Czy francuski głównodowodzący Gamelin był okropnym generałem?

Czy francuski głównodowodzący Gamelin był okropnym generałem?


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

Podczas badań nad porażką Francji w 1940 r. zauważyłem, że niektórzy ostro krytykują francuskiego głównodowodzącego Gamelina i obwiniają go o jego szybki upadek (oczywiście nie jest to tylko jeden czynnik i nikt nie może być całkowicie winny Klęska Francji, ale niektórzy uważają, że katastrofie można było łatwo zapobiec, gdyby był dobry i kompetentny dowódca, i że Gamelin nie może być usprawiedliwiony). Obwiniają go za postrzeganie Ardenów jako nieprzeniknionych oraz za siedzenie i „oczekiwanie na wydarzenia”, nawet gdy był świadomy działań Niemców (a nawet znał datę ich ataku).

Co więcej, niemieckie linie były niezwykle cienkie, gdy przelewały się przez lukę we francuskich liniach; Gamelin powinien był zrobić coś, aby złamać ich linie, a oni obwiniają go za bezczynność.

Z perspektywy czasu łatwo jest winić dowódców i generałów za niedostrzeganie oczywistości, ale chcę poznać prawdę: czy Gamelin naprawdę był tak okropnym dowódcą — co oznacza, że ​​zdolny dowódca (z łatwością) byłby w stanie zapobiec katastrofie — czy też były inne powody, dla których Francja upadła tak szybko, a Gamelin nie można całkowicie obwiniać za jej porażkę?


Wybory generałów mają bezwzględne znaczeniesposób, w jaki Niemcy zreorganizowali swój plan na podstawie sugestii Mannsteina, pozwolił Niemcom wygrać bitwę. Ale z drugiej strony tej samej monety wybory dokonane przez Gamelin jest powodem, dla którego Francuzi przegrali bitwę.

Natura bitwy

Chociaż prawdą jest, że podczas II wojny światowej generał nie mógł przeprowadzić większości bitwy podczas samej bitwy, było to prawdą od dłuższego czasu. Gdy bitwa się rozpocznie, najważniejsze jest to, jak skonfigurujesz swoją armię do walki. A Gamelin był za to najbardziej odpowiedzialny.

Mimo to podczas samej bitwy było wiele rzeczy, które najlepsi generałowie mogli zrobić, o reorganizacji i przesunięciu oddziałów. Widzieliśmy to wiele razy zarówno podczas pierwszej, jak i drugiej wojny światowej. Gamelin bardzo wolno reagował, powoli zdawał sobie sprawę z tego, dokąd zmierzała powaga bitwy i powoli zdawał sobie sprawę, jaki był plan wroga.

Lekcje z I wojny światowej

Jeśli jest jakaś lekcja z I wojny światowej, to jest to, że możesz zatkać dziury w swojej linii za pomocą rezerwy strategicznej. Niezwykle trudno jest przeciwnikowi wykorzystać przełom, ponieważ możesz szybciej rozmieścić swoje rezerwy, a zdobycie zasobów przez przerwę w linii jest trudne.

Teraz eksploatacja przełamania może być szybsza dzięki czołgom i samolotom, ale powinniśmy również pamiętać, że czołgi nie ulatniają się z bajkowego pyłu i że jeśli wejdziecie głębiej, musicie chronić jeszcze dłuższe flanki, aby powstrzymać zaopatrzenie przed przechodzić.

Jedną z najbardziej zaskakujących rzeczy w Bitwie o Francję jest to, że z jakiegoś powodu, po tym wszystkim, czego nauczono się podczas I wojny światowej i jak skuteczna była rezerwa strategiczna, z jakiegoś powodu nie było jej w Bitwie o Francję.

Przez krótką chwilę w pierwszej wojnie światowej Foch został dowódcą alianckim iz powodzeniem użył rezerwy strategicznej do kontrataku niemieckiej próby przełomu na Marne, i to właśnie rozpoczęło 100 dni sukcesu, które zakończyło pierwszą wojnę światową.

Rezerwa strategiczna

Więc teraz pojawia się pytanie, gdzie znajdowała się rezerwa strategiczna po przeniknięciu Guderiana i Rommla przez rzekę? Specjalnie Guderian w Sadanie. Dlaczego nie było kontrataku Rezerwy Strategicznej, aby utrzymać ten fundamentalnie ważny punkt?

Jeśli przyjrzeć się francuskiemu planowi bitwy na kilka miesięcy przed rozpoczęciem bitwy, istniała taka rezerwa. Była to zdecydowanie najważniejsza część tej Rezerwy Strategicznej: 7. Armia Francuska i zawierał szereg całkiem niezłych formacji.

  • 21. Dywizja Piechoty
  • 60. Dywizja Piechoty
  • 68. Dywizja Piechoty
  • 1. Lekka Dywizja Zmechanizowana (jak niemiecka dywizja pancerna)
  • 25 Dywizja Zmotoryzowana
  • 9. Dywizja Zmotoryzowana

Francuzi mieli początkowo dobry plan, plan Dyle'a miał sens. Masz linię Maginota, potem rzekę Mozę, potem masz Plan Dyle'a, aby mieć dobrą linię obrony przez całą Belgię do wybrzeża, a stamtąd masz marynarkę brytyjsko-francuską. I masz jedną z twoich najlepszych, najbardziej mobilnych armii, 7. Armię Francuską za liniami, aby szybko zatkać każdą dziurę w linii. Na wypadek, gdyby Niemcy przebili się lub zaatakowali w miejscu, w którym masz słabe siły, na przykład podpowiedz obronę Mozy.

Tak powinno było się stać. Główny niemiecki atak na sektor południowy, Francuzi powoli zdają sobie z tego sprawę, ponieważ plany Dyle'a zakładają, że niemiecki atak nastąpi w Gambloux w Belgii. Niemcy zakładają kilka przyczółków mostowych nad Mozą, głównie pod Sedanem. Dobrze, że mamy 7. armię rezerwową z najlepszymi oddziałami, idźcie do Sedana i przerzućcie ich z powrotem albo przynajmniej upewnijcie się, że nie wyrwą się z przyczółków.

Następnie przesuniesz część swoich innych dobrych oddziałów i inne nowo utworzone formacje za nimi. Przekierowujesz zasoby powietrzne do tego sektora i nieustannie bombardujesz przeprawę przez rzekę, aby utrudnić Niemcom rozpoczęcie masowego wybuchu stamtąd.

Niemcy byli niesamowicie ograniczeni zasobami i po prostu nie mieli środków na ofensywę na dużą skalę po ofensywie na dużą skalę. Bez przełomu pod Sedanem i podjazdu do kanału. Niemcy nie byliby w stanie otoczyć wszystkich najlepszych sił alianckich iz każdym dniem przewaga materialna aliantów byłaby coraz większa.

Wojna zamieniłaby się w coś bardziej tego, co widzieliśmy w latach 1944/1945 i Niemcy nie mogliby wygrać takiej wojny.

Ogromny błąd Gamelina

Powstaje więc pytanie, dlaczego tak się nie stało? Gdzie była 7 Armia, która miała być rezerwą? Dobrze, Gamelin zdecydował i to była jego decyzja, że ​​zamiast dysponować siłami rezerwowymi, wyśle ​​je do Holandii”.. Powody, które podał dla tego, zarówno wtedy, jak i historycznie, mają w zasadzie bardzo mało sensu. Połączenie się z całkowicie nieprzygotowaną i przytłoczoną armią holenderską było mrzonką, a pomysł, że Niemcy mogliby wykorzystać kampanię na wyspę wzdłuż wybrzeża Belgii, aby ominąć jego linię obronną, był tak śmiesznie urojony, że aż zaskakuje.

Było to znane jako „Wariant Bredy” planu Dyle'a. Breda jest miejscem w południowej Holandii, gdzie mieli nadzieję połączyć się z armią holenderską. W myśl Gamelina zwiększyłoby to siłę roboczą na linii bitwy, ponieważ najwyraźniej wojny toczą się w arkuszach kalkulacyjnych, w których automatycznie wygrywasz, gdy masz więcej dywizji. Nieważne, że ta holenderska dywizja była całkowicie bezużyteczna zarówno pod względem wojskowym, jak i dla obrony Francji. To, że Holandia upadnie, stało się jasne, gdy tylko Niemcy postanowili ją najechać.

Zamiast więc mieć jedne z najlepszych i najbardziej mobilnych sił do kontrataku na Sedan, gdy Niemcy wciąż walczyli o kontrolę przyczółków i znajdowali się w trudnej sytuacji. Jedyną rzeczą, jaką mieli Francuzi, były resztki rezerwy strategicznej, na którą składały się jedne z najgorszych dywizji w armii francuskiej i kilka dywizji, które nie były nawet w pełni wyposażone. Nic dziwnego, że nie mogli przeciwstawić się pierwszorzędnym dywizjom armii niemieckiej. Były one tak złe, że niemieccy generałowie frontowi całkowicie stracili szacunek dla armii francuskiej i przekonali ich, że nie będą w stanie przeprowadzić poważnego kontrataku na ich flankach.

Kiedy Churchill poprosił Gamelin o rozmieszczenie rezerwy strategicznej, Gamelin powiedział mu „Nie ma żadnego”. Cóż, Gamelin wysłał ich 500 km dalej w złym kierunku, a najważniejsze momenty wojny jechali w kierunku Holandii, a potem z powrotem w dół, nigdy nie robiąc zbyt wiele walki.

To nie tak, że jest to tylko krytyk po II wojnie światowej, generałowie, tacy jak generał Georges, sprzeciwiali się wariantowi Bredy, ponieważ rozumieli, że jeśli Niemcy przebiją się w sektorze południowym, nic im się nie sprzeciwi. Wariant Bredy już wtedy był postrzegany jako ogromny hazard i był to najgorszy rodzaj hazardu, ogromny minus, mały plus. Dosłownie wszystkie najlepsze oddziały francuskie i brytyjskie byłyby w Belgii, a armia rezerwowa przejechałaby przez Belgię, próbując dostać się do Holandii, nie pozostawiając żadnych najlepszych wojsk sojuszniczych w pobliżu niemieckiego centrum ataku, tj. Punkt podparcia.

Niemcy odnieśli sukces, ponieważ ich najlepsze dywizje mogły przejechać od Mozy aż do wybrzeża bez znaczącego kontrataku. Jeśli spojrzysz na to, ile paniki było, by „zatrzymać” atak tylko z powodu małego kontrataku na Somme. Albo jeszcze wcześniej niemieckie dowództwo próbowało powstrzymać Panzery, ale dowódcy linii frontu widzieli, że nic przed nimi nie ma. Pomyśl, co zrobiłby kontratak wielkości armii, gdy dywizje pancerne dopiero zaczynały przeprawiać się przez rzekę.

Francuzi próbowali sformować dodatkowe oddziały, w tym dywizje czołgów w regionie podczas niemieckich ataków, ale ponieważ Niemcy nie mieli opozycji, często zajmowali te pozycje przed zebraniem sił francuskich. Gdyby 7 Armia tam była, Francuzi mieliby wystarczająco dużo czasu, aby sformować lub przerzucić dodatkowe jednostki za 7 Armią i zatrzymać okrążenie. Plan Dyle'a zadziałałby, a alianci mieliby potężną linię obrony od Antwerpii do granicy szwajcarskiej.

To zdjęcie wyjaśnia wszystko:

Breda jest na samej górze mapy.

Siódma armia francuska, nigdzie w pobliżu większości oddziałów niemieckich, zwłaszcza nie głównych sił niemieckich.

Popatrz, co jest przeciwne wyrwaniu Niemców znad Mozy.

To jest po prostu całkowicie idiotyczny plan bitwy, Gamelin jest osobiście odpowiedzialny za przekazanie 7. Armii do Bredy i to właśnie przegrał bitwę o Francję.

Źródła

  • Upadek Francji: nazistowska inwazja 1940
  • Reperkusje wariantu Breda (artykuł)
  • Order Bitwy dla Bitwy o Francję

Do cytatu Winstona Churchilla:

  • „Ich najlepsza godzina” Winstona Churchilla

Przyjmę pytanie, które oznacza "czy jakikolwiek współczesny dowódca aliancki przejął kontrolę nad Gamelinem w 1940 roku i wygrał bitwę o Francję?Wszystko inne jest zbyt obszerne lub przechodzi w fantazję. Pytanie jest nadal bardzo obszerne, więc skupię się na jednym aspekcie: zmechanizowanej wojnie manewrowej, która była prawdziwą niemiecką „tajną bronią”.

Czy jakikolwiek współczesny dowódca aliancki mógł przejąć Gamelin w 1940 roku i przystosować się do zmechanizowanej wojny manewrowej stosowanej przez Niemców?

Nie, ponieważ II wojna światowa była inna niż wszystkie przed nią.

Moje pytanie jest całkiem proste! Czy bitwa z Francją była wygrana, ponieważ Niemcy byli tak dobrze zorganizowani i stosowali lepszą taktykę, że Francja nie miała szans (chyba że mieliby oczywiście genialnego dowódcę, takiego jak Napoleon lub Hannibal), czy też dlatego, że Francuzi byli tak słabi przygotowany i miał słabe przywództwo?

Ten komentarz OP (od czasu zredagowania, nadal użyteczny) ma charakter ilustracyjny, w szczególności część o objęciu władzy przez Napoleona lub Hannibala. Dowodzenie armią w 1940 roku nie przypominało dowodzenia armią w 1918 roku, co nie przypominało dowodzenia armią w epoce napoleońskiej, co z pewnością nie przypominało bycia dowódcą w czasach Hannibala. Podczas gdy podstawy pozostają takie same, działania wojenne w latach czterdziestych XX wieku były prowadzone w tempie i skali, które sprawiłyby, że Napoleon poddał się i wczołgał z powrotem do swojego namiotu. W rzeczywistości kilku prawdziwych dowódców z początku II wojny światowej właśnie to zrobiło! Hannibal, który nigdy nie dowodził więcej niż 50 000 ludzi, nie miał pojęcia o nowoczesnym sztabie wojskowym ani łączności; mógłby być znakomitym dowódcą kompanii, a nawet dywizji po przeszkoleniu. Armie alianckie w bitwie o Francję liczyły ponad 3 miliony i obejmowały setki mil.

