmaki, lokalne tańce i inne wydarzenia kulturalne, których podejmują się społeczności plemienne. Wkrótce touroperatorzy zaczęli do nas zwracać się z pytaniem, jak mogliby współpracować z działem. Cały dochód z tych działań trafia do lokalnych społeczności plemiennych. Fundusze na ośrodek pochodziły z powiatowego funduszu mineralnego, społeczności lokalnych i wydziału leśnego. Młodzież plemienna przeszła szkolenie w zakresie gościnności, sprzątania, pracy przewodników i wiedzy naukowej na temat lokalnej flory i fauny dla centrum Tatamari. Sir Dhammshil zamierzał zrobić to samo dla trzech innych potencjalnych ośrodków, zanim nadszedł jego rozkaz przeniesienia – mówi inny miejscowy leśniczy, który chce pozostać anonimowy.

Inne inicjatywy

Podczas swojej kadencji Dhammshil wydał 25 certyfikatów Community Forest Resource Rights (CFRR) dla gram sabhas w całym oddziale Keshkal. Posiadanie certyfikatu CFRR pomaga powstrzymać ingerencję z zewnątrz na grunty leśne i daje lokalnym społecznościom prawo do gospodarowania i ochrony lasu w znaczący sposób.

Inną inicjatywą jest rekrutacja małych dzieci, które w wolnym czasie często zabijały ptaki katapultami, np „Chidiya Mithans” (Przyjaciele Ptaków).

„W każdej wiosce zrekrutowaliśmy dzieci odpowiedzialne za zabijanie tych ptaków jako ich opiekunów. Z każdej wsi zrekrutowano dwoje dzieci. Z pomocą ekspertów ornitologów przeszkoliliśmy te dzieci z klasy 7 i 8, jak je rozpoznać, a także znaczenie poszczególnych gatunków dla lokalnej bioróżnorodności. W ramach mojej kadencji zrekrutowaliśmy około 60 takich Chidiya Mithans do sprawy” – mówi Dhammshil.

Wreszcie, podczas swojej kadencji, ustanowił centralny pokój kontrolny do rozpatrywania skarg, do którego mają dostęp mieszkańcy ze wszystkich wiosek.

„Każdy może zadzwonić do DFO, Range Officer'a lub SDO, aby złożyć skargę. Zorganizowałem też warsztaty dla wszystkich JFMC, na które zgłosiło się około 700 osób. Podczas tego warsztatu wyjaśniłem im rolę tych komitetów, w jaki sposób powinny przygotowywać propozycje dla urzędników państwowych, przysługujące im prawa i korzyści, jak mogą wykorzystać dostępne im pieniądze, aby zapewnić większe bezpieczeństwo środków do życia i jak mogą lepiej korzystaj m.in. z lasu” – mówi.

„W swoim liście z prośbą o przeniesienie Dhammshila MLA twierdził, że niektórzy inni funkcjonariusze tam pracujący nie byli zadowoleni z jego stylu pracy. Muszą to być funkcjonariusze, którzy nigdy nie chcieli pracować ani zarabiać w skorumpowany sposób. Po jego przeniesieniu straciliśmy nadzieję, bo dla polityków jesteśmy tylko głosami. Jeśli chodzi o spełnienie naszych żądań, giną. Nie potrafimy nawet wyjaśnić słowami, co ten jeden oficer zrobił dla nas i dla naszych lasów – mówi prezes JFMC, który chce pozostać anonimowy.


5 prominentnych ruchów ludności rdzennej, które uderzają w państwo

Ruchy rdzennej ludności w kolonialnych Indiach były zorganizowane za pomocą strategii wojny partyzanckiej i zbrojnych buntów. Ruchy miały charakter antyimperialistyczny i antykolonialny.

Walki o zachowanie starych praktyk, które zostały zakłócone przez kolonializm, były dominującymi przyczynami ruchów. Tradycyjne praktyki plemion w Indiach zostały poważnie naruszone z powodu wzrostu systemu pracy umarzanej, polityki podatkowej i imigracji kupców i robotników z kontynentu do pasów plemiennych.

Charakter ruchów ludności rdzennej jest różny i każdy ma swoje znaczenie. Różne trajektorie ruchów to bunty chłopskie, ruchy na rzecz samostanowienia, ruchy tożsamościowe i etniczne ruchy nacjonalistyczne. Ten artykuł obejmuje kilka znanych ruchów ludności tubylczej, kolonialnych i postkolonialnych w Indiach.

1. Rebelia Munda: prowadzona przez Birsę Munda

Ruch jest znany pod nazwą ‘Munda Ulgulan‘. Ruch był kierowany przez Birsa Munda i jest znanym XIX-wiecznym buntem plemiennym na subkontynencie indyjskim. Ruch miał miejsce na południu Ranchi w latach 1899-1900.

ten chuntkattidar system dochodów ziemi Mundas został zastąpiony przez jagirdars oraz tikhadars jako kupcy i lichwiarze w pasie plemiennym. Ten proces alienacji ziemi rozpoczął się na długo przed nadejściem Brytyjczyków. Jednak ustanowienie i umocnienie brytyjskich rządów przyspieszyło mobilność osób nieplemiennych do regionów plemiennych. Częstość pracy przymusowej lub Beth Begari również dramatycznie wzrosło. Pozbawieni skrupułów kontrahenci zamienili ten region w miejsce rekrutacji do pracy na umowę o pracę.

Urodzony w 1875 w rodzinie z plemienia Munda, Birsa Munda, do którego często odwołuje się
Mieszkańcy plemienia Jharkhanda jako „Birsa Bhagwan”, doprowadziło to, co stało się znane jako “Ulgulan
(bunt) lub bunt Munda przeciwko brytyjskiemu kolonialnemu państwu feudalnemu.

W 1894 roku Birsa zaczęła inspirować ludzi łącząc religię z polityką. Płomienie walki rozprzestrzeniły się na 550 mil kwadratowych w regionie Chota Nagpur, z kilkoma walkami i wojnami między plemionami a Brytyjczykami.

3 lutego 1900 Birsa Munda została złapana. Wniesiono przeciwko niemu i jego towarzyszom ciężkie sprawy. 9 czerwca 1900 r. Birsa Munda został męczennikiem w Centralnym Więzieniu Ranchi w wieku 25 lat. Brytyjczycy oświadczyli, że zmarł na cholerę.

