Dlaczego Persowie nie stworzyli dobrych jednostek piechoty?

Dlaczego Persowie nie stworzyli dobrych jednostek piechoty?


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

Klęska pod Maratonem, Plataea, przemarsz 10.000 i zatrzymanie się pod Termopilami naprawdę sugerują, że potrzebna jest ciężka piechota, która może walczyć na równi z grecką falangą.

Na przykład, jaka część twojej piechoty naprawdę musi być bardzo mobilna? Bitwa pod Gaugamelą pokazuje również zdolność greckiej ciężkiej piechoty do radzenia sobie w pewnym sensie z manewrami flankującymi.


w celownik, starożytna grecka ciężka piechota była znacznie lepsza od armii perskich. Pokazały to właśnie ich bitwy - Maraton, Termopile, Plataea. Przed tymi bitwami nikt nie wiedział, że Grecy mają w rękach superbroń w postaci falangi hoplitów. Grecy byli zajęci walką między sobą.

Choć Imperium Perskie było wielkie, jego siła militarna nie była jego najmocniejszą stroną, lecz ogromnym rozmiarem i bogactwem. Z powodu oddalenia Grecji standardową procedurą było rozgrywanie różnych greckich miast-państw przeciwko sobie - na przykład podczas wojny peleponeskiej Spartanie byli finansowani przez Persję.

Rozmiar Persji był onieśmielający dla Greków; kiedy Aristagoras apelował do Spartan o pomoc w powstaniu jońskim, zasugerował, że perska armia, jak wiemy, była słaba. Ale słysząc, że dotarcie do Suzy - jednej z czterech perskich stolic zajmie trzy miesiące, Spartanie stanowczo odmówili pomocy.

Dopiero po wojnach grecko-perskich i wiedzy zdobytej od dziesięciu tysięcy Grecy wiedzieli, że można pokonać Persję, ale najpierw trzeba ją zjednoczyć. Udało się to osiągnąć za czasów Filipa II Macedońskiego, który wkrótce zaplanował inwazję na Persję. Został zamordowany, ale jego następcą został nie kto inny jak Aleksander Wielki.

Persja ponownie zwróciła się ku swojej sile - bogactwu - aby to zrekompensować, w formie finansowania buntów greckich i wynajmu greckich najemników. Ale nieszczęście, jakim było zmierzenie się z maszyną wojskową, uzbrojoną w superbroń (falangę macedońską) i nie tylko jeden, ale dwa z największych wojskowych umysłów w historii (Filip II i Aleksander), było zbyt trudne do zniesienia.

Czy Persja mogła wyprodukować własną ciężką piechotę, która mogłaby rywalizować z Grekami? Prawdopodobnie zrobili; historycy tacy jak Herodot wysoko chwalili Nieśmiertelnych. Na polu bitwy, chociaż byli słabsi od swoich greckich odpowiedników, nadal trzymali się dobrze. Persowie zostali pokonani połączeniem świetnej logistyki i taktyki. Aleksander mógł uderzyć mocno i szybko, a Persowie po prostu nie mogli nadążyć. Bitwa pod Gaugamelą jest tego typowa: armia perska radziła sobie dobrze na wszystkich frontach, z wyjątkiem śmiałego ataku Aleksandra, który wbił klin, który skierował się prosto na Dariusza III, który złamał się i uciekł. Ta bitwa mówi więcej o zdolnościach Aleksandra niż o jakości obu armii.

Czy Persja mogła odtworzyć grecką ciężką piechotę? Trudniej na to odpowiedzieć. Istnieje teoria, że ​​bardzo trudno jest odtworzyć superbroń, taką jak grecka falanga, ponieważ potrzebna jest wyjątkowa kombinacja kultury i tradycji walki. Greccy hoplici doskonalili się przez wieki państw-miast w decydujących wojnach miast-państw z górzystą Grecją. Superbroń, taka jak angielski Longbow czy mongolski łucznik konny, również była nie do podrobienia z podobnych powodów.

Dlatego trudno mi zarzucić Persom, że nie wymyślili dobrej kontry do ciężkiej greckiej piechoty. Dowiedzieli się, jak przerażający potrafią być Grecy, tak szybko jak ktokolwiek inny i poradził sobie z tym w rozsądny sposób - wykorzystując swoje niezrównane bogactwo i wpływy, aby utrzymać Greków w podziale. Konieczność zmierzenia się z Aleksandrem Wielkim to także wielka prośba; kiedy Rzymianie stawili czoła Hannibalowi, przynajmniej mieli Scypiona Afrykańskiego. Persowie mieli Dariusza III.


Pytanie: Dlaczego Persowie nie stworzyli dobrych jednostek piechoty?
Klęska pod Maratonem, Platea, przemarsz 10 000 i zatrzymanie się pod Termopilami naprawdę sugerowałyby, że potrzebna jest ciężka piechota, która może walczyć na równi z grecką falangą. Jaka część twojej piechoty naprawdę musi być bardzo mobilna? Bitwa pod Gaugamelą pokazała też, że grecka ciężka piechota radziła sobie z manewrami oskrzydlającymi

Dlaczego Mongołowie i Hunowie nie rozwinęli lepszej ciężkiej piechoty? To był styl, w którym odnieśli sukces, a ten model (łucznicy konni) pozostał skuteczny długo po tym, jak falanga zniknęła z użytku.

Twierdzę, że Persowie byli bardzo udanym i bardzo szanowanym imperium militarnym. Walczyli i pokonali zarówno Asyryjczyków, jak i Babilończyków. Powstrzymali Egipcjan, a nawet dali Rzymowi wszystko, z czym mogli sobie poradzić w ostatnich latach. Nie podbijesz wielkiego imperium jak Persja bez bardzo dobrej armii.

Tak, ich ciężka piechota była gorsza od Spartan pod Termopilami i Maratonem, ale Persom to nie przeszkadza. Spartanie przeszli wieki bez utraty jednej z ich armii. Spartanie byli w zasadzie kultem wojskowym. Cała ich kultura i sposób życia opierały się na treningu do wojny. Pokonali nawet Ateńczyków.

Bitwa pod Gaugamelą nie potwierdza twojej tezy. W Gaugamela piechota perska walczyła z falangą Aleksandra. Aleksander dowodził towarzyszem kawalerii i to użycie kawaleryjskiego klina Aleksandra pokonał raczej perską piechotę niż falangę. Persowie walczyli z falangą Aleksandra, a on otoczył ich ciężką kawalerią.

W rzeczywistości falanga Aleksandra z dłuższymi włóczniami była używana do przytrzymywania wrogich jednostek przed sobą, aby jego kawaleria lub łucznicy mogli je odziać. Znowu nie jest to pukanie do Persów. Nie sądzę, aby przegrana z Aleksandrem Wielkim była oznaką niekompetencji.

Dwie duże zalety Aleksandra to:

  1. Dowodził pełnoetatową armią zawodową, gdzie inne armie w tym czasie składały się z rolników lub tylko żołnierzy w niepełnym wymiarze godzin. Ojciec Aleksandra zbudował tę armię i wyszkolił Aleksandra, jak z niej korzystać. Ich wielką innowacją nie była też Falanga.

  2. Innowacją Innych Macedończyków było to, że mieli mieszane jednostki. Podczas gdy inne armie składały się głównie z jednego rodzaju jednostek, spartanie w zasadzie używali falangi i to wszystko. Macedończycy (Aleksander) mieli ciężką piechotę, lekką piechotę, ciężką kawalerię i lekką kawalerię. Byli elastyczni. Aleksander jako pierwszy użył artylerii polowej, broni oblężniczej zmodyfikowanej do użycia przeciwko piechocie. Macedończycy mogli stawiać jednostki przeciwko swoim wrogom, co maksymalizowało ich słabości. Ciężka piechota była tylko jednym z rodzajów jednostek w armii Aleksandra. Sam Aleksander walczył z dowodzącą kawalerią; jego towarzysz kawaleria. (ciężka kawaleria)


Armia perska w Maratonie była (podobnie jak pod Termopilami) w poważnej niekorzystnej sytuacji ze względu na ukształtowanie terenu, co ogromnie sprzyjało znacznie mniejszym siłom obronnym.

Ich porażka w obu przypadkach jest bardziej winna przywództwu, które nalega na frontalne ataki na wąskim froncie przeciwko siłom wyszkolonym i wyposażonym specjalnie do powstrzymania takiego ataku, a nie siłom wysłanym do walki z tym atakiem. Lepszy dowódca by to zauważył i sam utrzymywał siły blokujące, wysyłając większość swoich sił w okrążenie, aby oskrzydlić Greków.

Dlaczego Persowie postanowili tego nie robić, jest przedmiotem dyskusji historyków od dawna. Może stali się zbyt pewni siebie po dziesięcioleciach lub więcej sukcesów wojskowych, może byli zarozumiali, myśląc, że te wątłe rzesze Greków nigdy się im nie przeciwstawią, może byli pod presją zapewnienia szybkiego zwycięstwa.

Osobiście poważnie wątpię, czy grecki żołnierz był o wiele lepszy niż jego odpowiednik w armii perskiej. Ale Grecy byli zatrudnieni znacznie lepiej, wykorzystując teren z największą korzyścią, podczas gdy Persowie nie.

Pamiętaj również, że oba greckie zwycięstwa przyszły po ciężkich greckich stratach we wcześniejszych bitwach, gdzie podobnie wyposażone i wyszkolone jednostki greckie zostały zniszczone przez Persów w zaciętych bitwach.


Kolejne pytanie brzmi: dlaczego zrobił Grecy rozwijają dobrą ciężką piechotę. Ciężka piechota wymagała dużej dyscypliny, wzajemnego zaufania i nerwów — jeśli część linii się zerwała, życie wszystkich było zagrożone (podczas gdy w pogromie kawalerii jednostki wciąż mogły uciec).

Jeśli spojrzysz na inne dobre jednostki ciężkiej piechoty w historii, takie jak pikinierzy flamandzcy lub szwajcarscy, wszyscy pochodzili z tego samego miasta/doliny/kantonu. Znali się nawzajem i bezgranicznie sobie ufali, co ułatwiało im wyszkolenie ich do wspólnego działania. Podobnie z greckim państwem-miastem.

Rzymianie byli jedyną przednowoczesną armią, o ile wiem, która rozwinęła machinę wojskową zdolną do zaszczepienia wystarczającej ilości esprit-de-corps ludziom z różnych regionów. Ale zrobili to tylko ze względu na ich wyjątkowe zdolności organizacyjne, których używali do skalowania jednostek piechoty wcześniejszych włoskich miast-państw.

Wracając do Persów: znaczna część ich piechoty składała się z oddziałów pomocniczych z regionów dopływów. Poprzednikami rdzenia ich armii była koczowniczy kawaleria, którą przeskalowali do najskuteczniejszej siły militarnej na tysiące mil. Przy tak wyjątkowej specjalizacji i bez żadnych podstawowych umiejętności do zbudowania solidnego korpusu ciężkiej piechoty byłoby zaskakujące, gdyby kiedykolwiek rozwinęli dobrą rodzimą ciężką piechotę.


Jednym z problemów Persji było to, że nie była to jedna grupa etniczna, ale konglomerat wielu różnych małych krajów. Każdy z tych krajów wyprodukował własne armie i formacje, dowodzone przez własnych oficerów; tak naprawdę nie było centralnej „perskiej” armii. Tak więc perska siła militarna była tylko na papierze; setki tysięcy ludzi w „narodowych” milicjach, ale bez centralnego dowództwa lub ujednoliconej doktryny taktycznej. (Biblijna) Księga Estery odnosi się do „stu dwudziestu siedmiu prowincji, w każdej prowincji według jej pisma i do każdego ludu według ich języka”, w których wojska musiały wydać rozkazy wojskowe.

Było „kilka” krajów, które wyprodukowały lepsze formacje piechoty niż inne. Ale Persowie ich nie zidentyfikowali i nalegali, aby jednostki innych krajów uczyły się od nich. Greckie państwa-miasta mówiły wspólnym językiem i były blisko siebie geograficznie, więc łatwo było im „porównywać notatki” i rozwijać podobną piechotę.