Przed II wojną światową działania wojenne nadal koncentrowały się wokół stałych fragmentów gry lub Pitched Battle. Jest to bitwa prowadzona w czasie i miejscu przez dwie dobrze określone jednostki o dobrze określonych liniach, a dowódcy mają dość jasne strategiczny zrozumienie całego pola bitwy. Nacisk na dobrze zdefiniowane. Chociaż nie zawsze są zaplanowane, czasami wynikają z zaangażowania w spotkanie, takiego jak bitwa pod Gettysburgiem, mają dość jasny i ograniczony zakres. Wszystko, od Cannae po Waterloo i Sommę, ma ten podstawowy kształt. Napoleon, po pewnym nadrobieniu zaległości technologicznych, poradziłby sobie dobrze w okopach I wojny światowej.

Ofensywa wiosenna pod koniec I wojny światowej wprowadziła nowoczesną wojnę manewrową na dużą skalę. Chociaż manewry i oszustwa zawsze odgrywały ważną rolę w działaniach wojennych, głównie w manewrach flankujących, zawsze były one na taktycznym poziomie poszczególnych bitew i były starannie kontrolowane. Teraz ten pomysł jest stosowany na wszystkich poziomach bitwy, od taktyk pojedynczych małych jednostek po manewry na dużą skalę.

Zmechanizowana wojna manewrowa

Zamiast niszczyć wroga w serii zaciętych bitew, wojna manewrowa ma na celu wytrącenie wroga z równowagi i zdezorientowania. Zamiast atakować obronę wroga, omija ją i zamiast tego celuje w struktury logistyczne i dowodzenia, aby usunąć zdolność wroga do walki w skoordynowany sposób. Podzieleni obrońcy mogą następnie zostać zmiażdżeni przez skoncentrowane ataki, które osiągają zaskoczenie i lokalną przewagę pomimo ogólnej słabszej liczby.

Nie można tego osiągnąć z dnia na dzień. Wymaga rozległych reform od góry do dołu: od najwyższych dowódców, przez sierżantów, po indywidualne szkolenie i wyposażenie żołnierzy. Wymaga szerokiego wykorzystania radiotelefonów przenośnych (wciąż nie dostępnych powszechnie w 1940 r.) oraz nowych technik łączności i dowodzenia. Wymaga to zmechanizowania i skoncentrowania znacznej części twojej armii, aby działała jako siła szybkiego reagowania, zarówno w celu wykorzystania okazji, jak i zatkania dziur.

Niemcy mieli doświadczenie, alianci nie.

Podczas gdy większość głównych sił zbrojnych wchodzących w II wojnę światową miała swoje własne teorie działań wojennych na dużą skalę, sowieckiej głębokiej bitwy czy brytyjskich eksperymentalnych sił zmechanizowanych, mieli niewielkie doświadczenie operacyjne i zrozumienie, jak to działa w praktyce. Nowy dowódca aliancki, który pojawił się w 1940 lub nawet w 1939 roku, miałby niewiele czasu, aby przystosować swoją istniejącą armię liczącą 3 miliony w polu do prowadzenia wojny manewrowej. Była to armia w większości przygotowana i wyszkolona do ponownej walki z I wojną światową. Nie mieli sprzętu, nie mieli przeszkolenia żołnierze i dowódcy, ani nawet szkół niezbędnych do prowadzenia szkolenia, ani projektów i fabryk do produkcji sprzętu do prowadzenia zmechanizowanej walki manewrowej.

W przeciwieństwie do tego Wehrmacht wyciągnął lekcję z I wojny światowej i odbudował swoją armię, dowódców, żołnierzy i sprzęt wokół koncepcji wojny manewrowej. Zdobyli doświadczenie z hiszpańskiej wojny domowej i w przeciwieństwie do Sowietów wyciągnęli właściwe wnioski, dając im kilka lat na przygotowanie.

Okupacja Austrii i okupacja Czechosłowacji, choć nie angażowały się w walkę, dały armii niemieckiej cenne, praktyczne informacje o rozmieszczeniu i przemieszczaniu się ich armii na dużą skalę. Przyziemne, ale bardzo ważne kwestie utrzymania, dostaw i komunikacji można było rozwiązać w rzeczywistości, a nie tylko na ćwiczeniach. Jak radzisz sobie z awariami mechanicznymi? Korki? Jak dostarczyć żywność, paliwo i amunicję do armii będącej w ciągłym ruchu? Jak dobrze radia faktycznie działają w terenie? Jak dobrze koordynują się siły powietrzne i naziemne?

Do czasu inwazji na Polskę armia niemiecka miała lata na przygotowanie i dwa manewry na dużą skalę, aby rozwiązać ten problem. Mimo, że Polska była pod pewnymi względami, spacer po niej ujawnił więcej problemów.

Na szczęście alianci dali Niemcom sześć miesięcy na rozpracowanie ich, odzyskanie i reorganizację. Armia niemiecka, która najechała Francję, była teraz dobrze sprawdzoną w polu i być może jedyną większą armią na świecie w tym czasie z dużym doświadczeniem w zmechanizowanej wojnie manewrowej. Podczas gdy alianci nie mieli żadnego.

Ofensywa Saary, najlepsza okazja do zmiany historii.

Dla dowódcy z I wojny światowej, który siedzi za twoją obroną, czekając, aż wróg zaatakuje, jest dobrą polityką. Dla dowódcy z I wojny światowej dobrze przygotowany obrońca zawsze ma przewagę: posiekaj wroga, gdy próbuje przebić się przez twoje linie.

Dla współczesnego dowódcy armia z przewagą liczebną, która od miesięcy siedzi za swoimi liniami obronnymi, czekając na atak, to szaleństwo. Daje on atakującemu czas na przygotowanie logistyczne, budowę dróg, linii kolejowych, zaopatrzenie, naprawę, remont i reorganizację. Daje im czas na zebranie informacji wywiadowczych, zbadanie obrony i stworzenie dokładnej mapy niezmiennych pozycji wroga. Atakujący może wtedy zaatakować w wybranym przez siebie czasie i miejscu.

Tak właśnie stało się po inwazji na Polskę: sitzkriegu lub fałszywej wojnie. Sześć miesięcy aliantów prawie nic nie robili, podczas gdy Niemcy dochodzili do siebie i przygotowywali się. Ale nie musiało tak być.

Jedynym miejscem, w którym bardziej energiczny dowódca aliancki mógł coś zmienić, była ofensywa na Saar. Kiedy Niemcy najechały Polskę, popełniły przytłaczającą większość swoich sił; jego zachodnia granica z Francją była bardzo słabo broniona. To był kolejny blef, który się opłacił.

Energiczna ofensywa aliantów na Zachodzie we wrześniu 1939 roku mogła nazwać ten blef i pozostawić Niemcy w bardzo niezręcznej sytuacji, nagle walcząc w wojnie na dwóch frontach. Musieliby cofnąć się lub nawet powstrzymać inwazję na Polskę i rozebrać jednostki, aby bronić się i odeprzeć atak francuski. Francuzi mogliby przebić linię Zygfryda, zanim Niemcy zdołają sprowadzić wystarczające posiłki, będą walczyć na niemieckiej ziemi za niemiecką obroną statyczną, dokładnie to, co chcieli zrobić.

Tymczasem Polacy nie byli garbatymi i mogli powstrzymać pomniejszoną armię niemiecką. W rzeczywistości ich los przypieczętowała sowiecka ofensywa ze wschodu, Sowieci najechali, widząc łatwe łupy i zdobywając strefę buforową przed dalszą ekspansją niemiecką; nawet wtedy Sowieci czekali do połowy września, kiedy formalnie zakończyli niewypowiedzianą wojnę z Japonią i poczuli, że ich front wschodni jest zabezpieczony.

Jeśli ofensywa na Saar rzeczywiście miała miejsce i nastąpiła wystarczająco szybko, Sowieci mogli się dalej zawahać przed inwazją na Polskę, czekając, jak poradzą sobie Niemcy. Niemcy rozkojarzone rozległą wojną na Zachodzie nie były wielkim zagrożeniem dla Sowietów, a bez rozbijania Polaków przez armię niemiecką Sowieci faktycznie musieliby walczyć w Polsce.

Włochy prawdopodobnie nie interweniują, podobnie jak Sowieci w Polsce, wypowiedzieli wojnę Francji dopiero po tym, jak stało się jasne, że bitwa została wygrana.

Niemcy znalazłyby się teraz w poważnych tarapatach z rozciągniętym wojskiem, z przebitą aurą niezwyciężoności, wahającymi się sojusznikami w uczciwej pogodzie, a długofalowe braki ich wojska w prowadzeniu długotrwałej wojny stałyby się jasne. Nie byłoby inwazji na Norwegię, Danię ani Niderlandy, co oznaczałoby brak wysuniętych baz dla kampanii U-Bootów ani bombardowanie Wielkiej Brytanii.

Chociaż jest całkowicie możliwe, że armia niemiecka pokonałaby armię aliantów, ale musiałaby to zrobić na własnej ziemi, a nie głęboko na terytorium Francji. Musiałby wtedy wrócić do wykańczania Polski przed uderzeniem na Francję. Zamiast zwycięstwa w ciągu ośmiu tygodni, mogło to zmienić się w dłuższą, wolniejszą bitwę, na którą przygotowali się alianci.


Jest wiele dziwactw związanych z upadkiem Francji. Uzyskanie prawdziwej, dogłębnej odpowiedzi natrafia na poważny problem, wiele zapisów zostało zniszczonych, a kluczowe osoby, które chciałyby uzyskać odpowiedzi, zostały stracone przez nazistów. Tak więc początkowo główne wiadomości o tym, co się wydarzyło, pochodziły z niemieckich szpul propagandowych. Jasne, że ci, którzy wyszli, ale wiedzieli tylko to, co osobiście widzieli. Co dało bardzo niepełny obraz. Reżim Vichy przeprowadził Riom Trials, aby spróbować naprawić winę, ale proces został przerwany, gdy zakończył się niepowodzeniem. https://en.wikipedia.org/wiki/Riom_Trial Kiedy wojna się skończyła, pojawił się cały problem, że pewne pytania naprawdę otworzą gniazdo szerszeni. Więc ludzie naprawdę nie lubili rozmawiać o pewnych rzeczach. W czasie okupacji wystąpienie antyniemieckie było dobrym sposobem na rozstrzelanie. Naziści szybko dokonywali egzekucji. To nie tak, że gorzej się pogarsza, wiesz, po prostu zapytaj tych, którzy przyłączyli się do francuskiego ruchu oporu, co się stało. Ruch oporu działał w małych grupach i trafiał na dowolną listę członków. Kilka razy ktoś próbował zrobić listę, która wpadła w niepowołane ręce, skutkując egzekucjami wszystkich na liście. Oto kilka dziwnych szczegółów wydarzeń. Jest La_Cagoule, który planował obalenie rządu Francji. Zostali zatrzymani i byli w więzieniu, po czym zostali zwolnieni, gdy wybuchła wojna. https://en.wikipedia.org/wiki/La_Cagoule

Sprawdzenie w tle Petaina daje powód do zmartwień. W 1936 Pétain powiedział włoskiemu ambasadorowi we Francji, że „Anglia zawsze była najbardziej nieprzejednanym wrogiem Francji”; dodał, że Francja miała „dwóch dziedzicznych wrogów”, mianowicie Niemcy i Wielką Brytanię, przy czym ta ostatnia była z łatwością bardziej niebezpieczna; i chciał sojuszu francusko-niemiecko-włoskiego, który podzieliłby Imperium Brytyjskie, wydarzenie, które, jak twierdził Pétain, rozwiąże wszystkie problemy gospodarcze spowodowane przez Wielki Kryzys”. Sława Pétaina jako bohatera wojennego w dużej mierze wynikała z jego własnej zdolności do promowania Jest znany jako bohater Verdun. Celem niemieckim w tej bitwie było wykrwawienie armii francuskiej, aby przygotować drogę do późniejszego zwycięstwa. W późniejszej bitwie, kiedy Niemcy zbliżały się do zwycięstwa nad Francją, do której dążyli Remis zmienił się po tym, jak Pétain został usunięty ze stanowiska dowodzenia. Biorąc również pod uwagę jego niezłomne przywiązanie do Niemiec, które dość często uwidaczniał, oraz jego skłonność do egzekucji wielu rannych francuskich żołnierzy z powodu podejrzeń o unikanie walki, tak naprawdę nie powinien mieć reputacji bohatera. Reputacja powinna być ostrożna. Wielu współczesnych Petaina uważało na niego, ale za mało we właściwych miejscach.

Innym ciekawym szczegółem jest wyjęcie przez sabotaż części francuskich akt dotyczących miejsca przechowywania sprzętu wojskowego. To oczywiście narobiło bałaganu w mobilizacji. Pojawiła się również kwestia fałszywych rozkazów wydawanych żołnierzom i fałszywych informacji na temat lokalizacji wojsk niemieckich. Podejrzewam, że Gamelin był złym dowódcą, ale nie tak naprawdę złym dowódcą, za jakiego się szykowano. Bycie dobrym dowódcą pomaga radzić sobie ze złymi informacjami, nieuczciwymi politykami i sabotażem.


Zdjęcie generała Maurice'a Gamelin

Twoje konto łatwo dostępne (EZA) umożliwia osobom w Twojej organizacji pobieranie zawartości do następujących zastosowań:

  • Testy
  • Próbki
  • Kompozyty
  • Układy
  • Szorstkie cięcia
  • Wstępne edycje

Zastępuje standardową licencję kompozytową online dla zdjęć i wideo na stronie Getty Images. Konto EZA nie jest licencją. Aby sfinalizować swój projekt z materiału pobranego z konta EZA, musisz zabezpieczyć licencję. Bez licencji nie można dalej wykorzystywać, na przykład:

  • prezentacje grup fokusowych
  • prezentacje zewnętrzne
  • materiały końcowe dystrybuowane wewnątrz Twojej organizacji
  • wszelkie materiały dystrybuowane poza Twoją organizację
  • wszelkie materiały rozpowszechniane publicznie (takie jak reklama, marketing)

Ponieważ kolekcje są stale aktualizowane, Getty Images nie może zagwarantować, że jakikolwiek konkretny element będzie dostępny do czasu uzyskania licencji. Prosimy o uważne zapoznanie się z wszelkimi ograniczeniami towarzyszącymi Licencjonowanym materiałom na stronie internetowej Getty Images oraz o kontakt z przedstawicielem Getty Images w przypadku pytań na ich temat. Twoje konto EZA pozostanie aktywne przez rok. Twój przedstawiciel Getty Images omówi z Tobą odnowienie.