Rewolta pozwoliła brytyjskiemu rządowi Indii na uchwalenie Ustawa o najmie Chotanagpur, znieść Beth Begari i rozpoznać istnienie chuntatti system. Birsa Munda stała się legendą dla plemion Chota Nagapur i grup Bahujan w Indiach. Jest symbolem ówczesnej antyfeudalnej, antykolonialnej walki.

2. Ruch Bodoland

Bodo są najważniejszą częścią ogromnej Bodo-Kachari, grupa etnolingwistyczna pochodzenia mongoloidalnego mieszkająca w Assam. Grupy plemienne to rdzenni mieszkańcy Assam i to Bodo pierwsi stworzyli kulturę i cywilizację w Dolinie Brahmaputry.

Zachowali także swoją odrębną tożsamość etniczną. Rządzili rozległymi terytoriami północno-wschodnich Indii, częściami Nepalu, Bhutanu, Północnego Bengalu i Bangladeszu. Przez wieki przetrwały sanskrytyzację. Jednak w XX wieku musieli zmierzyć się z szeregiem problemów, takich jak nielegalna imigracja, najazd na ich ziemie, przymusowa asymilacja, utrata języka i kultury.

Ten sam okres był świadkiem pojawienia się Bodo jako jednego z wiodących plemion w Assam, które zapoczątkowało ruchy mające na celu ochronę praw plemion na północnym wschodzie. Ruch Bodo jest wytworem społeczno-gospodarczego i historycznego środowiska Assam. Ruch stopniowo się rozrastał przez dziesięciolecia.

Dominująca agresja kastowa, wywłaszczanie ziemi i zasobów naturalnych, utrata tożsamości etnicznych i kulturowych, nierówny proces rozwoju przed- i postkolonialnego, któremu towarzyszą narracje o wyobcowaniu, ubezwłasnowolnieniu i ubóstwie Bodo to różne przyczyny ruchu Bodoland.

Ruch Bodo można podzielić na cztery fazy. Pierwsza faza obejmuje okres 1933-1952, który był w dużej mierze fazą przebudzenia politycznego. Ta faza była również świadkiem powstania Wszystkie Liga Plemienna Równin Assam. Główne postulaty tej fazy to większy udział w wyborach i odrębny system wyborczy.

Druga faza przypadła na lata 1952-1967, kiedy to ukształtowała się Bodo Sahitya Sabha. Okres ten obejmował potwierdzenie tożsamości językowej ze względu na zagrożenie ze strony dominującej społeczności asamskiej.

Trzecia faza lat 1967-1986 to zapotrzebowanie na ekonomię polityczną. Faza była świadkiem żądania utworzenia terytorium związkowego zwanego Udayachal. ten Związek wszystkich studentów Bodo powstała 15 lutego 1967 roku.

Czwarta faza miała miejsce w latach 1986-1992, co dało początek żądaniu odrębnej państwowości. Żądanie podzielenia Assamu na 50-50 było echem ruchu w tym okresie. W tym okresie powstała również organizacja bojowników o nazwie Siły Bezpieczeństwa Bodo (BdSF) 3 października 1986 r.

Ostatnia faza Ruchu Bodo rozpoczęła się w 1993 roku porozumieniem post-Bodo, które nie spełniło oczekiwań Bodo. W tym okresie były też świadkami ekstremistycznych działań i protestów BdSF.

Ruch po 2003 roku nie był częścią mainstreamu aż do ogłoszenia utworzenia odrębnego państwa Telangana. Popyt na Bodoland jest ciągły i nierozwiązany. Obowiązkiem rządu Indii jest przyjrzenie się tej kwestii i rozwiązanie problemu z opóźnieniem.

3. Ruch Niyamgiri

ten plemię Dongria Kondh Odishy mieszka w Niyamgiri. Pasmo górskie Niam Dongar jest również miejscem kultu dla Dongria Kondh. Niam Dongar jest uważane przez plemię za siedzibę ich boskiego boga, Niyam Raja (Króla Prawa).

Niyamgiri jest źródłem utrzymania Dongria Kondh. Pokojowa egzystencja plemienia, gdzie praktykowali zrównoważone rolnictwo oparte na produktach leśnych, została zagrożona 7 czerwca 2003 r.

Wedanta podpisała protokół ustaleń (MoU) z rządem miasta Odisha w sprawie budowy rafinerii tlenku glinu wraz z elektrownią węglową w regionie Lanjigarh w dystrykcie Kalahandi. W celu uzyskania boksytu dla tej rafinerii tlenku glinu, Wedanta-własność Sterlite Industries również pojawił się na obrazie, z planami budowy odkrywkowej kopalni boksytu na szczycie świętej góry Niyam Dongar.

Niyam Dongar działa jak gąbka, która wchłania deszcze monsunowe, a następnie zatrzymuje osady wody przez gorące letnie miesiące. Rezerwy te zapewniają ciągły przepływ wieloletnich strumieni przez wzgórza Niyamgiri, które są niezbędne dla Dongria Kondh, ponieważ dostarczają wodę do celów pitnych i nawadniających.

Jakakolwiek działalność wydobywcza na szczycie góry spowodowałaby wysychanie tych odwiecznych strumieni. Zaobserwowano, że Wedanta popełnił również błąd w uzyskaniu rozliczenia środowiskowego od Ministerstwa Środowiska i Lasów (MoEF). Dalej, Wedanty wątpliwe metody budowy rafinerii tlenku glinu były ignorowane przez MF.

Umożliwiło to trzem składającym petycję złożenie wniosków do Centralnej Komisji Uprawnionej (CEC), apelując do władz o zbadanie sprawy Wedanty podejrzane zezwolenia środowiskowe. Kiedy sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, sąd odrzucił zalecenia CKW, które stanęły po stronie Dongria Kondhs. W następstwie decyzji Sądu Najwyższego doszło do protestów i demonstracji nie tylko ze strony Dongria Kondhs, ale także ze środowisk postępowych na arenie krajowej i międzynarodowej.

Ruch odniósł zwycięstwo, gdy MF powołało komisję ekspertów. Zespół ekspertów w raporcie z marca 2010 roku stwierdził, że: Wedanty proponowana kopalnia boksytu byłaby szkodliwa dla istnienia Dongria Kondh, a konsekwencja była zbyt poważna, by ją zignorować.