Persowie radzili sobie lepiej z oddziałami kawalerii; było ich mniej i mieli lepszy „naturalny” transport, a co za tym idzie komunikację, więc kawaleria perska rozwinęła pewną spójność.


Starożytne perskie kary wykraczające poza najgorsze koszmary

Imperium perskie wierzyło w sprawiedliwość. Mieli surowe i ostrożne zasady wymierzania kary za przestępstwo. Uważali, że nikt nie powinien zostać stracony za pierwsze przestępstwo, a każdy dobry uczynek przestępcy powinien zostać rozważony przed wydaniem wyroku. Jeśli ktoś miał cierpieć, powinien na to zasłużyć.

Ale jeśli na to zasłużyłeś, Persowie upewnili się, że za to zapłaciłeś. Wymyślili jedne z najbardziej pomysłowych i brutalnych kar w historii. Sprawiedliwość w starożytnej Persji była zawsze szybka, a mdashit była powolną, długotrwałą i bolesną torturą wyrywaną z najgorszych koszmarów.


Bitwa pod Maratonem: Grecy kontra Persowie

Rankiem 17 września 490 rpne około 10 000 Greków zgromadziło się na równinie Maratonu, przygotowując się do walki do ostatniego człowieka. Za nimi leżało wszystko, co było im drogie: ich miasto, ich domy, ich rodziny. Przed przeważającymi liczebnie Grekami stanęły zebrane siły imperium perskiego, pozornie niezwyciężona armia, mająca na myśli zemstę, grabież i grabież.

Uczucia Ateńczyków najlepiej wyraża Ajschylos, który walczył w wojnach perskich, w swojej tragicznej sztuce Persowie: „Dalej, synowie Hellenów! Walcz o wolność swojego kraju! Walczcie o wolność waszych dzieci i żon, bogów waszych ojców i groby waszych przodków! Wszyscy są teraz zaangażowani w spór!”

Obie strony zwróciły się bezpośrednio do siebie, czekając na rozpoczęcie walki. Ateńczycy zatrzymali się na wiele dni, oczekując posiłków obiecanych przez Spartę. Ale wiedzieli, że nie mogą długo czekać. Persowie, spodziewając się tak łatwego zwycięstwa, jak tyle razy wygrywali z wrogami, nie spieszyli się.

Grecy, wiedząc, że nadszedł czas bitwy, ruszyli naprzód. Pozornie posuwali się naprzód ze skupieniem i celem, ale pod tą mocną osłoną, gdy patrzyli na znacznie większego wroga – co najmniej dwa razy więcej od nich – wielu musiało się bać tego, co miało nadejść. Perscy łucznicy siedzieli z napiętymi łukami, gotowi wystrzelić grad strzał, który wywoła strach i zamieszanie wśród greckich szeregów.

„Ateńczycy posunęli się w biegu w kierunku wroga, nie mniej niż milę dalej” — opowiada historyk Herodot. „Persowie, widząc, że atak rozwinął się podwójnie, przygotowali się na spotkanie z nim, uważając, że to samobójcze szaleństwo dla Ateńczyków, aby zaryzykować atak z tak małą siłą i pędzącą bez wsparcia ani kawalerii, ani łuczników”.

Gdyby perskim łucznikom pozwolono poluzować łuki, bitwa mogłaby się skończyć, zanim naprawdę się zaczęła. Walcząc ze swoimi wątpliwościami i obawami, Ateńczycy przejęli inicjatywę i ruszyli na Persów. W obliczu tak śmiałego posunięcia i uświadomienia sobie, że ich piechota zostanie zmuszona do działania wcześniej niż się spodziewano, musiało to zachwiać zaufaniem Persów.

Dwaj ateńscy dowódcy, Kalimach i Miltiades (ten ostatni sam walczył w armii perskiej), wykorzystali swoją wiedzę o perskiej taktyce bitewnej, aby odwrócić bieg wydarzeń na swoją korzyść. Gdy stukot włóczni, mieczy i tarcz odbijał się echem w dolinie, Grecy zadbali o to, aby ich najlepsi hoplici (ciężko uzbrojona piechota) znajdowali się na bokach, a ich szeregi były przerzedzone w środku. Perska doktryna bitewna dyktowała, że ​​ich najlepsze oddziały, prawdziwi Persowie, walczyły w centrum, podczas gdy poborowi, wpychani do służby z państw trybutów, walczyli na flankach. Perskie siły elitarne wdarły się w sam środek walki, z łatwością zdobywając przewagę. Ale tym razem był to fatalny błąd. Perscy poborowi, z którymi na flankach mieli do czynienia helleńscy hoplici, szybko rzucili się do ucieczki. Grecy podjęli następnie kolejną kluczową decyzję: zamiast ścigać uciekających wrogów, zwrócili się do wewnątrz, aby pomóc swoim rodakom walczącym w centrum bitwy.

Do tego czasu Persowie byli w stanie całkowitego zamieszania. Ich taktyka zawiodła, ich kawaleria była nieobecna, a ich łucznicy byli bezużyteczni. Ich silniej uzbrojeni i opancerzeni przeciwnicy, którzy wyczuwali, że zwycięstwo jest bliskie, atakowali ich z trzech stron i spychali do morza. Persowie uciekli z powrotem na swoje statki. Wielu Ateńczyków, uszczęśliwionych swoim sukcesem, zaciągnęło kilka perskich statków na brzeg, mordując tych na pokładzie.

Kiedy dzień się skończył, Grecy odnieśli jedno z najsłynniejszych zwycięstw w historii, twierdząc, że zabili około 6400 Persów za stratę tylko 192 Ateńczyków. Spartanie w końcu przybyli, ale dopiero po zakończeniu bitwy. Aby ukoić swoją niewiarę w zwycięstwo Ateńczyków, zwiedzili pole bitwy. Ku ich zdumieniu okazało się, że twierdzenie o zwycięstwie jest rzeczywiście prawdziwe. Ateńczycy pokonali najpotężniejsze imperium zachodniego świata.

Około V wieku pne Persowie pod wodzą Cyrusa Wielkiego szybko rozszerzyli swoją domenę. Do czasów Dariusza I imperium perskie obejmowało większość południowo-zachodniej Azji i Azji Mniejszej, sięgając aż do najbardziej wysuniętych na wschód granic Europy. Persowie domagali się hołdu i szacunku od wszystkich, których zdominowali. Greckie miasta w Azji Mniejszej ostatecznie zdecydowały się zrzucić perskie jarzmo. Dzięki tym buntom, pomocy Ateńczyków i następującej po niej bitwie pod Maratonem wprawiono w ruch koła, które miały zakończyć perską dominację.

Jak doszło do tej sekwencji wydarzeń? Od czasu, gdy wstąpił na tron, Dariusz, podobnie jak wszyscy królowie przed nim, musiał podbić i dodać do imperium, które przeszli na niego jego przodkowie, aby ustalić swoją wartość jako władcy i utrzymać kontrolę. Ustanowienie i utrzymanie władzy nad tak rozległym dominium wymagało tysięcy żołnierzy. Aby zapłacić za żołnierzy i utrzymać majestat perskiej stolicy, Persepolis (którą Dariusz zbudował, aby zademonstrować swoją wielkość), potrzebował czegoś więcej niż daniny od ujarzmionych państw. Musiał podbić więcej miast i terytoriów, aby powiększyć swój skarbiec.

Na wschód od starożytnej Persji (dzisiejszy Iran i Irak) leżały Indie, a ekspansja Wschodu kryła tam nieznane niebezpieczeństwa. Aby obrać tę drogę, Dariusz zaryzykowałby nadmierne rozszerzenie swojego imperium. Na zachodzie leżała niegościnna pustynia libijska. Na północy znajdowały się barbarzyńskie ziemie Scytów. Ekspansja na Europę wydawała się najbardziej obiecującą opcją, ale rozproszone miasta-państwa Grecji stanowiły główną przeszkodę dla ambicji Dariusza.

Zanim mógł ruszyć na Grecję, Dariusz musiał osiągnąć całkowitą uległość na swoich istniejących terytoriach, a imperium wielkości Persji było niemożliwe do centralnego kontrolowania. Dlatego Persowie ustanowili lokalnych gubernatorów lub satrapów, których głównym zadaniem było nadzorowanie codziennego funkcjonowania ich prowincji i dbanie o to, aby wszystkie daniny były zbierane i wysyłane do stolicy. Wielu z tych satrapów rządziło jako tyrani. Zrozumiałe jest, że greckie miasta na wschód od Morza Egejskiego staną się niespokojne i zmienią się pragnienia, gdy spojrzą na zachód, na nasiona demokratycznego społeczeństwa zasiane w Atenach.

Niezgoda po raz pierwszy zaczęła pojawiać się na wyspie Naxos, która zbuntowała się w 502 rpne. Naksjczycy zwrócili się o pomoc do despoty jońskiego miasta Miletos, Aristagorasa. Zgodził się, zamierzając przejąć kontrolę nad wyspą po stłumieniu buntu. Aby jego plan się powiódł, pozyskał pomoc Artafernesa, brata Dariusza i satrapy Lidii (dzisiejsza Turcja). Splątana sieć Aristagorasa rozpadła się, gdy spisek przeciwko Naxianom się nie powiódł. Będąc winnym cesarzowi perskiemu i jego bratu pieniądze i obiecanym podbojom, Arystagoras nie miał innego wyjścia, jak tylko podburzać swój lud do buntu.

Bunt Miletów sprawił, że inne miasta poszły w jego ślady. Grecy jońscy utrzymywali również silne więzi handlowe i kulturowe ze swoimi krewnymi w Grecji kontynentalnej. Wiele z tych państw-miast, zmuszone do oddania hołdu odległemu królowi, odczuwające tyraniczny nacisk perskich gubernatorów i zachęcane przez Ateńczyków, zdecydowało się zbuntować. Ateny wysłały do ​​Efezu 20 trirem (okrętów wojennych o napędzie wiosłowym). Ich hoplici i obywatele Miletosu maszerowali na lidyjską stolicę Sardes i ją splądrowali.Słysząc o tym w Persepolis, Dariusz był wściekły według legendy, polecił jednemu ze swoich sług, aby przypominał mu trzy razy dziennie o tej ateńskiej zniewagi, aby nigdy jej nie zapomniał.

Rewolty w Ionii i pretekst do zemsty na Atenach dały Dariuszowi doskonały pretekst do realizacji planów ekspansji w Europie. Kiedy spojrzał na Grecję kontynentalną, musiał widzieć chaotyczny konglomerat miast-państw, które kłóciły się i walczyły między sobą. Musiało się wydawać nieprawdopodobne, by takie miasta zawarły jakiekolwiek trwałe sojusze i byłyby w stanie odeprzeć potężnego wroga. Jako władca z największą armią na świecie i sukcesem swoich poprzedników, na którym mógł się oprzeć, Dariusz musiał sądzić, że w ten czy inny sposób zwycięstwo będzie zapewnione.

W 492 pne Dariusz powierzył Mardoniuszowi, swojemu satrapowi w Tracji (północna Grecja), dowództwo nad 600 statkami, które pływały przez Hellespont (Dardanele) i wzdłuż wybrzeża. Gdy jednak okrążyła górę Athos, flota została zniszczona przez dziwaczną burzę, wydarzenie, które miałoby mieć wielkie znaczenie. Grecy uznali to za zachęcający znak, że bogowie z pewnością muszą być po ich stronie. Herodot twierdzi z wątpliwą dokładnością, że sztorm zniszczył 300 statków i zabił 20 000 ludzi.

Dwa lata później Darius wysłał kolejne 600 statków w drugiej próbie. Spodziewając się niewielkiego oporu, wysłał emisariuszy do miast Grecji, prosząc o ich uległość i żądając ofiarowania ziemi i wody. Większość miast na północy iw Macedonii podporządkowała się jego żądaniom. Ale wojna stała się nieunikniona, gdy Ateńczycy odmówili, a Spartanie poszli jeszcze dalej i zabili perskiego posła.

