Wojna domowa w Salwadorze - Historia

Wojna domowa w Salwadorze - Historia


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

W Salwadorze wybuchła wojna domowa. Zamach wojskowy pozbawił mandatu prezydenta Carlosa Humberto Romero. Celem wojska była próba powstrzymania narastającej przemocy między prawicą i lewicą. Starcia trwały nadal iw grudniu 1980 roku zginęły trzy amerykańskie zakonnice. Ten incydent spowodował, że amerykański prezydent Carter zawiesił wszelką pomoc dla Salwadoru.

Salwadorska wojna domowa


ten Salwadorska wojna domowa (1979–1992) był konfliktem między rządem wojskowym Salwadoru a Narodowym Frontem Wyzwolenia Farabundo Martí (FMLN), koalicją lub „organizacją parasolową” pięciu lewicowych grup partyzanckich. 15 października 1979 r. zamach stanu, pierwszy z trzech przed wyborami w 1982 r., doprowadził do zabójstwa protestujących przeciwko zamachowi stanu przez rząd, a także protestujących przeciwko nieporządkom przez partyzantów, którzy również zaatakowali rząd. ⎗]

Do stycznia 1980 r. lewicowe organizacje polityczne zjednoczyły się, tworząc CRM (Skoordynowani Rewolucjoniści Mas), a kilka miesięcy później lewicowe grupy zbrojne zjednoczyły się, tworząc DRU (Zjednoczony Zarząd Rewolucyjny), który po połączeniu się z Partia Komunistyczna w październiku 1980 została przemianowana na FMLN. ⎗]

Pełnoprawna wojna domowa trwała dwanaście lat i była niezwykle gwałtowna. Obejmował on użycie szwadronów śmierci, ciężkiego sprzętu wojskowego, rekrutację dzieci-żołnierzy, celowe terroryzowanie i atakowanie ludności cywilnej, a także inne naruszenia praw człowieka.

Stany Zjednoczone przyczyniły się do konfliktu, dostarczając duże ilości pomocy wojskowej rządowi Salwadoru za rządów Cartera ⎘] i Reagana, pomimo znacznego sprzeciwu ze strony amerykańskiej opinii publicznej. ⎙]

W 1990 r. ONZ rozpoczęła negocjacje pokojowe, a 16 stycznia 1992 r. kombatanci w Mexico City podpisali ostateczne porozumienie, Porozumienie Pokojowe z Chapultepec[2], formalnie kończąc konflikt.

Nieznana liczba osób „zniknęła” podczas konfliktu, a ONZ donosi, że zginęło ponad 75 000 osób. ⎚]


1970-1990: Wojna przeciwko powstaniu w Salwadorze

Noam Chomsky o ultragwałtownej wojnie prawicowego reżimu w Salwadorze przeciwko oddolnemu oporowi robotników, chłopów i teologów wyzwolenia – socjalistycznych duchownych i kobiet.

Ukrzyżowanie Salwadoru
Przez wiele lat represje, tortury i morderstwa były prowadzone w Salwadorze przez dyktatorów zainstalowanych i wspieranych przez rząd USA, co nie interesowało USA. Historia praktycznie nigdy nie została opisana. Jednak pod koniec lat 70. rząd zaczął się martwić kilkoma rzeczami.

Jednym z nich było to, że Somoza, dyktator Nikaragui, tracił kontrolę. Stany Zjednoczone traciły główną bazę do wykonywania sił w regionie. Drugie niebezpieczeństwo było jeszcze groźniejsze. W Salwadorze w latach 70. nastąpił wzrost tak zwanych „organizacji ludowych” – stowarzyszeń chłopskich, spółdzielni, związków, kościelnych grup studiujących Biblię, które przekształciły się w grupy samopomocy itp. To podniosło zagrożenie demokracji.

W lutym 1980 r. arcybiskup [libcom – choć nominalnie należący do Kościoła katolickiego, nie otrzymali poparcia Watykanu] Salwadoru, Oscar Romero, wysłał list do prezydenta Cartera, w którym błagał go, by nie wysyłał pomocy wojskowej do junty, która rządziła krajem. Powiedział, że taka pomoc zostanie wykorzystana do „zaostrzenia niesprawiedliwości i represji wobec organizacji ludowych”, które walczą „o poszanowanie swoich najbardziej podstawowych praw człowieka” (nie trzeba dodawać, że to żadna wiadomość dla Waszyngtonu).

Kilka tygodni później arcybiskup Romero został zamordowany podczas odprawiania mszy. Powszechnie zakłada się, że neonazista Roberto d'Aubuisson jest odpowiedzialny za to zabójstwo (wśród niezliczonych innych okrucieństw). D'Aubuisson był „przywódcą na całe życie” partii ARENA, która teraz rządzi w Salwadorze. Członkowie partii, podobnie jak obecny prezydent Salwadoru Alfredo Cristiani, musieli złożyć mu przysięgę krwi.

Tysiące chłopów i biedoty miejskiej wzięło udział w mszy upamiętniającej dziesięć lat później, wraz z wieloma zagranicznymi biskupami, ale Stany Zjednoczone były godne uwagi ze względu na jej nieobecność. Kościół salwadorski formalnie zaproponował Romero kandydaturę na świętość.
Wszystko to przeszło prawie bez wzmianki w kraju, który finansował i szkolił zabójców Romero. The New York Times, „rekordowa gazeta”, nie opublikował żadnego artykułu redakcyjnego na temat zabójstwa, kiedy miało miejsce lub w następnych latach, ani żadnego artykułu redakcyjnego lub reportażu prasowego na temat upamiętnienia.

7 marca 1980 roku, dwa tygodnie przed zamachem, w Salwadorze wprowadzono stan oblężenia i rozpoczęła się wojna przeciwko ludności (przy ciągłym wsparciu i zaangażowaniu USA). Pierwszym poważnym atakiem była wielka masakra w Rio Sumpul, skoordynowana operacja wojskowa armii Hondurasu i Salwadoru, w której wymordowano co najmniej 600 osób. Niemowlęta cięto na kawałki maczetami, a kobiety torturowano i topiono. Kawałki ciał znajdowano w rzece przez kilka dni później. Byli obserwatorzy kościelni, więc informacje wyszły natychmiast, ale amerykańskie media głównego nurtu uznały, że nie warto o tym pisać.

Głównymi ofiarami tej wojny byli chłopi, a także organizatorzy pracy, studenci, księża czy każdy, kto był podejrzany o pracę w interesie ludu]. W ostatnim roku Cartera, 1980, liczba ofiar śmiertelnych osiągnęła około 10 000, wzrastając do około 13 000 w 1981 r., gdy dowództwo przejęli Reaganici.

W październiku 1980 roku nowy arcybiskup potępił „wojnę eksterminacyjną i ludobójstwo na bezbronnej ludności cywilnej” prowadzoną przez siły bezpieczeństwa. Dwa miesiące później zostali okrzyknięci za ich „dzielną służbę u boku ludzi przeciwko działalności wywrotowej” przez ulubionego amerykańskiego „umiarkowanego”, José Napoleona Duarte, który został mianowany cywilnym przewodniczącym junty.

Rola „umiarkowanego” Duarte polegała na dostarczeniu listka figowego władcom wojskowym i zapewnieniu im stałego napływu amerykańskich funduszy po tym, jak siły zbrojne zgwałciły i zamordowały cztery kobiety kościelne z USA. To wzbudziło tutaj pewien protest, zabijanie Salwadorczyków to jedno, ale gwałcenie i zabijanie amerykańskich zakonnic to zdecydowany błąd PR. Media unikały i bagatelizowały tę historię, idąc za przewodnictwem administracji Cartera i jej komisji śledczej.

Przybywający Reaganici poszli znacznie dalej, próbując usprawiedliwić okrucieństwo, zwłaszcza sekretarz stanu Alexander Haig i ambasador ONZ Jeane Kirkpatrick. Ale i tak uznano, że warto przeprowadzić pokazowy proces kilka lat później, jednocześnie uniewinniając morderczą juntę – i oczywiście płatnika.

Niezależne gazety w Salwadorze, które mogły donosić o tych okrucieństwach, zostały zniszczone. Chociaż byli mainstreamowymi i pro-biznesowymi, wciąż byli zbyt niezdyscyplinowani jak na gust wojska. Problemem zajęto się w latach 1980-81, kiedy redaktor jednego został zamordowany przez służby bezpieczeństwa, drugi uciekł na wygnanie. Jak zwykle wydarzenia te zostały uznane za zbyt nieistotne, aby zasługiwały na więcej niż kilka słów w amerykańskich gazetach.

W listopadzie 1989 roku sześciu księży jezuitów wraz z kucharką i córką zostało zamordowanych przez wojsko. W tym samym tygodniu zamordowano co najmniej 28 innych salwadorskich cywilów, w tym szefową dużego związku zawodowego, przywódczyni organizacji kobiet uniwersyteckich, dziewięciu członkiń indyjskiej spółdzielni rolniczej i dziesięciu studentów.

Wiadomości przekazywały historię korespondenta AP, Douglasa Granta Mine'a, donoszącego, jak żołnierze weszli do dzielnicy robotniczej w stolicy San Salvador, schwytali sześciu mężczyzn, dodali na wszelki wypadek 14-letniego chłopca, a następnie ustawili ich w szeregu. wszyscy pod ścianą i zastrzelili ich. „Nie byli księżmi ani działaczami na rzecz praw człowieka”, napisał Mine, „więc ich śmierć przeszła w dużej mierze niezauważona” – podobnie jak jego historia.

Jezuici zostali zamordowani przez Batalion Atlacatl, elitarną jednostkę stworzoną, wyszkoloną i wyposażoną przez Stany Zjednoczone. Została utworzona w marcu 1981 roku, kiedy piętnastu specjalistów ds. kontrpartyzantki zostało wysłanych do Salwadoru ze Szkoły Sił Specjalnych Armii USA. Batalion od początku był zaangażowany w masowe mordy. Trener z USA opisał swoich żołnierzy jako „szczególnie okrutnych. Zawsze było nam trudno nakłonić ich do brania jeńców zamiast uszu”.
W grudniu 1981 r. batalion brał udział w operacji, w której ponad tysiąc cywilów zginęło w orgii morderstw, gwałtów i spalenia. Później brał udział w bombardowaniu wsi i mordowaniu setek cywilów przez rozstrzeliwanie, utonięcie i innymi metodami. Zdecydowana większość ofiar to kobiety, dzieci i osoby starsze.

Batalion Atlacatl był szkolony przez siły specjalne USA na krótko przed zamordowaniem jezuitów. To był wzór przez cały czas istnienia batalionu – niektóre z jego najgorszych masakr miały miejsce, gdy był świeżo po treningu w USA.

W „rodzącej się demokracji”, jakim był Salwador, nastolatkowie w wieku 13 lat zostali zgarnięci w slumsach i obozach dla uchodźców i zmuszeni do zostania żołnierzami. Byli indoktrynowani rytuałami przejętymi z nazistowskiego SS, w tym brutalnością i gwałtem, aby przygotować ich na zabójstwa, które często mają podtekst seksualny i satanistyczny.

Charakter szkolenia salwadorskiej armii opisał dezerter, który w 1990 roku otrzymał azyl polityczny w Teksasie, pomimo prośby Departamentu Stanu o odesłanie go z powrotem do Salwadoru. (Jego nazwisko zostało zatrzymane przez sąd, aby chronić go przed salwadorskimi szwadronami śmierci.)

Według tego dezertera, poborowych zmuszano do zabijania psów i sępów przez podgryzanie im gardła i odkręcanie głów, i musieli patrzeć, jak żołnierze torturowali i zabijali podejrzanych o dysydentów – wyrywali im paznokcie, odcinali głowy, rąbali ciała kawałki i bawić się rozczłonkowanymi ramionami dla zabawy.

W innym przypadku, przyznany członek salwadorskiego szwadronu śmierci związanego z batalionem Atlacatl, César Vielman Joya Martínez, szczegółowo opisał zaangażowanie amerykańskich doradców i rządu Salwadoru w działalność szwadronu śmierci. Administracja Busha dołożyła wszelkich starań, aby go uciszyć i odesłać z powrotem na prawdopodobną śmierć w Salwadorze, pomimo próśb organizacji praw człowieka i próśb Kongresu o wysłuchanie jego zeznań. (Podobne było traktowanie głównego świadka zamachu na jezuitów).

Wyniki salwadorskiego szkolenia wojskowego zostały graficznie opisane w jezuickim czasopiśmie America przez Daniela Santiago, katolickiego księdza pracującego w Salwadorze. Opowiada o chłopce, która pewnego dnia wróciła do domu i zastała troje dzieci, matkę i siostrę siedzące wokół stołu, każda z własną odciętą głową ułożoną ostrożnie na stole przed ciałem, z rękami ułożonymi na wierzchu ”. tak, jakby każde ciało gładziło swoją głowę”.

Zabójcom z Salwadorskiej Gwardii Narodowej trudno było utrzymać głowę 18-miesięcznego dziecka na miejscu, więc przybili do niej ręce. Na środku stołu została gustownie wystawiona duża plastikowa miska wypełniona krwią. Według ks. Santiago takie makabryczne sceny nie są rzadkością.

Ludzie nie są tylko zabijani przez szwadrony śmierci w Salwadorze – są ścinani, a następnie umieszczani na pikach i rozmieszczani w krajobrazie. Salwadorska policja skarbu nie tylko wypatruje mężczyznom wnętrzności, ale także wkłada im do ust odcięte genitalia. Salwadorki są gwałcone nie tylko przez Gwardię Narodową, ich łona są wycinane z ich ciał i używane do zakrywania twarzy. Nie wystarczy zabić dzieci, które przeciąga się przez drut kolczasty, dopóki ciało nie wypadnie z ich kości, podczas gdy rodzice zmuszeni są patrzeć.

Ksiądz Santiago wskazuje dalej, że przemoc tego rodzaju znacznie wzrosła, gdy Kościół zaczął tworzyć stowarzyszenia chłopskie i grupy samopomocy w celu zorganizowania ubogich.

Ogólnie rzecz biorąc, podejście USA w Salwadorze odniosło sukces. Organizacje ludowe zostały zdziesiątkowane, tak jak przewidział arcybiskup Romero. Dziesiątki tysięcy zostało wymordowanych, a ponad milion stało się uchodźcami. To jeden z najbardziej obskurnych epizodów w historii Stanów Zjednoczonych – i jest w nim duża konkurencja.

Chomsky jest oczywiście obywatelem amerykańskim, więc „my” i „nasz” odnosi się do USA. Artykuł został nieco zredagowany przez libcom – pisownia z USA na Wielką Brytanię oraz kilka drobnych szczegółów dla czytelnika, który jest nowy w temacie.