Wreszcie 12 Gram Sabhas (rady wiejskie) zostały wybrane przez rząd stanowy do podjęcia kluczowej decyzji. W ciągu trzech miesięcy po orzeczeniu Sądu Najwyższego, pośród ciężkiej obecności policji i ciągłych gróźb ze strony… Wedanta, 11 Gram Sabhas głosował przeciwko projektowi wydobywczemu, a 19 sierpnia 2013 r. 12 i ostatni Gram Sabha wydał donośne „Nie”.

W styczniu 2014 r. MF, które wcześniej udzieliło pomocy Wedanty inwazja na Niyamgiri, zmiażdżyła górnicze ambicje firmy, całkowicie odrzucając projekt. W tej sensacyjnej decyzji i zdobyciu rozgłosu w międzynarodowych mediach, Dongria Kondh odniosła zwycięstwo w trwającej dekadę walce z Wedanta.

4. Bunt Santal

Bunt Santhal jest jednym z pierwszych zrywów tubylczych chłopów w pierwszej połowie XVIII wieku. Santhalowie byli pierwotnymi mieszkańcami Santhal Paraganas w niegdysiejszym Bihar, na terytoriach „Domin-i-ko”, gdzie praktykowali oni wolne od dochodów mechanizmy posiadania ziemi.

Rodzina Pakur Raj, która była lokalna Zamindarowie byli odpowiedzialni za nakładanie podatków i dochodów z ziemi na Santhals. Santhalowie zaczęli być wykorzystywani przez lichwiarskie praktyki Mahajanów, którzy przybyli z Bengalu, Biharu i innych prowincji Indii.

Sieć kolejowa zaczęła się rozprzestrzeniać od czwartej dekady XIX wieku, aby ułatwić proces sprzedaży wyrobów maszynowych z Anglii. Santhalowie byli wykorzystywani jako tani robotnicy w procesie rozbudowy kolei.

Rebelia Santhal została zapoczątkowana w 1850 roku i nazwana Hulu (ruch na rzecz wyzwolenia). Na jej czele stanęli czterej bracia z klanu Murmu – Sidhu, Kanhu, Chand i Bhairav ​​oraz ich dwie siostry Phulo i Jhano.

7 lipca 1855 roku ogromna liczba Santhalów zebrała się na polu w wiosce Bhognadih. Ogłosili się wolni i złożyli przysięgę pod przywództwem Sidhu i Kanhu Murmu, że będą walczyć do ostatniego tchu przeciwko Brytyjczykom i ich agentom. Santhalowie byli namiętnymi i zaciekłymi wojownikami, ale nie mieli szans w starciu z bronią palną używaną przez Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska.

Rebelia Santhal została stłumiona przez okrutne represje ze strony angielskich władców i ich lokalnych agentów. Pozostawiła jednak po sobie trwałą spuściznę oporu, w której buntownicy z Santhal, zarówno mężczyźni, jak i kobiety, byli wspierani przez niedominujących kastowych hinduskich mieszkańców regionu Santhal Pargana i sąsiednich dzielnic Bengalu.

Spuścizna ta została następnie odzwierciedlona w ruchach chłopskich podejmowanych w Bengalu, w tym Ruch Tebhaga, do końca panowania brytyjskiego w Indiach. To również zainspirowało ruch na rzecz odrębnego stanu Jharkhand, kierowanego przez Shibu Sorena.

5. Rewolta Komarama Bheema przeciwko ostatniemu Nizamowi

Podczas rządów Nizama w Hajdarabadzie rząd nakładał nieznośne podatki. Wyzysk i okrucieństwa lokalnych Zamindarowie szerzyła się wśród rdzennych mieszkańców regionu. W międzyczasie Komaram Bheem (legenda o Gondach w Telanganie) rozpoczął masową agitację przeciwko państwu w leśnych wioskach lub Gondu Gudems z Adilabadu.

Jode Ghat był centrum jego działalności. Bheem zorganizował bojową walkę z armią partyzancką. Ruch trwał od 1928 do 1940 roku. Bheem zaproponował plan działania w celu ogłoszenia regionu jako niepodległego państwa Gondwany dla Gonds.

Powstanie zagroziło rządowi, który następnie wysłał agentów, aby zaoferowali Bheemowi dobra materialne w celu zaprzestania walki. Bezkompromisowy przywódca, Bheem odmówił rządowych propozycji posiadania osobistego majątku i kontynuował walkę.

Stwierdził, że jego armia partyzancka opowiada się za sprawiedliwością i wolnością. Dał słynne hasło „Jal-Jungle-Jameenpodczas ruchu. Komaram Bheem poniósł męczeństwo w spisku zaplanowanym przez Nizam 1 września 1940 r.

Nie jest to w żadnym wypadku lista wyczerpująca ani reprezentatywna. Propozycje dodania do tej listy są mile widziane w sekcji komentarzy.


Walka plemienia indiańskiego z Avatarem przeciwko firmie wydobywczej dociera do sądu najwyższego

Przywódcy tysięcy zamieszkujących lasy plemion, którzy od lat walczyli o ochronę ziem swoich przodków przed wyzyskiem międzynarodowej korporacji górniczej, obiecali kontynuować walkę bez względu na decyzję podczas kluczowej rozprawy przed indyjskim sądem najwyższym w poniedziałek.

Bitwa ludu Dongria Kondh o powstrzymanie londyńskiego konglomeratu Vedanta Resources przed wydobyciem boksytu ze zbocza wzgórza, które uważają za święte, zyskała międzynarodowe poparcie.Wśród celebrytów wspierających kampanię są James Cameron, reżyser Avataru, Arundhati Roy, zdobywca nagrody Bookera, a także brytyjscy aktorzy Joanna Lumley i Michael Palin.

W poniedziałek sąd podejmie decyzję w sprawie odwołania Vedanty od decyzji ministerialnej z 2010 roku, która wstrzymała prace na budowie na wzgórzach Niyamgiri we wschodnim stanie Orisa w Indiach.

Lingaraj Azad, przywódca Komitetu Ocalenia Niyamgiri, powiedział, że kampania Dongria Kondh to „nie tylko kampania izolowanego plemienia ze względu na jego zwyczajowe prawa do tradycyjnych ziem i siedlisk, ale całego świata ponad ochronę naszego dziedzictwa naturalnego”.

Sojusz lokalnych plemion utworzył teraz, aby bronić Dongria Khondh. Kumity Majhi, przywódca Majhi Kondh adivasi (rdzenni mieszkańcy), powiedział, że lokalne społeczności zatrzymają wydobycie „bez względu na to, czy sąd najwyższy nam sprzyja”.