Klikając przycisk Pobierz, akceptujesz odpowiedzialność za korzystanie z niepublikowanych treści (w tym uzyskanie wszelkich zezwoleń wymaganych do korzystania) i zgadzasz się przestrzegać wszelkich ograniczeń.


Ten francuski generał przeżył klęskę w 1940 roku, aby stać się legendą wojskową

Kariera generała Maxime'a Weylanda obejmowała połowę burzliwego XX wieku.

Oto, co musisz wiedzieć: Weygand postrzegał kolonialną Francję jako ostateczną trampolinę do alianckiego wyzwolenia kontynentalnej Francji.

„To, co generał Weygand nazwał bitwą o Francję, dobiegło końca” – zaintonował brytyjski premier Winston Churchill. „Bitwa o Anglię zaraz się rozpocznie”. Te słynne słowa padły, gdy wiosną 1940 r. niemieckie armie pokonywały pokonane armie francuskie i ścigały brytyjskie siły ekspedycyjne na morzu pod Dunkierką w jednej z najbardziej udanych kampanii wojskowych w annałach wojennych.

„Człowiek autorytetu i zdrowego rozsądku”

Ale kim był generał Maxime Weygand? Weygand, niskiego wzrostu, ważący zaledwie 120 funtów i stojący, ale wysoki na pięć stóp, był łagodnym i powściągliwym żołnierzem, który jest dziś praktycznie nieznany wśród wyższych dowódców wojskowych Francji w pierwszych dniach II wojny światowej.

To właśnie Weygand przejął rozgromione armie francuskie od generała Maurice'a Gamelina w przeddzień ich klęski. Przed klęską maja 1940 r. Weygand był konsultowany przez wszystkich przywódców politycznych i dowódców wojskowych alianckich jego pokolenia.

Jego głównym francuskim rywalem militarnym był Gamelin. Nazywany „człowiekiem autorytetu i zdrowego rozsądku… który zawsze był człowiekiem, który robił za dużo” przez swojego biografa, Weygand był zarówno praktykującym wojownikiem, jak i płodnym pisarzem, jak jego rówieśnik, Philippe Pétain, i jego protegowany, sojusznik, a czasem wróg. Charles de Gaulle. W sumie opublikował 21 książek i napisał 21 przedmów ​​i wstępów do prac innych pisarzy.

Weygandowi odmówiono najwyższego zaszczytu pałki marszałka Francji, mimo że dwóm jego byłym protegowanym, Alphonse Juin i Jean de Lattry de Tassigny, dostali pożądane sztaby.

Przeglądając jego dokonania w wojnie rosyjsko-polskiej w 1920 roku, kiedy Weygand został wysłany jako główny doradca wojskowy do walczących Polaków walczących z Armią Czerwoną pod Warszawą, Churchill ocenił go w ten sposób: „Żołnierz o subtelnym i dowódczym geniuszu militarnym, ukryty pod niewzruszoną skromnością… Francja nie miała nic do wysłania do Polski poza tym jednym człowiekiem. Wygląda na to, że wystarczył.

Polacy pokonali Rosjan, zabezpieczając w ten sposób swoją wschodnią granicę przez prawie dwie dekady, ale prawdziwa rola Weyganda, przyznana w pełni przez niektórych historyków, a praktycznie żadna przez innych, jest wciąż dyskutowana ponad 90 lat później. Inny obserwator sztuk walki scharakteryzował Weyganda jako „idealnego żołnierza: precyzyjnego, pracowitego, stanowczego w opinii, a jednocześnie skromnego, odważnego, a jednocześnie rozważnego, mocno wierzącego w dyscyplinę, metody i organizację, ale ani stereotypowego, ani pozbawionego zasobów”.

Zauważył jeszcze inny współczesny generałowi Weygandowi: „Miałem najbardziej absolutny szacunek i szacunek dla jego osoby. Nie chcąc go idealizować, uważałem go za jednego z najbardziej niezwykłych ludzi naszych czasów, ze względu na jego szeroki światopogląd, pogodę ducha, prawość, fundamentalną uczciwość i głęboką wiarę, a także rozległość i katolickość jego nauki, moralną prawość, i wierność jego przyjaźni”.

Historycznym losem Weyganda był dwukrotny upadek jego kraju z rąk Niemców, w 1871 i 1940 roku, a także jego zmartwychwstanie i triumf dwa razy, w 1918 i 1945 roku. Jego długie życie obejmowało Drugie Bonapartystyczne Cesarstwo Francuskie Napoleona III przez V Republikę prezydentura „le Grand Charles”, wyniosłego de Gaulle'a. Jego główną obawą w latach 1940 i 1944 było to, że może wybuchnąć rewolucja komunistyczna, podobna do krwawej Komuny Paryskiej z 1871 roku.

Ukryty we wszechobecnym cieniu alianckiego generalissimusa i francuskiego marszałka Ferdynanda Focha (którego był szefem sztabu zarówno w czasie I wojny światowej, jak i po niej) przez dziewięć lat swojej kariery, Weygand był obecny na negocjacjach o zawieszeniu broni w 1918 roku, odczytując warunki zwyciężonych Niemców w słynnym wagonie restauracyjnym w Compiegne, który zakończył I wojnę światową. Był także kluczowym graczem na paryskiej konferencji pokojowej w 1919 r., w której, choć krótko, sprawował władzę w centrum uwagi jako naczelny dowódca największego armia w kontynentalnej Europie, zanim jej galijski miecz został rozbity.

Podczas konklawe w 1919 r. francuski mąż stanu Georges Clemenceau określił spokojnego Weyganda jako „niebezpiecznego, ale cennego”, co podzielali inni.

Człowiek tajemnicy

Co dziwne, tajemnicze i wciąż kontrowersyjne, ani faktyczna data urodzenia Weyganda, ani jego narodowość, ani nawet pochodzenie, nie są do dziś całkowicie pewne. Urodzony w Brukseli w latach 1865-1867 Weygand miał ojca, który był najprawdopodobniej Belgiem, i matkę, która prawdopodobnie była Austriaczką. Krążyły nawet pogłoski, że był wnukiem słynnego wiedeńskiego dyplomaty księcia Clemensa Metternicha i bękartem szalonej cesarzowej Carlotty Meksyku lub jej brata Leopolda II, króla Belgów. Nikt nie jest do końca pewien.

„Wychował mnie Żyd”, jak sam później zapewniał Maxime de Nimal. Jednak pozwolono mu zostać ochrzczonym jako katolik w 1877 r. w wieku około 10 lat. W 1888 r., kiedy Maxime miał około 23 lat, został adoptowany w drodze transakcji finansowej przez żydowskiego księgowego, niejakiego Francois-Josepha Weyganda. W ten sposób stał się obywatelem Francji Maxime Weygand, znanym od tego czasu w historii. Niestety, de Gaulle powiedział kiedyś swojemu synowi Philippe'owi, że jego rywal „nie ma w żyłach ani kropli francuskiej krwi”.

Mimo to młody Maxime wstąpił do armii francuskiej jako belgijski kadet, ukończył słynną akademię wojskową w Saint-Cyr w 1887 r. i otrzymał swoje pierwsze stanowisko w kawalerii u podnóża Alp. Jako zapalony czytelnik pism wojennych Napoleona, Weygand uczęszczał także do elitarnej, arystokratycznej francuskiej szkoły kawalerii w Saumur, gdzie przez pięć lat był najlepszym instruktorem, aż do 1905 roku.

Używając sfałszowanego aktu urodzenia do zawarcia małżeństwa w 1900 r., Weygand był podpułkownikiem w 1914 r. i służył 28 dni w akcji z V Huzarami, kiedy Foch wybrał go na swojego szefa sztabu, stanowisko to piastował do 1923 r. służył głównie jako oficer sztabowy, a nie jako dowódca na dość długą podróż.

„Ten zupełny outsider”

Nazywany przez niektórych z jego bardziej zorientowanych na walkę kolegów, w tym de Gaulle'a, „całkowitym outsiderem”, pasją organizacyjną Weyganda była dbałość o szczegóły. Oprócz Focha uwielbiał także barwnego francuskiego „Papa Josefa” Joffre, nawet po katastrofalnych buntach armii francuskiej w 1917 roku. Weygand, awansowany na generała brygady pod dowództwem Focha, został wysłany do Szwajcarii, aby doradzić Szwajcarom, jak najlepiej przeciwdziałać możliwej inwazji niemieckiej , widmo, które ponownie podniosło swoją brzydką głowę podczas II wojny światowej, kiedy dowodził armią francuską.

Znany jako zbieracz obszernych notatek podczas konferencji sztabowych wysokiego szczebla, dyskretny Weygand był uważany przez wszystkich aliantów za „użytecznego pośrednika” i widział całą Wielką Wojnę z samego szczytu piramidy dowodzenia, patrząc od środka na zewnątrz. Jego rówieśnicy uważali jednak jego trwające całe życie bałwochwalstwo wobec Focha za niesłuszne.

9 maja 1923 r. Weygand przybył do Bejrutu, aby objąć pierwsze prawdziwe niezależne dowództwo w swojej karierze, kiedy został mianowany Wysokim Komisarzem Lewantu Francuskiego Mandatu Syrii i Libanu na Bliskim Wschodzie. Wkrótce, jak zauważył biograf, „Arabowie zaczęli dostrzegać cudowne moce w tym francuskim urzędniku”, tak dobrym administratorem kolonialnym, którego uważano za „ze sztuką i nauką w duszy… myślicielem wojskowym”.

Rzeczywiście, Weygand rozwinął się w tym okresie w rodzaj francuskiego Eisenhowera, nakłaniając różne elementy do płynnej współpracy. Podobnie jak Włosi w swoich międzywojennych koloniach, generał Weygand dał się poznać jako budowniczy dróg i kolei. Mimo to francuski lewicowy rząd w Paryżu odwołał go 29 listopada 1924 r.

W „Metropolitalnej Francji” książkowy, żylasty prokonsul Weygand został w 1925 roku mianowany dyrektorem Centrum Wyższych Studiów Wojskowych w Paryżu, tak zwanej szkoły marszałków. Rada.

Przewidywanie zagłady Francji

Podobnie jak de Gaulle, Weygand był zwolennikiem rozwijania zdolności pancernych w armii francuskiej. Weygand został szefem sztabu armii 3 stycznia 1930 r., a jego rywal Gamelin został jego własnym szefem sztabu. Gamelin miał zostać później następcą Weyganda na stanowisku szefa, a Weygand objął urząd przewodniczącego Najwyższej Rady Wojennej. Dlatego mały generał został wyznaczony jako przyszły generalissimus wszystkich armii francuskich w polu na spodziewaną wojnę, która miała nadejść przeciwko zbrojonym Niemcom.

Weygand był przeciwny ówczesnej francuskiej manii rozbrojenia i preferował czołgi i dwuletni pobór. Wybrany do Akademii Francuskiej w 1931, był czczony jako wspaniały organizator. Miał również obsesję na punkcie samolotów i ograniczeń uzbrojenia, ale dobrze współpracował z ministrem wojny Andre Maginotem i rzeczywiście nadzorował budowę słynnej linii fortyfikacji obronnych nazwanej imieniem Maginota.

W 1932 r. nastąpiły cięcia budżetów wojskowych za premiera Edouarda Daladiera, który chciał wycofać Weyganda. W latach 1930-1935 w Paryżu było 10 francuskich ministrów wojennych w 16 odrębnych rządach i stopniowo mniej dogmatyczny Gamelin wysuwał się na pierwszy plan, kosztem politycznym Weyganda. 2 stycznia 1935 wyparł Weyganda, zarówno jako generalissimus w czasie wojny i w Radzie Najwyższej, jak iw biurach szefa sztabu i inspektora generalnego. Weygand wycofał się z wojska w tym samym roku.


Von Manstein’s śmiały nowy plan

Hitler był wściekły. Miał zamiar rozpocząć ofensywę 17 stycznia, a teraz zdał sobie sprawę, że będzie musiał się opóźnić. W te niespokojne dni wkroczył generał porucznik Erich von Manstein, który promował plan, który nawoływał, aby przejazd przez serce Niderlandów był ogromny, ale mimo to był dywersją. Według jego świateł najlepiej walczące oddziały, najszybsze i najsilniejsze — dywizje pancerne — zostaną wysłane na południe, na północ od końca Linii Maginota, do ataku przez region Ardenów w południowej Belgii i Luksemburgu.

Pomysł polegał na przekonaniu Francuzów, Brytyjczyków i Belgów, że główny atak nastąpi przez środkową Belgię i wyśle ​​tam swoje najlepsze oddziały. Tymczasem czołgi pancerne przebiły się przez słabą obronę po francuskiej stronie Ardenów i wdarły się na tyły armii alianckich, odpierając siły niemieckie dalej na północ.

W najgorszym wypadku czołgi siały spustoszenie wśród drugorzędnych oddziałów aliantów. W najlepszym razie pojadą nad Kanał, aby odciąć armie północne zarówno od linii zaopatrzenia, jak i od innych armii na południu. Stojąc plecami do Kanału, naciskane od wschodu, południa i zachodu, alianckie armie północne mogą zostać zmuszone do poddania się. Milion wojowników w obozach jenieckich byłby potężną kartą przetargową w każdej dyskusji na temat warunków dyktowanych przez Niemców.

W ciągu kilku tygodni niemieckie opancerzone groty włóczni przesunęły się po całej Francji, zmuszając swoich tradycyjnych wrogów do stołu kapitulacji i spychając brytyjskie siły ekspedycyjne w wąski obwód wokół francuskiego miasta portowego Dunkierka.