Salwadorczycy to największa grupa mieszkańców Ameryki Środkowej ze społeczności Przesmyku Ameryki Środkowej w USA. Wśród grup latynoskich Salwadorczycy są również największą grupą osób mówiących po hiszpańsku w Stanach Zjednoczonych, którzy używają voseo.

Najmniejszy kraj Ameryki Środkowej, Salwador, cierpi z powodu utrzymującego się niskiego poziomu wzrostu, a zmniejszenie ubóstwa w kraju było umiarkowane. Jednak w ciągu ostatnich dwóch dekad nierówności zmniejszyły się, a Salwador jest obecnie jednym z najbardziej równych krajów Ameryki Łacińskiej.


Wojna domowa – 1970-1992

Wpływ Kościoła


Skrajne ubóstwo prowadzi do niespokojnych ludzi. Do niepokoju przyczynił się także zmieniający się Kościół katolicki. Podczas II Soboru Watykańskiego więcej ministerstwa koncentrowało się na zmianie warunków życia ubogich, zamiast na zaspokajaniu potrzeb tych firm, które były u władzy. Wiele ministerstw przybyło do Salwadoru i nauczało tych nowych idei, które ludzie mogą prosić o lepsze życie teraz na ziemi, zamiast czekać na „niebiańskie królestwo”. Dzięki tym nowym pomysłom ubodzy byli bardziej skłonni do niechęci do swoich obecnych warunków życia i pracy na rzecz zmiany. Zgodnie z tą polityką powstało wiele grup. 3

„Bycie wspólnotą bazy chrześcijańskiej nie polega tylko na odmawianiu różańca i chodzeniu na Mszę. Chodzi o działanie. Kiedy zastanawiamy się nad dziełem Boga, jesteśmy wezwani do działania jako ciało. Bo jeśli nie zbudujemy Królestwa Bożego tu na ziemi, nie będzie dla nas nic w zaświatach” – Świadectwo z Projektu Salvador, aktualizacja 4

Główne grupy wojny domowej


ESAF- Siły Zbrojne Salwadoru- Były to w większości nieprzeszkolone bojowniki walczące po stronie rządu Salwadoru podczas wojny. W polityce ucisku stosowali taktykę wojskową wobec nieuzbrojonych obywateli.


FMLN- Front Wyzwolenia Narodowego im. Farabundo Martiego – była to jedna z grup chłopskich, które walczyły z rządem za pomocą taktyki wojny partyzanckiej. Zwykle ukrywali się w zwykłych wioskach jako osłona lub w górach.


Sombra Negra- Wciąż działająca grupa strażników, którzy chcą oczyścić Salwador z przestępczej działalności, w tym z gangów młodzieżowych. 5

Oddziały śmierci-Grupy wyszkolonych przez USA żołnierzy salwadorskich, które stosowały surowe techniki tortur, w tym porażenia prądem, gwałty, okaleczenia i palenie. 6

Ta kobieta była torturowana przez dwa lata i zmarła wkrótce po zrobieniu tego zdjęcia. Oskarżano ją o wspieranie FMLN, ale w rzeczywistości odmówiła zostania kochanką oficera armii.

Zabójstwa: ból ludu


1931- La Mazata- Prowadzona przez członków partii komunistycznej w Salwadorze i kawowców oburzonych cięciami płac, ta rewolta próbowała zmienić warunki życia ludzi pracujących w rolnictwie. W ciągu kilku dni zmasakrowano około 30 000 rdzennych mieszkańców, a wojsko przejęło kontrolę nad rządem cywilnym.

1980- Arcybiskup Oscar Arnulfo Romero, duchowny walczący o prawa ubogich, został zamordowany podczas mszy.

1981-El Mozote- grupa wojskowa z batalionu Atlacatl, będącego częścią ESAF, otoczyła miasto Mozote i oskarżyła ludzi o pomoc partyzantom na tym obszarze. Wszystkim w wiosce kazano pozostać w domu lub ryzykować egzekucję. Następnego dnia ludzie zostali przywiezieni na rynek i rozdzieleni. Kobiety zostały zgwałcone, a następnie zamordowane, a mężczyzn i dzieci ustawiono w szeregu i rozstrzelano. Zginęło ponad 900 cywilów, rząd USA zaprzeczył całemu incydentowi, twierdząc, że była to komunistyczna propaganda generowana przez partyzantów.

1989- Szwadron Śmierci zamordował sześciu księży jezuitów, ich gospodynię i jej córkę. Przywódcy kościelni są oburzeni, zmuszając rząd USA do podjęcia działań. 7

„Członkowie szwadronu śmierci muszą… wszystko być winnym każdego morderstwa, aby jeden gwałcił, inny uderzał, inny używał maczety i tak dalej, aż nie byłoby możliwe ustalenie, które działanie spowodowało śmierć, a członkowie oddziału chronieni są przed sobą wzajemną winą. Ponadto, gdy sama śmierć nie wzbudza już strachu wśród ludności, stawka musi zostać podniesiona. Trzeba sprawić, by ludzie zobaczyli, że nie tylko umrą, ale umrą powoli i brutalnie”-8

Skutki wojny

Po przeanalizowaniu przemocy społeczeństwa salwadorskiego podczas wojny secesyjnej łatwo zrozumieć, dlaczego ponad milion obywateli uciekło do innych krajów. 9 Całe rodziny zostały rozdarte, wielu członków uciekło, podczas gdy niektórzy mieli członków walczących zarówno dla partyzantów, jak i dla regularnego wojska. To poważnie złamało wiele podstawowych zasad życia rodzinnego w Salwadorze. Życie w ciągłym strachu powodowało także psychologiczną traumę u uciekających zarówno przed partyzantką, jak i rządem. Wielu z małych wiosek widziało lub wiedziało o członku rodziny, który został brutalnie potraktowany przez wojnę. Połowa z 80 000 ofiar wojny to cywile, a 70 000 innych zostało okaleczonych przez poważne obrażenia10. Ci, którym udało się uciec do Stanów Zjednoczonych, przywieźli ze sobą historię życia w terrorze i biedzie.


Krótka historia CIA w Salwadorze w latach 80.

Relacje między CIA a Salwadorem są skomplikowane. Kraj Ameryki Środkowej był kontrolowany przez dyktatury wojskowe od lat 30. XX w. do Salwadorskiej wojny domowej, która wybuchła w 1979 r. W okresie między tymi latami naród doświadczył drobnych konfliktów, niepokojów społecznych, naruszeń praw człowieka i wzmożonej działalności partyzanckiej, które ostatecznie doprowadziło do zamieszania i wojny domowej, która trwała na początku lat dziewięćdziesiątych.

Związek Radziecki i Kuba Fidela Castro poparły lewicowy Front Wyzwolenia Narodowego im. źródło uzbrojenia.

Partyzanci w 1980 r. mieli różne pistolety, strzelby myśliwskie i strzelby, dopóki komunistyczna interwencja wojskowa w styczniu 1981 r. nie dostarczyła im własnego arsenału broni. Ci partyzanci przeszli z nieskoordynowanej milicji do ciężko uzbrojonych sił powstańczych z mnóstwem karabinów maszynowych M60, granatników M79, wyrzutni rakiet RPG-7, lekkiej broni przeciwpancernej M72 i różnych karabinów pierwotnie produkowanych w Belgii, Niemczech, Izraelu i Chinach i Stany Zjednoczone.

Kiedy prezydent USA Ronald Reagan objął urząd w tym samym miesiącu po generalnej ofensywie partyzanckiej i komunistycznej interwencji wojskowej, Salwador stał się celem największej kampanii kontrpartyzanckiej od czasu wojny w Wietnamie. Stany Zjednoczone.miał znaczący wpływ w Ameryce Łacińskiej, w tym szkolił niektórych z najbardziej znanych dyktatorów w niesławnej Szkole Ameryk, znanej również jako „Szkoła Przewrotów”. Przez sześćdziesiąt lat około 65 000 żołnierzy, dyktatorów, zabójców i masowych morderców uważało się za absolwentów szkoły, która została po raz pierwszy utworzona w Panamie w 1946 r., aby zapobiec rozprzestrzenianiu się komunizmu na półkuli zachodniej.

Wśród bardziej znanych absolwentów z Salwadoru był Roberto D’Aubuisson, przywódca szwadronu śmierci, który zamordował tysiące i zyskał sadystyczny przydomek „Blowtorch Bob” za swoje metody tortur. Pułkownik Domingo Monterrosa, pierwszy dowódca ATLACATL — elitarnej jednostki paramilitarnej wyszkolonej i wyposażonej przez doradców ze Stanów Zjednoczonych — również uczęszczał do szkoły, a później został ukarany za kierowanie masakrą El Mozote, najkrwawszym zabiciem sympatyków partyzantki w całym społeczeństwie. wojna.

Doradcy amerykańscy mieli związane ręce, szkolili i wyposażali salwadorskie siły zbrojne, które z kolei walczyły z frakcjami partyzanckimi, jednak czasami działali też na własną rękę i kontrolowali ludność cywilną poprzez brutalną przemoc, bez względu na koszty lub ludzkie okrucieństwa, których popełniali . Podczas wojny domowej, która trwała prawie dwie dekady, około 75 000 cywilów zostało zabitych przez siły rządowe.

Administracja Reagana zapewniła Salwadorowi pakiet pomocy finansowej i wojskowej o wartości 4 miliardów dolarów pod warunkiem, że co sześć miesięcy będzie musiała informować Kongres o postępach w zakresie poprawy warunków przestrzegania praw człowieka.

“Salwadorskie wojsko wiedziało, że my wiedzieliśmy i wiedzieli, że kiedy ukrywaliśmy prawdę, był to wyraźny sygnał, że przynajmniej to tolerowaliśmy” – powiedział ambasador amerykański Robert E. White podczas przesłuchania w 1993 roku. Robert G. Torricelli z New Jersey, demokratyczny przewodniczący podkomisji Izby Reprezentantów ds. Półkuli Zachodniej, skomentował później: „Jest teraz jasne, że podczas gdy administracja Reagana poświadczała postępy w zakresie praw człowieka w Salwadorze, znali straszliwą prawdę, że salwadorskie wojsko było zaangażowany w szeroko zakrojoną kampanię terroru i tortur”.

Administracja Reagana nadal wspierała walkę z rozprzestrzenianiem się komunizmu w regionie do wczesnych lat osiemdziesiątych, podczas gdy CIA przeniosła swoją uwagę na Nikaraguę, ponieważ została uznana za źródło broni przemieszczającej się przez granicę i bezpieczną przystań dla partyzantów. „Prezydent Reagan zezwolił na tajne operacje przeciwko środkowoamerykańskiemu narodowi Nikaragui, który, jak oskarżyli urzędnicy administracji, służy jako wojskowe centrum dowodzenia i linia zaopatrzenia dla partyzantów w Salwadorze” – napisał Washington Post w 1982 roku.

Siły specjalne armii amerykańskiej miały regularny kontyngent 55 żołnierzy w Salwadorze w szczytowym momencie wojny domowej, ale CIA miała więcej swobody, ponieważ ich oficerowie i kontrahenci zakładali nieoficjalne osłony ambasady USA. CIA zarządzała bazą lotniczą Ilopango, która była krytycznie ważna dla użycia siły powietrznej przeciwko rebeliantom z Salwadoru, a także w latających misjach zaopatrzeniowych do Nikaragui począwszy od 1983 roku. Ich zdolności lotnicze wzrosły z 10 helikopterów do ponad 60 helikopterów, niektóre C- 47 samolotów transportowych do co najmniej pięciu samolotów bojowych AC-47 oraz flota 10 myśliwców i 12 śmigłowców bojowych do misji wsparcia powietrznego.

Félix Rodríguez, pochodzący z Kuby, był znany w Salwadorze pod pseudonimem Max Gomez. Rodríguez był legendarnym oficerem ds. operacji paramilitarnych w CIA, który brał udział w nieudanej inwazji w Zatoce Świń jako członek Brygady 2506. Pomógł także schwytać Che Guevarę w Boliwii, a później służył w Wietnamie w Prowincjonalnych Jednostkach Rozpoznawczych (PRU). Rodríguez wyjechał do Salwadoru jako prywatny obywatel w 1985 roku, motywowany do dalszej walki z komunizmem. Uczył salwadorczyków technik latania „na wierzchołku drzewa” z helikopterów Huey, tak jak to robił w Wietnamie.

„Dzięki doświadczeniu w Wietnamie dowiedzieliśmy się, że podchodząc bardzo blisko ziemi partyzant nie jest w stanie określić, z którego kierunku nadchodzisz”, powiedział Rodríguez “ 60 Minut .” „Odkąd cię widzą, nie mają zbyt wiele czasu, żeby cię zastrzelić”.

Podpułkownik piechoty morskiej USA Oliver North ostatecznie zwerbował Rodrígueza do udziału w nielegalnej operacji zaopatrzenia Iran-contra w Nikaragui. Kongres podpisał poprawkę Bolanda do prawa, która zakazała „pomocy humanitarnej” dla Contras (partyzantów antysandinistycznych) w 1984 r., jednak administracja Reagana ustanowiła sieć „pomocy prywatnej” przy użyciu starych, niszczejących samolotów za plecami Kongresu. Samoloty były wyposażone w „fuzzbusters” zakupione od Radio Shack – daleko od najnowocześniejszego radaru, który zwykle znajduje się w samolotach CIA. Operacja była od samego początku skazana na niepowodzenie i zmierzyła się z sowieckimi samolotami przeciwlotniczymi, których użyli przeciwko nim nikaraguańscy rebelianci.

5 października 1986 r. Eugene Hasenfus, który pracował dla Korporacyjnych Służb Lotniczych, frontu Południowego Transportu Lotniczego, komponentu lotniczego CIA, bezpiecznie zrzucił spadochron ze swojego samolotu transportowego C123K, który został zestrzelony przez pocisk powietrzny. Incydent eksplodował w prasie i ujawnił aferę Iran-Contra, która stała się jednym z największych skandali prezydentury Reagana.