„My, adivasis Majhi Kondh, pomożemy naszym braciom Dongria Kondh w ochronie gór” – powiedział.

Szybki wzrost gospodarczy Indii spowodował ogromne zapotrzebowanie na surowce. Według działaczy, słabe egzekwowanie prawa spowodowało ogromne szkody w środowisku wyrządzone przez górnictwo i inne gałęzie przemysłu wydobywczego.

Vedanta, która chce otrzymać boksyt do rafinerii tlenku glinu, którą zbudowała w pobliżu wzgórz, wymaga zezwolenia zgodnie z krajowymi przepisami dotyczącymi lasów i ochrony środowiska. Ale choć uzyskała prowizoryczne pozwolenie, nie spełniała przepisów chroniących lasy i przyznających prawa lokalnym grupom plemiennym.

Raport rządowy oskarżył firmę o łamanie ochrony lasów, praw plemiennych i prawa ochrony środowiska w stanie Orisa, zarzut ten został następnie powtórzony przez panel ekspertów ds. leśnictwa.

Jairam Ramesh, ówczesny minister środowiska, zdecydował, że Vedanta nie będzie mogła wydobywać boksytu, ponieważ „prawo [zostało] pogwałcone”.

W tym czasie rzecznik zaprzeczył, że firmie nie udało się uzyskać zgody grup plemiennych. „Naszym wysiłkiem jest wprowadzenie biednych plemion do głównego nurtu”, powiedział dyrektor operacyjny Vedanta Aluminium, Mukesh Kumar, tuż przed decyzją z 2010 roku.

Od tego czasu firma stara się zdobyć opinię lokalną i międzynarodową. W ten weekend Vedanta, z którą skontaktowała się firma public relations z Londynu, odmówiła komentarza.

Wielu indyjskich biznesmenów twierdzi, że wzrost gospodarczy musi być traktowany priorytetowo, nawet kosztem środowiska lub najbardziej zmarginalizowanych społeczności w kraju. Twierdzą, że są to nieuniknione koszty rozwoju.

Ramesh był uważany za pierwszego ministra środowiska, który przejął główne interesy korporacyjne po dziesięcioleciach, w których prawne ograniczenia biznesu były rutynowo ignorowane. Ale jego stanowisko spowodowało rozłam w rządzie i został przeniesiony do innego ministerstwa.

Chandra Bhushan z Centrum Nauki i Środowiska w Delhi powiedział, że wynik sprawy sądowej byłby „bardzo zachęcający dla biznesu lub bardzo zachęcający dla społeczeństwa obywatelskiego”.

„Jest tak wiele powodów, aby nie kopać tam [na wzgórzach Niyamgiri], sąd może je obalić tylko ze względów proceduralnych. W przeciwnym razie wyśle ​​sygnał całkowitego paraliżu politycznego” – powiedział Guardianowi.

Sąd Najwyższy może podjąć decyzję o skierowaniu sprawy do nowo utworzonego krajowego trybunału ekologicznego, który jest organem ekspertów prawnych i technicznych, w celu ponownego rozpatrzenia.

W zeszłym tygodniu trybunał zawiesił pozwolenia środowiskowe dla ogromnej rafinerii żelaza i stali Posco, również w stanie Orissa. Projekt przyniósłby 8 miliardów funtów inwestycji od południowokoreańskiej firmy i znacznie zwiększyłby zdolności przemysłowe Indii, a także wygenerowałby setki miejsc pracy. Trybunał uznał jednak, że badania dotyczące jego wpływu na środowisko opierały się na mniejszym przedsięwzięciu, a zatem są nieważne.

Gdzie indziej w Indiach elektrownie, tamy, fabryki, drogi i inne projekty infrastrukturalne są zawieszone w oczekiwaniu na zgodę środowiskową. W całym kraju pojawiają się częste doniesienia o starciach o ziemię. W lutym brytyjska grupa kampanijna Survival International poinformowała, że ​​otrzymała doniesienia o aresztowaniach i pobiciach, które najwyraźniej miały na celu zatrzymanie ważnego święta religijnego na wzgórzach Niyamgiri, gdzie planowana jest kopalnia boksytu w Vedanta.


Społeczność Adivasi w Kerali zjednoczyła się, aby ocalić zmniejszającą się populację dzioborożców w regionie

Gdy wejdziesz do lasów Athirappilly-Vazhachal-Nelliyampathy w południowych Ghatach Zachodnich, wita Cię ciężki świszczący dźwięk z koron dużych drzew. Przez chwilę możesz pomylić to z dźwiękiem latających odrzutowców. Jest to dźwięk wspaniałego dzioborożca, lokalnie zwanego Malamuzhakky, z grubsza przetłumaczonego na ptaka z głębokim głosem, który rozbrzmiewa w górach.

„Był czas, kiedy gotowaliśmy je na mięso i zbieraliśmy ich jajka, aby dodać je do mikstur ziołowych o wątpliwej wartości leczniczej. Praktyka zakończyła się całkowicie w ciągu ostatnich dwóch dekad, a teraz podejmujemy się ochrony ptaków i ich gniazd” – powiedział Senthil Kumar, działacz na rzecz ochrony przyrody wywodzący się z lokalnej społeczności plemiennej Kadarów.

„Nasze dziewięć osad liczących 174 rodziny w tych lasach miało wątpliwą spuściznę jako kłusownicy i drapieżniki. Ale szybko to lekceważymy, starając się żyć w idealnej harmonii z naturą i zachować te wiecznie zielone lasy deszczowe dla przyszłych pokoleń” – powiedział.

Zgodnie z informacjami dostępnymi w Kerala Institute for Research Training and Development Studies of Scheduled Castes and Scheduled Tribes, Kadarowie to „prymitywne plemię” z lasów dystryktów Palakkad i Thrissur w Kerali. W malajalam Kadar oznacza mieszkańców lasu. Plemię żyje w małych społecznościach i praktykowało koczowniczy tryb życia, zmieniając uprawę, uprawiając ryż i proso. Polowali także na ptaki, w tym na dzioborożce i małe zwierzęta. Obecnie w Kerali jest tylko około 1848 Kadarów, zgodnie ze stanowym Departamentem Opieki Społecznej Plemienia. Wraz z wpływem nowoczesnych udogodnień na ich życie, styl życia Kadarów również zmienił się z biegiem czasu.