Druga perska ekspedycja została uruchomiona pod dowództwem Artafernesa, bratanka Datisa i Dariusza. Przemieszczając się przez Morze Egejskie, podbili wiele miast na wyspach, takich jak Naxos i Delos. W końcu dotarli do Erytrei, dużej wyspy u wybrzeży Attyki, i dotarli do Maratonu. Herodot wyjaśnia, dlaczego Persowie wybrali lądowanie w Maratonie: „Część terytorium attyckiego najbliższa Erytrii —, a także najlepszy teren dla kawalerii do manewrowania w — znajdował się w Maratonie. Dlatego Hippiasz skierował armię najeźdźców do Maratonu, a Ateńczycy, gdy tylko nadeszła wiadomość, pospieszyli jej na spotkanie”.

Maraton został również wybrany, aby odciągnąć Ateńczyków od Aten. Podczas gdy hoplici byli zaangażowani na polu, Persowie planowali wysłać swoje statki wokół wybrzeża i łatwo zdobyć niebronione miasto. Perski plan był dwojaki: wiedzieli, że jeśli armia ateńska zostanie pokonana poza Atenami, cywilni mieszkańcy miasta nie będą mieli innego wyboru, jak tylko się poddać.

Niemal natychmiast po usłyszeniu wieści o perskim lądowaniu Ateńczycy wysłali do Sparty biegacza imieniem Pheidippides z prośbą o pomoc. Spartanie obiecali wysłać pomoc, ale z jednym ważnym zastrzeżeniem: żadna pomoc nie nadejdzie, dopóki nie zakończy się Carneia (święto religijne). Odmowa Spartan wysłania wojsk przedtem pozostawiła Ateńczykom trzy opcje: wymarsz i spotkanie z Persami w Maratonie, obrona przełęczy w Pallini lub pozostanie w mieście i obrona jego murów.

Ateńczycy wybrali Maraton. Powodów było kilka. Zapasy żywności, których potrzebowali, aby przetrwać przedłużające się oblężenie, pochodziły z okolicznych wsi Attyki, które z łatwością mogły zostać odcięte przez obozową armię perską. Wkrótce osławiona flota ateńska była w tym czasie niewiele więcej niż flotyllą i nie miała szans na pokonanie floty perskiej. Gdyby Persom udało się zablokować zarówno ląd, jak i morze, Ateny nie wytrzymałyby długotrwałego oblężenia. Przełęcz w Pallini znajdowała się wysoko w górach, ale Persowie mieli wystarczające siły, aby kontynuować atak na obrońców przełęczy, dopóki nie padnie Pallini.

Konfrontacja z Persami w Maratonie dała Grekom kilka możliwości taktycznych. Jak stwierdził Herodot, geografia równiny Maratonu miała duże znaczenie w podejmowaniu decyzji przez Persów. Mierząc około 10 mil długości i 3 mile szerokości, otaczały ją bagniste bagna. Duża, płaska równina była idealna do użycia głównej broni uderzeniowej Persów: kawalerii.

Kiedy Ateńczycy dotarli do Maratonu, zastali Persów obozujących wzdłuż wybrzeża. Oczywiście Grecy musieli zająć wyżyny. Obie strony siedziały w obozie przez dziewięć dni, czekając, aż druga zrobi pierwszy krok. Persowie wierzyli, że im dłużej pozostaną, tym większy strach, który wstrząśnie ich przeciwnikami.

Przewyższeni liczebnie Ateńczycy i ich platajscy sojusznicy grali przez jakiś czas w nadziei, że spartańscy hoplici dołączą do nich i nie tylko po to, by wzmocnić ich liczebność, ale także dlatego, że spartańska sława militarna rozciągała się aż do Persepolis, a obecność Spartan z pewnością osłabiłaby zaufanie Persów. Z drugiej strony, im dłużej pozostali Persowie, tym więcej miast się im podda, obniżając zaufanie wojsk ateńskich.

W obozie greckim odbyło się spotkanie w celu rozwiązania problemu. 10 ateńskich generałów (każde z pierwotnych plemion, które jako pierwsze utworzyły Ateny, miało wybranego generała) głosowało, przy czym pięciu za natychmiastową bitwą i pięcioma głosowało za oczekiwaniem na przybycie Spartan. Według Herodota to wpływ Miltiadesa wpłynął na decyzję. „Z tobą to spoczywa, Kallimachu”, rzekomo powiedział, „albo poprowadzić Ateny do niewoli, albo, zapewniając jej wolność, pozostawić wszystkim przyszłym pokoleniom pamięć daleko wykraczającą nawet poza te, które uczyniły Ateny demokracją. Bo nigdy odkąd Ateńczycy stali się narodem, nie byli w tak wielkim niebezpieczeństwie, jak teraz”. Nie jest jednak pewne, czy Miltiades był tak wpływowy, jak przedstawiał go Herodot, Kallimach głosował za rozpoczęciem bitwy. Herodot stwierdził również, że podczas gdy każdy generał normalnie zajmował codzienną zmianę ogólnego dowodzenia, wielu pomniejszych generałów przekazało swoją kolej Miltiadesowi.

Siły helleńskie zmobilizowały około 10 000 hoplitów, mając około 1000 Plataejczyków wspierających ateńskie szeregi. Persowie mogli liczyć nawet 48 000. Znając taktykę i mocne strony wroga, Grecy wiedzieli, że kawalerię perską należy wyłączyć z kalkulacji. Persowie nie mogli używać kawalerii z jednej strony z powodu bagien. Nie mogli też użyć go na przeciwległym skrzydle, ponieważ Ateńczycy zakopali w ziemi duże kołki. Wydaje się prawdopodobne, że Persowie, nawet bez użycia którejkolwiek flanki, użyliby swojej głównej broni, ale z jakiegoś powodu perska kawaleria była z dala od pola bitwy. Miltiades mógł się dowiedzieć o nieobecności perskiej kawalerii, a potem zdecydował, że nadszedł czas na atak.

Brak kawalerii perskiej jest jednym z powodów zwycięstwa Grecji. Po drugie, Persowie byli całkowicie nieprzygotowani i niezdolni do przystosowania się do taktyki Greków. Perska taktyka bitewna, która wcześniej dobrze im służyła, polegała na ustawianiu łuczników na froncie, aby strzelać salwą za salwą strzał w szeregi wroga, siejąc spustoszenie i wzbudzając strach. Gdy ten cel zostanie osiągnięty, perska piechota ruszy, by wymordować zdezorientowaną opozycję, a kawaleria będzie używana tylko do wykonania zadania, gdy wróg zostanie rozgromiony.

Grecy mieli przewagę w maratonie w wyposażeniu swojej piechoty. Ateński hoplita niósł ciężką, 9-metrową włócznię, nosił solidny napierśnik i tarczę sięgającą prawie do ciała. Natomiast perski piechur nosił niewiele więcej niż szaty i nosił krótszy miecz oraz wiklinową lub trzcinową tarczę. Dlatego walka w zwarciu sprzyjała Ateńczykom. Niekorzystna sytuacja Persów została spotęgowana przez greckie użycie formacji falangi – kwadrat ośmiu hoplitów na osiem hoplitów. Hoplici z przodu połączą swoje tarcze, podobnie jak żołnierze z boku, tworząc prawie nieprzeniknioną barierę. Z powodu mniejszej liczebności Grecy musieli rozrzedzić swoją formację, ale nawet to w końcu jeszcze bardziej przysłużyłoby się ich celom.

Chociaż odnieśli wielkie zwycięstwo, Ateńczycy wiedzieli, że zagrożenie perskie nie minęło i szybko pomaszerowali z powrotem, by przygotować obronę Aten przed atakiem, którego byli pewni. W niesamowitym wyczynie siły i wytrzymałości maszerowali w podwójnym czasie bezpośrednio z pola bitwy i zdołali dotrzeć do miasta przed przybyciem perskich statków.

Z czasem Ateńczycy wysłali Fidypidesa, aby poinformował ludność Aten o zwycięstwie przed przybyciem wojsk. Opowieść głosi, że po przebiegnięciu 42 mil z Maratonu do Aten, Fiedypides wykrzyknął: „Raduj się! Podbijamy!” potem zmarł z wycieńczenia. Czy to prawda, czy nie, to jest źródło współczesnego maratonu. Dystans współczesnego wyścigu odzwierciedla dystans, jaki przebył Feidippides.

Nawet jeśli przyszłe bitwy o Salamis i Plataea toczyły się przeciwko większemu zagrożeniu perskiemu, gdyby Maraton zakończył się porażką, te późniejsze bitwy nigdy by nie miały miejsca. Temistokles, który walczył pod Maratonem, zobaczył, że Ateny za pierwszym razem miały szczęście i gdyby Persowie prowadzili swoją kampanię inaczej, wynik mógłby być inny. Dlatego wkrótce po Maratonie z powodzeniem złożył petycję o zbudowanie silniejszej floty przez Ateny, co doprowadziło do jej sukcesu w Salamis.

Maraton obalił mit o niezwyciężoności Persów, osiągnięcie, które dało krytyczną miarę pewności Grekom, którzy ponownie walczyli z Persami pod Salaminą i Plataea. Oznaczało to, że wielu z tych samych dowódców, którzy służyli w Maratonie, brało udział w późniejszych bitwach i znało umysł perski, a w dłuższej perspektywie doprowadziło to Aleksandra Wielkiego do podboju Azji i ostatecznego upadku i upadku Imperium perskie.

Podczas gdy większość przypisuje drugiej części wojen perskich narodziny ateńskiego renesansu, można argumentować, że maraton był katalizatorem i głównym powodem przekonania Ateńczyków, że byli na równi ze Spartanami — co pozwoliło im rozkwitnąć. Gdyby Maraton był porażką, a Ateny unicestwione, zachodnia demokracja, kultura, sztuka i filozofia, które rozwinęły się od tego okresu w historii, mogłyby zostać utracone, a dzisiejszy świat zachodni mógłby być zupełnie inny.

Ten artykuł został napisany przez Jasona K. Fostena i pierwotnie opublikowany w numerze styczeń/luty 2007 w Historia wojskowa czasopismo. Jason K. Foster jest londyńskim nauczycielem i historykiem specjalizującym się w starożytnym Rzymie, Grecji i Egipcie. Aby uzyskać więcej świetnych artykułów, zasubskrybuj Historia wojskowa magazyn już dziś!


Nieśmiertelni: elitarna armia imperium perskiego, która nigdy nie osłabła

Pierwsze Imperium Perskie (550 pne – 330 pne), zwane Imperium Achemenidów, znane jest z posiadania elitarnej siły żołnierzy. Nazywana przez Herodota „Nieśmiertelnymi”, armia ta składała się z 10 000 ciężkiej piechoty, która nigdy nie zmniejszyła się pod względem liczebności ani siły. Nieśmiertelni odegrali ważną rolę w historii Persji, działając zarówno jako gwardia cesarska, jak i stała armia podczas ekspansji imperium perskiego i wojen grecko-perskich.

„Nieśmiertelni” na 2500 rocznicę Persji w ceremonialnym stroju ( Wikipedia)

Nieśmiertelni zostali tak nazwani ze względu na sposób, w jaki została utworzona armia. Kiedy członek 10-tysięcznego oddziału został zabity lub ranny, natychmiast zastępował go ktoś inny. Pozwoliło to piechocie zachować spójność i stałą liczebność, bez względu na to, co się wydarzyło. Tak więc z perspektywy osoby postronnej wydaje się, że każdy członek piechoty był „nieśmiertelny”, a ich zastąpienie mogło reprezentować swego rodzaju zmartwychwstanie.

Byli wyrafinowani, dobrze wyposażeni, a ich pancerze błyszczały złotem. Jak opisał Herodot, ich uzbrojenie obejmowało wiklinowe tarcze, krótkie włócznie, miecze lub duże sztylety, łuk i strzały. Nosili specjalne nakrycie głowy, uważane za perską tiarę. Jest często opisywany jako materiałowy lub filcowy kapelusz, który można naciągnąć na twarz, aby chronić przed brudem i kurzem. Mówi się, że w porównaniu z Grekami Nieśmiertelni byli „lekko opancerzeni”. Jednak braki w zbroi nadrabiali psychologicznym wpływem, ponieważ widok dobrze uformowanej i świetnie wyszkolonej armii wystarczył, by wzbudzić strach u wrogów.