Wojna domowa w Salwadorze

Od wczesnych lat trzydziestych Salwador był rządzony przez wojsko i przy wsparciu elity ziemskiej tego kraju. Przywódcy wojskowi byli profaszystami podczas II wojny światowej, ale w latach pięćdziesiątych przynajmniej niektórzy z nich skłaniali się bardziej ku wartościom tych, którzy wygrali tę wojnę. Niektórzy młodsi oficerowie mieli poglądy reformistyczne i od 1956 r. władzę przejęła koalicja cywilno-wojskowa, kierowana przez nastawionego na reformy podpułkownika Josego Marię Lemus. Rolnicza elita Salwadoru i bardziej konserwatywni oficerowie wojskowi powiedzieli, że rząd był pod wpływem komunizmu. Castro przejął władzę na Kubie w 1959 roku, aw styczniu 1961, ci bardziej konserwatywni oficerowie przejęli władzę w wyniku zamachu stanu i ogłosili swoje antykomunistyczne i antycastowe wyroki. Nowy reżim obiecywał wybory, aw 1962 kandydat junty, podpułkownik Julio Adalberto Rivera, został wybrany na prezydenta, a jego następcą został w 1967 roku pułkownik Fidel Sanchez Hernandez.

Salwador był znany jako republika kawy, kawa stanowiła połowę eksportu kraju. Dwa procent populacji posiadało sześćdziesiąt procent ziemi, a czternaście rodzin miało kraj. Elity Salwadoru były gospodarczo postępowe, ale politycznie konserwatywne, przeciwne wszelkim zagrożeniom dla ich władzy, przeciwne reformom, które je krzywdziły, a jednocześnie przynosiły korzyści innym związanym z rolnictwem. Różni właściciele małych działek zostali przemieszczeni przez rozbudowę gospodarstw zajmujących się uprawą zbóż na eksport. Niektórzy z nich zostali robotnikami sezonowymi, inni pracowali na mniejszych działkach. A niektórzy przybyli do miast.

Salwador miał około 140 mil długości i 60 mil szerokości. Był to najgęściej zaludniony naród Ameryki Środkowej, liczący ponad 3,5 miliona mieszkańców i zdobywający około 157 000 osób rocznie. Ludzie przelewali się do Hondurasu. I tam, pod koniec 1967 roku, wybuchła przemoc w związku z rozgrywkami piłki nożnej między Hondurasem a Salwadorem. Rozzłoszczeni Hondurańczycy wypędzili ze swojego kraju różnych Salwadorczyków, w tym kilka tysięcy migrantów. Wybuchł spór graniczny. Handel został zakłócony, aw 1969 wybuchła czterodniowa wojna zwana wojną futbolową. Skończył się względny dobrobyt, jakim cieszył się Salwador. Namiętności nasiliły się w Salwadorze i przejściowo kraj stał się bardziej zjednoczony. Chłopi uzbrojeni w maczety byli gotowi bronić honoru swojego kraju. Salwador najechał Honduras, ale wycofał się, nie osiągając niczego. Wojna się skończyła, ale nie zawarto porozumienia pokojowego dotyczącego granicy między Hondurasem a Salwadorem. A Salwador rozwijał coraz większy stres ekonomiczny.

W latach 70. nasiliły się niepokoje polityczne. Mieszkańcy Salwadoru byli w większości katolikami i powstała Partia Chrześcijańsko-Demokratyczna, wzorowana na powstałej w Chile w latach 60. Partii Chrześcijańsko-Demokratycznej i partii składającej się głównie ze zwolenników klasy średniej i wyższej, którzy opowiadali się za postępem gospodarczym, umiarem i polityką. stabilność. W 1972 r. wojsko stłumiło wybory, w których Chrześcijańscy Demokraci zdawali się zmierzać do zwycięstwa. Chrześcijański demokrata Jose Napoleon Duarte zaprotestował, został uwięziony, torturowany i zesłany na wygnanie. Przeciwko sprzeciwowi pojawiły się tajne szwadrony śmierci, składające się z ludzi ze środowisk wojskowych i stróżów prawa, najwyraźniej finansowanych przez bogatych konserwatystów. Narastały zabójstwa polityczne i, podobnie jak w Chile i Argentynie, ludzie znikali. Nietolerancja dla sprzeciwu została również wyrażona w lipcu 1975 roku, kiedy armia strzelała do demonstrantów zgromadzonych w stolicy San Salvador.

Przemoc nie wystarczyła, by stłumić sprzeciw, a rząd wojskowy próbował uspokoić niepokoje drobnymi reformami rolnymi i przymusowym dzierżawą lub ewentualnym wywłaszczeniem gruntów, które nie były używane przez wielkich właścicieli ziemskich, ale prawo nie było egzekwowane. Reformatorscy księża, zwani także kapłanami wyzwolenia, byli zajęci organizowaniem wiejskiej biedoty, podobnie jak świeccy rewolucjoniści. Największą organizacją był Rewolucyjny Blok Ludowy (BPR) z członkostwem szacowanym na 60 000. Strategia księży była w dużej mierze pokojowym protestem. Kilku jednak zwróciło się w stronę wojny partyzanckiej. A związki zawodowe przyłączyły się do wrogości wobec rządu wojskowego. Demonstracje uliczne, kampanie propagandowe, przestoje w pracy i przejmowanie budynków wystraszyły konserwatystów.

W wyniku sfałszowanych wyborów w lutym 1977 r. prezydentem Salwadoru został generał Carlos Humbert Romero Mena. Ludzie protestowali na ulicach przeciwko wynikom i byli ostrzeliwani, co spowodowało śmierć nawet pięćdziesięciu protestujących. W październiku powstała „Ustawa o obronie i gwarancji porządku publicznego”, która zniosła prawie wszystkie prawne ograniczenia przemocy wobec ludności cywilnej. W latach 1977-1980 zamordowano jedenastu księży, a wielu innych pobito, torturowano i zesłano. Arcybiskup Salwadoru, Oscar Romero, przyznał, że państwo ma prawo do strajku przeciwko przemocy, ale mówił także o prawie ludzi do obrony przed przemocą, prawie chłopów i innych do organizowania się, i wezwał do koniec represji państwowych.

W lipcu 1979 r. w Nikaragui do władzy doszli sandiniści. W Waszyngtonie iw Salwadorze narastał strach przed rewolucją. Niektórzy w Salwadorze obawiali się, że to, co stało się z Somozą i członkami wojska Somozy, może im się przydarzyć. Niektórzy młodsi oficerowie, niektórzy Chrześcijańscy Demokraci i właściciele ziemscy zdecydowali, że potrzebny jest polityczny kurs pośredni, z dala od polaryzacji, która pasowała do rewolucji. Administracja Cartera zgodziła się, podobnie jak niektórzy w CIA, gdzie obawiano się, że skrajna lewica ma większe niż nawet szanse na przejęcie i utrzymanie władzy. Zawiązano spisek, aby obalić twardogłowego prezydenta Salwadoru, generała Carlosa Romero, i namówiono rządy Chile, Argentyny, Brazylii i Panamy o zatwierdzenie zamachu stanu.

Przewrót miał miejsce 15 października 1979 r., a administracja Cartera wysłała nowemu reżimowi pakiet pomocy o znacznych rozmiarach. Jednak działalność Szwadronu Śmierci trwała nadal. W marcu 1980 r. arcybiskup Romero został zamordowany. A w krajowych siłach bezpieczeństwa panowały stare nawyki. Na pogrzebie Romero, 30 marca, siły bezpieczeństwa zaatakowały tłumy, a nagrania wiadomości o nieuzbrojonych demonstrantach zastrzelonych na schodach Katedry Narodowej wywarły silny wpływ za granicą, w tym w Stanach Zjednoczonych.

Zabójstwo arcybiskupa Romero i zabicie żałobników na jego pogrzebie odepchnęło wielu od reżimu do sojuszu z tymi, którzy byli w zbrojnym buncie przeciwko rządowi. To było teraz, gdy wojna partyzancka wystartowała jako znaczące wyzwanie dla rządu. Partyzanci byli koalicją zwaną Martiackim Frontem Wyzwolenia Narodowego (FMLN), która była liderem powstania chłopskiego w 1932 roku. Koalicja obejmowała sfrustrowanych byłych chadeków, wśród nich Rubín Zomora, którzy początkowo byli przeciwni walce zbrojnej. Był wykształcony, z dyplomem nauk politycznych. Przyłączył się do zamachu stanu w 1979 roku przeciwko generałowi Carlosowi Romero w nadziei na zmianę. Jego brat został zamordowany po tym, jak skarżył się na zabójstwa. Wstępując do FMLN, Zomora został jej cywilnym szefem sztabu i zabrał ze sobą wielu rozczarowanych chadeków. Jak widzieli, bez uczciwych wyborów jako środka wyrazu politycznego, zbrojna opozycja była dla nich jedyną dostępną drogą, inną niż tylko płacz i nicnierobienie.

W grudniu 1980 r. zamordowano cztery kobiety kościelne ze Stanów Zjednoczonych, co rozzłościło prezydenta Cartera i doprowadziło do zawieszenia pomocy wojskowej. Próba zbadania zabójstw sprawiła, że ​​wysocy rangą oficerowie wojskowi w Salwadorze wydają się organizować tuszowanie sprawy. Tymczasem rząd „kursu średniego” wyznaczył na tymczasowego prezydenta umiarkowanego chadeckiego demokratę Jose Napoleona Duarte, który powrócił z wygnania.

FMLN rozpoczął poważną ofensywę 10 stycznia 1981 roku, mając nadzieję na przejęcie władzy przed objęciem urzędu 20 stycznia przez Ronalda Reagana. Ich ofensywa zaskoczyła siły rządowe, ale nie zdołała ich pokonać. Ogólnokrajowy wzrost, którego się spodziewali, nie doszedł do skutku. Pojawiły się dominujące w różnych miejscach, zwłaszcza w rejonie Chalatenango. Rządy Meksyku i Francji uznały FMLN za „reprezentatywną siłę polityczną” w Salwadorze. Te rządy wezwały do ​​wynegocjowania rozwiązania wojny. A broń do FMLN zaczęła napływać, głównie ze Związku Radzieckiego, przez Kubę i Nikaraguę.

15 września 1981 r. prezydent Duarte ogłosił, że wybory do Zgromadzenia Ustawodawczego odbędą się w marcu 1982 r. – zgromadzenie, które ma położyć podwaliny pod wybory prezydenckie, oraz zgromadzenie, jak miano nadzieję, obejmujące reformy wprowadzone przez jego rząd. zadekretował. W wyborach do tego zgromadzenia zapanowała atmosfera przemocy i pojawiła się partia polityczna ARENA kierowana przez Roberto D'Aubuissona, byłego oficera wywiadu znanego z udziału w szwadronach śmierci i uważanego za inicjatora zabójstwa arcybiskupa Romero. D'Aubuisson starał się stworzyć wizerunek szacunku i umiaru w celu przemawiania do przeciętnego wyborcy i został przewodniczącym Zgromadzenia Ustawodawczego.

FMLN chciała być zaangażowana w proces demokratyczny i naciskała na wynegocjowanie porozumienia o „podzieleniu się władzą”, które przyznałoby jej rolę w odnowionej strukturze rządowej. Administracja Reagana była przeciwna porozumieniu z FMLN. Reagan oskarżył administrację Cartera o słabość w obliczu narastania rewolucji komunistycznej w Ameryce Środkowej i postanowił zająć twarde stanowisko przeciwko FMLN. „El Salvador” – powiedział – „jest linią frontu w bitwie, która tak naprawdę jest wymierzona w samo serce zachodniej półkuli, a ostatecznie w nas”. Administracja Reagana myślała o Wietnamie i nie chciała kolejnej „udanej” rebelii komunistycznej. Reagan chciał znacznie zwiększyć pomoc wojskową i gospodarczą dla Salwadoru. Kongres przegłosował w styczniu 1982 r. żądanie zaświadczenia przez administrację Reagana Salwadoru o postępach w ograniczaniu nadużyć ze strony wojska oraz we wdrażaniu co sześć miesięcy reform gospodarczych i politycznych. Administracja Reagana niechętnie zaakceptowała wymóg certyfikacji i kontynuowała swoją politykę gromadzenia wojska przeciwko FMLN, jednocześnie wzywając rząd Salwadoru i jego siły bezpieczeństwa do zaprzestania działalności szwadronów śmierci.

Wojna w Salwadorze przybrała na sile, siły rządowe obecnie intensywnie używają śmigłowców bojowych i karzą społeczności wrogie siłom rządowym bombardowaniem. Wielu doradców wojskowych USA, podczas gdy FMLN utrzymywało twierdze na górzystej północy i rozszerzało się w kierunku wybrzeża Pacyfiku.

Jose Napoleon Duarte wygrał wybory prezydenckie w 1984 roku. Walki przeciągnęły się do 1986 roku. Nadużycia wobec ludności cywilnej przez siły rządowe trwały nadal, a sądy pozostają w rękach tych, którzy nie chcą podejmować kroków prawnych przeciwko nadużyciom, podczas gdy Duarte opowiadał się za wynegocjowanym porozumieniem z FMLN.

Do 1988 roku przywódcy FMLN wierzyli, że międzynarodowe poparcie dla ich sprawy słabnie. W styczniu 1989 r. Reagan opuścił urząd, a nowa administracja George'a Busha seniora połączyła się z innymi krajami amerykańskimi, popierając wynegocjowane zakończenie wojny w Salwadorze, tak jak miało to miejsce w Nikaragui. W marcu 1989 roku członek partii ARENA, Alfredo Cristiani, został wybrany na prezydenta Salwadoru. On również był zwolennikiem wynegocjowanego zakończenia wojny, a ponieważ był członkiem konserwatywnej partii politycznej, mógł zabrać ze sobą wielu konserwatystów.

9 listopada zburzono mur berliński. Negocjacje między rządem Cristianiego a FMLN załamały się, a FMLN rozpoczęła ofensywę militarną, atakując ośrodki wojskowe w dużych miastach. Uważa się, że wojsko zbombardowało dzielnice mieszkalne, które wspierały FMLN. Nieistotny personel amerykański został wysłany z San Salvador. 15 listopada na tajnym spotkaniu wyżsi rangą oficerowie salwadorscy wydali rozkaz zabicia księdza Ignacio Ellacurii i nie pozostawiania świadków. 16 listopada sześciu księży jezuitów wraz z gospodynią i córką zostało wyrwanych z łóżek i rozstrzelanych.

Ofensywa FMLN ponownie nie zdołała rozpalić powstania ludowego. A w styczniu prezydent Cristiani ogłosił zatrzymanie wojskowych oskarżonych o zabójstwa księży jezuitów. W lutym 1990 r. liderzy FMLN byli przerażeni utratą władzy przez sandinistów w wyborach. W negocjacjach z rządem Cristianiego udało im się jednak wywalczyć ustępstwa, które mogli zaakceptować. Uzgodniono, że Salwador będzie miał nową cywilną policję, która obejmowałaby osoby z poprawek do konstytucji FMLN, które miały ściśle ograniczyć rolę wojska do obrony granic kraju, a FMLN miała działać jako partia polityczna w procesie demokratycznym narodu. Porozumienia kończące wojnę domową w Salwadorze zostały podpisane w Mexico City w styczniu 1992 roku.