Dzioborożce w Athirapilly-Vazhachal. Źródło: Rahana Habeeb/Mongabay

Ziemia leśna zagrożona

Około dwa lata temu tradycyjne zgromadzenia w wiosce Kadar, zwane gramasabhami, przyjęły rezolucje przeciwko kontrowersyjnemu projektowi hydroelektrowni Athirappilly w ich regionie. Według badania wpływu na środowisko przeprowadzonego przez Kerala State Electricity Board w 2002 r. oszacowano, że projekt zniszczy siedlisko około 196 ptaków, 131 gatunków motyli i 51 gatunków ważniaków. Ponadto ucierpiałaby populacja zwierząt w regionie.

Co było istotne w rezolucji, to powołanie się na klauzule Ustawy z 2006 r. o planowanych plemionach i innych tradycyjnych mieszkańcach lasu (uznawanie praw lasu), która zapewnia plemionom prawa do lasów wspólnotowych. Podobno po raz pierwszy w celu ochrony lasów powołano się na centralne ustawodawstwo mające na celu dobro plemion.

Zgodnie z klauzulami ustawy o prawach leśnych żaden projekt rządowy ani prywatny nie może być realizowany na obszarze leśnym bez zgody plemienia gramasabhas. Oczekiwano, że 23-metrowa zapora zatopi 104 hektary gruntów leśnych, oprócz spowodowania nieodwracalnych szkód w troskach o utrzymanie lokalnej społeczności.

Wodospad Athirapilly. Źródło: KK Najeeb/Mongabay.

„Pomimo naszych najlepszych wysiłków, projekt hydroelektryczny o mocy 163-MW jest nadal aktywnie rozważany przez Radę Stanu Kerala ds. Elektryczności i jeśli zostanie wdrożony, pierwszą ofiarą będzie bogata populacja dzioborożców w regionie”, ostrzegł Geetha Vazhachal, wódz społeczności plemiennej i pierwsza kobieta na tym stanowisku wśród społeczności plemiennych w Kerali.

Według ekologów, jedyny w swoim rodzaju las łęgowy Athirappilly-Vazhachal-Nelliyampathy na niskim poziomie jest jedynym miejscem, w którym można spotkać wszystkie cztery południowoindyjskie gatunki dzioborożców – dzioborożca wielki lub Buceros bicornis, dzioborożec malabarski lub Anthracoceros coronatus, Dzioborożec indyjski lub Ocyceros birostrisi dzioborożec malabarski lub Ocyceros griseus. Nawiasem mówiąc, dzioborożec wielki jest stanowym ptakiem Kerali.

„Ten leśny region jest jedynym dostępnym miejscem gniazdowania wysoce zagrożonych dzioborożców malabarskich w Kerali. Są endemiczne dla lasów na niskich wysokościach w ograniczonych lokalizacjach Azji Południowej” – powiedział szejk Hydar Hussain, badacz zajmujący się populacją dzioborożców w regionie.

Wszystkie gatunki dzioborożców mają pępowinowy związek z lasami deszczowymi. Lasy niezakłócone przez ludzi mają kluczowe znaczenie dla ich przetrwania, a wraz z ich wpływem populacja dzioborożców również zmalała na całym subkontynencie w ostatnich latach. Ptaki gniazdują w naturalnych dziuplach drzew pod wysokimi koronami i pozostają niezwykle wrażliwe na zakłócenia. Ich długie dzioby mogą uniemożliwić im widzenie obuoczne, ale ich bystre oczy i dobry słuch ostrzegają ich o najmniejszym ruchu na dnie lasu.

Lokalna młodzież rośnie w siłę

Wśród tych, którym przypisuje się uczynienie Kadarów strażnikami dzioborożców w regionie, jest KH Amitha Bachan, badacz i konsultant Departamentu Lasu Kerala i World Wildlife Fund-India Ecological Monitoring Programme, oraz organizacji pod jego kierownictwem, Western Ghats Hornbill Foundation.

W ciągu ostatnich dwóch dekad WGHF współpracowało z Departamentem Lasu Kerala, aby zaangażować 72 młodych Kadarów w zadanie ochrony siedlisk dzioborożców. Inicjatywa, która rozpoczęła się od ochrony 57 gniazd, obecnie rozszerzyła się na przechowanie 114 gniazd.

Młodzież czuwa nad kłusownictwem, pomagając wydziałowi leśnemu zapobiegać nielegalnemu wycinaniu drzew lęgowych i uniemożliwiać innym młodym z ich społeczności dołączanie do kręgów kłusowniczych. Wzmacniają siedlisko leśne, angażując się w zapobieganie pożarom i sadzenie drzew. Zapewniają również ograniczenie ingerencji człowieka w tych regionach w okresie lęgowym, który zwykle rozpoczyna się w grudniu.

Organizacja WGHF, która rozpoczęła działalność jako mała grupa miłośników dzioborożców w 1999 roku, przekształciła się w historię sukcesu we wdrażaniu lokalnych programów ochrony. Fundacja przeprowadziła szereg badań naukowych i badań dotyczących ruchu, nawyków żywieniowych i specyfiki siedlisk dzioborożców. W procesie ochrony populacji dzioborożców dokonała interwencji na dużą skalę w celu ochrony skądinąd niepewnych lasów deszczowych i poprawy standardów życia plemion Kadar.

„W ciągu ostatnich dwóch dekad nastąpił znaczny wzrost populacji dzioborożców. Liczba gniazd wzrosła z powodu braku kłusownictwa. W procesie przechowywania dzioborożców zidentyfikowaliśmy 23 różne gatunki drzew gniazdowych, z których 60% występuje tylko w Ghatach Zachodnich. Trzydzieści procent z nich jest zagrożonych” – powiedział Bachan.

Według niego rzeka Chalakudy, która przepływa przez Athirapilly i Vazhachal, jest kołem ratunkowym dla populacji ptaków.

Młodzież plemienna, która pracuje z fundacją, przeszła szkolenie w zakresie monitorowania i ochrony ptaków. Są również wyposażone do prowadzenia badań naukowych i zbierania danych. „Oprócz ochrony dzioborożców, naszym celem jest opracowanie systemu długoterminowego monitorowania ekosystemu lasów deszczowych. Wykorzystując tradycyjną mądrość i skuteczność młodych Kadarów, fundacja obserwuje teraz zmiany w gniazdowaniu ptaków, zmiany siedlisk i skutki wylesiania. Dzięki nim jesteśmy w trakcie opracowywania długoterminowego systemu monitorowania, aby ocenić zmiany w lesie deszczowym, co ma kluczowe znaczenie dla przyszłych działań ochronnych – mówi KT Anitha, która współpracuje z fundacją.