Przedstawienie tradycyjnego stroju, broni i zbroi żołnierza Achemenidów ( monolit.dnsalias.org)

W drodze towarzyszyły im powozy wiozące kobiety i służbę, a także żywność i zaopatrzenie. Bycie częścią tej jednostki było bardzo ekskluzywne. Mężczyźni musieli się zgłosić, aby być jego częścią, a bycie wybranym było wielkim zaszczytem.

Nieśmiertelni odegrali ważną rolę w kilku podbojach. Po pierwsze, byli żywiołakami, gdy Cyrus Wielki podbił Babilon w 539 rpne. Odegrali rolę w podboju Egiptu przez Kambyzesa II w 525 pne oraz inwazji Dariusza I na zachodni Pendżab, Sindh i Scytię w 520 pne i 513 pne. Nieśmiertelni uczestniczyli również w bitwie pod Termopilami 480 pne. Podczas bitwy pod Termopilami Grecy zapobiegli inwazji perskiej, blokując wąską drogę. Nieśmiertelni poszli inną drogą i zaatakowali Greków od tyłu. Byli bardzo silni i wielu obawiało się ich siły, uzupełniania liczebności, strategii i techniki.

Niestety, wiedza historyczna o Nieśmiertelnych jest nieco ograniczona, poza pismami Herodota, i trudno jest potwierdzić szczegóły. Historycy Aleksandra Wielkiego piszą o elitarnej grupie znanej jako Nosiciele Jabłek. Nazywano je takimi ze względu na przeciwwagi w kształcie jabłka na ich włóczniach. Niektórzy uczeni uważają, że są tacy sami jak Nieśmiertelni.

Można zobaczyć kulę na końcu włóczni noszonej przez żołnierza Achemenidów, co sugeruje, że „nosiciele jabłek” mogą być tym samym, co „nieśmiertelni” ( livius.org)

Chociaż niewiele jest weryfikacji szczegółów dotyczących Nieśmiertelnych, pozostają one symbolem siły militarnej od czasów starożytnych. Są często przedstawiane w kulturze popularnej, w tym w filmie „300 Spartan” z 1963 r., komiksie 300 z 1998 r. i adaptowanym z niego filmie oraz w dokumentacji kanału History Channel zatytułowanej „Ostatnia podstawa 300”. Dzięki tym i innym odniesieniom dziedzictwo Nieśmiertelnych prawdopodobnie będzie żyć przez wiele lat.

Przedstawiony obraz: Czterech wojowników „Nieśmiertelnych”, ze słynnych glazurowanych ceglanych fryzów znalezionych w Apadanie (pałac Dariusza Wielkiego) w Suzie ( Wikimedia)


Siły Powietrzne anulują lot OA-X po śmiertelnej katastrofie

Zamieszczone w dniu Wrzesień 12, 2019 02:52:35

Pozostałe odloty biorące udział w programie OA-X, czyli poszukiwania nowego lekkiego samolotu szturmowego/zbrojnego rozpoznania przez Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych, zostały odwołane. Ogłoszenie pojawia się po fatalnym wypadku samolotu A-29 Super Tucano, który był jednym z dwóch finalistów, którzy zakwalifikowali się do drugiej fazy programu.

Lot odbywał się w bazie sił powietrznych Holloman po odwołaniu zaplanowanej demonstracji bojowej. Porucznik Christopher Carey Short, pilot marynarki wojennej, zginął w wypadku.

Program OA-X, który oficjalnie jest programem “Observation/Attack-X”, początkowo oceniał cztery samoloty: Embraer A-29, Beech AT-6B Wolverine, AT-802 Longsword i Textron Scorpion. Zarówno Longsword AT-802, jak i Textron Scorpion zostały wyeliminowane po pierwszej rundzie ocen.

Celem programu OA-X było znalezienie i wdrożenie częściowego zamiennika samolotu szturmowego A-10 Thunderbolt II. Chociaż każdy częściowy zamiennik będzie miał trudności z dorównaniem reputacji lub możliwościom A-10, prawdopodobnie będzie w stanie działać w sprzyjających warunkach, takich jak Afganistan.

T-6 Texan służy jako podstawa dla AT-6B Wolverine.

Teraz jednak wszystkie części latające biorące udział w programie OA-X zostały zakończone.

Ostateczny zwycięzca programu OA-X prawdopodobnie zobaczy zainteresowanie wielu krajów, z którymi Stany Zjednoczone współpracują w walce z terroryzmem. Niektórzy z tych sojuszników, w tym afgańskie siły powietrzne, już używają A-29 Super Tucano, podczas gdy inni używają już trenażera T-6 Texan II, podstawy AT-6.

Afgańskie Siły Powietrzne używały samolotu AT-29 Tucano.

Samoloty lecące w ramach programu OA-X są w stanie obsługiwać bomby naprowadzane laserowo GBU-12 Paveway II i połączone pociski do bezpośredniego ataku GBU-38. Obie te precyzyjnie naprowadzane bomby to broń 500-funtowa. Kwalifikujące się samoloty mogą również używać zasobników rakietowych, pocisków AGM-114 Hellfire i zasobników na broń.

OA-X ma zastąpić A-10 Thunderbolt w zapewnianiu bliskiego wsparcia w misjach przeciwpartyzanckich.

Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych wprowadziły A-10 do służby w 1977 roku i kupiły 716 samolotów. Obecnie znajdują się w 13 eskadrach. Siły Powietrzne planują utrzymać te samoloty w służbie do 2040 roku, ale trwają poszukiwania zastępstwa (lub kilku częściowych zamienników).

Mimo straszliwej katastrofy program będzie kontynuowany, ale do czasu dalszych badań wszystkie testy będą odbywać się w terenie.

Więcej na Jesteśmy potężni

Więcej linków, które nam się podobają

POTĘŻNA TAKTYCZNA

Dlaczego USA nie interweniowały w ludobójstwie w Rwandzie

Po katastrofalnej misji pokojowej w Somalii Stany Zjednoczone przyrzekły trzymać się z dala od konfliktów, których nie rozumiały.

Administracja i Kongres Clintona obserwowały rozwój wydarzeń w Rwandzie w kwietniu 1994 roku z pewnego rodzaju osłupiałym przerażeniem.

Stany Zjednoczone właśnie wycofały amerykańskie wojska z katastrofalnej misji pokojowej w Somalii – rozsławionej później w książce „Helikopter w ogniu” – rok wcześniej. Przysiągł, że nigdy nie powróci do konfliktu, którego nie rozumiał, między nieznanymi mu klanami i plemionami, w kraju, w którym Stany Zjednoczone nie miały interesów narodowych.

Z ambasad i hoteli w Kigali dyplomaci i pracownicy organizacji humanitarnych codziennie dawali żniwo zabitych, głównie Tutsi, ale także umiarkowanych Hutu, którzy wzywali do pokoju plemiennego. Informacje nadchodziły w czasie rzeczywistym, a wielu ekspertów twierdzi, że Stany Zjednoczone i świat zachodni ogólnie nie zareagowały.

„Wiedzieliśmy przed, w trakcie i po”

„Podczas II wojny światowej znaczna część horroru Holokaustu była znana po fakcie. Ale w Rwandzie wiedzieliśmy przed, w trakcie i po” – mówi Ted Dagne, badacz z Congressional Research Service w Waszyngtonie, który udał się do Rwandy na misje rozpoznawcze. „Wiedzieliśmy, ale nie chcieliśmy odpowiadać”.

W oficjalnym liście napisanym dopiero 19 czerwca 1994 r. ówczesny sekretarz generalny ONZ Boutros Boutros-Ghali wykazał irytację liczbą żołnierzy sił pokojowych, których kraje członkowskie były skłonne zapewnić.

„Oczywiste jest, że wobec braku szybkiego zapewnienia przez państwa członkowskie zasobów niezbędnych do realizacji rozszerzonego mandatu, UNAMIR (Misja Wsparcia Narodów Zjednoczonych w Rwandzie) może nie być w stanie przez około trzy miesiące w pełni podjąć powierzone mu zadania” – napisał p. Boutros-Ghali. W ciągu miesiąca od napisania tego listu ludobójstwo zakończyło się, gdy Rwandyjski Front Patriotyczny Paula Kagame przejął pełną skuteczną kontrolę nad Rwandą.

Wsparcie USA dla sił szybkiego reagowania

Pan Dagne, ówczesny doradca Kongresu, mówi, że gdyby administracja Clintona wezwała siły szybkiego działania do powstrzymania zabójstw w Rwandzie, Kongres by go poparł. Potwierdzają to listy z ponadpartyjnych paneli Kongresu.

„Piszemy, aby wyrazić nasze silne poparcie dla aktywnej roli Stanów Zjednoczonych w rozwiązaniu kryzysu w Rwandzie” – napisał reprezentant Bob Torricelli (D) z New Jersey w liście z 20 kwietnia 1994 r., podpisanym przez Republikanów i Podobnie demokraci. „Biorąc pod uwagę fakt, że do tej pory w tragicznym konflikcie zginęło około 20 000 osób, ważne jest, aby Stany Zjednoczone postarały się o zakończenie rozlewu krwi i doprowadzenie stron do stołu negocjacyjnego”.

Ale raz po raz tej wiosny i lata prezydent Clinton odpowiadał kolejnymi prośbami do rządu i rebeliantów, by sami powstrzymali przemoc i sugerował, że nieuzbrojona, nadmiernie rozciągnięta misja pokojowa ONZ w terenie jest właściwą grupą, która może przewodzić.

„22 kwietnia Biały Dom wydał zdecydowane publiczne oświadczenie wzywające armię rwandyjską i Rwandyjski Front Patriotyczny do zrobienia wszystkiego, co w ich mocy, aby natychmiast zakończyć przemoc” – napisał prezydent Clinton 25 maja 1994 r. do rep. Harry'ego Johnstona. (D) z Florydy. „To nastąpiło po moim wcześniejszym oświadczeniu wzywającym do zawieszenia broni i zaprzestania zabójstw”.

Kiedy Kongres patrzy na prezydenta, a Biały Dom na ONZ, nic nie zostało zrobione i ludobójstwo dobiegło końca.

„Pod koniec administracji piszą raport, a Rwanda znalazła się na szczycie listy niepowodzeń administracji Clintona, więc sami to przyznają”, mówi Dagne.

Jeśli jest lekcja wyciągnięta z Rwandy, mówi Dagne, to taka, że ​​społeczność międzynarodowa musi unikać sprawiania wrażenia, że ​​chce lub jest zdolna do ratowania ludności cywilnej w konflikcie. „Ważne jest, aby budować zdolność ludzi do samodzielnego wykonywania pracy [ochrony siebie]” – mówi Dagne. „Nie możemy oczekiwać, że ludzie zostaną zbawieni”.


Kodeks Prawa Hammurabiego

Hammurabi ogłosił swój Kodeks Prawa około 1772 r. p.n.e. Kodeks Hammurabiego nie był pierwszym takim kodeksem, ale był najbardziej znanym i najważniejszym. Poprzednie kodeksy prawne, takie jak ten z Ur-Nammu, miały rządzić jedną grupą etniczną, ludźmi mniej więcej tej samej rodziny. W czasach Hammurabiego Babilon stał się dużym, kosmopolitycznym miastem, w którym wielu różnych ludzi ocierało się o ruchliwe ulice. Prawo Hammurabiego musiało rządzić koczownikami, asyryjskimi kupcami, arystokratycznymi Babilończykami, elamickimi niewolnikami i sumeryjskimi gospodyniami domowymi. Jego kodeks prawny musiał być prosty, konkretny i bezpośredni. Prawa Hammurabiego miały na celu uniknięcie krwawych waśni, które mogą łatwo powstać wśród ludzi z różnych kultur.