Nowy plan Wehrmachtu był ryzykowny. W Ardenach czołgi pancerne miały do ​​pokonania wąskie drogi i słabe mosty do pokonania. Zostaliby ustawieni w szeregu przez wiele mil, podatni na skoordynowany atak z powietrza. Nadal będą musieli przebić się przez silne francuskie umocnienia na rzece Moza, ale jeśli zdołają pokonać umocnienia Mozy, niewiele będzie można zatrzymać ich marszu aż do Paryża lub kanału La Manche. Mimo to ich atak przez północną Francję byłby z konieczności wąski, a tym samym podatny na ataki, które mogłyby potencjalnie odciąć ich linie zaopatrzenia.

Mimo to Hitler udowodnił, że był hazardzistą i miał szczęście. Zatwierdził plan i wdrożył go 10 maja.


80 lat temu: upadek Francji, natarcie Wehrmachtu przez lasy Ardenów

Osiemdziesiąt lat temu, późnym latem 1940 roku, generałowie Wehrmachtu, na polecenie Adolfa Hitlera, rozpoczęli przygotowania do masowej inwazji na ZSRR. Morale w armii niemieckiej było bardzo dobre, z oczywistych powodów. W ciągu sześciu tygodni tradycyjna nemezis Niemiec, Francja, została podbita z niezwykłą łatwością, wraz z Niderlandami: Belgią, Holandią i Luksemburgiem, co dowodzi, że ta druga wielka wojna europejska okazała się raczej odmienna od gorzkiej trudu jej poprzedniczki z lat 1914-1918.

Podczas bitwy o Francję, która oficjalnie zakończyła się 25 czerwca 1940 r., Niemcy ze swoim rewolucyjnym blitzkriegiem dostarczyli światu ostatecznego dowodu swojej znacznej wyższości nad przestarzałą armią francuską. Trzy miesiące przed tym atakiem Hitler został poinformowany o planie Mansteina dotyczącym strategii zachodniej ofensywy.Plan Mansteina wzywał Wehrmacht do głównego natarcia przez słynny Las Ardenów, który ominąłby niedokończoną Linię Maginota, składającą się z fortów obsadzonych przez pół miliona francuskich żołnierzy – a następnie doprowadziłby do uwięzienia i unicestwienia armii francuskiej i brytyjskiej na północy, którzy spodziewali się, jak podczas Wielkiej Wojny, pierwszego niemieckiego ataku przez neutralną Belgię.

Plan Mansteina, nazwany na cześć generała majora Ericha von Mansteina, był niekonwencjonalnym, odważnym i ryzykownym przedsięwzięciem. Von Manstein był często przypisywany samemu za opracowanie swojej powyższej udanej strategii, co może nie być do końca prawdą. Feldmarszałek Wilhelm Keitel, jeden z najbliższych doradców wojskowych Hitlera, napisał, że nazistowski przywódca już w październiku 1939 r. sformułował własną myślą identyczną propozycję do propozycji von Mansteina i jest całkiem prawdopodobne, zanim ten ostatni wpadł na jego pomysł. .

Keitel napisał we wrześniu 1946, że:

„Posunę się tylko tak daleko, aby wyraźnie powiedzieć, że to sam Hitler widział przełom pancerny w Sedanie [w Ardenach], uderzający w wybrzeże Atlantyku w Abbeville, jako rozwiązanie, które następnie okręcimy na północ tyły zmotoryzowanej armii anglo-francuskiej, która najprawdopodobniej posuwałaby się przez granicę francusko-belgijską do Belgii, i odcięła je”. (1)

Nie ma powodu, by sądzić, że po wojnie, kiedy Keitel stanął w obliczu stryczka kata w Norymberdze, wymyślił to twierdzenie w swoich pamiętnikach, a Keitel potępił Hitlera za zastrzelenie się, pozostawiając żołnierzy „ponoszących winę” za zbrodnie III Rzeszy. 17 lutego 1940 r. Hitler wezwał von Mansteina do Berlina w nowej Kancelarii Rzeszy na rozmowy, w których uczestniczyli inni wojskowi, tacy jak Erwin Rommel i Alfred Jodl. Według Keitela, dialog von Mansteina z Hitlerem po prostu potwierdził osobiste poglądy dyktatora na to, co powinna pociągać za sobą zachodnia ofensywa – i „to bardzo ucieszyło” Hitlera, ponieważ von Manstein był „jedynym z generałów armii, który miał to samo plan w zasięgu wzroku” (2). Tego samego dnia Hitler wyraził zgodę na Plan Mansteina, prosząc o formalne przyjęcie jego strategicznego myślenia. (3)

Niemiecki postęp do 21 maja 1940 r. (Źródło: domena publiczna)

Niemcy mieli szczęście, że francuscy przywódcy okazali się tak słabi i niekompetentni, jeśli chodzi o przygotowania do kolejnej europejskiej wojny. Najwyższe kierownictwo Francji odrzuciło możliwość przejścia wojsk niemieckich przez 100-kilometrowy odcinek „nieprzeniknionych” Ardenów, jak to uznały osławione postacie, takie jak marszałek Philippe Pétain, Zwycięzca Verdun. Jednak w 1938 r. francuskie ćwiczenia wojskowe wzdłuż krytycznego odcinka Ardenów w mieście Sedan – prowadzone przez generała André-Gastona Prételata – dostarczyły dowodu na to, że w tym regionie można w rzeczywistości dość wygodnie poruszać się czołgami i pojazdami opancerzonymi, nie mówiąc już o ludziach i konie.

Generał Prételat przeprowadził w Ardenach scenariusz, w którym naśladował skoordynowany atak Niemców, który skierował się w te rejony do Sedanu. Rezultatem symulowanej operacji była udana żegluga najeźdźców przez Ardeny i całkowity upadek obronny wzdłuż Mozy. Prételat przekazał ten ważny raport francuskiemu naczelnemu dowództwu, ale został on stłumiony, ponieważ uważano, że jego publikacja „zniszczy morale” (4). Prételat oszacował, że dotarcie do Mozy w Sedanie zajmie nieprzyjacielowi najwyżej 60 godzin. Jak się okazało, Niemcy przybyli nad Mozę po 57 godzinach marszu przez Ardeny.

21 marca 1940 r. francuski wódz Maurice Gamelin otrzymał informację od francuskiego polityka Pierre'a Taittingera, że ​​obrona Sedanu „są szczątkowe, żeby nie powiedzieć embrionalne”. 67-letni generał Gamelin, inteligentny, ale ostrożny i metodyczny człowiek, którego myślenie wojskowe było zakorzenione w I wojnie światowej, zignorował ostrzeżenie. Gamelin przewidział kolejne długie, przeciągające się spotkanie z Niemcami. Zdarzało się również, że w latach 30. i 1940 wielu po stronie francuskiej nie miało ochoty na kolejny konflikt z Niemcami, a sama hierarchia Wehrmachtu to wyczuła. Feldmarszałek Keitel poczynił następującą obserwację: „Fakt, że Francuzi nie wykorzystali wcześniej ani dobrej pogody, ani słabości naszej zachodniej obrony, mógł jedynie doprowadzić nas do wniosku, że tak naprawdę nie chcą walczyć”. (5)

11 kwietnia 1940 r. francuski generał Charles Huntziger poprosił o cztery dodatkowe dywizje w celu wzmocnienia słabo strzeżonej linii pod Sedanem, ale jego prośba została odrzucona (6). Dzięki doniesieniom wywiadowczym przywódcy w Paryżu w godzinach poprzedzających 10 maja 1940 r. zdawali sobie sprawę, że prawie 50 dywizji Wehrmachtu było w ruchu i gromadziło się złowieszczo w pobliżu Ardenów. W ciągu ostatnich dwóch tygodni francuski attaché wojskowy w Szwajcarii dwukrotnie ostrzegał Paryż, że inwazja niemiecka upadnie między 8 a 10 maja. Następnie przekazał swoją opinię, że główny niemiecki manewr będzie skierowany na Sedan. Nie podjęto ponownie żadnych działań. Wieczorem 8 maja 1940 r. francuski lotnik zgłosił, że widział niemieckie kolumny transportowe o długości 60 mil, zmierzające w kierunku granicy z włączonymi światłami.

Zdjęcie po prawej: belgijskie działo przeciwlotnicze, ok. 1940 r. (CC BY-SA 3.0 de)

Do 9 maja tysiące niemieckich pojazdów i maszerujących żołnierzy można było usłyszeć zbliżając się do granicy. Przed północą z 9 na 10 maja rządy Francji, Holandii i Belgii zostały poinformowane o dużej koncentracji wojsk niemieckich w pobliżu. Generał Gamelin dowiedział się nawet o prawidłowej dacie ataku, 10 maja, ale nadal nic nie zrobił (7). Jak powiedział, woleli „poczekać na wydarzenia”. Ich czekanie prawie się skończyło.

W idylliczną wiosenną pogodę, na początku 10 maja 1940 r. ogromne ilości silnie zmotywowanych oddziałów niemieckich z XIX Korpusu Pancernego – dowodzonego przez Heinza Guderiana – przedzierały się przez gęsty i pagórkowaty ląd Ardenów, wspierane przez znaczne ilości pojazdów opancerzonych i znacznie większa liczba koni. Pancerniki Guderiana odepchnęły jednostki belgijskie i francuskie i wieczorem 12 maja dotarły do ​​Sedanu. Niemcy szybko odkryli, że wieś ta została opuszczona przez obrońców, którzy wycofali się za Mozę. Pozycja Wehrmachtu nad Mozą była na razie niepewna, ponieważ przygotowywano mosty pontonowe do przeprawy przez czołgi. Zgrany francuski kontratak mógł wyrządzić wrogowi poważne szkody. Chociaż zarządzono kilka kontrataków, żaden z nich nie został przeprowadzony, co było oznaką haniebnego upadku, który miał wkrótce nadejść.

Rankiem 13 maja bombowce nurkujące Stuka ze swoją żałobną i przeszywającą syreną przybyły w 12 eskadrach nad Sedanem (8). Stuka był kiepskim samolotem wojskowym, o zasięgu poniżej 400 mil, zdolnym pomieścić jedynie lekki ładunek bomb, ale jego syrena miała druzgocący wpływ na morale francuskich żołnierzy stacjonujących nad Mozą, co było nieproporcjonalne do wyrządzonej szkody. Gdy stuki zaczęły nurkować, francuska artyleria zamilkła, a załogi dział ukryły się, kuląc i demoralizując w swoich bunkrach (9). Bombardowanie Luftwaffe spowodowało zaledwie 56 ofiar, a żaden z bunkrów po drugiej stronie Mozy nie został trafiony.

Porzucony belgijski niszczyciel czołgów T-13 jest przeglądany przez niemieckich żołnierzy. (Źródło: CC BY-SA 3.0 de)

Dopiero w południe tego dnia, 13 maja, francuskie naczelne dowództwo, ku ich przerażeniu, uświadomiło sobie, że większość niemieckiego ataku nie przechodziła przez Belgię, ale do Ardenów, i to z powodzeniem. Po odejściu stukasów z Sedanu, krótko po godzinie 16.00 żołnierze niemieccy zaczęli przeprawiać się przez Mozę w biały dzień, gdzie napotkali niewielki opór, z wyjątkiem sporadycznych strzałów z karabinów maszynowych. O zmierzchu 13 maja niemiecki przyczółek w Sedanie miał cztery mile głębokości i cztery mile szerokości, przez cały czas wzmacniając się. Do tej pory, jeszcze czwartego dnia ofensywy, przegrana Francji w wojnie z nazistowskimi Niemcami była zapewniona.

Historyk wojskowości podpułkownik Donald J. Goodspeed, który w tym czasie stacjonował w Anglii jako sierżant kanadyjskiej armii zamorskiej, mógł tylko patrzeć na rozwijającą się katastrofę za kanałem La Manche. Goodspeed wspominał później, że francuscy żołnierze nad Mozą „którzy powinni byli utrzymać linię i kontratakować, teraz ustąpili miejsca haniebnej panice i uciekli z pola bitwy, zanim zostali poważnie zaangażowani”. (10)

Późnym popołudniem 13 maja jeden z francuskich dowódców ciężkiej artylerii grupy B w X Korpusie doniósł, że on i jego ludzie zostali otoczeni przez niemieckich karabinów maszynowych i rozpaczliwie prosił o pozwolenie na przejście na emeryturę. W rzeczywistości na jego odcinku frontu nie było jeszcze żadnego żołnierza niemieckiego. Jego paniczna prośba o wycofanie się została przyjęta, po czym wszyscy żołnierze pod jego dowództwem zrzekli się stanowisk i uzbrojenia. Francuskie jednostki w ramach 55. i 71. dywizji również uciekły w popłochu, twierdząc, że są otoczone przez pancerniki, kiedy żaden z nich 13 maja nie przekroczył Mozy pod Sedanem. Prawie wszystkie oddziały francuskie pod Sedanem opuszczały swoje pozycje, uciekając na zachód, pozwalając, by ich zbroje wpadły nieuszkodzone w ręce niemieckie. Dowódcy francuscy, którzy w nich walczyli, jak 49-letni pułkownik Charles de Gaulle, wydali później rozkaz przeprowadzenia kontrataków, ale po raz kolejny nie udało się znaleźć wystarczającej liczby niezawodnych oddziałów, aby skutecznie je wdrożyć. Niestety kierunek wojny był poza zasięgiem de Gaulle'a.