Kto jest drapieżnikiem?

Zgodnie z Czerwoną Listą IUCN dzioborożec wielki jest oceniany jako gatunek „podatny na zagrożenia”, podczas gdy dzioborożec malabarski jest gatunkiem „prawie zagrożonym”. Populacja dzioborożca indyjskiego jest stabilna i nie maleje. Według WGHF dzioborożec malabarski nie jest zagrożony globalnie, ale grozi mu zagrożenie w regionie Ghatów Zachodnich. Dwa większe gatunki, dzioborożec wielki i srokaty malabarski, są również objęte załącznikiem 1 ustawy o ochronie dzikiej przyrody, która zapewnia najwyższy poziom ochrony.

Oprócz kłusownictwa tym, co zagrażało dzioborożcom w regionie Athirappilly, była potężna mafia drzewna, która wycinała ogromne drzewa kluczowe dla przetrwania ptaków. Teraz strażnicy plemienia działają przeciwko mafii, a w lasach nie odbywa się przemyt drewna.

W porównaniu z innymi rzekami w Kerali, Chalakudy ma największą liczbę zapór zbudowanych w ramach projektów hydroelektrycznych. „Rzeka ma pół tuzina tam i wszystkie wchodzą do lasów Athirappilly-Vazhachal. Ich budowa i konserwacja również w ogromnym stopniu przyczyniły się do szkód poniesionych już przez ekosystem nadbrzeżny” – mówi SV Vinod, inny ekolog.

„Zdrowa populacja dzioborożców oznacza zdrowy ekosystem. Tak więc środki ochrony dzioborożców w regionie pomagają w kompleksowej ochronie środowiska na odcinku Ghatów Zachodnich. Teraz wydział leśny i fundacja są również w trakcie ochrony i sadzenia kolejnych drzew z siedmiu gatunków, w których żyją dzioborożce” – powiedział Bachan. Drzewa obejmują Pali lub Palaquium elipticum, Elavu lub Bombax ceiba, Thanni lub Terminalia bellirica, Kalpayin lub Dipterocarpus indicus, Kulawu lub Kingiodendron pinnatum, Vellakil lub Dysoxylum malabaricum, i Vellapayin lub Vateria indica.

„Dzoborożce nie mają drapieżników poza ludźmi. W ciągu ostatnich dwóch dekad fundacja w ogromnym stopniu przyczyniła się do uczynienia ludzi przyjaznymi dla ptaka i jego naturalnego środowiska. Wydział leśny wiele zyskał dzięki tej interwencji” – powiedział S Muraleedharan, emerytowany urzędnik leśny wydziału.

Nowe zagrożenia

Ze względu na bliskość licznych plantacji herbaty, kawy i drewna tekowego, obszar leśny jest zawsze zagrożony pożarem. W 2004 roku lasy uległy poważnej dewastacji z powodu ogromnych pożarów rozprzestrzenionych na plantacjach. Teraz fundacja i plemiona pracują nad unikaniem pożarów lasów, z których większość jest dziełem człowieka.

Wielokrotnie przesiedlani z powodu budowy tam, Kadarzy regularnie borykają się z problemami niszczenia siedlisk i środków do życia. Zostali bezrobotni i zajmowali się pracami służebnymi w lokalnych sklepach i jadłodajniach w pobliżu wodospadu Athirapilly, ważnego miejsca turystycznego w Kerali. Teraz prace konserwatorskie zapewniają stały miesięczny dochód dla zaangażowanej młodzieży.

„Mówimy światu zewnętrznemu, że żadna ochrona nie byłaby możliwa bez współpracy lokalnej społeczności, zwłaszcza aborygenów. Połączenie ich tradycyjnej mądrości z nowoczesnym podejściem naukowym z pewnością przyniosłoby rezultaty” – powiedział Bachan, który pochodzi z Kodungallur, nadmorskiego miasta w pobliżu Thrissur.

„W naszym procesie traktujemy plemiona jako nieodłączną część danego ekosystemu. Wymagają one jednakowej uwagi wraz ze zwierzętami, ptakami, drzewami i innymi składnikami ekosystemu leśnego. Wsparcie ekonomiczne ma również kluczowe znaczenie dla plemion, ponieważ ostatecznie zmieni ich w obrońców” – powiedział.

Strażnicy dzioborożców są teraz przeszkoleni w obsłudze kamer i obsłudze systemów GPS. Rejestrują cały proces konserwacji. Szacuje się, że w regionie żyje obecnie 184 dzioborożców i cieszą się one bezpiecznym siedliskiem.

Jednak powtarzające się powodzie w Kerali w ciągu ostatnich dwóch lat miały negatywny wpływ na populację dzioborożców, a powodzie zmyły siedem gniazd. „Zmiany klimatyczne mocno dotykają również nasz region. Stanowi nowe zagrożenie dla dzioborożców” – powiedział Bachan.

Ten artykuł pojawił się po raz pierwszy w Mongabay.


Zawartość

Badania językoznawcze sugerują podobnie, że ojczyzna austroazjatycka znajdowała się w Azji Południowo-Wschodniej, a języki austroazjatyckie przybyły na wybrzeże Odishy z Azji Południowo-Wschodniej około 4000–3500 lat temu. [13] Mówca austroazjatycki rozprzestrzenił się z Azji Południowo-Wschodniej i mieszał się intensywnie z lokalnymi populacjami Indii. [14]

Według historyka Rama Sharana Sharmy w swojej książce India's Ancient Past wspomniał, że w tekstach wedyjskich przypisywanych 1500-500 p.n.e. występuje wiele terminów austroazjatyckich, drawidyjskich i niesanskryckich. [15] Wskazują idee, instytucje, produkty i osady związane z półwyspowymi i niewedyjskimi Indiami. Mieszkańcy tego obszaru mówili językiem proto-munda. Kilka terminów w językach indo-aryjskich, które oznaczają użycie bawełny, nawigacji, kopania, kija itp., zostało przez lingwistów prześledzonych do języków munda. Na płaskowyżu Chota Nagpur znajduje się wiele kieszeni Munda, w których silne są pozostałości kultury Munda. Uważa się, że zmiany w fonetyce i słownictwie języka wedyjskiego można wyjaśnić w takim samym stopniu na podstawie wpływu drawidyjskiego, jak wpływ munda. [15]