Dla współczesnych umysłów prawa Hammurabiego są surowe, ustanowiły zasadę oko za oko, ząb za ząb, dosłownie. Jeśli mężczyzna wyjął oko innemu mężczyźnie w walce, tracił wtedy własne oko. Kary za złamanie prawa obejmowały rozczłonkowanie, oszpecenie i śmierć. Najlżejsze kary to grzywny. Hammurabi miał swój Kodeks wypisany na steli, wysokiej na osiem stóp skale z diorytu, z której wszyscy mogli zobaczyć prawo. Choć surowe, prawo Hammurabiego obejmowało domniemanie niewinności do czasu udowodnienia mu winy.


Dlaczego USA nie używają systemu metrycznego?

Odpowiedź: od ostatniej rewolucji minęło zbyt dużo czasu.

To, jak ludzie mierzą rzeczy, może wydawać się dość nijakie, ale za naleganiami Ameryki, by pić kawę w uncjach i pompować benzynę w galonach, kryje się historia z dużą dozą patriotyzmu, stabilności politycznej i historycznej nieufności do Francuzów.

„Paradoks polega na tym, że sposób, w jaki wybieramy mierzenie rzeczy, jest banalny i nudny, ale jest również bardzo ważny, ponieważ kształtuje sposób, w jaki żyjemy i wchodzimy w interakcje” – powiedział Ken Alder, profesor historii na Northwestern University w Illinois. który napisał „Miara wszystkich rzeczy: siedmioletnia odyseja i ukryty błąd, który przekształcił świat” (Free Press, 2003). „Nie można dokonywać porównań ani mieć gospodarki bez ustalania standardów, a ludzie zaciekle walczyli o standardy bo to naprawdę walka o to, jak działa gospodarka”.

W latach 90. XVIII wieku rząd w Paryżu poprosił Francuską Akademię Nauk o opracowanie nowego i logicznego systemu miar. Akademia zdecydowała, że ​​nowy system powinien opierać się na czymś, co mogli fizycznie określić ilościowo w naturze, aby mógł wytrzymać próbę czasu. W związku z tym zdecydowali, że metr powinien wynosić jedną dziesięciomilionową ćwiartki obwodu Ziemi &mdash, czyli linię biegnącą od biegun północny do równika &mdash orzeczenie, które doprowadziło do początków systemu metrycznego.

System metryczny jest prawdopodobnie łatwiejszym sposobem na standaryzację pomiarów niż system stosowany w Stanach Zjednoczonych. Wszystko w systemie metrycznym dzieli się na ułamki dziesiętne (jest 10 milimetrów na centymetr, 1000 gramów na kilogram itd.) większość reszty świata używa tego i to też ma sens &ndash na przykład woda zamarza na zero stopnie Celsjusz (w przeciwieństwie do losowych 32 stopni) Fahrenheita) i wrze w 100 C (zamiast 212 F).

Dlaczego więc Stany Zjednoczone nie ustąpiły ani o cal? Dlaczego Amerykanie nadal używają jednostek jardów, mil i pint? Zwyczajowy system Stanów Zjednoczonych przekształcił się i ewoluował z mieszanki kilku systemów sięgających średniowiecznej Anglii. W 1790 roku George Washington zauważył potrzebę pewnej jednolitości waluty i miar. Pieniądze zostały pomyślnie dziesiętne, ale na tym się skończyło. Prawdę mówiąc, Stany Zjednoczone kilka razy próbowały dokonać zmiany, ale nigdy nie udało im się przebić przez brytyjski system, który był zbyt zakorzeniony zarówno w amerykańskim przemyśle, jak i narodowej psychice.

Wymagało to nawet kilku wysiłków różnych grup we Francji, zanim powstał system metryczny. Dopiero chaos po rewolucji francuskiej z 1789 r. umożliwił to. „Wcześniej środki różniły się nie tylko w zależności od kraju, ale także w zależności od miasta” – powiedział Alder Live Science. W rzeczywistości uważa się, że przed systemem metrycznym we Francji było ponad 250 000 różnych jednostek miar. Środki standaryzacji były ważne dla osób, które podróżowały. „Lokalne systemy wkręcają się w handlarzy i kupców, podczas gdy system metryczny pozwalał im wiedzieć, co dostają. Ale miejscowi opierali się, ponieważ podobało im się to, co wiedzieli” – powiedział Alder.

Warto podkreślić, że stare pomiary działały dobrze dla francuskich mieszkańców, ponieważ były one powiązane z fizycznymi systemami liczenia. Na przykład wielkość pola może być mierzona za pomocą „jourée” (co po francusku oznacza „dzień”), który oznacza liczbę dni potrzebnych do zebrania plonów. Innym razem ziemię mierzono w „boisseaux” (lub „buszelach”), aby określić ilościowo, ile nasion potrzeba do obsiewania ziemi. „Stare systemy miały sens, nie były po prostu całkowicie szalone” – powiedział Alder.

Ale kiedy nadeszła rewolucja i Ludwik XVI poddał się gilotynie, ci, którzy go zastąpili, byli częścią… Oświecenie ruchu, w okresie znanym jako Wiek Rozumu, a ci nowi przywódcy uznali, że głowa Louisa powinna być ważona w kilogramach. „Nadszedł czas na racjonalizację” – powiedział Alder. „Stany Zjednoczone miały być drugim krajem, który przyjął nowy sposób mierzenia rzeczy, jako siostrzana republika”.

W 1793 r. sekretarz stanu USA, Thomas Jefferson wysłał nawet po francuskiego naukowca o nazwisku Joseph Dombey, który wypłynął do Nowego Świata z małym miedzianym cylindrem, który miał być nowym standardem w Ameryce – kilogramem. Jednak statek Dombeya był nękany przez złą pogodę, a wiatr atlantycki zepchnął statek Dombeya z kursu i znalazł się pod opieką żądnych okupu brytyjskich piratów. Niestety, zmarł jako więzień, a kilogram nigdy nie dotarł do Jeffersona.

Ale nieznośne burze nie są jedynym powodem, dla którego system metryczny nigdy nie przykuł się do Stanów Zjednoczonych, to także kwestia tożsamości, a nie wszyscy Amerykanie byli tak frankofilscy jak Jefferson, powiedział Alder. „Rozumiem, kiedy ludzie nienawidzą tego jako odległej siły globalizacji, która wytwarza jednolitość, i całkowicie racjonalne jest chcieć lokalnej kontroli” – powiedział. „Może to również dotyczyć zajęcia stanowiska przeciwko czemuś, co jest hiperracjonalne i francuskie”.

Nawet we Francji nie był szczególnie mile widziany. „Wdrożenie zajęło dosłownie 100 lat” – zauważył Alder. Kontrowersje na tym się nie skończyły. W dzisiejszych czasach naukowcy spierają się o wahania pierwotnego kilograma i metra, Nauka na żywo poprzednio zgłoszone.

Innym czynnikiem działającym przeciwko systemowi metrycznemu w Stanach Zjednoczonych jest względna stabilność polityczna kraju od czasu uzyskania niepodległości, zamiast puczów i rewolucji odbyły się wybory. To nie przyniosło żadnej korzyści systemowi metrycznemu, powiedział Olcha, ponieważ całkowita zmiana systemu miar w danym kraju wymaga sporo zamieszania, z którego mogą skorzystać osoby zakłócające. „Zbliżyliśmy się do Wojna domowa”, powiedział. „Ale konflikt nie był wystarczająco wywrotowy, aby dokonać tej zmiany”.

Na przykład Wielka Brytania rozpoczęła swoją podróż w kierunku systemu metrycznego dopiero w latach 70., po radykalnej zmianie realiów jej geopolityki, Wielka Brytania nie tylko utraciła swoje imperium, ale także zaczęła preferencyjnie handlować ze swoimi kontynentalnymi sąsiadami w stosunku do byłych kolonii, wyjaśnił Alder. To powiedziawszy, Brytyjczycy tylko połowicznie przyjęli nowy system &ndash znaki drogowe wciąż są kilometrami, a puby nadal serwują piwo w kuflach. (Należy zauważyć, że pomiary w stanie suchym i płynnym dla pint w Wielkiej Brytanii nie są takie same jak w USA, według Encyklopedii Britannica.) Niemniej jednak, administracja Jimmy'ego Cartera próbowała podążać za Brytyjczykami w tym samym czasie. „[Rząd] faktycznie próbował umieścić znaki drogowe w kilometrach, ale ludzie oszaleli i zostało porzucone” – powiedział Alder.

Kongres USA uchwalił nawet ustawę w 1975 roku, aby dokonać zmiany, ale w przeciwieństwie do Wielkiej Brytanii przejście zostało uznane za dobrowolne, a nie obowiązkowe i nie było terminu.

Tak więc dla tych, którzy tęsknią za tym, aby Stany Zjednoczone dostrzegły sens i zrezygnowały z uncji za gramy, uważaj, czego sobie życzysz, powiedział Alder, ponieważ najczęściej przemianom towarzyszą bardziej drastyczne zmiany polityczne.

Pierwotnie opublikowany w Live Science.

Książka „Miara wszystkiego” jest świetnie przeczytana, dobrze napisana i niezwykle ciekawa. Jednym z jego najcenniejszych objawień jest to, że wbrew powszechnemu przekonaniu system metryczny nie jest oparty na naturalnej i wiecznej prawdzie.

Podczas pomiarów mających na celu ustalenie systemu badacze odkryli, że Ziemia nie jest idealną sferą. Długość ułamka jednego południka różni się od długości tego samego ułamka drugiego. Długość metra zależy zatem od tego, który południk służy jako podstawa.

Francuzi zdali sobie z tego sprawę pod koniec projektu. Byli zbyt zagłębieni, by wprowadzić jakiekolwiek poprawki, jeśli to w ogóle było możliwe. Więc fałszowali rzeczy, aby ustalić, co teraz nazywamy licznikiem.

System metryczny nie jest bardziej racjonalny niż jakikolwiek inny system. Użyteczny system wymaga jedynie uzgodnienia, jakiego standardu użyć. Francuzi wybrali ten, który im się podobał i, jak wyjaśnia książka, zdołali po wielu latach przekonać wiele innych narodów do korzystania z niego.

Użycie ułamka dziesiętnego w systemie jest zdecydowanie przereklamowane. W przypadku pieniędzy ma to sens, ale w pomiarze fizycznym o wiele łatwiej i znacznie dokładniejsze jest dzielenie na oko przez dwa, jak pozwala na to amerykański system zwyczajowy, niż przez dziesięć. Ma to znaczenie w prawie każdym pomiarze, który większość z nas wykonuje. Niech naukowcy zachowają swoje ułamki dziesiętne. Stolarz i kucharz mają lepszy system.

To prawda, że ​​posiadanie dwóch systemów pomiarowych na świecie jest niewygodne, czasem nawet zabójcze. Z tego powodu rozbił się samolot, kosztując życie. Mars Orbiter został z tego powodu utracony, co kosztowało setki milionów dolarów i utratę ważnych możliwości w nauce.

Ale dla Stanów Zjednoczonych przejście na system metryczny byłoby niezwykle trudne. Kosztowałoby to ogromne pieniądze i irytację, a nie jest konieczne. Ten, którego używamy, jest lepszy pod wieloma względami.

Przepraszam, frajerzy. Możesz myśleć, że brzmisz lepiej, używając kilometrów zamiast mil, ale po prostu podążasz za bezmyślnym stadem. Nie powinniśmy zaczynać nazywać calowego robaka centymetrowym robakiem.

Tożsamość, polityka i dobry, staromodny opór wobec zmian.

Dlaczego USA nie używają systemu metrycznego? : Czytaj więcej

Należy podkreślić jedną rzecz, do której odnosi się Garthpool i wspomniany artykuł. Duża część systemu imperialnego i żaden system metryczny nie jest zorientowany na człowieka.

Mila to około tysiąca kroków (krok to dwa kroki) i pochodzi z czasów rzymskich, aby mierzyć marsz armii i umieszczać znaki milowe na drogach.