Ameryki: zmieniające się oblicze Ameryki Łacińskiej i Karaibów, autor: Peter Winn, 1999

Ameryka Łacińska: rozwój cywilizacji, Wydanie trzecie, Helen Miller Bailey i Abraham P Nasatir, s. 626


Gangi w Salwadorze

Kluczem do powstania gangów takich jak Barrio 18 (lub „Dieciocho”) i Mara Salvatrucha (lub MS-13) jest historia wojny domowej w krajach Ameryki Środkowej.Pod koniec XX wieku w małych krajach Ameryki Środkowej wybuchła seria wojen domowych. Wojny te toczyły się w dużej mierze w oporze wobec warstw społecznych, ekonomicznych i politycznych nierówności, spuścizny po długim związku regionu z kolonializmem (Grillo, 188). Konflikty okazały się jednymi z najbardziej zaciekłych i najkrwawszych, jakie kiedykolwiek miały miejsce w obu Amerykach, pociągały za sobą bombardowanie z powietrza na pełną skalę, taktykę spalonej ziemi i układanie masowych grobów. W Salwadorze walki toczyły się między lewicową partyzancką armią Farabundo Martí National Liberation Front (FMNL) a wyszkoloną i finansowaną przez USA dyktaturą, w wyniku których zginęło prawie 70 000 ludzi, w tym wielu niewinnych cywilów (Grillo, 196).

Nieokiełznana przemoc i niestabilność polityczna lat prowadzących do i podczas wojny domowej –, która trwała od 1980 do 1992–, spowodowała masową falę imigrantów uciekających z Salwadoru do Stanów Zjednoczonych (Grillo, 196). Większość migrantów została zmuszona do prowadzenia potajemnego życia ze względu na ograniczony charakter polityki azylowej z czasów Reagana, która odmawiała większości roszczeń osobom ubiegającym się o azyl (Wolf, 71). Doświadczenia migrantów to również doświadczenie marginalizacji: większość migrantów nie miała dostępu do edukacji lub zatrudnienia, spójnych sieci wsparcia, dostępu do usług państwowych i walidacji. Warunki marginalizacji wytworzyły w Los Angeles specyficzne etnicznie gangi salwadorskie (w tym Barrio 18 i MS-13), ponieważ tworzenie gangów zapewniało bezpieczną tożsamość społeczną, której główne społeczeństwo odmawiało członkom gangów (Wolf, 70). Warto zauważyć, że tworzenie gangów przez marginalizowane mniejszości etniczne jest nie nowe zjawisko w USA: gangi powstały na początku XIX wieku (Ibid).

Pod koniec lat 80. napięcie i przemoc między salwadorskimi gangami w Los Angeles zaczęły narastać szczególnie intensywnie. Gangi przeszły proces zmian: nawiązały kontakty z innymi latynoskimi mafiami poprzez wyroki więzienia, powiększyły swoje szeregi o nowych rekrutów i aktywnie zahartowały swoje uliczne tożsamości (Grillo, 200-201). Policja Los Angeles i rząd USA desperacko starały się pozbyć miasta z pozornie nienasyconych, brutalnych członków gangów. Zamiast zająć się problemami systemowymi, które wytworzyły kulturę gangów w miastach USA, władze zaczęły repatriować członków gangów do ich ojczyzny. Władze USA były zachwycone, gdy rząd Salwadoru i FMLN wynegocjowały porozumienie pokojowe w Meksyku w 1993 roku: zamiast repatriować Salwadorczyków do rozdartego wojną i pełnego przemocy kraju, mogli zwrócić ich do ojczyzny pod pretekstem, że młodzi mężczyźni będą współtwórcami budowanie nowego demokratycznego państwa (Grillo, s. 203). Reforma imigracyjna z 1996 r. przewidywała, że ​​osoby niebędące obywatelami, które spędziły ponad rok w więzieniu i/lub popełniły drobne wykroczenie, mogły zostać repatriowane, umożliwiając dalszą repatriację. W radzeniu sobie z „problemem imigrantów” władze USA wysyłają tysiące zamerykanizowanych Salwadorczyków z brutalnym doświadczeniem ulicznym do kraju, który wciąż walczy o utrzymanie stabilności, gdzie deportowani, którzy radzili sobie z deportacją i marginalizacją, reprodukowali kulturę gangów. nowe i delikatne otoczenie. (Douglas, 56).

Salwadorskie gangi rozrosły się i zmutowały. Jedną z głównych sił stojących za tym było wdrożenie Mano Dura – lub twarda ręka –. Polityka ta postawiła setki za kratkami, ale nadal była w dużej mierze nieskuteczna w eliminowaniu gangów. polityka skłoniła MS-13 i Dieciocho (18) do zaostrzenia i zwiększenia ryzyka spełnienia wymagań wstępnych, zwiększenia militaryzacji i śmiertelności, zróżnicowania hierarchii przywódczych oraz większej ukrycia w komunikacji i stylu w celu ograniczenia infiltracji i wzmocnienia kontroli . Polityka ta miała również „efekt karalucha”: obawiając się aresztowania, członkowie gangów rozproszyli się do sąsiednich krajów, służąc do faktycznego rozprzestrzeniania wpływów gangów. Wskaźniki morderstw wzrosły z powodu coraz bardziej zaciekłej konkurencji o terytorium pod ostrzałem rządu (Farah, 57-9).

Popularne postrzeganie działalności gangów często łączy się z poglądami organizacji zajmujących się handlem narkotykami, a oddzielenie tych dwóch podmiotów może być bardzo trudne. Warto zauważyć, że istnieje między nimi związek. Wpływ gangów jest tak rozległy, że handlarze narkotyków, którzy w dużej mierze istnieją w organizacjach przestępczych instytucjonalnie odrębnych od gangów, zostali zmuszeni do włączenia członków gangów w proces handlu. Położenie geograficzne Ameryki Środkowej naraża ją również na handel narkotykami: około 90% kokainy przeznaczonej na rynki amerykańskie przepływa przez Amerykę Środkową, uznając ją za ważną „transnarodową trasę przesyłek” (Farah, 53, 57). W ciągu ostatniej dekady gangi przeszły z bycia przede wszystkim obrońcami przesyłek do pełnienia większych i bardziej ryzykownych ról, co zwiększyło ich wkład ekonomiczny i pozwoliło na akumulację większej broni. Należy jednak zauważyć, że gangi i kartele bardzo różnią się pod względem przestępczości, nawet jeśli niektóre z ich działalności przestępczej się pokrywają. Organizacje zajmujące się handlem ludźmi zazwyczaj stosują długoterminową, zaawansowaną strategiczną przemoc w obronie przestępczej działalności, podczas gdy uliczne gangi zazwyczaj stosują krótkoterminową, taktyczną przemoc (w przestępstwach takich jak wymuszenia i porwania), której brakuje logistycznego wyrafinowania. Krótko mówiąc, uliczne gangi są słabsze w organizacji, niż sugeruje mit (Wolf, 82-84).

W 2013 roku salwadorski federalny minister bezpieczeństwa David Munguía Payés wynegocjował tajny rozejm, próbując stłumić szerzącą się przemoc między rangą członkami Barrio 18 i MS-13. Pośrednictwo w rozejmie w 2013 r. przyczyniło się do obniżenia wskaźników morderstw: urzędnicy zwolnili członków gangów, którzy popierali demilitaryzację, do więzień o niższym rygorze, gdzie mogli rozpowszechniać przesłanie, aby złożyć broń w „strefach wolnych od przemocy” (Grillo, 223). W ciągu kilku dni rozejm został odkryty przez niezależnych dziennikarzy i przedstawiony opinii publicznej. Zaledwie rok po jego rozpoczęciu rozejm zakończył się z powodu zmian administracyjnych i głębokiej krytyki chęci rządu do współpracy z gangsterami. Odkąd skończyła się przemoc, powróciła (Grillo, s. 224). Taktyka rozejmu jest szczególnie interesująca do rozważenia w odniesieniu do: Mano Dura polityki, a to porównanie nasuwa pytanie, jak naprawdę może wyglądać skuteczne tłumienie gangów.

Dalsze sugerowane lektury

„Salwador próbuje powstrzymać przemoc gangów. Ale administracja Trumpa wciąż naciska na nieudaną policję „żelazo na pierwszym miejscu” za pomocą Danielle Mackey i Cora Currier (2 października 2018) https://theintercept.com/2018/10/02/el-salvador-gang-violence-prevention/

Ten artykuł, opublikowany przez wiarygodne źródło, dostarcza anegdotycznych dowodów na charakter zaangażowania danej osoby w gangi, ciekawe spojrzenie na rehabilitację ekonomiczną byłych członków gangu oraz spojrzenie na wątłą politykę zagraniczną Stanów Zjednoczonych i Ameryki Łacińskiej.

„Pięć mitów na temat MS-13” za pomocą José Miguel Cruz (29 czerwca 2018)

Ten artykuł z Washington Post jest prostym, zrozumiałym atakiem na popularne mity na temat MS-13. Obala narracje, które były wykorzystywane i nadużywane w narodowej retoryce na temat „zagrożeń”, jakie gangi stanowią dla bezpieczeństwa narodowego, i wypełnia pustkę rzeczywistymi faktami.

„Czas na amerykańskie przeprosiny dla Salwadoru” za pomocą Raymond Bonner (15 kwietnia 2016)

W tym artykule omówiono zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w zwiększanie przemocy wojny domowej w Salwadorze (1980 – 1992). Salwadorska wojna domowa była kontekstem, który skłonił tysiące Salwadorczyków do opuszczenia swoich domów. Koniec wojny i późniejsze ustanowienie demokracji w Salwadorze były usprawiedliwieniem, pomimo swojej kruchości, dla Stanów Zjednoczonych w repatriacji dużej liczby Salwadorczyków skazanych za przemoc gangów i inne przestępstwa.


Wojna domowa w Salwadorze

Kiedy w 1981 roku w Salwadorze wybuchła wojna, łatwo ją zinterpretowano jako kolejny front globalnej konfrontacji między kapitalizmem a komunizmem. Sponsorowana przez Związek Radziecki i Kubę lewicowa retoryka Frontu Wyzwolenia Narodowego im. Farabundi Martiego wywołała widmo komunistycznego przejęcia władzy w Ameryce Środkowej. Chociaż konflikt w Salwadorze dobrze wpisuje się w narrację zimnej wojny, jego korzenie były głębsze i związane z długotrwałym podziałem władzy i bogactwa kraju. Była to walka między elitą sprzymierzoną z wojskiem a wiejskimi biednymi i zmarginalizowanymi politycznie, powiązanymi z marksistowskimi radykałami.

Apologeci jednej i drugiej strony salwadorskiego konfliktu zbrojnego wciąż debatują, czy wojna była konieczna, czy przyniosła oczekiwane rezultaty, czy też można było jej uniknąć. Inni odnoszą się do kosztów wojny, zarówno w kategoriach ludzkich, jak i materialnych, i pytają, czy krajowi byłoby lepiej bez niej. Jeszcze inni omawiają swój wkład w osiągnięcie pokoju i poświęcenie kontyngentów władzy dla poparcia Porozumienia podpisanego w Chapultepec.

Droga do wojny - 1965-1980

Podczas gdy Orden służył jako oczy i uszy sił bezpieczeństwa na obszarach wiejskich, wojsko stanęło w obliczu narastającego nowego zjawiska w środowisku miejskim, lewicowego terroryzmu. Wkrótce po nieudanej próbie zamachu stanu w 1972 r. w San Salvador coraz częściej zdarzały się porwania dla okupu i ataki typu hit-and-run na budynki rządowe i inne cele. Grupy, które przypisywały sobie zasługę w większości tych działań, to Ludowa Armia Rewolucyjna (Ejercito Revolucionario del Pueblo – ERP) i Ludowe Siły Wyzwolenia Farabundo Marti (Fuerzas Populares de Liberacion Farabundo Marti – FPL), oba radykalne odgałęzienia PCES ( ERP to nowa nazwa „Grupy”, która zabiła Regalado w 1971 roku).

W 1969 r. doszło do początkowego rozłamu między zwolennikami przywódcy partii Salvadora Cayetano Carpio („Marciala”), maoistowskiego zwolennika rewolucyjnej strategii „przedłużonej wojny ludowej” w celu zdobycia władzy, a zwolennikami Jorge Shafika Handala, który trzymał Moskiewska strategia udziału w wyborach. Jednak pod koniec lat siedemdziesiątych przemoc polityczna i niestabilność znacznie wzrosły, wzmacniając pozycję tych, którzy opowiadali się za brutalną drogą do władzy. Sukces rewolucji w Nikaragui z 1979 r., kierowanej przez marksistowski Sandinista Narodowy Front Wyzwolenia (Frente Sandinista de Liberacion Nacional – FSLN) najwyraźniej przyczynił się do zmiany myślenia decydentów w Związku Radzieckim, prowadząc ich do poparcia strategii „walki zbrojnej” popierane przez Kubę. Do końca dekady co najmniej pięć marksistowskich grup partyzanckich, w tym jedna bezpośrednio związana z PCES, rekrutowało członków do działań militarnych i terrorystycznych przeciwko rządowi.

Popularne poparcie dla radykalnych grup lewicowych w Salwadorze w połowie lat siedemdziesiątych gwałtownie wzrosło, choć ideologiczna jednolitość tego poparcia była podejrzana. Narzędziem mobilizacji „mas” stojących za rewolucyjnym programem radykalnych reform były tak zwane organizacje masowe (znane również jako organizacje ludowe). Założone i zarządzane potajemnie przez grupy partyzanckie, organizacje te czerpały znaczną część swojego przywództwa z radykalnych grup rzymskokatolickich znanych jako Wspólnoty Kościelne Bazy (Comunidades Eclesiasticas de Base – CEB), które zostały założone przez aktywistów duchownych w całym kraju. Największą z masowych organizacji był związany z FPL Rewolucyjny Blok Ludowy (Bloque Popular Revolucionario – BPR), z dziewięcioma składowymi grupami chłopskimi i około 60 000 członków. Inne masowe organizacje obejmowały w swoich szeregach miejskie związki zawodowe. Poprzez publiczne demonstracje, strajki, przejmowanie budynków i kampanie propagandowe, organizacje te dążyły do ​​osłabienia rządu i stworzenia warunków sprzyjających rewolucyjnemu przejęciu władzy przez lewicę.