Wielu dezerterów przedstawiło całkowicie fałszywe twierdzenie, że grupa pancerna dotarła do wioski Bulson, daleko za linią francuską. Do pogromu przyłączyła się znaczna liczba oficerów, którzy chcieli uciec przed Niemcami, tak jak ich mężczyźni. Podpułkownik Goodspeed napisał:

„Ten rodzaj wymówki dla tchórzostwa dał później początek całkowicie nieprawdziwym opowieściom o niemieckich piątych felietonistach we francuskich mundurach… Już 30 mil na południe od Sedanu francuskie jednostki ogarnął irracjonalny i haniebny strach”. (11)

W dowództwie 55. dywizji francuskiej generał Pierre Lafontaine usłyszał za oknem głosy. Ku swemu zdumieniu zobaczył setki dezerterujących francuskich żołnierzy idących wzdłuż drogi, niektórzy wyrzucili karabiny. Lafontaine wybiegł na zewnątrz, by ich zaczepić, ale nie był w stanie powstrzymać ogarniętego paniką exodusu. Lafontaine zauważył wśród tej motłochu francuskich oficerów i zażądał, by dowiedzieć się, kto wydał rozkaz odwrotu. Otrzymywał jedynie wymijające odpowiedzi i żadnej ostatecznej odpowiedzi na swoje pytania. Dezerterzy szli dalej, zostawiając czołgi i nazistowską piechotę, by bez wysiłku przenieśli się w głąb Francji, co stanowi czarny ślad na historii Francji, który nigdy w pełni nie został wymazany.

14 maja 1940 r. radosny Hitler rozkazał wszystkim dostępnym niemieckim dywizjom motorowym, znajdującym się w rozsądnej odległości, przedrzeć się przez ziejące dziury wybite we francuskiej obronie wzdłuż Mozy. 14 maja Niemcy dokonali więc kolejnego niezakłóconego przeprawy przez Mozę w Givet, z łatwością zdobywając to miasto, około 35 mil na północ od Sedanu (12). Francuskie 55. i 71. dywizje dowodzone przez generała Huntzigera wyparowały. Huntziger, wściekły i upokorzony, przeniósł swoją kwaterę główną do Verdun ponad 30 mil na tyły i nakazał francuskiej artylerii strzelać do poddających się oddziałów. Niemieckie formacje pancerne wkrótce zmęczyły się braniem jeńców, pogardliwie nakazując im rzucanie broni na ziemię, po której przejechały się czołgi. Niewłaściwa panika rozprzestrzeniła się na 9. Armię generała André Corap, a 15 maja o ostatnim świcie praktycznie się rozpadła. Co więcej, francuskie 18., 22., 53. i 61. dywizje piechoty również rozpłynęły się do zachodu słońca, a niektórzy z ich żołnierzy krzyczeli „Panzer!” i „Zostaliśmy zdradzeni!”

Do 15 maja, gdy jego centrum zostało szeroko otwarte, głównodowodzący Gamelin nadal nie nakazał francuskim wojskom powrotu pospiesznie z Belgii. Jego reakcja była niesamowicie powolna. 16 maja uciekający żołnierze francuscy zaczęli docierać do Paryża, gdzie zeszli do stołecznych barów i kawiarni, wymyślając straszne opowieści, aby usprawiedliwić porzucenie swoich stanowisk. Nie było niespodzianką, gdy Gamelin został łaskawie zwolniony 17 maja, tydzień po inwazji niemieckiej. Tylko cud mógł teraz uratować Francję, a żaden nie nadchodził. W ciągu następnych godzin najlepsze dywizje alianckie zostały odcięte od reszty Francji na północy. XIX Korpus Pancerny Guderiana, który pokonał Ardeny i wygodnie przekroczył Mozę, 15 maja po południu pojechał z nieskrępowaną radością w kierunku wybrzeża Kanału La Manche. (13)

Ku uldze Guderiana wcześniej znaleźli nienaruszone mosty na rzece Bar, których Francuzi nie zadawali sobie trudu, aby je zniszczyć. Idealny dla czołgów do przetoczenia się i zapewnienia od dawna przewidywanego coup de grace dla uwięzionych aliantów – z których setki tysięcy pozostawiono, by rozważać masowe wyjście z portu w Dunkierce. Brytyjska propaganda robiła wszystko, aby przedstawić ewakuację Dunkierki jako heroiczną misję ratunkową, będącą kulminacją katastrofalnej kampanii zarówno dla armii francuskiej, jak i, w mniejszym stopniu, brytyjskich sił ekspedycyjnych (BEF). Nie nadawane przez zachodnią propagandę były paskudne wzajemne oskarżenia, które miały miejsce w tle między przywódcami francuskimi i brytyjskimi.

Pomimo rutynowego charakteru tego niemieckiego zwycięstwa, jak w każdej wojnie na dużą skalę, istniało rażące ryzyko, które mogło obrócić się przeciwko nazistom. Na początku ofensywy, zbliżając się do granicy Luksemburga dalej na południe, kolumna niemieckiej broni pancernej rozciągała się bez ochrony na ponad 100 mil otwartego terenu. Gdyby alianckie samoloty bojowe zostały wysłane w ten region falami, mogłyby siać spustoszenie w nazistowskiej machinie wojennej. Francuskie i brytyjskie samoloty zostały natomiast skierowane na północ, aby wesprzeć wojska alianckie wkraczające do Belgii.

Plan Mansteina był również zależny od popełnienia szeregu błędów przez francuskie przywództwo polityczne i wojskowe, co zostało słusznie popełnione. Gdyby posłuchano ostrzeżeń o potencjalnym niemieckim marszu przez Ardeny i naprawiono wcześniejsze błędy przez odpowiednie umocnienie francuskich dywizji pod Sedanem i gdzie indziej, niemiecki marsz wzdłuż Mozy mógłby zostać zatrzymany lub przynajmniej opóźniony. Przybycie nad Mozą najwyższej jakości dywizji francuskiej i brytyjskiej mogło równie dobrze wzmocnić determinację tych oddziałów, które tak haniebnie zwiędły w obliczu zdeterminowanych sił niemieckich, które chciały pomścić klęskę Niemiec wobec zachodnich demokracji w Pierwszym Świecie Wojna.

1 Wilhelm Keitel, Pamiętniki feldmarszałka Keitla (William Kimber and Co. Limited 1. wydanie, 1965) s. 103

3 John Simkin, „Plan Mansteina”, Spartacus Educational, wrzesień 1997 (aktualizacja: styczeń 2020)

4 Martin Marix Evans, Inwazja! Operacja Lew Morski 1940 (Routledge 1. wydanie 9 września 2004 r.) s. 37

6 Evans, Inwazja! Operacja Lew Morski 1940, s. 37

7 John Plowright, Przyczyny, przebieg i skutki drugiej wojny światowej (wydanie Palgrave 2006, 22 listopada 2006) s. 47

8 Andrew Knighton, „Niemiecki przełom w Sedanie, maj 1940”, War History Online, 8 marca 2019

9 Donald J. Goodspeed, The German Wars (Random House Value Publishing, wyd. 2, 3 kwietnia 1985 r.) 359

11 Goodspeed, Wojny niemieckie, s. 360

12 Jason Mark, Island of Fire: The Battle for Barrikady Gun Factory w Stalingradzie (Stackpole Books Illustrated edition, 1 maja 2018) s. 12 490

13 John Brown, „Blitzkrieg 1940: From the Invasion of Holland to the Fall of France”, Warfare History Network, 30 grudnia 2018

Shane Quinn uzyskał dyplom dziennikarstwa z wyróżnieniem. Interesuje się pisaniem przede wszystkim o sprawach zagranicznych, inspirując się takimi autorami jak Noam Chomsky. Jest częstym współpracownikiem Global Research.


Jak zdolna była armia francuska podczas II wojny światowej?

Gdyby armia francuska została poinformowana przed inwazją na Francję, że Niemcy będą szturmować Belgię i wyjdą im na spotkanie, czy nadal będą skuteczni po wlaniu tylu środków na Linię Maginota?

Na papierze armia francuska była dobrze wyposażona i wyszkolona. Division Legere Mechaniques (DLM – dywizja zmechanizowana) należały do ​​najlepszych jednostek po obu stronach podczas Bitwy o Francję, a francuskie czołgi, w szczególności Somua-S35, były ogólnie lepsze niż ich niemieckie odpowiedniki. Siły alianckie (francuskie, belgijskie i brytyjskie) przewyższały liczebnie Niemców pod każdym względem poza lotnictwem, a Brytyjskie Siły Ekspedycyjne (BEF) były jedyną całkowicie zmotoryzowaną siłą biorącą udział w bitwie o Francję.

Moim zdaniem to, czy Francuzi zostali uprzedzeni, czy nie, nie miało znaczenia. Od wybuchu wojny było oczywiste, że linia Maginota oznaczała, że ​​wielką słabością strategiczną dla sojuszników, szeroko akceptowaną przez obie strony, był niemiecki postęp przez niskie kraje. Poważne problemy Francuzów, związane z przywództwem, doktryną i strategią, były tak wielkie, że wcześniejsze ostrzeżenie nie miałoby żadnego znaczenia.

Przywództwo. Chociaż większość francuskich starszych generałów wyróżniała się indywidualnie podczas końcowych etapów I wojny światowej, zbiorowo cierpieli na brak wyobraźni i chęci do walki. w Dunkierka: Odwrót do zwycięstwaJulian Thompson twierdzi, że „[Francuzi] nie nienawidzili Hitlera, nie nienawidzili nawet Niemiec, jedyną rzeczą, której nienawidzili, była wojna”. mają na swoich rodakach i dlatego należy unikać tego konfliktu za wszelką cenę. Efektem było ogólne złe samopoczucie od głównodowodzącego, Gamelina, aż do najniższych poziomów armii francuskiej. Po przybyciu BEF do Francji pod koniec 1939 r. brytyjski generał Alan Brooke odwiedził francuskie jednostki na linii Maginota. Brooke urodził się we Francji, mówił płynnie po francusku i był otwartym frankofilem, ale to, co znalazł, go rozczarowało. Gdy siły niemieckie odbudowywały się po inwazji na Polskę i przygotowywały się do ataku na Francję, przeprowadzono bardzo niewiele ćwiczeń lub szkoleń. Niewielu żołnierzy wykazało wolę walki i więcej wysiłku wkładano w sprawienie, by obrona Maginota wyglądała ładnie (farba, kwiaty itp.), niż w celu zapewnienia skutecznej pozycji obronnej.

O tym braku motywacji świadczyła ofensywa na Saar z września 1939 roku.Gdy siły niemieckie były zaangażowane w Polsce, linia Zygfryda była utrzymywana przez 20 dywizji rezerwowych z niewielką artylerią i bez opancerzenia. Dla kontrastu Francuzi mieli 40 dywizji pancernych i znaczny kontyngent artylerii. Niestety niechęć Francuzów do przejścia do ofensywy uniemożliwiła oczekiwany atak 40 dywizji, Gamelin nakazał wojskom zbliżyć się nie bliżej niż 1 km do Linii Zygfryda, a siły francuskie zaczęły wracać do Francji po 9 dniach. Jakby na domiar złego Gamelin skutecznie okłamał polskie Naczelne Dowództwo co do charakteru ofensywy, twierdząc, że walczyło z szeregiem jednostek niemieckich.

Doktryna i strategia. W odpowiedzi na I wojnę światową Francuzi dalej rozwijali doktrynę opartą na walce obronnej toczonej z ustalonych pozycji, z wysoce rozwiniętą komunikacją, zgodnie ze sztywnym planem. Ostateczna forma planu obrony Francji, Plan D, zależał od tego, że armia francuska i BEF mają 6 dni wyprzedzenia niemieckiej ofensywy (co nie jest nieuzasadnionym założeniem), zbliżając się do linii rzeki Dyle (stąd Plan D dla Dyle'a) w Belgii i zajmując pozycje obronne, aby odeprzeć niemiecki atak. Niewiele było krytycznej oceny planu przez Francuzów lub Brytyjczyków kilka ćwiczeń na dużą skalę (wyjątkiem był II Korpus Brooka w BEF), a Belgowie, którzy chcieli zachować neutralność, odmówili zezwolenia na zwiad na dużą skalę. proponowanych pozycji obronnych.

Bezpośredni podwładni Gamelin' we francuskim sektorze północno-zachodnim, Georges i Billottes, wskazali na słabe punkty planu, zwłaszcza wokół miasta Gembloux, gdzie przepaść między rzekami Dyle i Marne przedstawiała otwarty teren idealnie nadający się do niemieckich operacji pancernych. Gamelin je odrzucił, ale nawet gdyby wziął tę krytykę na pokład, nieugięta natura Belgów uniemożliwiłaby utworzenie skutecznej obrony, tak jak to miało miejsce gdzie indziej. Jednak nikt z jakichkolwiek wpływów nie zauważył słabości zawiasu między mobilnymi siłami na północy, które miały posuwać się do Belgii, a stałą obroną Linii Maginota. Gdyby Gamelin był dowódcą dywizji prowadzącym tę operację podczas I wojny światowej w skali dywizji, nie przeprowadziłby tego manewru bez wzmocnienia zawiasu. Z jakiegoś powodu ta luka nie została po prostu przeoczona, ale zawias był utrzymywany przez słabo wyekwipowanych i wyszkolonych żołnierzy rezerwy. Niemcy to zauważyli i postanowili skoncentrować swoje siły pancerne na zawiasie, a zwłaszcza wokół miasta Sedan. Złowieszcze, jeśli dokonano przełomu nad Mozą w Sedanie, potrzebne były tylko dwa dalsze przeprawy przez rzekę, zanim siły niemieckie mogły dotrzeć do wybrzeża kanału La Manche i odciąć większość sił alianckich.

Ostatecznie niemiecki plan był mistrzowskim posunięciem, które zrujnowałoby Francuzów, nawet gdyby wzmocnili zawias wokół Sedana. Wykorzystanie dwóch punktów wysiłku (Punkt podparcia), jeden w Gembloux, a drugi w Sedan, całkowicie przesunęły siły alianckie z ich stałych stanowisk dowodzenia, a tym samym z ich linii komunikacyjnych. Niemiecka Grupa Armii B na północy miała być atakiem dywersyjnym, mającym na celu zatrzymanie Francuzów i BEF w Belgii, podczas gdy przełom nastąpił w Sedan. W rzeczywistości Grupa Armii B była tak skuteczna, że ​​praktycznie zmusiła aliantów do opuszczenia Belgii, zanim Grupa Armii A na południu dotarła do wybrzeża kanału La Manche, niezdolna do skutecznej komunikacji, alianci nie byli w stanie zareagować na gwałtowne zmiany wywołane przez Niemców. Dopiero pospiesznie zorganizowany kontratak francuskich DLM w Gembloux, który zapobiegł przejęciu całej francuskiej 1. Armii, gdyby tak się stało, wtedy prawa flanka BEF' mogłaby zostać obrócona i siły alianckie zostały oskrzydlone bez pomocy Grupy Armii A !