Jard to mniej więcej odległość między nosem a wyciągniętą ręką (a pamiętam, jak moja mama kupowała tkaniny mierzone w ten sposób przez sklep z tkaninami).

Stopa to mniej więcej stopa (z butem lub bez, w zależności od rozmiaru stopy, jeśli chcesz być dokładniejszy).

Cal to szerokość kciuka dorosłego (a dzieci mogą używać odpowiedniego stawu palcowego).

Jeśli chodzi o temperaturę, Daniel Fahrenheit zdefiniował zero stopni jako temperaturę zamarzania roztworu solanki, co dało 32 stopnie jako temperaturę zamarzania czystej wody i 212 stopni jako temperaturę wrzenia. Podzielił różnicę przez 180 zamiast 100, ale była tak naukowa jak Celsjusz. Korzyść polegająca na tym, że ludzkie ciało rozpoznaje zmiany w zakresie 1 stopnia Fahrenheita podczas ustawiania, powiedzmy, ogrzewania (po prostu zapytaj moją żonę), podczas gdy Celsjusz wymaga ułamków, aby osiągnąć ten punkt.

Zaznaczę też, że Francuzi stworzyli również kalendarz z dniem podzielonym na 10 godzin po przecinku, godzinę na 100 minut po przecinku i minutę na 100 sekund po przecinku. Z metrycznego punktu widzenia ma to o wiele więcej sensu niż obecny układ, ale wyśmiano go po rewolucji francuskiej i nikt już o tym nie wspomina.

Ten artykuł sugeruje, że nie jesteśmy metrykami. Jesteśmy. Używamy obu.

Pytanie od dziesięcioleci nie brzmi „dlaczego nie stosujemy metryki”, ale „dlaczego używamy obu?”

Można nawet argumentować, że jeśli nie mierzysz ciepła w kelwinach, nie jesteś metryczny (Celsjusz nie jest metryczny).

Mam 100 letni dom. To nie jest metryka. Nie musieliśmy budować infrastruktury od zera po II wojnie światowej, więc mamy niezliczoną ilość starszych systemów. Co ciekawe, armia amerykańska jest w 100% metryczna i trwa co najmniej od lat 80-tych. Wszystkie samochody są metryczne od dziesięcioleci. Uczę obu moich uczniów w szkole podstawowej. Inżynierowie używają metryki do projektowania, a następnie konwertują na jednostki imperialne, jeśli w ogóle. Nie ma miar, ponieważ to zrobiliśmy, ale nasze domy (hydraulika, drewno itp.) nie są wymienialne. Naprawdę tego nie zauważam, chociaż lubię moje nowsze taśmy miernicze z obydwoma jednostkami, tylko po to, żeby zadzierać ze sklepem z narzędziami lub moim tatą.

Pytanie od dziesięcioleci nie brzmi „dlaczego nie stosujemy metryki”, ale „dlaczego używamy obu?” To lekcja historii i lekcja marketingu, a nie polityczna.

Stany Zjednoczone są metryczne. Cal jest zdefiniowany jako dokładnie 2,54 cm. Funt jednostki masy jest prawnie zdefiniowany jako dokładnie 0,45359237 kilogramów.

Ale wtedy, dla niektórych jednostek, takich jak funt-siła, musisz użyć definicji slug, która jest zdefiniowana jako masa, która jest przyspieszana o 1 stopę/s2, gdy wywierana jest na nią siła jednego funta (lbf). Ale ślimak jest zdefiniowany jako 14.59390 kg. Tak więc siła w funtach jest pośrednio definiowana jako 143N/14.59390kg, a niedokładnie jako 4.448222 N.

SI jest wytworem fizyki i został zmodyfikowany w razie potrzeby, aby dostosować się do tego, co fizycy określają jako „naturę”.

Zwyczajowo stosowane miary w Stanach Zjednoczonych opierają się na tym, jak większość ludzi myśli o sposobie działania świata, tj. domyślnie funt to siła, którą wkładasz na wagę, a nie masa, ze stałą i stałą grawitacją. Dlatego większość środków jest elastyczna i nieprecyzyjna. A zatem mogą być podane jako absoluty. Możesz powiedzieć, że coś jest funtem, podczas gdy ja nie zgadzam się, że oba są poprawne, ponieważ funt jest niejednoznaczny z wieloma definicjami w zwyczajowym użyciu. Jak Trump.

Inni mnie pokonali i ukradli większość mojego grzmotu - (także nie mogłem uruchomić przycisku kciuka do góry - Sorry garthpool, Hildy, TS60423 i, Mulp).

Od lat powtarzam, że System Imperialny, do codziennego użytku przez ludzi, jest Systemem Lepszym niż Metryczny.
Jak wspomniano wcześniej, stopnie Fahrenheita są dokładniejsze niż stopnie Celsjusza. Wykorzystanie skali dekady dla jednostek metrycznych jest zbyt dużym skokiem dla większości rzeczywistych zastosowań ludzkich. „Daj mi 0,5 litra piwa” po prostu nie ma tego samego dzwonka, co „Daj mi kufel!”. Centymetry są za małe, a decymetry za duże dla wielu rzeczy na skalę ludzką bez urządzenia pomiarowego. "Jak duży był pająk?" - Ameryka - "Około cala w poprzek" Niektóre metryki przy użyciu kraju - "Około 2,54 cm" . Naprawdę? „Jak długo jest od łokcia do nadgarstka?” „Około stopy” lub „Około 30 cm, 3 dm, 0,3 metra” skala przeskakuje za daleko. Mam kilku znajomych, którzy przyjeżdżają do USA z Francji, nawet gdy powiedziałem mu o pomiarach w centymetrach (robi trochę stolarki), musiał wyciągnąć swoją metryczną taśmę mierniczą i zmierzyć odległość, ponieważ bez urządzenie pomiarowe. Pracuję w branży elektronicznej od wielu lat i znam jednostki SI lepiej niż przeciętny niedźwiedź, ale inaczej niż w przypadku bardzo dużych lub bardzo małych rzeczy Nanometry, pikofarady itp. Jednostki imperialne działają znacznie lepiej w przypadku ja, podobnie jak często ułamki. Pizzę można przeciąć na pół, potem poćwiartować, a potem na ósemki, za pomocą czterech porcji z krajalnicy. Następnym razem, gdy dostaniesz pizzę, spróbuj zrobić plasterek 0,125. Kiedy byłem w szkole w latach 60-tych i na początku 70-tych Nauczyliśmy się systemu metrycznego - "Fala przyszłości", który miał ułatwić matematykę, ale tak naprawdę nie zrobił, wolę mieć 6 stóp wzrostu niż 182,88 cm.

Konwencja ma użyteczność proporcjonalną do umysłu osoby, która z niej korzysta. Jak język werbalny, mówię starym i nowym.

@garthpool : Powiedziałem ci, że pieniądze są na drodze auht. Podobnie będzie z wieloma tandetnymi „hobbymi”, takimi jak budowanie od podstaw z drewna. I tak dalej.

Ten artykuł sugeruje, że nie jesteśmy metrykami. Jesteśmy.Używamy obu.

Pytanie od dziesięcioleci nie brzmi „dlaczego nie stosujemy metryki”, ale „dlaczego używamy obu?”

Można nawet argumentować, że jeśli nie mierzysz ciepła w kelwinach, nie jesteś metryczny (Celsjusz nie jest metryczny).

Mam 100 letni dom. To nie jest metryka. Nie musieliśmy budować infrastruktury od zera po II wojnie światowej, więc mamy niezliczoną ilość starszych systemów. Co ciekawe, armia amerykańska jest w 100% metryczna i trwa co najmniej od lat 80-tych. Wszystkie samochody są metryczne od dziesięcioleci. Uczę obu moich uczniów w szkole podstawowej. Inżynierowie używają metryki do projektowania, a następnie konwertują na jednostki imperialne, jeśli w ogóle. Nie ma miar, ponieważ to zrobiliśmy, ale nasze domy (hydraulika, drewno itp.) nie są wymienialne. Naprawdę tego nie zauważam, chociaż lubię moje nowsze taśmy miernicze z obydwoma jednostkami, tylko po to, żeby zadzierać ze sklepem z narzędziami lub moim tatą.

Pytanie od dziesięcioleci nie brzmi „dlaczego nie stosujemy metryki”, ale „dlaczego używamy obu?” To lekcja historii i lekcja marketingu, a nie polityczna.

Jestem inżynierem (tysiącletnim), aw świecie budowlanym powiedziałbym odwrotnie. Zdecydowana większość moich projektów i obliczeń jest w zwyczaju amerykańskim i prawie, jeśli w ogóle, nie dotykam metryki SI. twk jest na kasie. Pod wieloma względami sposób, w jaki system zwyczajowy jest ustawiony w Stanach Zjednoczonych, jest lepszy intuicyjnie. Dorastałem, ucząc się metryki głównie w szkole z pewnymi zwyczajami amerykańskimi. Szkoła inżynierska była zabawna, ponieważ przez pierwsze dwa lata wprowadzano wskaźnik SI, wskaźnik SI, wskaźnik SI, no cóż, doszliśmy do ostatnich dwóch lat i ukończenia szkoły i zaczynasz widzieć więcej amerykańskich zwyczajów, a następnie w rzeczywistej dziedzinie inżynierii lądowej w USA co jest bardzo ciężkie w zwyczaju amerykańskim. Do obróbki części i innych rzeczy tak, SI metryka działa dobrze, aw niektórych dziedzinach jest bardziej korzystnym systemem. Jednak podczas układania dróg, budowy tam, budynków będę brał amerykańskie zwyczaje w każdy dzień tygodnia.

Nie jestem miarą nigdy, ale uważam, że takie postawy jak twoje są interesujące. Czy ma dla mnie znaczenie, jaka jest definicja jarda lub metra? Nie, nie bardzo. Walisz te inne jednostki miary liniowe, ale jaka jest definicja metra? Długość ścieżki pokonywanej przez światło w próżni w 1/299 792 458 sekundy. Spójrz na ten ułamek sekundy, bądźmy szczerzy, jest tak samo niedorzeczny i arbitralny jak każdy inny pomiar. Dla rekordu od 1893 roku stopa US Survey jest zdefiniowana jako 1200/3937 metra. Rzecz jest raz zdefiniowana, ponieważ ogrom ludzkiej aktywności, z czego dokładnie pochodzi ta definicja, nie ma znaczenia w szerokim zakresie rzeczy. Nie tak, jak Joe Schmo potrafi dokładnie zmierzyć prędkość światła w próżni w swoim garażu.

Cieszę się, że wspomniałeś o powierzchni ziemi, ponieważ akry to świetna praktyczna miara ziemi. Z drugiej strony metryka SI jest bardzo nieporęczna dla powierzchni gruntów. Akr to 4046 metrów kwadratowych lub 0,00405 kilometra kwadratowego. Więc jeśli masz działkę o powierzchni 0,25, 5 lub 40 akrów (typowe rozmiary w praktyce), masz odpowiednio (w przybliżeniu) działkę o powierzchni 1010, 20,235 lub 161870 metrów kwadratowych lub działkę o powierzchni 0,001, 0,02 lub 0,161 km2. .

Twierdzę, że Stany Zjednoczone poszły najlepszą drogą, która opiera się zarówno na zwyczaju USA, jak i systemie SI Metric i pozwala nam wykorzystać lepsze z nich w niektórych zastosowaniach, jeśli druga nie jest tak dobra.

Tożsamość, polityka i dobry, staromodny opór wobec zmian.

Dlaczego USA nie używają systemu metrycznego? : Czytaj więcej

Twierdzenie, że „o wiele dokładniejsze jest dzielenie przez dwa na oko” nie jest poparte i tak naprawdę nie można używać miar imperialnych. Po pierwsze, dzielenie przez połowy przy użyciu Międzynarodowego Układu Jednostek (jednostek SI) jest równie łatwe, co imperialne. Pół filiżanki to pół filiżanki, niezależnie od tego, czy jest mierzone w płynnych uncjach czy mililitrach.