Chociaż wysiłki na rzecz reform na małą skalę zakończyły się niepowodzeniem w latach 70., druga strona medalu reform i represji była bardzo widoczna. Nowością był wzrost nieoficjalnych represji ze strony mrocznych prawicowych zespołów, które stały się znane jako „szwadrony śmierci”. Podobno finansowane przez oligarchię i czerpiące ze służby czynnej i byłego personelu wojskowego dla swoich członków, oddziały zamordowały „wywrotowców”, starając się zniechęcić do dalszych działań antyrządowych i powstrzymać potencjalną ekspansję szeregów organizacji masowych i innych grup protestacyjnych. Z perspektywy salwadorskiej prawicy najpilniejsze zagrożenie emanowało ze strony CEB, które w połowie lat siedemdziesiątych włączyły dużą liczbę ludzi do upolitycznionych grup studium biblijnego i samopomocy. Szwadrony śmierci atakowały zarówno religijnych, jak i świeckich członków tych grup.

Pierwszym z oddziałów, które ujawniły się publicznie, były „Wars of Elimination Anti-Communist Liberation Armed Forces” (Fuerzas Armadas de Liberacion Anti-comunista de Guerras de Eliminacion – FALANGE), tytuł oczywiście wymyślony bardziej ze względu na swój akronim niż ze względu na spójność. . Inne, takie jak Związek Białych Wojowników (Union de Guerreros Blancos – UGB), poszły w ich ślady. Organizacje te znalazły inspirację w surowej antykomunistycznej taktyce reżimów wojskowych w Gwatemali (wielu członków salwadorskich szwadronów śmierci miało bezpośrednie powiązania z gwatemalską prawicą) i Brazylii. Przykład ekstremalnych represji militarnych wobec lewicy w Chile po zamachu stanu przeciwko Allende w 1973 r. również był wpływowy.

Oficjalne represje panowały także w latach siedemdziesiątych. Tłumy antyrządowych demonstrantów, które zgromadziły się w stolicy, zostały ostrzelane przez wojsko w lipcu 1975 r. i lutym 1977 r. Uchwalenie ustawy o obronie i gwarancji porządku publicznego w listopadzie 1977 r. zniosło prawie wszystkie prawne ograniczenia przemocy wobec ludności cywilnej. Politolog Enrique A. Baloyra sporządził statystyki za lata 1972-79, wykazując dziesięciokrotny wzrost zabójstw na tle politycznym, potrojenie ścigania „wywrotowców” i podwojenie liczby „zaginionych”.

Równie zniechęcające dla opozycji były wyniki rządu na arenie wyborczej. Koalicja ONZ wzięła udział w Zgromadzeniu Ustawodawczym i wyborach samorządowych w 1974 r. Duarte zdołał nawet wślizgnąć się z powrotem do kraju, by krótko prowadzić kampanię na rzecz kandydatów koalicyjnych. Jego wysiłki zostały jednak zmarnowane, ponieważ głosowanie było manipulowane jeszcze bardziej rażąco niż w 1972 roku. W 1976 partie opozycyjne uznały, że udział w wyborach jest bezcelowy i odmówiły kandydowania. Wybory prezydenckie w 1977 r. były jednak zbyt ważne, by z nich zrezygnować. Atmosfera była zbyt niestabilna, by pozwolić Duarte na kolejny występ, więc nominowany przez ONZ emerytowany pułkownik Ernesto Claramount Rozeville na czele. Sprzeciwił się mu oficjalny kandydat PCN, generał Carlos Humberto Romero Mena. Po raz kolejny oszustwo wyborcze było niezdarne i słabo zakamuflowane. Claramount, jego kolega Jose Antonio Morales Ehrlich i tłum tysięcy zebrali się na Plaza Libertad w San Salvador, by zaprotestować przeciwko wyborowi Romero. Ich zgromadzenie było okazją do ataku w lutym 1977 r., w którym zginęło aż pięćdziesięciu protestujących. Kiedy został zabrany ze sceny karetką Czerwonego Krzyża, Claramount oświadczył: „To nie jest koniec. To dopiero początek”.

Reforma Juntas - 1979-1980

W klimacie skrajnej przemocy, ostrej polaryzacji politycznej i potencjalnej rewolucji kolejne pokolenie młodych oficerów dokonało zamachu stanu, aby przywrócić porządek i zaradzić powszechnym frustracjom. Ta nowa Młodzież Wojskowa usunęła prezydenta Romero 15 października 1979 r., wydając proklamację potępiającą brutalną, skorumpowaną i wykluczającą naturę reżimu. Oprócz troski o zapobieżenie „kolejnej Nikaragui”, młodzi oficerowie byli również motywowani chęcią zajęcia się krytyczną sytuacją gospodarczą kraju. Ich niejasne aspiracje w tym zakresie najwyraźniej koncentrowały się wokół osiągnięcia akceptowalnego poziomu stabilności politycznej, który powstrzymałby ucieczkę kapitału z kraju i przywróciłby w pewnym stopniu sprawne funkcjonowanie gospodarki. Pod tym względem pucz z 1979 r. przypominał te z 1948 i 1960 r. Różnił się jednak tym, że w ich programie należałoby uwzględnić skuteczne i radykalne (według standardów salwadorskich) reformy, nawet pod groźbą alienacji gospodarki. elita.

Pierwsza junta ustanowiona przez przywódców zamachu stanu obejmowała oficera, który kierował frakcją reformistyczną w korpusie oficerskim, pułkownika Adolfo Arnoldo Majano Ramosa, wraz z innym oficerem o bardziej niepewnych skłonnościach politycznych, pułkownikiem Jaime Abdul Gutierrezem. Pozostałymi członkami junty byli Ungo z MNR, Roman Mayorga (były prezydent prowadzonego przez jezuitów Uniwersytetu Środkowoamerykańskiego Jose Simeon Canas) i Mario Andino, przedstawiciel sektora prywatnego. Ta junta nie marnowała czasu na ogłaszanie i usiłowanie wdrożenia reformistycznego programu. Uchwalono dekrety o zamrożeniu posiadłości ziemskich na obszarze ponad dziewięćdziesięciu ośmiu hektarów i nacjonalizacji eksportu kawy. Nie ruszył od razu do przeprowadzenia reformy rolnej, ale obiecywał, że taka reforma nastąpi. Kolejny dekret oficjalnie rozwiązał Orden. Wdrażanie tego dekretu, podobnie jak wielu innych w okresie reformistycznych junt, było poważnie utrudnione przez ograniczony wpływ frakcji reformistycznej na bardziej konserwatywny aparat sił bezpieczeństwa. Być może najlepszym przejawem tego ograniczenia był fakt, że po utworzeniu junty nasiliła się agresja sił bezpieczeństwa wobec członków organizacji masowych.

Wzrost represji wobec lewicy odzwierciedlał nie tylko opór konserwatywnych dowódców wojskowych i sił bezpieczeństwa, ale także oburzenie wyrażane przez elitarnych właścicieli ziemskich i większość sektora prywatnego w związku z dekretami reformatorskimi i perspektywą jeszcze szerszych działań w przyszłości. . Niektórzy obserwatorzy twierdzili, że kampania terroru prowadzona przez szwadrony śmierci była organizowana i koordynowana przez konserwatywnych oficerów pod przywództwem majora Roberto D'Aubuissona Arriety, członka krajowej agencji wywiadowczej, przy wsparciu finansowym oligarchii. Chociaż dowody na tego rodzaju szeroko zakrojoną konspiracyjną koncepcję są niejednoznaczne, istnienie powiązań między elitą ekonomiczną a personelem sił bezpieczeństwa wydaje się niezaprzeczalne.

Reakcja wojskowa na reformizm junty była mieszana. Reformiści dążyli do włączenia nowych sektorów do systemu politycznego, ale powstrzymali się przed włączeniem w ten wysiłek organizacji masowych ze względu na radykalne powiązania tych organizacji. Konserwatywni oficerowie, kierowani przez ministra obrony, pułkownika Guillermo Garcię, widzieli, że reformiści grają w ręce lewicy, osłabiając instytucję wojskową i zwiększając prawdopodobieństwo przejęcia władzy przez elementy „ekstremistyczne”. Garcia, podżegany przez Gutierreza, pracował nad osłabieniem reformistów, wykluczając zwolenników Majano z kluczowych dowództw i stanowisk poprzez przeniesienie lub odmowę awansu.Większość oficerów salwadorskich wydawała się nie przynależeć ani do obozu reformistycznego, ani konserwatywnego. Choć podzielali uogólniony antykomunizm i silne przywiązanie do instytucji wojskowej, nie byli dostatecznie przekonani o konieczności radykalnej reformy, o którą opowiadała się junta. Wybrali rodzaj zatroskanej neutralności i bezczynności, które ostatecznie działały na korzyść agresywnej frakcji konserwatywnej.

Pierwsza reformistyczna junta ostatecznie upadła z powodu niezdolności do powstrzymania narastającej przemocy wobec lewicy. Została zastąpiona 10 stycznia 1980 r. przez drugą juntę. Majano i Gutierrez pozostali jako przedstawiciele wojskowi, ale wśród cywilnych członków znaleźli się teraz dwaj prominentni chrześcijańscy demokraci – wiceprezydent partii z 1977 r. Morales i Hector Dada. Jose Avalos był trzecim cywilem, zastępując Andino, którego odejście pozostawiło rząd bez znaczących powiązań z sektorem prywatnym. Bezpośredni udział chadeków w rządzie nie był bynajmniej powszechnie akceptowany wśród członków partii. Był postrzegany jako zły precedens przez tych, którzy nadal idealistycznie trzymali się swojego zaangażowania w proces demokratyczny. Co więcej, faktyczne zaangażowanie rządu w skuteczne reformy wciąż było kwestionowane przez bardziej postępowych członków partii. Na praktycznym poziomie politycznym niektórzy uważali, że rzucanie losów PDC na losy junty stanowiło zbyt duże ryzyko prestiżu partii (przyznaję, że w tym momencie i tak nieco podupadło), za zbyt małe możliwe korzyści. Z drugiej strony jednak zwolennicy partycypacji (m.in. Duarte, który do tego czasu wrócił z Wenezueli) widzieli w nim okazję do przeprowadzenia reform, za którymi partia od dawna opowiadała się, stworzenia centrum politycznego w Salwador, a także przejście do systemu prawdziwie demokratycznego.

Druga junta była nie mniej niż jej poprzedniczka prześladowana kwestia praw człowieka. Utrzymujący się wysoki poziom przemocy politycznej można przypisać nie tylko działaniom szwadronów śmierci i sił bezpieczeństwa, ale także decyzji lewicy o odrzuceniu współpracy z juntą na rzecz wezwania do powstania zbrojnego. Trzy główne organizacje masowe, wraz z UDN, wydały taki apel 11 stycznia 1980 r. Ustanowiły parasolowy front, wyznaczony na Koordynatora Narodowego, następnie zmieniony na Rewolucyjnego Koordynatora Mas (Coordinadora Revolucionaria de las Masas – CRM), posuwać naprzód „walkę”. MNR poparł manifest CRM, jeszcze bardziej podważając legitymację rządu junty. Wzmożona bojowość CRM przejawiała się w wzmożonych demonstracjach, okupacjach kościołów i budynków oraz strajkach. 22 stycznia policja ostrzelała masowy wiec w San Salvador i zginęło dwudziestu czterech demonstrantów. 25 lutego działacz PDC Mario Zamora i inni zostali zamordowani, najwyraźniej dlatego, że zostali publicznie potępieni jako wywrotowcy przez byłego majora D'Aubuissona. Zabójstwo Zamory doprowadziło bezpośrednio do rezygnacji jego brata Rubena z rządu. Ruben Zamora założył własną partię polityczną, Ludowy Ruch Chrześcijańsko-Społeczny (Movimiento Popular Social Cristiano – MPSC), zabierając ze sobą wielu innych rozczarowanych chadeków. Odzwierciedlając intensywną, odnowioną debatę w PDC na temat udziału w rządzie, Dada zrezygnował z junty. Jego miejsce w trzeciej juncie zajął Duarte, który ostatecznie zdecydował się wziąć bezpośrednią rolę w procesie, który wcześniej wspierał zza kulis.

Starając się pokazać swoje zaangażowanie w zmiany i sprawować władzę w kraju, trzecia junta zadekretowała najbardziej radykalne reformy w tym czasie, wywłaszczając majątki ziemskie powyżej 500 hektarów oraz nacjonalizując banki komercyjne i instytucje oszczędnościowo-pożyczkowe. Jednocześnie ogłosił stan oblężenia, najwyraźniej próbując wesprzeć swoje reformy pokazem siły przeciwko powstańczej lewicy. Istniały pewne paradoksalne aspekty tej polityki łączenia reform z twardą linią wojskową wobec masowych organizacji i powstających sił partyzanckich. Po pierwsze, wzmocniła rękę wojskowych konserwatystów kierowanych przez Garcię i podcięła wysiłki Majano i innych, by osiągnąć porozumienie z chwiejącymi się niemarksistowskimi grupami robotniczymi i chłopskimi. Pomogło to również udaremnić realizację programu reformy rolnej, ułatwiając represje ze strony personelu sił bezpieczeństwa lub grup paramilitarnych (obecnie „nieoficjalnych” pozostałości po Orden) przeciwko odbiorcom wywłaszczonego areału, z których większość była dystrybuowana na zasadzie współpracy. Ostatecznie polityka trzeciej junty wydawała się niewiele robić, aby poszerzyć jej bazę popularną lub wzmocnić jej legitymację. Podobnie jak w przypadku poprzedników, nie udało się jej również powstrzymać przemocy politycznej, oficjalnej lub nieoficjalnej, pochodzącej z obu stron spektrum politycznego.

Strategia Pierwsza faza 1980-1990

Ta przemoc osiągnęła dramatyczny szczyt w marcu 1980 r. wraz z zabójstwem arcybiskupa San Salvador, Oscara Arnulfo Romero y Galdameza, 24 marca 1980 r. Romero, który został wybrany na arcybiskupa częściowo ze względu na jego umiarkowane poglądy polityczne, był pod wpływem mocno przez ruch teologii wyzwolenia i był zbulwersowany brutalnością stosowaną coraz częściej przez siły rządowe przeciwko ludności, a zwłaszcza przeciwko duchowieństwu. W swoich cotygodniowych homiliach radiowych relacjonował statystyki dotyczące zabójstw politycznych i ekscesów popełnianych przez wojsko. Często wzywał żołnierzy do odmowy wykonania tego, co określał jako niemoralne rozkazy. Jego wysoki profil uczynił go ważną postacią polityczną i wykorzystał swoje wpływy, aby nakłonić PDC do wycofania się z junty i argumentować przeciwko pomocy wojskowej Stanów Zjednoczonych dla Salwadoru. Pomimo swojej pozycji katolickiego prymasa kraju, został zamordowany, wszystko wskazuje na to, że zabójstwa dokonało prawe skrzydło.