Począwszy od okresu między IX a XII wiekiem, w wielu częściach starej dzielnicy Singhbhum wytapiano miedź. Uważa się, że wielu imigrantów przybyło do Singhbhum z Manbhum w XIV wieku lub wcześniej. Kiedy Hos weszli do starego Singhbhum, pokonali Bhuiyas, którzy byli wówczas mieszkańcami leśnej krainy. W drugiej połowie XVIII wieku Hos stoczyli kilka wojen przeciwko Rajas ze stanów Chota Nagpur i Mayurbhanj, aby zachować niezależność. O ile wiadomo, muzułmanie zostawili ich w spokoju. [16] Chociaż obszar ten był formalnie uważany za część Imperium Mogołów, ani Mogołów, ani Marathowie, którzy byli aktywni w okolicznych obszarach podczas upadku Mogołów, nie odważyli się na ten obszar. [17]

W 1765 Chota Nagpur został przekazany Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej jako część prowincji Bengal, Bihar i Orissa. Radża Singhbhum poprosił brytyjskiego rezydenta w Midnapore o ochronę w 1767 roku, ale dopiero w 1820 roku uznał się za feudatora Brytyjczyków. Niespokojny Hos wkrótce zerwał porozumienie i wraz z Mundami wziął udział w zaciekłym buncie w latach 1831–33, zwanym powstaniem Kolskim. [17] [18] Bezpośrednią przyczyną powstania Kolskiego był ucisk Adivsis przez nie-Adivasi thikadars (dosłownie oznacza wykonawców) lub rolników czynszu. Do Hos i Mundas dołączyli Kurukh i domy wielu osób dikku (nie-Adivasis lub outsiderzy) właściciele ziemscy zostali spaleni i wiele osób zostało zabitych. [16] Zmusiło to Brytyjczyków do uznania potrzeby gruntownego podporządkowania Hos. [17] Powstanie zostało z trudem stłumione przez kilkuset żołnierzy brytyjskich. [16] Podczas gdy lokalne wojska stłumiły powstanie, inna grupa pod dowództwem pułkownika Richardsa wkroczyła do Singhbhum w listopadzie 1836 roku. W ciągu trzech miesięcy wszyscy prowodyrzy poddali się. W 1857 r. radża Porahat zbuntował się i do buntu przyłączyła się spora część Hos. Wysłano oddziały, które położyły kres zamieszkom do 1859 r. [17]

Ludzie Ho mówią językiem Ho, austroazjatyckim językiem blisko spokrewnionym z mundari i bardziej odlegle spokrewnionym z językami Azji Południowo-Wschodniej, takimi jak Khmer i Mon. Austroazjatyckie języki Indii, w tym Ho, są odmiennymi językami fuzyjnymi, w przeciwieństwie do ich odległych krewnych w Azji Południowo-Wschodniej, które są językami analitycznymi. Ta różnica w typologii wynika z rozległego kontaktu językowego z niepowiązanymi językami indoaryjskim i drawidyjskim. Na fonologię Ho miały również wpływ pobliskie, niepowiązane języki. [13] Istnieją co najmniej trzy dialekty Ho: Lohara, Chaibasa i Thakurmunda. Wszystkie dialekty są wzajemnie zrozumiałe, a około 92% wszystkich mówców Ho jest w stanie zrozumieć dyskurs narracyjny zarówno w dialekcie Chaibasa, jak i Thakurmunda. [8] Najbardziej rozbieżne dialekty znajdują się na skrajnym południu i wschodzie terytorium Ho.

Chociaż mniej niż pięć procent osób mówiących w języku Ho zna ten język, Ho jest zazwyczaj pisane pismem dewanagari, po łacinie. Istnieje również rodzimy alfabet, zwany Warang Citi, wynaleziony przez Lako Bodrę w XX wieku. [8] [19]

Życie w wiosce Ho kręci się wokół pięciu głównych parab lub festiwale. Najważniejszy festiwal, Mag Parab, odbywa się pod koniec zimowego miesiąca Magha i oznacza zakończenie cyklu rolniczego. [20] Jest to trwająca tydzień uroczystość ku czci Singbonga, boga stwórcy. Inne mniejsze bonga (duchy) są również honorowane przez cały tydzień. Baa Parab, święto kwiatów obchodzone w połowie wiosny, świętuje coroczne kwitnienie świętych drzew Sal. Sohrai lub Gaumara to najważniejszy festyn rolniczy, którego termin zwykle zbiega się z jesiennymi uroczystościami ogólnopolskimi. Jest to uroczystość obejmująca całą wioskę z muzyką i tańcami na cześć bydła wykorzystywanego w uprawie. Podczas ceremonii krowy są malowane mieszanką mąki i barwnika, namaszczane olejem i modlone po złożeniu w ofierze czarnego kurczaka pod wizerunkiem bydlęcego bonga. Baba Hermutu to uroczysty pierwszy siew. Data jest ustalana co roku wczesną wiosną przez kapłana deuriora pahana, który również sprawuje trzydniową ceremonię, modląc się i rozpoczynając swój pierwszy w tym roku zasiew. Jomnama Parab odbywa się późną jesienią przed zjedzeniem pierwszych zbiorów, aby podziękować duchom za bezproblemowe zbiory. [20] [21] [22]

Taniec jest ważny dla kultury Adivasi w ogóle, a dla Ho jest czymś więcej niż tylko rozrywką. Ich pieśniom towarzyszą na ogół tańce, które zmieniają się wraz z porami roku. Pieśni i charakterystyczne choreografie taneczne są integralną częścią kultury i sztuki Ho [16] [23], jak również ważną częścią ich tradycyjnych festiwali, zwłaszcza Mage Parab. Większość wiosek ma wydzielone miejsce do tańca, zwane Akhra, zwykle składający się z oczyszczonej przestrzeni z twardej ziemi pod rozłożystym drzewem. Tańce organizowane są w wioskach naprzemiennie, aby inni mieszkańcy mogli w nich uczestniczyć. Tradycyjna muzyka Ho zawiera rodzime instrumenty, w tym dama (bęben), dholak, dumeng (mandar) i rutu (flet prosty). [16]

Ludzie Ho warzą handia, zwaną przez nich diyeng.