1954: Krwawa bitwa pod Dien Bien Phu – najgorsza porażka Francuzów w Wietnamie

Chociaż wojna wietnamska jest dziś pamiętana jako konflikt między Amerykanami a Wietnamczykami, wcześniej to Francuzi walczyli z lokalnymi komunistycznymi rebeliantami. Mianowicie Francuzi byli kolonialnymi władcami Wietnamu od XIX wieku (do wspomnianego roku 1954). Potem to Amerykanie przejęli wysiłek wojenny.

Bitwa była dla Francji ciężką porażką, tak że nawet francuski rząd w Paryżu podał się do dymisji. Rzeczywiście, wkrótce potem Francja zdecydowała się wycofać z Indochin, pozostawiając Amerykanom walkę z lokalnymi siłami komunistycznymi.

Francuskie siły zbrojne w Wietnamie w czasie bitwy pod Dien Bien Phu należały do ​​tzw. francuskiego korpusu ekspedycyjnego Dalekiego Wschodu (fr.: Corps Expéditionnaire Français en Extrême-Orient – ​​CEFEO). Ich dowódcą naczelnym był generał Henri Navarre, a Korpus składał się z wielu żołnierzy z Afryki Północnej, a także wielu legionistów.

Francuzi nie docenili sił wietnamskich. Mianowicie okazało się, że siły komunistyczne dysponowały ciężką artylerią i działami przeciwlotniczymi. Dien Bien Phu to miasto położone w północnym Wietnamie, niedaleko dzisiejszej granicy z Laosem. Francuzi znaleźli się w dolinie otoczonej górami. Rozpoczęła się ciężka bitwa, której część stoczono nawet w okopach przypominających te z I wojny światowej. Wielu francuskich żołnierzy zostało ostatecznie zmuszonych do poddania się, dzięki czemu Wietnamczykom udało się zdobyć około 11700 z nich.


Maurice Gamelin

(1872-1958). Naczelny dowódca armii francuskiej na początku II wojny światowej Maurice Gamelin okazał się niezdolny do powstrzymania niemieckiego ataku na Francję (maj 1940), który doprowadził do upadku Francji w czerwcu tego roku.

Maurice-Gustave Gamelin urodził się 20 września 1872 r. w Paryżu we Francji. Ukończył akademię wojskową Saint-Cyr w 1893 roku i zakończył I wojnę światową jako generał brygady dowódcy dywizji. Gamelin stopniowo rósł po wojnie, zostając szefem sztabu armii w 1931 roku i prezesem Naczelnej Rady Wojennej oraz inspektorem wojskowym w 1935 roku. Został mianowany szefem sztabu obrony narodowej w 1938 roku.

Gamelin był zdecydowanym zwolennikiem strategii obronnej opartej na Linii Maginota jako dowódca sił alianckich na Zachodzie, gdy wybuchła II wojna światowa, Gamelin nie podjął żadnych działań ofensywnych, mimo że w tym czasie większość sił niemieckich była zaangażowana w Polsce. W „fałszywej wojnie”, wczesnej fazie II wojny światowej, okazał się podobnie roztropny i nieagresywny. Zaskoczyła go niemiecka ofensywa w regionie Ardenów, która przecięła front aliancki na dwie części w maju 1940 r. Został zwolniony 19 maja i zastąpiony przez generała Maxime'a Weyganda. Gamelin został później postawiony przed sądem w Riom przez francuski rząd Vichy i – od 1943 r. – był internowany w Niemczech do końca wojny. Jego wspomnienia, Serwir („Serving”), w trzech tomach, ukazał się w latach 1946-47. Gamelin zmarł 18 kwietnia 1958 w Paryżu.


Naziści i zadziwiający podbój Francji

Te założenia były, po pierwsze, że Linia Maginota była rzeczywiście nie do zdobycia, po drugie, że Las Ardenów na północ od niej był nieprzejezdny po trzecie, że dlatego Niemcom pozostało tylko koło przez Niderlandy [Belgia i Holandia], powtórka planu Schlieffena z 1914 r. i czwartego, że aby sprostać temu i pokonać, Francuzi wkroczą do Belgii i Holandii i przyjdą im z pomocą, gdy tylko rozpocznie się wojna. Anglo-Francuzi byli słusznie przekonani, że w chwili, gdy pierwszy Niemiec przekroczy granicę, Holendrzy i Belgowie pospiesznie porzucą swoją neutralność i zaczną wołać o pomoc.

Materialnie, choć nie byli tego świadomi, alianci byli bardziej niż gotowi na Niemców. Liczby różnią się tak bardzo — szalenie nawet — że można wybrać dowolny zestaw, aby przedstawić dowolną żądaną argumentację. W 1940 roku francuskie naczelne dowództwo mówiło o 7 tysiącach niemieckich czołgów, celowo przeceniając je, aby ukryć się w razie katastrofy. Łatwo sobie wyobrazić, co to wpłynęło na morale Francuzów. Dostępne teraz liczby dają porównanie mniej więcej tak:

Niemcy: 2 000 000
Podziały: 136
Czołgi: 2439
Samoloty: 3200

Alianci: 4 000 000
Podziały: 135
Czołgi: 2689
Samolot: 2400

Pierwotny [nazistowski] plan zakładał jazdę na północ od Liège [niebieskie „X” na powyższej mapie] Hitler zmienił go teraz na okrakiem Liège, to znaczy przesunął oś ataku dalej na południe. Ostatecznie został przekonany przez szefa sztabu von Rundstedta, generała Ericha von Mansteina, że ​​plan należy odwrócić. Zamiast podejmować główny wysiłek na północy, Niemcy przeszliby przez Ardeny zamiast Schlieffen, mielibyśmy „Sichelschnitt”, „cięcie sierpowe”, które przecięłoby linię francuską w jej słabym punkcie i otoczyłoby północne armie jako rzucili się do obrony Belgów i Holendrów. Manstein był piechotą i niepewny Ardenów zwrócił się do generała Heinza Guderiana, uznanego niemieckiego autorytetu pancernego, który powiedział, że można to zrobić. Hitler rzucił się na to natychmiast i plan został odwrócony. Założenia, na których Francuzi zaplanowali swoją kampanię, zostały teraz całkowicie unieważnione. […]

Wczesnym świtem 10 maja Niemcy uderzyli.

Miały miejsce zwykłe ataki Luftwaffe na lotniska alianckie i centra łączności, a przez cały dzień Niemcy posuwali się naprzód wzdłuż granic holenderskich i belgijskich. Cały plan polegał na przekonaniu aliantów, że znów jest rok 1914. Dlatego też początkowy ciężar ataku przejęła Grupa Armii B generała von Bocka, posuwająca się do Holandii. Przeprowadzono silne ataki piechoty i pancerne, a także ciężkie bombardowania z powietrza oraz desanty spadochronowe i desantowe na kluczowe lotniska w Hadze i Rotterdamie oraz mosty na głównych rzekach. Holendrzy pospieszyli do swoich wysuniętych pozycji, z których część zdołali utrzymać przez dwa lub trzy dni, z których inne zostali niemal natychmiast zwolnieni.

Cała kampania Holandii trwała zaledwie cztery dni.

Masa francuskiej zbroi znajdowała się w Belgii i Holandii i była zajęta własną bitwą. Francuzi próbowali rzucić na południową niemiecką flankę dywizję pancerną, nowo zorganizowaną pod dowództwem generała de Gaulle'a. Atak ten stał się później jednym z filarów reputacji de Gaulle'a — przynajmniej walczył — ale nie osiągnął nic poza zniszczeniem jego dywizji. Nieliczne zdobycze, które zdobyły francuskie czołgi, nie mogły zostać wykorzystane przeciwko przetaczającym się Niemcom, a oni prawie nie zauważyli, że w tym ataku było coś szczególnego.

Gdy Niemcy szli w kierunku Cambrai, w kierunku morza, nowy brytyjski premier Churchill przyszedł zobaczyć, co się dzieje na ziemi. Odwiedził [francuskiego dowódcę naczelnego Maurice'a] Gamelina i spojrzał na mapy. Z pewnością, powiedział, jeśli głowa niemieckiej kolumny była daleko na zachód, a ogon daleko na wschód, to muszą być gdzieś cienkie. Dlaczego Francuzi nie zaatakowali swoimi rezerwami? W swoim okropnym francuskim zapytał Gamelina, gdzie są francuskie rezerwy. Gamelin odpowiedział irytującym galijskim wzruszeniem ramion: nie było rezerw. Churchill wrócił do domu przerażony.

Hitler był zdeterminowany, aby to wcierać. Rozejm odbywał się w Rethondes, w wagonie kolejowym, gdzie Niemcy poddali się marszałkowi [Ferdinandowi] Fochowi w 1918 roku. Niemcy zajęli północną Francję i pas wzdłuż Atlantyku wybrzeże do granicy hiszpańskiej. Zatrzymali ponad milion francuskich jeńców wojennych i wykorzystali ich jako zakładników za dobre zachowanie nowego rządu francuskiego, utworzonego w małym uzdrowisku Vichy. Chcieli zdemobilizować flotę francuską w portach francuskich, ale pod kontrolą Niemiec. Francuzi zgodzili się zasadniczo na wszystko, co mogli zrobić, poza akceptacją upokorzenia klęską. Po tym, jak ich delegacja podpisała warunki kapitulacji, Hitler zatańczył swój mały trik zwycięstwa przed wagonem kolejowym i kazał przewieźć go do Niemiec. Opuścił pomnik Focha, ale tablica upamiętniająca kapitulację Niemiec dwadzieścia dwa lata temu została wysadzona w powietrze.

Rankiem 25-go słońce wzeszło nad cichą Francją. Zawieszenie broni weszło w życie w godzinach ciemności. Uchodźcy mogli teraz wrócić do domu lub kontynuować lot, nie nękani przez bombowce nurkujące. Długie, milczące kolumny więźniów przesuwały się na wschód. Francuscy generałowie i politycy zaczęli komponować swoje wymówki, Niemcy paradowali przez Paryż, odwiedzali miejsca turystyczne i zaczęli liczyć łupy. Była to rzeczywiście jedna z wielkich kampanii wszechczasów, lepsza niż w 1870 r., prawdopodobnie nieporównywalna od czasu, gdy weterani Napoleona najechali Prusy w 1806 r. Jena i Auerstadt zostały w końcu pomszczone i nie będzie już więcej zwycięstw nad Niemcami podczas tysiącletniego Rzesza przetrwała.

Straty odzwierciedlały nierówność kampanii. Niemcy ponieśli około 27 000 zabitych, 18 000 zaginionych i nieco ponad 100 000 rannych. Armie holenderskie i belgijskie zostały całkowicie zniszczone, Brytyjczycy stracili około 68 000 ludzi i cały ciężki sprzęt: czołgi, ciężarówki, działa — wszystko. Francuzi zgubili się pod koniec upadku, ale według najlepszych szacunków około 125 000 zabitych i zaginionych, około 200 000 rannych. Niemcy twierdzili, że wzięli półtora miliona jeńców, których prawdopodobnie mieli. Z wyjątkiem bezbronnej Anglii, wojna się skończyła.

Wybory z ósmego rozdziału (“The Fall of France”) w James L. Stokesbury’s Krótka historia II wojny światowej. Chociaż nie jestem zdania, że ​​eksperci w tej dziedzinie uważają ją za historiografię AAA, książka Stokesbury jest bardzo pouczająca, ściśle czytana, podzielona na odcinki, które pozwalają na dobre dwudziestominutowe zanurzenie się w określonych tematach. Polecam to.

Powyższe zdjęcie, często nazywane „Płaczącym Francuzem”, zostało zrobione kilka miesięcy po inwazji i opublikowane w wydaniu z 3 marca 1941 r. Życie Czasopismo. Przedstawia Monsieur Jerôme Barzetti, mieszkańca Marsylii, który płakał, gdy flagi ostatnich pułków jego kraju zostały zesłane do Afryki. Więcej na ten temat przeczytasz tutaj.


Lynne Olson | Last Hope Island: Wielka Brytania, okupowana Europa i Bractwo, które pomogło odwrócić losy wojny | Losowy Dom | Kwiecień 2017 | 15 minut (3983 słowa)

Poniżej znajduje się fragment z Wyspa Ostatniej Nadziei, autorstwa Lynne Olson. Ta historia jest polecana przez Długie czytanie redaktorka współpracująca Dana Snitzky.

W całej historii wojen nigdy nie spotkałem się z takim złym zarządzaniem.

Winston Churchill przybył do Ministerstwa Spraw Zagranicznych na Quai d’Orsay po południu 16 maja i zobaczył „całkowite przygnębienie wypisane na każdej twarzy” urzędników, z którymi się spotkał. W ogrodach na zewnątrz kłębiły się kłęby dymu z ognisk podsycanych przez oficjalne dokumenty, które pracownicy rządowi podrzucali do ognia.

Francuscy przywódcy wojskowi podsumowali dla Churchilla katastrofalne wiadomości z poprzednich czterech dni: niemiecki przełom nad Mozą i natarcie czołgów i wojsk „z niesłychaną szybkością” w kierunku północnofrancuskich miast Amiens i Arras. Kiedy Churchill zapytał o plany kontrataku sił rezerwowych, generał Gamelin wzruszył ramionami i potrząsnął głową. – Nie ma żadnego – powiedział. Churchill zaniemówił: bez rezerw i bez kontrataku? Jak to możliwe? Zwięzła odpowiedź Gamelina, napisał później Churchill, była „jedną z największych niespodzianek, jakie miałem w życiu”.