Używając długości, 1/4 kilometra to 250 metrów, a 1/4 mili to 1320 stóp lub 2,5 łańcucha. Wiem, z którym z nich łatwiej się pracuje. Co powiesz na dodanie 3/8" i 7/16"? W przypadku jednostek SI podział jest zawsze jednostką 10, więc wartości są spójne, np. 1/4 litra to 250 mililitrów, 1/4 metra to 250 milimetrów itd., więc wystarczy nauczyć się dziesiętnych odpowiedników powiedzmy 1/2, 1/4 i 1/8 (odpowiednio 0,5, 0,25 i 0,125) i Mamy wspólne połówki jednostek miary SI.

Po drugie, system imperialny i tak nie jest tak zaprojektowany, aby można go było łatwo podzielić na połowy. Na przykład, progresja jednostek długości wynosi: 12 cali na stopę, 3 stopy na jard, 22 jardy na łańcuch (co również daje 100 ogniw, tworząc ogniwo 0,66 stopy lub 7,92 cala), 10 łańcuchów na stado i 8 stadiów na milę. Tak więc 1/2 mili to 2640 stóp, pół łańcucha to 33 stopy, a pół jarda to 1,5 stopy czyli 1'6". Tak więc argument "podziel przez 2" po prostu się nie nakłada.

Stany Zjednoczone używają jednostek SI do miar elektrycznych: wolty, waty, omy itp. Wszystkie podstawowe jednostki imperialne są określone w jednostkach SI, a amerykańskie społeczności wojskowe i naukowe używają jednostek SI. Tak więc istnieje precedens, po prostu Stany Zjednoczone są dziwnie konserwatywne w pewnych sprawach do tego stopnia, że ​​użycie imperialnych środków jest postrzegane z pewnego rodzaju religijną sprawiedliwością i biada każdemu, kto spróbuje to zmienić.


Oficer armii podsumowuje, co wyróżnia Marines

Zadawanie pytania, które pomija najbardziej fundamentalną kwestię dotyczącą Korpusu Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych. W Marines wszyscy: sierżant, mechanik, kanonier, zaopatrzeniowiec, urzędnik, lotnik, kucharz i przede wszystkim strzelec. Cały korpus, wszystkie 170 000 lub więcej w aktywnych rzutach, plus rezerwy, to piechota. Wszyscy mówią językiem karabinu i bagnetu, zabłoconych butów i długich, gorących marszów. To nigdy my i oni, tylko my. To jest sekret Korpusu.”

“Jeżeli piechota wojskowa równa się surowemu zakonowi stojącemu na osobności, na skraju szerszego świeckiego świata żołnierzy, piechota piechoty morskiej bardziej przypomina centralny totem czczony przez całe plemię. Marines wyspecjalizowali się, podobnie jak wszystkie nowoczesne organizacje wojskowe. I pomimo aż nazbyt realnych rygorów obozu szkoleniowego, corocznych kwalifikacji na karabiny i wysokich standardów fizycznych, szef załogi samolotów piechoty morskiej lub mechanik radiowy nie byłby dobrym 0311 podczas szturmu oddziału. Ale ci technicy Marines wiedzą, że służą skromnemu chrząkaniu, człowiekowi, który spojrzy wrogowi w oczy z bliskiej odległości do rozerwania brzucha. Co więcej, wszyscy marines myślą o sobie jako o pomrukach w głębi serca, co w tej chwili trochę nie w praktyce. Te połączenia tworzą wielką siłę w całym Korpusie.”

Marines w Hue, Wietnam

“To wyjaśnia, dlaczego dowódcy Marines rutynowo, nawet przypadkowo, łączą bardzo różne rodzaje zdolności w małe jednostki….

Marines wysyłają młodszych oficerów i podoficerów ze swoich kompanii strzeleckich i oczekują wyników. Oni też je dostają.”

“Nawet pojedynczy żołnierz piechoty morskiej dysponuje siłą ognia skrzydła powietrznego, marynarki wojennej i całych Stanów Zjednoczonych. A przynajmniej tak myśli. Marine postępuje odpowiednio. Oczekuje się, że przejmie dowodzenie, improwizuje, adaptuje się, pokonuje. Marine radzi sobie ze starożytnymi samolotami (na przykład zgrzybiałym C-46E Frog), ręczną bronią (taką jak stare czołgi M-60 używane podczas wojny w Zatoce Perskiej) i czymkolwiek innym, co może zniszczyć armię lub przymilać się z marynarki wojennej. Marines wykonują swoją robotę niezależnie od tego, ponieważ są Marines. Czynią cnotę z konieczności. To mężczyźni, a nie sprzęt, robią różnicę. Od czasu do czasu Marines chcą wysyłać ludzi, a nie kule.”

“ Prowadzi to do pewności siebie, która czasami wydaje się lekceważeniem dla szczegółowego planowania jakości personelu-kolegium i krótkiej kary na nadzór wysokiego szczebla. Zwłaszcza starsi oficerowie armii czasami uważają, że marines są amatorami, kawalerami i nadmiernie ufnymi w to, że po prostu brodzą i pozwalają młodszym dowódcom to rozwiązać. W skrajnym przypadku kilku żołnierzy postrzegało Korpus jako dziwaczny, gorszy, namiastkę establishmentu wojennego, złą podróbką prawdziwych rzeczy. „Mała, zgryźliwa armia mówiąca żargonem marynarki wojennej”, wyraził opinię generała brygady armii Franka Armstronga w jednym z najbardziej brutalnych ocen międzysłużbowych. To posuwało się za daleko. Ale w głębi duszy wielu profesjonalistów z armii zastanawia się nad Marines. Chwycić strzeżoną plażę? Zdecydowanie. Zdobyć wzgórze? Jasne, jeśli nie masz nic przeciwko płaceniu trochę. Ale przejąć naprawdę dużą operację lądową? Nie, jeśli możemy temu pomóc.”

“Każdy, kto obserwował rozwój desantu ziemnowodnego, byłby ostrożny z takim myśleniem. Marines faktycznie mają wiele wspólnego ze swoimi braćmi z elitarnej piechoty, jeśli nie ze wszystkimi różnymi kwaterami głównymi armii i szczeblami służby. To prawda, rozkazy piechoty morskiej bywają… cóż… krótkie. Ale to samo dzieje się z jednostkami powietrznodesantowymi, szturmowymi, lekkimi myśliwcami i Rangersami, z tego samego ważnego powodu: ciężki, realistyczny trening uczy żołnierzy, jak walczyć poprzez działanie, w kółko, więc nie muszą ciągle o tym pisać. to, za każdym razem regurgitując podstawy. Bardziej oświeceni żołnierze uważają to za dobro. Trzycalowe zamówienie, duży CP i dużo spotkań nie przesądzają o zwycięstwie. Marines świadomie odrzucają to wszystko.”

“A Korpus przesiąknięty etosem strzeleckim ma niewiele barier we współpracy między służbami. Armia dużo mówi o broni połączonej i sprowadza to do poziomu batalionu, często z wielkim płaczem i zgrzytaniem zębów. Marines robią to aż do pojedynczego Marine. Żołnierze określili wojskowe specjalizacje zawodowe i strzegą swoich prerogatyw jak związkowcy mężowie zaufania. Urzędnicy finansowi nie używają karabinów maszynowych. Mechanicy pomijają marsze, aby naprawić ciężarówki. Analitycy Intell pracują w klimatyzowanych przyczepach, których patrolują.

Jednak marines to tylko marines. Wszyscy uważają się za ściągacze za spust. Nawet im się to podoba, jak można się spodziewać po elitarnym ciele.


Here’s Dlaczego kobiety w jednostkach bojowych to zły pomysł

W debacie o tym, czy wszystkie jednostki bojowe powinny wreszcie zostać otwarte dla kobiet, pojawiają się trzy problemy. (Właściwie są cztery problemy: czwartym i najważniejszym jest prawdopodobieństwo, że nie będzie prawdziwej debaty, co mam nadzieję, że ten artykuł pomoże złagodzić). Większość zawodowych żołnierzy i oficerów, których znam, uważa, że ​​integracja kobiet w zespołach Sił Specjalnych oraz w plutonach piechoty SEAL, Ranger i Marine jest już zapomnianym wnioskiem. Z ich punktu widzenia politycy w mundurach (a konkretnie członkowie kierownictwa) nie mają odwagi, by znieść głośną mniejszość w Kongresie – i tak naprawdę w kraju – którzy uważają, że włączenie kobiet do jednostek bojowych to dobry pomysł.

Jeśli chodzi o pozostałe trzy problemy, pierwszym z nich jest to, że każdy rozumny dorosły wie, co się dzieje, gdy przez dłuższy czas miesza się w małych grupach zdrowych młodych mężczyzn i kobiety. Wystarczy spojrzeć na dowolne miejsce pracy. Tworzą się pary. W pewnym momencie, jak pary wchodzą w interakcję – seksualną, emocjonalną, szczęśliwą i/lub nieszczęśliwą – sprawia, że ​​życie wokół nich staje się niewygodne. Uwzględnij intensywne, intymne warunki i zapomnij o tym, że dorośli mogą być profesjonalistami 24/7. Lekcja obiektowa dla każdego, kto się nie zgadza: generała Petraeusa.

Problem numer dwa: Ci, którzy opowiadają się za zniesieniem zakazu wykluczenia z udziału w walce, dokonują sprytnych sztuczek za każdym razem, gdy utożsamiają kobiety służące w walce z kobietami służącymi w walce jednostki. Biorąc pod uwagę występy kobiet w ciągu ostatniej dekady w Afganistanie i Iraku, kto poza mizoginem wątpiłby w ich zdolność do odwagi, agresywności lub łaski pod ostrzałem w tym momencie? Ale bitwy są jak wykrzykniki. Przerywają długie odcinki, gdy nie ma strzelanin. Spędzaj czas z żołnierzami, gdy schodzą z adrenaliny, są przygnębieni lub zdenerwowani, są podatni na wszelkiego rodzaju pokusy. Alternatywnie, w warunkach podobnych do Dnia Świstaka, żołnierze niezmiennie stają się znudzeni i sfrustrowani. Jak szybko zapominamy o Charlesie Granerze i Lynndie England i dynamice między nimi, która pomogła podsycić sadyzm w Abu Ghraib.

Problem numer trzy wiąże się z inną elisioną. Zwolennicy zniesienia zakazu uwielbiają powoływać się na desegregację i upadek „Nie pytaj, nie mów”. Ich zamiarem jest zasugerowanie, że wszystkie trzy są w kawałku: Czarni służą teraz w jednostkach bojowych, podobnie jak (przynajmniej teoretycznie) jawnie homoseksualni żołnierze i nie wystąpiły żadne niepożądane skutki. Dlatego nadszedł już czas, aby kobiety były wszystkim, czym mogą być. Z wyjątkiem tego, że pociąg między płciami nie przypomina oczerniania innej rasy lub braku zainteresowania (lub obrzydzenia), jakie odczuwają heteroseksualni mężczyźni, gdy chodzi o ideę, że jeden mężczyzna ściga drugiego.

Rzeczywiście, rasizm i bigoteria leżą na przeciwległym krańcu spektrum od przyciągania. Wrzucenie wszystkich trzech razem to kaczka.

Nie ma jaśniejszego określenia niż to: mężczyźni heteroseksualni lubić kobiety. Konkurują również o ich uwagę. Najlepiej oddaje to darwinistyczny aforyzm: rywalizacja męsko-męska i wybór kobiet. Albo spróbuj: żadna kobieta nie musi sama wychodzić z baru, jeśli nie chce, podczas gdy na „ostatni telefon” robi to wielu mężczyzn.

Cofnij się przez historię lub po prostu spójrz międzykulturowo: Nieustające zainteresowanie mężczyzn kobietami (i zainteresowanie kobiet posiadaniem mężczyzn być zainteresowany) stwarza nieograniczone możliwości tarcia. Czy to naprawdę chcemy zadać jednostkom bojowym?