W spisie powszechnym z 2001 r. 91% Hos zadeklarowało, że wyznaje „inne religie i przekonania”, co oznacza, że ​​nie uważają się za należące do żadnej z głównych grup religijnych i podążają za ich rdzennymi systemami religijnymi zwanymi „sarna” lub sarnaizm . [4] Znany również jako sarna dhorom („religia świętego lasu”), religia ta odgrywa ważną rolę w życiu adivasi. [24] Ich wiara w bogów, boginie i duchy jest zakorzeniona w nich od dzieciństwa. Religia Hos w dużym stopniu przypomina Santhals, Oraons, Mundas i innych plemion w regionie. Wszystkie rytuały religijne są wykonywane przez wiejskiego kapłana znanego jako deuri. Jednak nie wymaga się od niego przebłagania złych duchów czy bóstw. Duchowy lekarz deowa dba o to. [17]

Pozycja kobiet Edytuj

Houlton pisze: „Nie chcę sprawiać wrażenia, wspominając sporadyczne odstępstwa od prostej i wąskiej ścieżki, że tubylcy są niemoralni. Wręcz przeciwnie, ich standardy moralności i wierności po ślubie są prawdopodobnie znacznie wyższe niż w niektóre rasy twierdzą, że są bardziej cywilizowane. Status kobiet jest wysoki. Żony są partnerkami i towarzyszkami swoich mężów. Mówi się nawet, że dziobaci mężowie nie są rzadkością wśród członków plemienia”. [16]

Wśród Hos istnieje system opłat za pannę młodą. Cena panny młodej jest często symbolem statusu i we współczesnych czasach nie przekracza 101-1001 rupii. W rezultacie wiele dziewcząt Ho pozostaje niezamężnych do późnego wieku. [16] W całej populacji Ho kobiety przewyższają liczebnie mężczyzn. [4]

Prawie połowa ludności zajmuje się uprawą ziemi, a jedna trzecia pracuje również jako bezrolni robotnicy rolni. [4] Hos, wraz z Santalami, Oraonami i Mundas, są stosunkowo bardziej zaawansowani i przyjęli osiadłą kultywację jako swój sposób życia. [23]

Odkrycie rudy żelaza na terytorium Ho otworzyło drogę do pierwszej kopalni rudy żelaza w Indiach w Pansira Buru w 1901 roku. [25] Z biegiem lat na tym obszarze rozprzestrzeniło się wydobycie rudy żelaza. Wielu Hos jest zaangażowanych w prace górnicze, ale to nie daje żadnego znaczącego procentu. Jednak małe, dobrze zaplanowane miasta górnicze rozsiane po całym terytorium przybliżyły mieszkańcom Ho bliski kontakt z dobrymi i złymi aspektami urbanizacji. Niektóre z czołowych miast górniczych w okolicy to Chiria, Gua, Noamundi i Kiriburu.

Sal (Shorea robusta) jest najważniejszym drzewem w okolicy i wydaje się, że preferuje tam kamienistą glebę. Chociaż sal jest drzewem liściastym i zrzuca liście wczesnym latem, runo leśne jest na ogół wiecznie zielone, w którym występują takie drzewa jak mango, jamun, jackfruit i piar. Inne ważne drzewa to mahua, kusum, tilai, harin hara (Armossa rohitulea), gular (Fiscus glomerata), asan. Lasy Singhbhum są najlepsze w rejonie Kolhan w południowo-zachodniej części dystryktu. [23] Życie ludzi Ho od dawna jest splecione z lasami sal i istnieje silna niechęć do wysiłków kupców drewna, aby zastąpić lasy sal plantacjami teku.

Zastrzeżone lasy są siedliskiem wielu zwierząt. Dzikie słonie są powszechne w Sarandzie (dosłownie oznacza to siedemset wzgórz) i lasach Porahat. Po lasach wędrują stada sambarów i chitalów. Bizon nadal jest znajdowany (lokalnie wymarły, gdy badania zostały podjęte w 2005 r. przez Kisor Chaudhuri FRGS). Tygrysy nigdy nie były liczne, ale są (lokalnie wymarły, gdy badanie zostało przeprowadzone w 2005 r. przez Kisor Chaudhuri FRGS). Lamparty są bardziej powszechne. Hos są zapalonymi myśliwymi i praktycznie wytępili zwierzynę w Kolhan. Świetnie się organizują batuty, do której dołączają tysiące osób. Uderzają w bębny w ogromnym kręgu i stopniowo zbliżają się przez wzgórza i lasy, kierując dzikie zwierzęta do centralnego punktu, do którego zbiegają się linie myśliwych, aż zwierzęta zostaną otoczone i zabite. [16]

Według spisu z 2011 r. wskaźnik alfabetyzacji dla populacji Ho wynosił około 44,7% dla wszystkich i 33,1% dla kobiet, znacznie niższy niż średnie Jharkhand wynoszące 66,4% dla wszystkich i 55,4% dla kobiet. [26]

Aby pomóc w zwiększeniu wskaźników alfabetyzacji, rząd ogłosił w 2016 r., że zaprojektował podręczniki do nauczania języka hindi i matematyki w języku Ho. [10] W 2017 r. podręczniki te zostały udostępnione na platformie e-biblioteki rządu centralnego. [11] W 2016 r. starając się pomóc w promowaniu języków plemiennych Tata Steel, prywatna firma, zaczęła uczyć języka Ho w weekendy, aby porzucić uczennice w „szkoły obozowej” w Naomundi. [27] Według stanu na listopad 2016 r. do szkoły obozowej zapisano 100 dziewcząt. Od 2011 roku firma prowadzi również prywatne centra językowe Ho w dystryktach East Singhbhum, West Singhbhum i Seraikela-Kharsawan. Około 6000 osób przeszło w tych centrach szkolenia z języka Ho i pisma Warang Chiti. [28] W 2017 r. rząd Jharkhand ogłosił, że wkrótce rozpocznie nauczanie pięcio- i sześcioletnich uczniów szkół podstawowych w ich lokalnym języku, aby zmniejszyć wysoki wskaźnik porzucania nauki. [12] Wśród Hos 19,7% ukończyło szkołę, a 3,1% to absolwenci. [4] Odsetek dzieci w wieku szkolnym w wieku 5-14 lat wyniósł 37,6. [4]


Obejrzyj wideo: 5 odciętych od świata plemion, które wciąż istnieją!