Szok i zmieszanie brytyjskiego premiera, jego brak zrozumienia szybkości i ogromu niemieckiego natarcia, nie różniły się od oszołomionych reakcji francuskich i brytyjskich oficerów i żołnierzy w polu. Wiele lat później generał Alan Brooke pisał lekceważąco: „Chociaż było wielu Francuzów gotowych umrzeć za swój kraj, ich przywódcom kompletnie nie udało się przygotować i zorganizować ich do przeciwstawienia się blitzkriegu”. Brooke nie wspomniał, że on i jego koledzy brytyjscy dowódcy byli pod tym względem tak samo winni, jak ich francuscy odpowiednicy – ​​co wielokrotnie powtarzał generał Bernard Law Montgomery, podwładny Brooke we Francji. W swoim dzienniku kampanii Montgomery, który dowodził brytyjską dywizją w bitwie, zjadliwie krytykował generała Johna Gorta, dowódcę brytyjskich sił ekspedycyjnych. Później Montgomery pisał: „Mieliśmy tylko siebie winni katastrofy, które wcześnie ogarnęły nas w polu, gdy rozpoczęły się walki w 1940 roku”.

Wyszkoleni do statycznej walki obronnej, wojsko alianckie po prostu nie wiedziało, jak zareagować, gdy blitzkrieg — „ten nieludzki potwór, który zmiażdżył już połowę Europy”, jak to określił amerykański obserwator — wybuchł na nich. Koordynacja i komunikacja między armią francuską i brytyjską załamała się niemal natychmiast w ciągu kilku dni, większość linii telefonicznych i zaopatrzeniowych została odcięta, a aliancki system dowodzenia praktycznie przestał działać. Jedynym sposobem, w jaki dowódcy armii mogli się komunikować, były osobiste wizyty.

Podczas gdy jednostki francuskie i brytyjskie działały bez informacji i rozkazów, ich czołgom i samolotom kończyło się paliwo i amunicja. Pilot RAF nazwał tę sytuację „całkowitą i całkowitą bałaganem”, a oficer armii brytyjskiej napisał w swoim dzienniku: „To jest jak jakiś absurdalny koszmar”. Po powrocie do Londynu Churchill powiedział jednemu ze swoich sekretarzy: „W całej historii wojen nigdy nie spotkałem się z takim niegospodarnością”.

W obliczu eskalacji strat alianckich i wycofywania się wojsk francuskich i brytyjskich, Paul Reynaud i francuskie naczelne dowództwo błagali Churchilla o wysłanie dziesięciu kolejnych eskadr myśliwskich RAF do Francji, oprócz dziesięciu już tam, w celu przeciwdziałania bombowcom nurkującym Luftwaffe, które dziesiątkowały ich siły. Churchill ostatecznie zgodził się na prośbę, wzbudzając żarliwy sprzeciw Dowództwa Myśliwców RAF, które upierało się, że wysyłanie kolejnych bojowników za granicę stanowiłoby poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa Wielkiej Brytanii.

Zaledwie sześć dni po swojej kadencji jako premiera Churchill stanął przed bolesnym wyborem: czy udzielić Francji jak największej pomocy materialnej, aby wzmocnić jej morale i opór, czy też wstrzymać takie wsparcie, aby można je było wykorzystać w obronie Wielkiej Brytanii. Jak widzieli Francuzi, Brytyjczycy nie mieli nic do stracenia, wlewając wszystkie swoje zasoby do Francji, ponieważ jeśli Francja upadnie, Wielka Brytania wkrótce pójdzie w jej ślady. Zadziorny Churchill nie podzielał tego poglądu.Gdy dziesięć eskadr zostanie wysłanych, Francja nie otrzyma więcej, pomimo wielokrotnych apeli Reynauda. I bez wiedzy Francuzów, w dniu powrotu z podróży 16 maja, Churchill nakazał sporządzić plany ewentualnej ewakuacji brytyjskich sił ekspedycyjnych.

Coraz bardziej wątpiący w wolę Francji lub jej zdolność do odparcia i obawiając się okrążenia i unicestwienia swoich wojsk, generał Gort również rozważał ewakuację. W ostatnim tygodniu maja siły brytyjskie rozpoczęły odwrót w kierunku plaż Dunkierki, ścigany przez wojska niemieckie i ostrzeliwany przez bombowce nurkujące, gdy uciekały zakurzonymi drogami prowadzącymi do portu. Churchill ponowił swoje apele do Francuzów o powstanie i walkę, nie mówiąc im, dopóki nie rozpoczęła się ewakuacja, że ​​jego własne wojska opuszczają pole bitwy.

Nie obchodzi nas gnojek, co stanie się z Belgami.

W ciemności pozostała również armia belgijska, która poniosła główny ciężar niemieckiego lotnictwa i czołgów, chroniąc brytyjskie i francuskie wojska w Belgii przed znaczną częścią swojej furii. Niepowodzenie Churchilla w poinformowaniu Belgów o brytyjskim odwrocie nie było przeoczeniem, liczył na to, że pomogli oni utrzymać siły niemieckie na dystans, podczas gdy wojska brytyjskie wkroczyły na armadę małych łodzi i dużych statków wysyłanych teraz do Dunkierki.

W rzeczywistości armia belgijska — przez ponad dwa tygodnie bezlitośnie okładana przez niemieckie bombowce nurkujące, czołgi i artylerię, a także na wyczerpaniu żywności i amunicji — była już w stanie rozpadu. Kiedy Brytyjczycy rozpoczęli wycofywanie się na zachód w kierunku Dunkierki, Belgowie zgodzili się chronić swoją flankę, ale wielokrotnie ostrzegali zarówno brytyjskich, jak i francuskich dowódców, że ich rezerwy są prawie wyczerpane i że jeśli alianci nie przyjdą im z pomocą, wkrótce będą musieli się poddać. W Londynie Churchill otrzymał tę samą wiadomość od admirała floty Sir Rogera Keyesa, ekstrawaganckiego brytyjskiego bohatera wojennego i bliskiego przyjaciela Churchilla, który służył jako osobisty łącznik premiera z królem Leopoldem. Ale prośby Belgów o pomoc nie miały żadnego znaczenia dla Churchilla, który powiedział Gabinetowi Wojennemu, że „armia belgijska może być całkowicie stracona, ale nie powinniśmy im służyć, poświęcając naszą własną armię”.

Kiedy pułkownik George Davy, oficer łącznikowy BEF z armią belgijską, zapytał generała Gorta i jego zastępcę, generała Henry'ego Pownalla, czy dopuszczono by siły belgijskie do ewakuacji Dunkierki, Pownall wyśmiał ten pomysł. „Nie obchodzi nas robal, co stanie się z Belgami” – powiedział. Pozornie nieświadomy zdecydowanej obrony prowadzonej przez Belgów, Pownall napisał w swoim dzienniku 15 maja: „Belgijskie morale, już całkowicie złe od góry do dołu. Po prostu nie walczą”. Później określił je jako „zgniłe do rdzenia” i „mniejsze rasy”.

Ewakuowani brytyjscy żołnierze. Za pośrednictwem Wikimedia.

26 maja głównodowodzący Belgii wysłał ostatnią prośbę o pomoc do Wielkiej Brytanii i Francji. Podobnie jak jego wcześniejsze prośby, pozostało bez odpowiedzi. Zamiast tego Churchill polecił Rogerowi Keyesowi podkreślić Leopoldowi wagę pozostania jego oddziałów w polu. Oczywiście Belgowie musieliby wkrótce skapitulować, powiedział Churchill podwładnemu, ale dopiero „po pomocy BEF w dotarciu do wybrzeża”. Dodał bez ogródek: „Prosimy ich, aby poświęcili się dla nas”.

Wyczerpani Belgowie wierzyli jednak, że poświęcili się wystarczająco. Opuszczeni i odizolowani przez sojuszników, nie mając wszystkiego, czego potrzebowali do dalszej walki, czuli, że trzymali Niemców tak długo, jak to tylko możliwe. 27 maja rząd belgijski w oficjalnym komunikacie poinformował Francję i Wielką Brytanię o zbliżającym się poddaniu się Niemcom: „Armia belgijska całkowicie wyczerpała swoją zdolność do oporu. Jej jednostki nie są w stanie wznowić jutrzejszej walki”. Leopold wysłał posła do Niemców, a wczesnym rankiem 28 maja ogłoszono zawieszenie broni.

Jeśli jedyną użytecznością, jaką zachowuje, jest kozłem ofiarnym, to musi być kozłem ofiarnym.

Poddanie się Belgów było aktem czysto wojskowym, złożeniem broni, ale komplikowała je decyzja Leopolda o pozostaniu w Belgii. Jego brzemienny w skutki wybór nastąpił po ponad tygodniu głębokich rozmów z ministrami rządu na temat tego, czy wyjechać, czy zostać. Premier Hubert Pierlot i jego koledzy poinformowali króla o planach ucieczki do Francji i wezwali go do towarzyszenia im. Argumentowali, że jako głowa państwa jego obowiązkiem jest kontynuowanie oporu Belgii na uchodźstwie. W żadnym wypadku nie powinien być wzięty do niewoli przez Niemców.

Leopold jednak postrzegał swój obowiązek zupełnie inaczej. W tym kierował się przykładem ojca. Podczas Wielkiej Wojny Albert, pełniąc funkcję naczelnego wodza, wielokrotnie deklarował, że nigdy nie opuści Belgii, nawet jeśli Niemcy ją podbiją. „Król Albert nigdy nie zgodziłby się na schronienie za granicą”, pozostawiając swoje wojska ich losowi, powiedział Leopold swoim ministrom. Podobnie jak jego ojciec wierzył, że jego obowiązki jako naczelnego wodza przewyższają obowiązki głowy państwa.

Pierlot i inni twierdzili, że zgodnie z belgijską konstytucją obowiązkiem Leopolda jest przestrzeganie życzeń rządu. Dodali, że jeśli zostanie, Niemcy wykorzystają go politycznie, niezależnie od tego, czy będzie z nimi współpracował, czy nie. Król odrzucił wszystkie ich argumenty. Powiedział, że nie zostanie „bezczynnym monarchą-uchodźcą, odciętym od narodu belgijskiego, który kłania się pod jarzmem najeźdźcy”. Dodał, że porzucenie wojska oznaczałoby stanie się dezerterem. Cokolwiek się stanie, muszę podzielić los moich żołnierzy.

W czasie kapitulacji Leopold zobowiązał się nie mieć żadnych kontaktów z wrogiem, dopóki jego kraj był w rękach niemieckich. „Na czas okupacji”, oświadczył, „Belgia nie może robić w sferze wojskowej, politycznej lub gospodarczej niczego, co mogłoby zaszkodzić sprawie aliantów”. Poprosił o umieszczenie go w obozie jenieckim wraz z pojmanymi żołnierzami, ale Hitler zamknął go w swoim pałacu w Laeken na przedmieściach Brukseli.

Leopold skrupulatnie słusznie podchodził do kapitulacji, ale Francuzi i Brytyjczycy wybuchli wściekłości, połączyli siły, by wzniecić kampanię brutalnych obelg słownych przeciwko Belgom i ich królowi. „Porażka budzi najgorsze u mężczyzn” – zauważyła Irène Némirovsky w: Apartament Francuski, jej pośmiertnie wydaną powieść o upadku Francji. Jak to ujął pewien historyk: „Kiedy toczy się wojnę, a sprawy idą źle, nie można sobie pozwolić na luksus hojności, a nawet uczciwości wobec sojusznika, który przestał być użyteczny. Jeśli jedyną użytecznością, jaką zachowuje, jest kozłem ofiarnym, to musi być kozłem ofiarnym”.

Widząc sposób na uniknięcie odpowiedzialności za nadciągającą porażkę Francji, francuscy i brytyjscy przywódcy obarczają Belgię za wszystkie swoje kłopoty. Dla generała Maxime'a Weyganda, który 17 maja zastąpił Gamelina jako naczelny dowódca Francji, kapitulacja Belgii była w rzeczywistości „dobrą rzeczą”, ponieważ „teraz będziemy mogli zrzucić winę za porażkę na Belgów”.

Ukrywając własną nieudolność, dowódcy alianccy uciekali się do jawnych kłamstw. Zarówno Weygand, jak i Gort wysunęli ewidentnie fałszywe twierdzenie, że nie otrzymali ostrzeżenia o zbliżającej się kapitulacji Belgii. Oskarżając belgijską armię o tchórzostwo, Gort zarzucił również, że wycofanie się z walki naraziło na niebezpieczeństwo życie jego żołnierzy w ucieczce do Dunkierki. W rzeczywistości, jak napisał brytyjski historyk wojskowości Brian Bond, „armia belgijska, praktycznie bez osłony powietrznej, poniosła ciężar Niemców. . . atak, podczas gdy BEF miał stosunkowo łatwe wycofanie się do granicy francuskiej. Rzeczywiście, gdyby nie przedłużający się opór dzielnej armii belgijskiej, ewakuacja BEF z Dunkierki byłaby niemożliwa”.

Francuski premier Paul Reynaud poszedł jeszcze dalej w swoich diatrybach przeciwko Leopoldowi i Belgom. Jeden z nielicznych francuskich polityków, którzy sprzeciwiali się ugłaskiwaniu Hitlera pod koniec lat 30., Reynaud, który kierował rządem zaledwie przez dwa miesiące, zbliżał się do końca swojego emocjonalnego pętania. We wczesnych dniach niemieckiej inwazji sprzymierzył się z Churchillem, argumentując, że Francja powinna nadal się bronić. Jednak w miarę pogarszania się sytuacji wojskowej zaczął ulegać defetystycznym nastrojom wielu swoich ministrów, w tym marszałka Philippe'a Pétaina, osiemdziesięcioczteroletniego architekta nieudanej strategii Linii Maginota, który był teraz wicepremierem. Ponieważ Reynaud przysiągł, że nigdy nie zgodzi się na poddanie się, wiedział, że wkrótce będzie musiał przekazać władzę Pétainowi – akt, który rozwścieczy Brytyjczyków. W kapitulacji Belgii dostrzegł doskonałą okazję, by zrzucić winę z siebie i swojego rządu na nieszczęsnego Leopolda.

„Nigdy w historii nie było takiej zdrady!” – wykrzyknął Reynaud do swoich ministrów, gdy usłyszał o kapitulacji Belgii. „To potworne, absolutnie potworne!” W audycji z 28 maja do narodu francuskiego oskarżył Belgię o kapitulację „nagłą i bezwarunkową w środku bitwy, na rozkaz króla, bez ostrzeżenia francuskich i angielskich kolegów walczących, otwierając w ten sposób drogę do Dunkierki dla niemieckich dywizji ”.