Pogrzeb Romero 30 marca wywołał dramatyczne starcie między demonstrantami a siłami bezpieczeństwa. BPR, chcąc wykorzystać politycznie zabójstwo arcybiskupa, zorganizowała antyrządowy wiec na placu katedralnym w San Salvador. To, co zostało zadeklarowane jako pokojowy protest, stało się jednak gwałtowne. Odpowiedzialność za walkę wręcz, która nastąpiła, nigdy nie była mocno określona. Wybuchły strzały, najwyraźniej z obu stron, a policja otworzyła ogień do tłumu. Powstały materiał filmowy przedstawiający nieuzbrojonych demonstrantów zastrzelonych na stopniach Katedry Narodowej wywarł silny wpływ za granicą, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Salwador niemal z dnia na dzień stał się centrum międzynarodowej debaty i analizy.

Innym ważnym incydentem było zabójstwo czterech kobiet kościelnych ze Stanów Zjednoczonych w grudniu 1980 r. Same morderstwa wywołały gniew rządu i społeczeństwa Stanów Zjednoczonych oraz skłoniły administrację Jimmy'ego Cartera do zawieszenia programu ograniczonej pomocy wojskowej, której udzielił. do rządu junty (pomoc wojskowa Stanów Zjednoczonych została odrzucona przez rząd Romero w 1977 r., kiedy administracja Cartera starała się powiązać wypłaty z przestrzeganiem praw człowieka). Późniejsze śledztwo frustrowało urzędników Stanów Zjednoczonych, rozgniewało amerykańską opinię publiczną i wzmocniło podejrzenie, że wysocy rangą oficerowie sił bezpieczeństwa organizują tuszowanie sprawy.

Gwałtowne incydenty, które zwróciły uwagę obcokrajowców na chaotyczną sytuację w Salwadorze, rozegrały się na tle ciągłej walki o władzę w wojsku. Podczas gdy Garcia nadal podkopywał pozycję reformistycznej frakcji kierowanej przez Majano z wewnątrz instytucji, inni konserwatywni dowódcy spiskowali, by przeprowadzić zamach stanu, aby raz na zawsze wyprzeć Majanistów. To, co na pierwszy rzut oka wydawało się prewencyjnym uderzeniem przeciwko spiskowcom 7 maja 1980 roku, później okazało się ostatnim gwoździem do politycznej trumny Majano. Kilku spiskowców, w tym D'Aubuisson, zostało schwytanych przez lojalistów Majano podczas sesji planowania, obciążającej również dokumenty obciążające na miejscu. Majanistas, wspierani przez członków PDC z junty, zażądali, aby D'Aubuisson i inni zostali osądzeni za zdradę stanu. Zwolnienie byłego majora 13 maja i późniejsze niepowodzenie prób postawienia go przed sądem pokazały zmianę władzy w wojsku i prawie całkowity brak wpływów PDC poza frakcją reformistyczną.

Osobisty upadek Majano od władzy rozpoczął się od ogłoszenia przez pułkownika Garcię 10 maja, że ​​pułkownik Gutierrez będzie pełnił funkcję jedynego dowódcy sił zbrojnych, za co odpowiedzialność wcześniej dzielono z Majano. Przenoszenie oficerów Majanistów, zwykle na zagraniczne stanowiska dyplomatyczne, trwało do września, kiedy prawie wszyscy pozostali oficerowie reformatorscy zostali usunięci ze swoich stanowisk. Sam pułkownik Majano przeżył próbę zabójstwa dokonaną w listopadzie przez prawicowych bandytów, ale 6 grudnia został usunięty z junty podczas wizyty w Panamie. Majano powrócił, na próżno starając się wesprzeć swoje poparcie w szeregach. W tym czasie jednak był praktycznie pozbawiony wsparcia w korpusie oficerskim, będącym wówczas centrum prawdziwej władzy w Salwadorze. Majano ostatecznie uciekł na wygnanie, zamiast ryzykować kolejne zamachy na jego życie. Wielu obserwatorów wierzyło wówczas, że zabrał ze sobą ostatnie nadzieje na uniknięcie poważnego konfliktu obywatelskiego poprzez skuteczną reformę społeczną i gospodarczą.

Wczesna reakcja radykalnej lewicy salwadorskiej na rozwój reformistycznych rządów junty była charakterystycznie krnąbrna. PCES wyraziła wstępne poparcie dla pierwszej junty. Inne grupy, takie jak ERP, potępiły takie odruchy kolaboracyjne i ponowiły wezwanie do powstania. Chociaż najwyraźniej miał miejsce jakiś dialog między pułkownikiem Majano i jego zwolennikami a niektórymi członkami radykalnej lewicy, erozja pozycji Majano w wojsku i niezdolność rządów junty do powstrzymania fali prawicowej przemocy, nie wspominając o pewnym podejrzenie wśród samych Majanistów co do ostatecznych celów lewicowców, przeciwdziałało wszelkim próbom włączenia ich do struktury rządowej. Niektórzy obserwatorzy uznali to niepowodzenie w włączeniu lewicy do procesu politycznego jako główną wadę reformistycznych junt. Wydaje się jednak, że po obu stronach brakowało woli politycznej. Odnosiło się to szczególnie do marksistowskich grup partyzanckich, które rozszerzyły swoje członkostwo i aspiracje od czasu ich ustanowienia jako miejskich komórek terrorystycznych w połowie lat siedemdziesiątych.

Zagraniczne wpływy na te salwadorskie grupy partyzanckie służyły w dużej mierze przekonaniu ich przywódców o potrzebie sublimowania starych kłótni ideologicznych na rzecz skoordynowanego i opartego na współpracy wysiłku w celu pobudzenia salwadorskich mas. Przykład rewolucji w Nikaragui był zarówno inspiracją, jak i luźnym planem dla Salwadorczyków. Nikaragua zademonstrowała znaczenie włączenia jak największej liczby sektorów społeczeństwa do ruchu rewolucyjnego, przy jednoczesnym zapewnieniu przewagi marksistowsko-leninowskiej „awangardy” w koalicji. W Nikaragui awangardową rolę odgrywała FSLN, grupa, która od wczesnych lat sześćdziesiątych samodzielnie reprezentowała prokubańską lewicę powstańczą w tym kraju. W Salwadorze sytuacja była bardziej skomplikowana. Najwyraźniej kilka ideologicznie zróżnicowanych (maoistowskich, prosowieckich i prokubańskich) grup partyzanckich nie mogło jednocześnie pełnić roli rewolucyjnej awangardy. Salwadorczycy dostrzegli potrzebę jedności, która nie została osiągnięta, dopóki Fidel Castro z Kuby nie przejął bezpośredniej ręki w tej sprawie. Proces negocjacyjny rozpoczął się w Hawanie w grudniu 1979 r., jakieś dwa miesiące po reformistycznym zamachu stanu w Salwadorze, i zakończył się w maju 1980 r., kiedy główne grupy partyzanckie ogłosiły swoją jedność pod sztandarem Zjednoczonego Dyrektoriatu Rewolucyjnego (Direccion Revolucionario Unificada – DRU). Pomimo niektórych ciągłych walk wewnętrznych, DRU udało się skoordynować wysiłki grup w celu zorganizowania i wyposażenia swoich sił.

Podczas gdy strategia wojskowa lewicy szła jedną ścieżką, niektóre partie opozycyjne i organizacje masowe podążały podobnym i ostatecznie zbieżnym kursem. 1 kwietnia 1980 roku CRM, zrzeszająca organizacje masowe, utworzyła Rewolucyjny Front Demokratyczny (Frente Democratico Revolucionario – FDR). Zgromadziła wszystkie pięć masowych organizacji związanych z grupami partyzanckimi DRU, jak również MNR Ungo, MPSC Zamory, inną partię znaną jako Ruch Wyzwolenia Ludu (Movimiento de Liberacion Popular – MLP), czterdzieści dziewięć związków zawodowych i kilka grupy studenckie. Przywódcy polityczni FDR, tacy jak Ungo i Zamora, zaczęli podróżować za granicę, gdzie znaleźli polityczne i moralne wsparcie, zwłaszcza w Meksyku i wśród partii socjaldemokratycznych Europy Zachodniej. Tymczasem masowe organizacje rozpoczęły kampanię strajków generalnych, aby utorować drogę do pełnego lub częściowego przejęcia władzy przez lewicę, czy to przez powstanie, czy negocjacje.

W listopadzie 1980 roku FDR doznał traumatycznego ciosu, gdy jeden z jego przywódców, Enrique Alvarez, został zabity wraz z pięcioma innymi członkami frontu przez prawicowy szwadron śmierci. Incydent ten podkreślił niebezpieczeństwo strategii FDR polegającej na otwartej organizacji i opozycji oraz przyczynił się do jej formalnego zjednoczenia z DRU. Chociaż kierownictwo organizacji masowych od dawna współpracowało z grupami partyzanckimi, politycy MNR i MPSC starali się obrać nieco bardziej samodzielną ścieżkę. Jednak po morderstwie Alvareza czuli się zmuszeni do wspólnego działania z DRU, podjęli tę akcję nie tylko dla własnej ochrony, ale także dlatego, że wierzyli, że dominujący poziom przemocy w kraju uzasadnia gwałtowną reakcję. Do 1981 r. FDR został formalnie zjednoczony z Narodowym Frontem Wyzwolenia Farabundo Martiego (Frente Farabundo Marti de Liberacion Nacional – FMLN), następcą DRU. Pierwsze publiczne ogłoszenie FMLN-FDR zostało ogłoszone w Mexico City w styczniu 1981 r., jakieś cztery dni po rozpoczęciu przez partyzantów FMLN operacji, którą przedwcześnie i nieprecyzyjnie nazwali „ostateczną ofensywą”.

Ofensywa partyzancka - 1981-1990

Ofensywa partyzancka rozpoczęła się 10 stycznia 1981 roku. Z perspektywy FMLN jej terminy okazały się pod wieloma względami przedwczesne. Sieć logistyczna partyzantów nie była przygotowana do wspierania operacji na prawie ogólnokrajowym poziomie, rebelianci na ogół nie byli dobrze uzbrojeni i najwyraźniej nie byli dobrze wyszkoleni. Siły zbrojne Salwadoru, choć początkowo zaskoczone, były wystarczająco spójne, by zebrać się i odeprzeć ataki partyzanckie. FMLN liczyła na ustanowienie kontroli operacyjnej nad Departamentem Morazan i ogłoszenie go „terytorium wyzwolonym”. Ten główny cel nigdy nie został osiągnięty. Na podstawowym poziomie ostateczna ofensywa wykazała ograniczony zakres poparcia partyzantów wśród ludności salwadorskiej. Oczekiwane powstanie ogólnokrajowe, w które FMLN postawił tak wiele nadziei na zwycięstwo, nigdy się nie spełniło.

Po „Ostatecznej ofensywie” z 1981 r. uważano, że FMLN znajduje się w trzeciej strategicznej fazie wojny partyzanckiej Mao Tse Tunga. Siły partyzanckie znajdowały się w okresie, w którym zakończyła się ich akumulacja sił, przy szerokim poparciu ze strony bloku krajów socjalistycznych i możliwościach wojskowych porównywalnych z Siłami Zbrojnymi Salwadoru. FMLN dysponowała dużą liczbą skutecznych bojowników utrzymujących stałe pozycje, szukających bezpośredniego starcia z jednostkami armii o cechach bardzo zbliżonych do piechoty w wojnie konwencjonalnej.

Chociaż wysoki procent dostaw FMLN pochodził z krajów sponsorujących, udało się przekonać społeczność międzynarodową, że jej walka jest „autentyczna”, reprezentująca interesy mas, i że wykorzystana z zawłaszczonych materiałów wojennych. wojska podczas ich starć.

Ostateczna ofensywa nie była jednak całkowitą stratą dla FMLN. Zachował twierdze wojskowe, zwłaszcza w departamencie Chalatenango, gdzie jego siły osiedliły się w przedłużającym się konflikcie partyzanckim. Ofensywa skupiła dalszą międzynarodową uwagę na Salwadorze i ustanowiła FMLNFDR jako potężną siłę polityczną i militarną w sierpniu 1981 r. Rządy Francji i Meksyku uznały front za „reprezentatywną siłę polityczną” i wezwały do ​​wynegocjowania porozumienia między rebeliantami i rząd. Chcąc wykorzystać takie wsparcie, przedstawiciele FDR prowadzili „ofensywę polityczną” za granicą, podczas gdy siły FMLN kopały, uzupełniały zapasy i kontynuowały swoje wysiłki organizacyjne i operacyjne w terenie.

Wadą jednak dla partyzantów jest to, że siły zbrojne nadal odpierały swe ataki ze względną łatwością, nawet bez pomocy wojskowej Stanów Zjednoczonych. Moment ostatecznej ofensywy w dużej mierze odzwierciedlał chęć przejęcia władzy przez FMLN przed inauguracją prezydenta Stanów Zjednoczonych Ronalda Reagana. Mimo że nie powiodła się militarnie, ofensywa nadal przyciągała znaczną uwagę obserwatorów i polityków w Waszyngtonie.

Administracja Cartera straciła znaczną pozycję w Salwadorze, kiedy rząd Romero zrzekł się pomocy Stanów Zjednoczonych w 1977 r. Dlatego Stany Zjednoczone z zadowoleniem przyjęły zamach stanu z października 1979 r. i poparły jego zatwierdzenie pakietem pomocy gospodarczej, który do 1980 r. stał się największym na półkuli zachodniej. odbiorców. Udzielono również niewielkiej pomocy wojskowej. Doradcy amerykańscy wnieśli wkład w program reformy rolnej trzeciej junty, szczególnie w III fazę reformy, tak zwany dekret Land to the Tiller z 28 kwietnia 1980 r., przyznający tytuł drobnym rolnikom. Faza II, polegająca na wywłaszczeniu gospodarstw o ​​powierzchni od 100 do 500 hektarów, została zadekretowana w marcu 1980 r., ale realizacja została odroczona. Rząd powołał się na brak środków administracyjnych i finansowych na swoją bezczynność, wielu obserwatorów uważało, że względy polityczne są równie ważne.