Ponad dziesięć lat temu opisałem krytyczny etos w zespołach, w drużynach lub plutonach jako „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego". Przedstaw coś, o czym członkowie będą konkurować, a czego zwycięzca nie podzieli, i wprowadzasz niebezpieczną dynamikę. Co gorsza, wprowadź możliwość wyłączności między dwiema osobami, a automatycznie zabijesz spójność.

Co ciekawe – wymowne – zwolennicy zniesienia zakazu wykluczenia z walki rutynowo odrzucają znaczenie spójności. Weźmy na przykład ostatnią historię o nowej eksperymentalnej jednostce bojowej Korpusu Piechoty Morskiej mieszanej płci, która pojawiła się na pierwszej stronie Wall Street Journal. Korespondent Michael Phillips pisze w nim: „Debata o kobietach w walce – podobnie jak argumenty o gejach w wojsku – koncentrowała się na tak zwanej spójności jednostek…”

Ten kwalifikator obciążony wartością „tak zwana,” kazał mi usiąść prosto. Jego użycie sygnalizuje, jak skuteczni socjologowie wojskowi i inni odrzucają ideę, że spójność społeczna może (nadal) mieć znaczenie. Ich preferowana spójność to coś, co nazywają „spójnością zadań”, co odnosi się do zdolności żołnierzy do wykonywania pracy niezależnie od wszelkich różnic międzyludzkich, jakie mogą między nimi istnieć. Według tych naukowców jest to jedyny rodzaj spójności, jakiej potrzebują jednostki wojskowe. Zapomnij o wspólnych zainteresowaniach, przeszłych czasach lub skłonnościach. Bycie skutecznym przez długi czas w walce nie wymaga już, aby jednostki miały coś więcej niż wspólną misję.

Z wyjątkiem – zakop się pod polityczną poprawnością, że ci w mundurach wiedzą, że lepiej papugują, i szybko staje się jasne, że naukowcy podzielili się niemożliwym włosem. Na przykład Dowództwo Sił Specjalnych Armii Stanów Zjednoczonych prowadzi cichą kampanię odstraszającą żołnierzy Sił Specjalnych w dołączaniu do „klubów” motocyklowych.I choć niektórzy zastanawiają się, dlaczego jakikolwiek operator specjalny odczuwałby potrzebę dołączenia do bandy niedoszłych wyjętych spod prawa, gdy zespoły SF już stanowią „Najgorsze” gangi wokół, operatorzy zakochani w subkulturze motocyklowej wyraźnie szukają czegoś, czego nie zapewnia SF. Dla wielu tym czymś jest koleżeństwo.

Bez wątpienia koleżeństwo w Stanach nie jest tym, czym jest OCONUS (poza kontynentalnymi Stanami Zjednoczonymi). Życie rodzinne jest duże, żony mają kariery itp. Istnieje wiele powodów, dla których spójność zespołu jest słaba, gdy zespoły wracają ze wdrożeń (m.in. jak napięte są rodziny z powodu samej liczby wdrożeń). Jednak to strzępienie ma konsekwencje. Jednostki wpadają w zakręty i wpadają w tarapaty. Weterani wojenni popełniają samobójstwa, ropieje PTSD. Według oceny starych wyjadaczy członkowie zespołu nie mają już za sobą pleców z wyjątkiem w walce. Jak na ironię, ich obserwacja pasuje dokładnie do tego, co zaleca skupienie się wyłącznie na „spójności zadania”.

Porozmawiaj z liderami zespołów, a oni opiszą, ile wysiłku potrzeba, aby członkowie zespołu i ich rodziny: chcieć towarzysko, gdy wszyscy są w domu. Ale opiszą również, jak satysfakcjonujące jest to, gdy to zrobią – wszystko to powinno być wskaźnikiem, że spójność społeczna nadal ma znaczenie. Ma to znaczenie dla tych, którzy dołączają do sił specjalnych, aby należeć do czegoś innego niż tylko praca. Ma to również znaczenie dla osób odpowiedzialnych za ich prowadzenie, którzy zdają sobie sprawę, jaką różnicę powoduje zmniejszenie zakresu, gdy zespół „trzyma się razem”.

W związku z tym jedno pytanie, które należy zadać tym, którzy skupiają się na „spójności zadań” jako jedynym spoiwie potrzeb wojskowych, brzmi: czy socjolodzy nie są winni tym, którzy już służą w jednostkach operacji specjalnych (i piechoty), aby zwracali na to uwagę co mówią (i robią), zamiast polegać na tym, co przedstawiciele płci mieszanej niewalka samoocena jednostek dotycząca „spójności zadań”?

Oczywiście pomysł, że może istnieć jakakolwiek społeczna odpowiedź „nauki” na to, czy armia amerykańska powinna integrować kobiety z siłami naziemnymi, jest głupi. Zwolennicy mogą myśleć, że można opracować obiektywne metryki. Ale metryki, które mierzą co? Czy jednostka może żelować? Czy pozostanie solidny? Czy będzie w stanie skutecznie wyjść z katastrofy?

Oczywiście istnieją pewne krytyczne kryteria wydajności – takie jak zdolność do spełnienia standardów fizycznych – które można z góry ocenić. Należy jednak pamiętać, że to, że dana osoba je spełnia, nie oznacza, że ​​będzie pasować do żadnej grupy. Niemniej jednak fizyczne standardy wynoszą teraz ten Rubikon w debacie o wykluczeniu z walki.

Przeciwnicy zniesienia zakazu wierzą, że dopóki standardy pozostaną wysokie – i nie zostaną znormalizowane pod względem płci – niewiele kobiet będzie chciało służyć w ramionach bojowych lub będzie w stanie przejść przez selekcję. W ten sposób niektóre Wojskowe Specjalizacje Zawodowe (MOS) – mają nadzieję – pozostaną chronione. Ze swojej strony zwolennicy kwestionują znaczenie standardów fizycznych, których nadal używają jednostki operacji specjalnych i piechota piechoty morskiej. Ich stanowisko jest takie, że jeśli spojrzysz na jakąkolwiek jednostkę, zadania rzadko są podejmowane samodzielnie przez jednostki. Zamiast tego członkowie przenoszą i dzielą się ciężarami oraz pomagają sobie nawzajem. Niezmiennie grupa znajduje kreatywne sposoby wykonania pracy, niezależnie od słabości poszczególnych osób.

Ergo Nowa eksperymentalna jednostka Korpusu Piechoty Morskiej, Zintegrowana Formacja Operacyjna Elementów Walki Lądowej (temat artykułu Phillipsa). To, co odkryją testy piechoty morskiej podczas szkolenia ochotników płci męskiej i żeńskiej do walki, powinno być co najmniej interesujące. Zapomnij tylko o płci. Każda usługa powinnam upewnij się, że dzisiejsze standardy odzwierciedlają wymagania świata rzeczywistego, a nie jakieś arbitralne wyobrażenia o tym, co pociągała za sobą walka przed 11 września. W końcu może się zdarzyć, że liczne standardy fizyczne będą musiały zostać podniesione, a nie obniżone – coś, co jest aż nazbyt wyobrażalne, biorąc pod uwagę samą wagę dzisiejszych obciążeń bojowych. Jeśli tak, to ciekawie będzie zobaczyć, jakie podejście przyjmują zwolennicy taktyki, ponieważ do tej pory nie wykazywali żadnego zainteresowania, aby dowiedzieć się, dlaczego w ogóle mamy jednostki bojowe. Ich bodźcem przez cały czas była słuszność.

Equity to kwintesencja postępowego, a więc klasycznie amerykańskiego celu. Jest to również cel, który coraz częściej przyciąga umundurowanych ojców, którzy chcą, aby ich umundurowane córki się wyróżniały. Odzwierciedla to niezwykłą zmianę społeczną. Propozycja mężczyzn, którzy służyli w broni bojowej, jest potężna i przekonująca. Może być również niezwykle poruszający. Jednak żadna decyzja dotycząca przyszłego składu jednostek bojowych naziemnych nie powinna mieć wpływu na to, co otwarcie takich jednostek zrobi dla czyjegoś potomstwa, rodzeństwa lub małżonka. Zamiast tego tylko istotne powinno być to, czy obecność kobiet wpłynie pozytywnie na skuteczność bojową jednostek bojowych.

Nie ma wątpliwości, że kobiety są dobrodziejstwem dla niektórych rodzajów misji, zwłaszcza niektórych misji operacji specjalnych. Nikt, kogo znam, nie zgadza się z tym, aw rzeczywistości większość specjalnych operatorów jest zaniepokojona, aby bardziej wykwalifikowane kobiety mogły z nimi pracować. Istnieje jednak ogromna różnica między kobietami biorącymi udział w niektórych misjach a kobietami służącymi u boku mężczyzn jako stali członkowie jednostek bojowych naziemnych.

Ta różnica ma wiele wspólnego z tym, dlaczego istnieją jednostki bojowe – istnieją po to, by zostały wysłane w niebezpieczną drogę. Może nie poniosą ofiar. Ale wojsko nigdy nie może na to liczyć. Perspektywa wyniszczenia wymaga, by wojsko traktowało jednostki nie jako jednostki, ale jako wymienne elementy złożonego systemu. Nie tylko każdy żołnierz bojowy musi być zdolny do wykonywania tych samych podstawowych zadań, co każdy inny żołnierz bojowy (według rangi, MOS itp.), ale każdy potencjalny zastępca musi być w stanie łatwo dopasować się do już zestresowanej grupy. Wprowadza to odpowiednik wyzwania Złotowłosa: grupy muszą być wystarczająco elastyczne, aby szybko wchłonąć nowych członków, podczas gdy nowi członkowie muszą być wystarczająco podobni zarówno do starych, jak i pozostałych przy życiu, aby mogli łatwo dopasować.

Niestety, zwolennicy zniesienia zakazu wykluczenia z walki wydają się tego nie rozumieć. Tak więc, chociaż może mieć sens akademicki założenie, że drużyny, plutony i zespoły będą po prostu w stanie wypracować własny podział pracy (czytaj: spójność zadań) pod przymusem, co niezmiennie dzieje się, gdy na scenę pojawią się nowi członkowie płci przeciwnej ? W każdym otoczeniu chemia grupy zmienia się – w przewidywalny, nieprzewidywalny sposób.

Niestety, usługi prawdopodobnie nie wykorzystają swoich danych dotyczących napaści na tle seksualnym, aby udowodnić, że wstrzykiwanie kobietom twardych, wyłącznie męskich jednostek nie jest dobrym pomysłem. Ale z pewnością istnieją inne statystyki. Na przykład, ile czasu sztaby dowodzenia spędzają już na problemach chłopak-dziewczyna? Anegdotycznie, braterstwo i związane z nim kwestie pochłaniają zbyt dużo czasu. Czy to naprawdę jest to, czym Waszyngton powinien teraz obarczać jednostki bojowe i dowódców walczących z ISIS lub kimkolwiek innym w przyszłości?

A co z małżonkami żołnierzy bojowych, którzy mają już wystarczająco dużo zmartwień? Dlaczego ich obawy się nie liczą? To pytanie prowadzi do kaskady innych dla każdego, kto naprawdę dba o sprawiedliwość. czyj kapitał powinnam najważniejsze? A kto powinien to ustalić?

Ironia polega na tym, że jednostki bojowe są „to”, jeśli chodzi o ochronę wszystkich innych wartości, które cenimy my, Amerykanie. To niewygodna prawda numer jeden. Nie mamy innych ratowników pierwszej linii/za linią. Dlaczego mielibyśmy robić coś, co zagraża ich spójności i integralności?

Niewygodna prawda numer dwa jest taka, że ​​mężczyźni i kobiety od zarania dziejów najbardziej konsekwentnie rozpraszają się nawzajem. Udawanie, że nie wiemy, co się stanie, gdy mężczyźni i kobiety będą rzucani razem przez dłuższy czas w emocjonalnie intensywnych sytuacjach, jest sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. Bycie nadmiernie akademickim i niewystarczająco dorosłym w odniesieniu do zachowań dorosłych jest nie tylko nieodpowiedzialne, ale i niebezpieczne, i przeczy śmiertelnej powadze, z jaką powinniśmy chcieć, aby działały jednostki bojowe.