Zanim rozpoczął transmisję, premier zastraszał belgijskich urzędników rządowych, którzy właśnie przybyli do Francji, aby wesprzeć go w ataku na ich króla. Jeśli tego nie zrobili, powiedział Reynaud, nie mógłby odpowiadać za bezpieczeństwo ponad 2 milionów Belgów, którzy uciekli do Francji po inwazji niemieckiej.

Belgijscy ministrowie, którzy najwyraźniej obawiali się, że Leopold myśli o utworzeniu nowego rządu we współpracy z Niemcami, ulegli szantażowi Reynauda. W ten sposób oskarżyli Leopolda o wiele poważniejsze i równie fałszywe oskarżenia, oskarżając go o „traktowanie z wrogiem” — w efekcie oskarżając go o zdradę stanu. Zamiast zapobiegać aktom przemocy wobec swoich rodaków, ich donos tylko spotęgował furię Francuzów przeciwko belgijskim uchodźcom, z których wyszydzano, opluwano, bito i wyrzucano z restauracji i hoteli. Kilku belgijskich pilotów, którzy uciekli do Francji, zakuto w kajdanki i wtrącono do więzienia, podczas gdy kilka tysięcy młodych Belgów odbywających szkolenie wojskowe we Francji zostało uwięzionych w swoich koszarach.

Na jeden dzień Hitler musiał zrezygnować z tytułu najbardziej znienawidzonego człowieka.

Utrzymywana w niewiedzy o nieudolności brytyjskiej i francuskiej odpowiedzi wojskowej na niemiecki blitzkrieg, brytyjska opinia publiczna z łatwością przyjęła jako prawdę oskarżenia przeciwko Leopoldowi i Belgii. W Londynie Codzienne lustro opublikował na pierwszej stronie rysunek przedstawiający belgijskiego króla jako węża noszącego koronę zwieńczoną swastyką Wieczorny Standard nazwał go „królem Quislinga”. Pewien felietonista brytyjskiej gazety napisał, że żadne dziecko nie zostanie ochrzczone Leopoldem w Wielkiej Brytanii ani nigdzie indziej przez następne dwieście lat. Mollie Panter-Downes, londyńska korespondentka „New Yorkera”, powiedziała swoim amerykańskim czytelnikom, że „na jeden dzień Hitler musiał oddać tytuł najbardziej znienawidzonego człowieka Leopoldowi III z Belgów”, który najwyraźniej „wolałby być żywy nazista niż martwy Belg.

Pośród wszystkich obelg tylko kilka samotnych głosów przemówiło w imieniu Leopolda. „Kapitulacja króla była jedyną rzeczą, jaką mógł zrobić” – poinformował swoich przełożonych w Waszyngtonie attaché wojskowy USA w Belgii. „Ci, którzy mówią inaczej, nie widzieli walk i nie widzieli niemieckich sił powietrznych. Widziałem oba.

Admirał Keyes i pułkownik Davy, dwaj brytyjscy oficerowie łącznikowi przydzieleni do króla i armii belgijskiej, również mocno bronili działań Leopolda i jego armii. Obaj byli przerażeni, gdy 28 maja wrócili do Wielkiej Brytanii i odkryli, że Gort i jego personel obwiniają Belgów za ich niekompetencję. Szczególnie irytujący dla Keyesa i Davy'ego był fakt, że sam Gort był winny tego, o co fałszywie oskarżył belgijskiego króla – wycofania się z walki bez ostrzeżenia swoich sojuszników, że zamierza to zrobić.

Obaj oficerowie otrzymali jednak od naczelnego dowództwa brytyjskiego zakaz wygłaszania jakichkolwiek publicznych oświadczeń na temat ich misji w Belgii. Wściekły z powodu nałożenia kagańca, Davy napisał relację z tego, co się tam rzeczywiście wydarzyło, i przekazał kopie Keyesowi i Urzędowi Wojny do wykorzystania w przygotowaniu brytyjskiej oficjalnej historii wojny po jej zakończeniu. W liście przewodnim oświadczył, że „dzikie i kłamliwe ataki” dokonane na Leopolda przez „wybitnych wojskowych, którzy znaleźli w nim dochodowego i obojętnego kozła ofiarnego” (tj. Gorta i Pownalla) skłoniły go do działania. Dodał, że „prawdy nie należy ukrywać na zawsze”.

Ze swojej strony Keyes podjął żarliwą obronę Leopolda w liście do Churchilla, wzywając go do położenia kresu „oczernianiu dzielnego króla” przez brytyjskich urzędników. Początkowo premier wydawał się posłuchać przestrogi przyjaciela, który pod koniec maja powiedział Parlamentowi, że armia belgijska „walczyła bardzo dzielnie” i że Brytyjczycy nie powinni wydać „pochopnego wyroku” w sprawie kapitulacji Leopolda.

Jego wyrozumiałość była krótkotrwała. Zdenerwowany tym, że Leopold zdecydował się pozostać w Belgii, Churchill nadal jechał na koniu-hobbyście gniewu na europejskie kraje neutralne za to, że nie przyłączyły się do Wielkiej Brytanii i Francji w przedinwazyjnych sojuszach wojskowych. Odmawiając uznania, że ​​neutralni mogli mieć uzasadnione powody, by unikać takich powiązań, wielokrotnie wygłaszał oświadczenia, w których obwiniał ich rzekome tchórzostwo za sukcesy militarne Niemiec. Prywatnie powiedział Keyesowi, że kapitulacja Leopolda „dopełniła pełny krąg nieszczęść, w jakie wpadli nas nasi sojusznicy, podczas gdy my lojalnie wypełnialiśmy wobec nich nasze zobowiązania i zobowiązania” – komentarz, który nie mógł być mniej prawdziwy.

Ewakuowani brytyjscy żołnierze. Za pośrednictwem Wikimedia.

Silne uprzedzenia Churchilla do Leopolda zaostrzyły narastające na niego naciski ze strony Paula Reynauda, ​​by dołączył do francuskiego kozła ofiarnego z króla. Reynaud oskarżył Brytyjczyków o zbyt stonowane wyrażanie oburzenia wobec Leopolda i Belgów, a Churchill, zdesperowany, by utrzymać Francję w wojnie, w końcu poddał się wykręcaniu rąk francuskiego premiera. 4 czerwca, w przemówieniu ogłaszającym sukces ewakuacji Dunkierki, Churchill wykorzystał wszystkie swoje niesamowite umiejętności retoryczne w zaciekłej demaskacji Leopolda. „Nagle, bez uprzedniej konsultacji . . . poddał swoją armię i odsłonił całą naszą flankę i środki odwrotu”, grzmiał premier, a posłowie wokół niego krzyczeli „Wstyd!” i „Zdrada!” „Gdyby ten władca i jego rząd nie odcięli się od aliantów, gdyby nie szukali schronienia w tym, co okazało się fatalną neutralnością, armie francuska i brytyjska mogłyby równie dobrze na samym początku ocalić nie tylko Belgię, ale być może nawet Polskę. ”

Czysta absurdalność oświadczenia Churchilla – że to neutralność Belgii, a nie sprawność wojskowa Niemiec była odpowiedzialna za klęskę Polski i innych krajów europejskich – została zarejestrowana u Rogera Keyesa, ale u kilku innych osób na audiencji parlamentarnej Churchilla. Jako poseł, Keyes słuchał diatryby premiera z rosnącym gniewem i niedowierzaniem. Zamiast wychwalać Belgów za ochronę BEF przed najgorszym atakiem niemieckim, Churchill powtarzał Reynaudowi, oskarżając ich o narażenie na niebezpieczeństwo brytyjskiej ewakuacji, a także o okrążenie i poddanie się tysięcy francuskich żołnierzy.

BBC, pod naciskiem Urzędu Wojennego, stłumiła wiadomość o oczyszczeniu króla z zarzutów.

Jednak z perspektywy czasu przemowa Churchilla, choć nieuzasadniona, jest zrozumiała. Premier tylko przez cztery tygodnie uważał swoje stanowisko polityczne za wyjątkowo wątłe. Wielu konserwatywnych posłów, których partia zdominowała parlament, nie pogodziło się jeszcze z jego następcą, Nevillem Chamberlainem, sporo było wobec niego otwarcie wrogo nastawionych. „Rzadko kiedy premier może objąć urząd w tak wątpliwym wyborze i tak przygotowanym do uzasadnienia swoich wątpliwości”, zauważył John Colville, jeden z prywatnych sekretarzy Churchilla.

Ponieważ jego kraj stoi teraz w obliczu największego wyzwania w swojej historii, Churchill był chętny nie tylko do umocnienia własnej pozycji, ale także do ukrycia tajemnicy niekompetencji swoich czołowych generałów, a także innych poważnych niedociągnięć w wynikach brytyjskiej armii. daleko w wojnie. Czy jest lepszy sposób na zrobienie tego niż zrzucenie winy na mniejszego sojusznika, którego król i naczelny wódz nie był w stanie się obronić?

Roger Keyes odmówił jednak podporządkowania się. Na początku czerwca wytoczył pozew o zniesławienie przeciwko Codzienne lustro za historię oskarżającą go o podżeganie do tego, Lustro nazwał zdradę Leopolda. Zdeterminowany, by oczyścić siebie oraz belgijskiego króla i jego wojsko, Keyes nalegał na publiczny proces. Zanim sprawa została ostatecznie rozpatrzona w marcu 1941 r., Lustro przyznał, że popełnił błąd w swoich zeznaniach na temat Leopolda i Keyesa i zgodził się przeprosić ich obu. Oświadczając, że „interes publiczny nie będzie służył” przez nagłośnienie sprawy, Churchill i jego rząd naciskali na Keyesa, aby zaakceptował ugodę pozasądową, zamiast iść na proces. Keyes zgodził się, ale rozstrzygając sprawę, jego prawnik przedstawił na jawnym sądzie, co naprawdę wydarzyło się w Belgii w maju ubiegłego roku na tej samej rozprawie, adwokat gazety przyznał, że Lustro wyrządził królowi „bardzo poważną niesprawiedliwość”.

Historia usprawiedliwienia Leopolda trafiła na pierwsze strony gazet w Wielkiej Brytanii. k.c. czyści imię króla Leopolda: Londyn opowiadał o planie kapitulacji, jeden wykrzyknął. Inny zauważył, król Leopold ostrzegł Wielką Brytanię przed poddaniem się. Jednak BBC, pod naciskiem Urzędu Wojennego, stłumiła wiadomość o oczyszczeniu króla z zarzutów, która do dziś pozostaje stosunkowo nieznana. W ciągu ponad siedemdziesięciu lat od 1940 r. wielu, jeśli nie większość historyków, którzy pisali o bitwach we Francji i Belgii, zaakceptowało zarzuty postawione przez Brytyjczyków i Francuzów przeciwko Leopoldowi i jego krajowi.

Jednak nawet podczas chaosu maja 1940 roku był jeden sławny Brytyjczyk, który wiedział lepiej i który odmówił udziału w procederze błota.Mówiono, że król Jerzy VI był wściekły na kampanię wymierzoną w belgijskiego władcę, który był jego dalekim kuzynem i którego znał i lubił, odkąd nastoletni Leopold uczęszczał do Eton podczas Wielkiej Wojny. Kiedy brytyjscy urzędnicy zaproponowali usunięcie Leopolda z listy Rycerzy Podwiązki, najwyższego brytyjskiego stopnia rycerskiego i jednego z najbardziej prestiżowych odznaczeń, George, który doskonale rozumiał rozdzierający dylemat, przed którym stanęła jego kolega monarcha, odrzucił ten pomysł.

Jak zauważył biograf George’a, historyk John Wheeler-Bennett, przywódcy państw okupowanych przez Niemców dokonali wyboru „ohydnej złożoności, [bez] czasu na spokojne rozważenie. Opuszczenie swojej ojczyzny i podążanie za swoimi rządami na wygnanie naraża ich na oskarżenie o dezercję ze strony tych, którzy pozostali jeszcze [w swoich krajach], wiąże się z ryzykiem, że zostaną przetrzymywani jako zakładnicy za uległe postępowanie ich ludów”.

Dzień przed kapitulacją Belgii Leopold napisał czuły list do George'a, do którego zwracał się jako Mon Cher Bertie— zdrobnienie od jego imienia Albert, które było używane tylko przez członków rodziny brytyjskiego króla i kilku bliskich mu osób. W liście Leopold wyjaśnił swoje uzasadnienie pozostania w Belgii, deklarując, że jego nadrzędnym obowiązkiem jest dzielenie gehenny niemieckiej okupacji ze swoimi żołnierzami i resztą narodu belgijskiego oraz chronienie ich tak bardzo, jak to możliwe. „Postępowanie inaczej”, powiedział George'owi, „sprowadzałoby się do dezercji”.

Tak się złożyło, że król Jerzy nie zgodził się z wyborem Leopolda. Kiedy Harry Hopkins, najbliższy doradca Franklina Roosevelta, odwiedził Londyn na początku 1941 r., George powiedział mu, że uważa, iż jego dwie posady – króla i naczelnego dowódcy – „pomieszały się”. W notatce do FDR Hopkins zauważył, że George „wyraził wiele sympatii dla króla Belgów i nie krytykował go jako głównodowodzącego armii, ale jako króla…”. . . powinien był opuścić kraj i założyć swój rząd gdzie indziej”. Jednak kwestionując słuszność decyzji Leopolda, George nigdy nie wątpił, że jego kuzyn kieruje się swoim sumieniem i poczuciem obowiązku, pozostając w tyle.

Jak na ironię, sam George złożył tę samą przysięgę, którą złożył Leopold: pod żadnym pozorem nie opuściłby swojego kraju, gdyby został zaatakowany przez Niemcy. Na szczęście dla niego i dla Wielkiej Brytanii nigdy nie został wezwany do dokonania takiego wyboru.


Obejrzyj wideo: Den Kule Franske revolusjonen!