Polityka i wpływy Stanów Zjednoczonych w Salwadorze były jednak kapryśne i niespójne w latach 1979-1981. Kierowały nią dwie sprzeczne motywacje w złożonym i zmiennym pryzmacie politycznym Salwadoru. Pierwszą motywacją było zapobieganie lewicowemu przejęciu. Pomoc ekonomiczna i militarna dla rządów junty wydawała się być przeznaczona do promowania centrystowskiej alternatywy dla rewolucji kierowanej przez marksistów lub konserwatywnego reżimu wojskowego. Przejęcie władzy przez FSLN w Nikaragui zwiększyło presję na Stany Zjednoczone, aby zapobiec podobnemu wynikowi w Salwadorze. Presja ta wzrosła do 1981 r., gdy sandiniści umocnili swoją dominującą rolę w rządzie Nikaragui.

Drugą motywacją były prawa człowieka.Administracja Cartera uznała promowanie praw człowieka za kamień węgielny swojej polityki zagranicznej, zwłaszcza w Ameryce Łacińskiej. Podobnie jak wielu Salwadorczyków, urzędnicy amerykańscy byli sfrustrowani niezdolnością rządów junty do powstrzymania przemocy politycznej. Niemniej jednak polityka Cartera była wystarczająco elastyczna, aby umożliwić zwiększenie poziomu pomocy pomimo ogólnego wzrostu naruszeń praw człowieka w Salwadorze, o ile rząd wydawał się podejmować w dobrej wierze wysiłki na rzecz reform. Jednak nie tylko ogólny poziom przemocy, ale konkretne morderstwa obywateli Stanów Zjednoczonych najbardziej wpłynęły na stosunki z Salwadorem. Jak wcześniej wspomniano, morderstwo czterech kobiet kościelnych z grudnia 1980 r. spowodowało całkowite odcięcie pomocy w oczekiwaniu na śledztwo w tej sprawie. 4 stycznia 1981 roku dwóch amerykańskich doradców ds. reformy rolnej z Amerykańskiego Instytutu Rozwoju Wolnej Pracy (AIFLD) zostało zastrzelonych wraz z Salwadorczykiem w hotelu Sheraton w San Salvador. Akcja ta zaalarmowała nie tylko Biały Dom, ale także Kongres Stanów Zjednoczonych, i dodała paliwa do wysiłków na rzecz wypłaty pomocy w oparciu o poprawę sytuacji praw człowieka w Salwadorze.

Rozpoczęcie „ostatecznej ofensywy” nadało podejściu Waszyngtonu nową pilność. 14 stycznia 1981 r., cztery dni po rozpoczęciu ofensywy, Carter ogłosił zgodę na „nieśmiercionośną” pomoc wojskową w wysokości 5 mln USD, a cztery dni później zatwierdzono dodatkowe 5 mln USD. Niski poziom pomocy i utrudnienia w jej szybkim wydatkowaniu sprawiły, że miała ona niewielki bezpośredni wpływ na reakcję salwadorskich sił zbrojnych na ofensywę partyzancką wznowienie pomocy wojskowej ustanowiło jednak trend, na którym prezydent Reagan będzie się opierał, gdy objął urząd 20 stycznia 1981 r.

Administracja Reagana początkowo wydawała się podkreślać potrzebę wsparcia Salwadoru jako bariery przeciwko ekspansji komunistycznej w Ameryce Środkowej. Departament Stanu Stanów Zjednoczonych wydał 23 lutego 1981 r. specjalny raport zatytułowany Interwencja komunistów w Salwadorze, w którym podkreślał poparcie Nikaragui, Kuby i Związku Radzieckiego dla FMLN. Raport był szeroko krytykowany w amerykańskich mediach i Kongresie Stanów Zjednoczonych. Niemniej jednak administracji udało się znacznie zwiększyć poziom pomocy wojskowej i ekonomicznej Stanów Zjednoczonych dla Salwadoru, najpierw na mocy rozporządzenia wykonawczego, a następnie poprzez zawłaszczenie ustawodawcze. Chociaż Reagan bagatelizował znaczenie kwestii praw człowieka, Kongres przegłosował w styczniu 1982 r. wymóg poświadczania przez władze wykonawcze co sześć miesięcy postępów Salwadoru w takich dziedzinach, jak ograniczanie nadużyć sił zbrojnych, wdrażanie reform gospodarczych i politycznych (zwłaszcza agrarnych). reform) oraz demonstracja zaangażowania w przeprowadzenie wolnych wyborów z udziałem wszystkich frakcji politycznych (wszystkich, które zrezygnują z dalszej działalności militarnej lub paramilitarnej). Administracja zaakceptowała wymóg certyfikacji, aczkolwiek niechętnie, i kontynuowała politykę, która kładła nacisk na utrzymanie ekonomiczne w obliczu ataków partyzanckich na infrastrukturę kraju, rozbudowę wojska w celu powstrzymania rebelii oraz mało istotne wysiłki w obszarze praw człowieka.

Nowy kierunek - 1987-1990

Salwador jest stroną kilku porozumień, które podpisały kraje Ameryki Środkowej. Wśród nich jest porozumienie pokojowe Ameryki Środkowej z sierpnia 1987 roku, które (1) wzywało rządy regionalne i zewnętrzne do zaprzestania wspierania ruchów powstańczych w regionie i zapobieganie wykorzystywaniu ich terytorium przez siły powstańcze (2) wymagało od rządów uczestniczących w nim wprowadzenia reform promujących demokracja (3) oferowała amnestię więźniom politycznym oraz (4) przewidywała negocjacje w sprawie zawieszenia broni i procesu pojednania narodowego w krajach sygnatariuszy znajdujących się w stanie konfliktu cywilnego.

W styczniu 1987 r. przywrócono prawa konstytucyjne, gdy pozwolono na wygaśnięcie stanu oblężenia, ustanowionego w 1980 r. i regularnie odnawianego od tej daty. Kilka tygodni później wygasły nadzwyczajne przepisy regulujące ściganie osób podejrzanych o udział w powstaniu (dekret 50). Chociaż wojsko obawiało się, że nieodnowienie tych dekretów bezpieczeństwa wpłynie negatywnie na ich zdolność do prowadzenia wojny, spełniło to zadanie, przywracając procedury należytego procesu określone w Konstytucji. W okresie od maja do sierpnia 1987 r. siły bezpieczeństwa wykonywały rozkazy prezydenta, by nie podejmować przymusowych działań w celu powstrzymania serii gwałtownych demonstracji i strajków partyzanckich grup frontu miejskiego, których członkowie niszczyli i niszczyli własność publiczną i prywatną.

Zgodnie z ogólną ustawą o amnestii z listopada 1987 r., uchwaloną przez Zgromadzenie Ustawodawcze w celu dostosowania się do Porozumienia Pokojowego Ameryki Środkowej, rząd uwolnił około 470 podejrzanych lub skazanych rebeliantów – w tym niektórych zaangażowanych w kilka poważnych incydentów terrorystycznych – wraz z kilkoma byłymi personel wojskowy zaangażowany w morderstwa w szwadronach śmierci. Amnestia objęła „przestępstwa o charakterze politycznym” oraz wszelkie przestępstwa pospolite popełnione w grupie ponad dwudziestu osób. Wykluczono jednak w szczególności zbrodnię porwania, zabójstwo arcybiskupa Romero w 1980 r. oraz okres po 22 października 1987 r. Interpretując szeroko, amnestia mogłaby zapobiec wnoszeniu oskarżeń o masakry dokonane przez wojsko oraz zabójstwa przez szwadrony śmierci i może wymagać uwolnienia żołnierzy skazanych za łamanie praw człowieka. Zarówno lewica, jak i prawica skrytykowały prawo, któremu lewica sprzeciwiła się skutecznemu ułaskawieniu tysięcy zabójstw szwadronów śmierci, a skrajna prawica potępiła ułaskawienie za akty terroryzmu i sabotaż.

Jednak pobłażliwość rządu w niewielkim stopniu złagodziła przemoc polityczną. Stolica była niemal codziennie narażona na sponsorowane przez lewicę demonstracje, strajki i sabotaż gospodarczy, a także bombardowania. Według Departamentu Stanu USA w pierwszym kwartale 1988 r. w stolicy doszło do 213 przypadków sabotażu systemów telekomunikacyjnych i elektrycznych, 49 aktów sabotażu gospodarczego oraz 138 strajków lub demonstracji.

Do 1988 roku Salwador ucierpiał w wyniku dziewięcioletniej rebelii FMLN, której 6000 do 8000 uzbrojonych bojowników – liczba ta zmniejszona przez wyczerpanie i dezercję z szacowanych 12 000 partyzantów w polu w 1984 r. – otrzymywała różne stopnie wsparcia z Nikaragui, Kuby i Związku Radzieckiego. Według większości szacunków od 1979 r. w wyniku przemocy politycznej zginęło ponad 63 000 osób, czyli około 1,2 procent całej populacji kraju, ofiary lewicowych partyzantów, wojska lub prawicowych szwadronów śmierci. W tym samym czasie 25 do 30 procent ludności zostało przesiedlonych lub uciekło z kraju w wyniku konfliktu. Tutela Legal (Legal Aid – biuro monitorujące prawa człowieka archidiecezji San Salvador) i inne grupy praw człowieka twierdziły, że prawicowe szwadrony śmierci zamordowały ponad 40 000 Salwadorczyków do 1985 roku. Za rządów Duarte wojsko i prawicowy szwadron śmierci aktywność znacznie spadła, częściowo w wyniku groźby wstrzymania przez Stany Zjednoczone pomocy gospodarczej i wojskowej.

W styczniu 1989 roku FMLN zaproponował przyjęcie wyników, jeśli wybory prezydenckie zostaną przełożone o pół roku. Rząd ogłosił jednostronne 3-miesięczne zawieszenie broni w celu ułatwienia negocjacji FMLN, jednak nigdy nie odniósł się do podstawowych kwestii, kiedy zaprzestanie ataków na cywilów i wybranych urzędników, lub kiedy rozpocznie demobilizację, i kontynuował kampanię przemocy i miejskiego terroryzmu. FMLN później zerwał dialog. Prezydent elekt Cristiani oświadczył, że obejmując urząd 1 czerwca, będzie próbował odnowić dialog z FMLN.

1 czerwca 1989 r. urząd objął nowy prezes, Alfredo Cristiani. Głównym celem jego rządowego programu było zakończenie wojny. Z tą tęsknotą zaproponowano doprowadzenie FMLN do stołu negocjacyjnego. Tym razem proces negocjacyjny będzie wspierany przez ONZ.

Warunki polityczne, w jakich oglądano FMLN, nie były zbyt zachęcające. Upadek komunizmu był ewidentny i kraje, które wspierały go zbrojeniami, szkoleniami i funduszami, zaczęły go porzucać i uzależniać swoje poparcie od stołu negocjacyjnego. FMLN pojawiła się przed społecznością międzynarodową jako siła partyzancka, która nie miała prawdziwego poparcia ludu, czego dowodem było niepowodzenie w zdobyciu władzy po prawie 10 latach walki zbrojnej i agitacji, przy pełnym poparciu bloku socjalistycznego. FMLN stanęła przed dylematem w swojej koncepcji strategicznej: po pierwsze, zwycięstwo militarne nie było już możliwe ze względu na przewagę liczebną, materialną i zawodową Sił Zbrojnych. Po drugie, szczera wola polityczna rządu w zabieganiu o poparcie Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Możliwe, że podczas prawdziwych początków konfliktu, kiedy organizacje partyzanckie cieszyły się szerokim poparciem społecznym i walczyły o przestrzeń polityczną, a segregacja polityczna była wspierana przez rząd, środek ciężkości FMLN byłby po stronie ludności. Ponieważ jednak organizacje partyzanckie zjednoczyły się, by rozrosnąć się i utworzyć FMLN, przy wsparciu bloku krajów komunistycznych i zmieniły swój cel walki o władzę, jej środek ciężkości stanowiło wsparcie, jakie otrzymywała od tych krajów. Trzy przykłady potwierdzają wcześniejszą tezę: po pierwsze, jego niezdolność do odniesienia zwycięstwa militarnego podczas ponad dziesięciu lat walki, przy ogromnym wsparciu logistycznym i szkoleniu, jakie otrzymał na Kubie, w Związku Radzieckim, Nikaragui i innych krajach socjalistycznych. Po drugie, w większości neutralne zachowanie ludności podczas całego konfliktu, które zdecydowanie zwróciło się w stronę Sił Zbrojnych podczas ofensywy „ostatniej” lub „na szczyt”. Po trzecie, brak uwagi FMLN na te oznaki braku poparcia społecznego, w poszukiwaniu lepszych pozycji negocjacyjnych, głównie po 1989 roku.

Strategia Druga faza 1990-1992

Wraz z nowym prezydentem George'em H. Bushem w Białym Domu, zmniejszeniem pomocy pochodzącej z ZSRR i nowo wybranym Alfredo Cristiani na prezydenta Salwadoru, nadszedł czas na nowe podejście. Zmieniający się krajobraz strategiczny zakwestionował ideologiczną soczewkę, przez którą USA postrzegały konflikt w Salwadorze. Zamiast wymagać całkowitego zwycięstwa, priorytetem dla Busha było znalezienie akceptowalnego zakończenia jego zaangażowania w Salwadorze, takiego, które zakończy konflikt i pozwoli na wycofanie się USA, ale mimo to zapewni demokrację kraju. Ten wynik wymagałby negocjacji z FMLN i partnerstwa z ONZ i innymi „przyjaciółmi”, w połączeniu z nowym podejściem dla USA. Przesunięcie uwagi administracji Busha z pokonania FMLN na poszukiwanie wynegocjowanego rozwiązania było krytyczne.

Ostateczna umowa podpisana w Chapultepec w Meksyku w styczniu 1992 roku była początkiem długiego procesu. Sukces zależał od tego, czy podjęte zobowiązania były przestrzegane, pierwotne przyczyny wojny mogły zostać w zadowalający sposób rozwiązane, a nowe źródła niestabilności i nieprzewidziane wyzwania mogły zostać odpowiednio rozwiązane. Wysiłki stabilizacyjne koncentrowały się na bezpieczeństwie, zajęciu się czynnikami konfliktu związanymi z nierównością gruntów i kulturą bezkarności oraz procesami pojednania. Reformy bezpieczeństwa obejmowały zarządzanie zawieszeniem broni, rozbrojeniem oraz reformami wojskowymi i policyjnymi. Inne wysiłki koncentrowały się na reformie wyborczej, prawach człowieka oraz procesach prawdy i pojednania.

Ci, którzy rozważali możliwość zwycięstwa militarnego Sił Zbrojnych (lub rządu) zapomnieli o dwóch ważnych aspektach: po pierwsze, walka, którą toczyliśmy była walką między Salwadorczykami, a zatem nie było możliwe walczyć przeciwko nam i określić zwycięzcę lub przegranego . W tej wojnie nie było zwycięzcy. Po drugie, prawdziwe przyczyny wojny sięgały daleko wstecz w historii kraju i miały charakter polityczny, społeczny i gospodarczy. Myślenie o militarnym zwycięstwie Sił Zbrojnych oznaczało po prostu myślenie o niewłaściwym lekarstwie. Choć FMLN mogła aspirować do zwycięstwa militarnego, misją Sił Zbrojnych było powstrzymanie ataku, a rząd dokonał zmian w celu wyeliminowania przyczyn konfliktu.

Kiedy brutalna 12-letnia wojna domowa między Narodowym Frontem Wyzwolenia Farabundo Marta (FMLN) a Siłami Zbrojnymi Salwadoru (ESAF) ostatecznie zakończyła się w 1992 roku, pochłonęła ponad 75 000 w większości niewinnych cywilów i pozostawiła kolejne 8 000 zaginionych. W późniejszych latach walki ugrzęzły. Ani FMLN, ani ESAF nie były w stanie zebrać wystarczającej siły ofensywnej, aby zwyciężyć w decydujący sposób, więc w bitwach coraz częściej brali udział żołnierze nieregularni, którzy okazywali mało szacunku cywilom. Ostatecznie wynegocjowany przez ONZ proces pokojowy utorował drogę do amnestii, reintegracji i pojednania (AR2).


Salwador: pomimo zakończenia wojny domowej emigracja trwa

Salwador to najmniejszy, najgęściej zaludniony kraj Ameryki Środkowej. Szacuje się, że ponad 25 procent ludności wyemigrowało lub uciekło podczas wojny domowej, która rozpoczęła się w 1979 r. i zakończyła w 1992 r. Około 1,5 miliona Salwadorczyków mieszka i pracuje obecnie w Stanach Zjednoczonych. 39 000 znajduje się w Kanadzie według Statistics Canada, z około 20 000 w Australii i 12 000 we Włoszech według salwadorskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Coraz częściej ludzie zastępują kawę, bawełnę i cukier jako najważniejszy towar eksportowy Salwadoru. Przekazy pieniężne są obecnie kluczowym źródłem dochodu narodowego, stanowiąc ponad połowę wszystkich dochodów z eksportu i ponad 17 procent PKB. Chociaż rząd jest bardziej skoncentrowany na angażowaniu swojej diaspory, zajmuje się również imigrantami z sąsiednich krajów i problemami związanymi z handlem ludźmi.

Tło historyczne

W 1525 roku Hiszpanie skolonizowali obszar obejmujący współczesny Salwador. Korona hiszpańska przyznawała koncesje na ziemię szlachcie i szlachcie poszukującej terenów pod uprawę. Rozwijający się system plantacji, który koncentrował się na indygo, cukrze i żywym inwentarzu, zachęcał do migracji w regionie, aby podtrzymać tę działalność. Pod koniec XVIII wieku populacja była w dużej mierze skoncentrowana w trzech strefach: (1) wokół hacjend poniżej północnej kordyliera (pasmo górskie), (2) na nizinach centralnych oraz (3) wzdłuż równin przybrzeżnych.

Pod rządami kolonialnymi ludy tubylcze zachowały prawo do posiadania ziem komunalnych po zawłaszczeniu przez kolonistów ziemi przeznaczonej na eksport. Społeczności tubylcze zostały przydzielone do ejidos, wspólna ziemia, która często była uprawiana zbiorowo. Gminy te miały prawo zachować grunt we wspólnej własności lub wydzierżawić go lokatorom spoza gminy. Zazwyczaj ziemia przeznaczana była na uprawę kukurydzy i fasoli oraz wydobycie drewna balsamicznego.

Rozpad ejido model rozpoczął się pod koniec XIX wieku i zakończył się przyznaniem de facto prawa własności prywatnej do działek o ejido ziemi każdemu członkowi społeczności, który chce uprawiać kakao, kawę, gumę i agawa (włóknisty kaktus używany do robienia liny). Rosnąca cena kawy sprawiła, że ​​stała się ona cenną uprawą eksportową, a od połowy XIX wieku znaczna część wilgotnych lasów podzwrotnikowych ustąpiła miejsca plantacjom kawy, które obecnie zajmują około 10 procent terytorium Salwadoru.

Wzrost liczby ludności w departamentach takich jak Santa Ana, Sonsonate i Ahuachapán był odpowiedzią na rozwój produkcji kawy, przyciągając wewnętrznych migrantów z północnych wyżyn. Chłopi, którzy stracili lub zostali wysiedleni z gruntów komunalnych, szybko zintegrowali się z systemem plantacyjnym na północy, a jednocześnie wzrost produkcji trzciny cukrowej coraz bardziej przyciągał migrantów wewnętrznych z całego kraju na równiny przybrzeżne wokół rzeki Lempa .

Wojna domowa i masowa emigracja do Stanów Zjednoczonych

Tylko niewielka liczba Salwadorczyków wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych w latach 50. i 60. XX wieku, a populacja Salwadorczyków mieszkająca w Stanach Zjednoczonych liczyła kilka tysięcy. Populacja ta była wyraźnie spolaryzowana, składała się z nielicznych uprzywilejowanych z zamożnych warstw ziemskich, którzy przybyli studiować i pracować za granicą, oraz z pewnej liczby służących, ogrodników i robotników, których korpus dyplomatyczny sprowadzał głównie do służby domowej.

Populacja Salwadorczyków w Stanach Zjednoczonych dramatycznie wzrosła w późnych latach 70. i wczesnych 80. w odpowiedzi na represje i przemoc związane z wybuchem wojny domowej. Ogromnie nierówne zasoby ziemi i rosnąca nadwyżka siły roboczej spowodowały walkę o prawa do ziemi i zasoby, która szybko rozprzestrzeniła się w całym kraju.

Strumień migrantów na północ i do sąsiednich krajów wkrótce stał się potokiem, gdy rodziny uciekły z konfliktu, większość z nich podróżowała drogą lądową przez Meksyk. Większość pochodziła ze społeczności wiejskich. Migracja osiągnęła szczyt w 1982 r., kiedy szacunkowo 129 000 osób opuściło kraj.

Podczas gdy niektórzy uciekli przez granice Hondurasu, Nikaragui i Gwatemali, inni pozostali w Salwadorze (ludzie wewnętrznie przesiedleni, czyli IDPs) i szukali schronienia w tych departamentach i gminach, które nie były bezpośrednio zaangażowane w konflikt. W samym departamencie Chalatenango w 1982 r. przebywało 15 000 osób wewnętrznie przesiedlonych.

Wielu Salwadorczyków, którzy uciekli przed konfliktem zbrojnym, otrzymało międzynarodową pomoc w obozach dla uchodźców i ostatecznie zostało repatriowanych pod auspicjami Organizacji Narodów Zjednoczonych. Inni otrzymali pomoc w obozach recepcyjnych w Salwadorze. Osoby wjeżdżające do Stanów Zjednoczonych często najpierw przebywały w obozach w sąsiednich krajach.

Dane z US Public Use Micro Sample (PUMS), 1% podpróby danych ze spisu powszechnego w USA z 2000 r., potwierdzają, że liczba Salwadorczyków zgłaszających, że przybyli do kraju w latach 70. i 80. znacznie wzrosła w porównaniu z poprzednimi poziomami. Około 45 000 Salwadorczyków zgłosiło przyjazd do Stanów Zjednoczonych w latach 1970-1974, podczas gdy 334 000 zgłosiło wjazd do Stanów Zjednoczonych w latach 1985-1990.

Salwadorczycy, którzy przybyli do Stanów Zjednoczonych, mieli na ogół niewielką formalną edukację. W latach 1980-1990, według danych spisu powszechnego USA z 2000 roku, odsetek Salwadorczyków deklarujących, że ukończyli tylko szkołę podstawową, wzrósł z 37% w 1980 r. do 42% w 1990 r. W tym samym okresie odsetek Salwadorczyków deklarujących, że ukończyli edukacja policealna spadła z 13 procent do 9 procent.

Chociaż wielu Salwadorczyków ubiegało się o azyl w latach 80., około 2% wniosków zostało zatwierdzonych, podczas gdy większość uznała ich wnioski za „nieważne”. W rezultacie wielu Salwadorczyków pozostało w Stanach Zjednoczonych bez dokumentów. Przepisy legalizacyjne zawarte w ustawie o reformie i kontroli imigracyjnej (IRCA) z 1986 r. przyznały status prawny 146 000 Salwadorczyków.

W 1991 roku grupa organizacji religijnych i organizacji wspierających uchodźców wygrała pozew zbiorowy przeciwko rządowi federalnemu za dyskryminujące traktowanie wniosków o azyl składanych przez Salwadorczyków i Gwatemalczyków. ten Amerykańskie Kościoły Baptystów przeciwko Thornburgh (ABC) zmusiła Służby Imigracyjne i Naturalizacyjne (INS, obecnie US Citizenship and Immigration Services) do zaoferowania de novo (wstępne) przesłuchania w sprawie azylu na podstawie nowych i bardziej sprawiedliwych przepisów dla wszystkich Salwadorczyków i Gwatemalczyków, których poprzednie wnioski zostały odrzucone w latach 80. XX wieku.

Na mocy porozumienia ABC INS utworzył specjalnie przeszkolony korpus arbitrów azylowych. Wskaźniki akceptacji dla wnioskujących o azyl z Salwadoru wzrosły do ​​ponad 25 procent w ciągu roku. Według antropolog Sarah Mahler do 1993 r. ponad 250 000 wniosków o azyl było w toku.

Migracja w czasie wojny do innych krajów

Wielu Salwadorczyków szukało schronienia przed wojną domową w sąsiednich krajach. W 1985 roku Salwadorski Komitet Praw Człowieka oszacował, że 120 000 Salwadorczyków mieszka w Meksyku, 70 000 w Gwatemali, 20 000 w Hondurasie, 17 500 w Nikaragui i 10 000 w Kostaryce.

Salwadorczycy uciekający do Meksyku spotkali się z rządem, który nie chciał im pomóc. Choć nie był tak restrykcyjny jak Honduras, Meksyk w tym czasie nie był sygnatariuszem Konwencji ONZ o Uchodźcach z 1951 r. i większość ciężaru pomocy uchodźcom zostawił organizacjom pozarządowym. Co więcej, nieliczne rządowe obozy oferowały minimalne usługi, a uchodźcy w miastach zostali pozostawieni samym sobie.

Brak statusu prawnego i ochrony uchodźców salwadorskich w Meksyku zniechęcał Salwadorczyków do pozostania. Podczas gdy oficjalna polityka zagraniczna milcząco przyjmowała uchodźców, było wiele przypadków masowych deportacji, ponieważ meksykańskie prawo imigracyjne nie uznawało „uchodźcy” za status prawny.

W Hondurasie większość wygnańców z Salwadoru została zamknięta w obozach dla uchodźców w Colomoncagua i Mesa Grande, gdzie otrzymywali ograniczoną pomoc od Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR).

Mimo wsparcia UNHCR uchodźcom nie pozwolono opuścić obozu w celu pracy lub dokonywania zakupów. Władze Hondurasu zmilitaryzowały obozy i patrolowały okoliczne tereny.

Ponieważ trudno było uzyskać azyl w Stanach Zjednoczonych, wielu uchodźców i wygnańców z Salwadoru kontynuowało podróż na północ do Kanady. Kanada zwiększyła swój kontyngent uchodźców dla Ameryki Łacińskiej z 2000 w 1981 r. do 25 000 w 1984 r. dwie trzecie tych wiz trafiło do mieszkańców Ameryki Środkowej – głównie z Salwadoru, Gwatemali i Nikaragui.

Gdy exodus z Ameryki Środkowej narastał w odpowiedzi na politykę spalonej ziemi i powszechne represje, Kanada uchwaliła moratorium na deportacje Salwadorczyków i Gwatemalczyków. Pod koniec lat osiemdziesiątych Kanada przebudowała swój system azylowy, co zaowocowało 77-procentową akceptacją uchodźców z Salwadoru. Wszyscy zatwierdzeni otrzymali kompleksowe usługi pomocy, w tym pomoc w relokacji, opiekę zdrowotną i możliwości edukacyjne.

Wielu Salwadorczyków mogło również ubiegać się o status uchodźcy i dostać się do krajów w Europie i Australii. W ciągu dekady lat 80. prawie 3000 Salwadorczyków uzyskało status uchodźcy w Australii, a podobnej liczbie przyznano status uchodźcy we Włoszech i Szwecji.

Migracja do Stanów Zjednoczonych od 1990 r.

Chociaż wskaźniki migracji spadły od zakończenia wojny domowej, oficjalne dane szacują, że 4,7 osób na 1000 lub ponad 25 000 osób nadal emigruje każdego roku, zgodnie z danymi z 2002 r. z Centralnego Banku Rezerw Salwadoru. Sieci, które powstały podczas wojny domowej, aby pomóc jednostkom uciekającym przed konfliktami, służą teraz potrzebom migrantów ekonomicznych poszukujących możliwości na północy.

Wraz z wydaniem orzeczenia ABC udostępniona została również inna droga do uzyskania statusu prawnego. Ustanowiony w ustawie o imigracji z 1990 r., tymczasowy status chroniony (TPS) przyznaje pozwolenie na pobyt i pracę wszystkim uprawnionym obywatelom z wyznaczonego kraju na okres od sześciu do 18 miesięcy. Chociaż TPS może zostać przedłużony w zależności od specyfiki indywidualnego przypadku, nie daje on prawa stałego pobytu.

W 1990 roku Salwadorczycy byli jedną z pierwszych grup uznanych za kwalifikujących się do TPS. Chociaż TPS zakończył się w 1992 r., Salwadorczykom pozwolono pozostać w ramach odroczonego przymusowego wyjazdu (DED), który utrzymywał przywileje czasowego pobytu i pracy. Po wygaśnięciu statusu DED, w 1996 roku Salwadorczycy mogli ubiegać się o azyl polityczny.

Salwadorczycy ponownie kwalifikowali się do TPS po trzęsieniu ziemi w 2001 r., a ich TPS był odnawiany wielokrotnie, ostatnio w 2006 r. TPS ma wygasnąć 9 marca 2009 r. Według Ambasady Salwadoru w Stanach Zjednoczonych, 234 000 Salwadorczycy przerejestrowali się do TPS w 2006 roku.

Wreszcie, 19 listopada 1997 r. weszła w życie ustawa o Nikaragui Adjustment and Central American Relief Act (NACARA), która przewidywała specjalne zasady dotyczące wniosków składanych przez niektórych obywateli Gwatemali, Salwadoru i niektórych byłych obywateli bloku sowieckiego o zawieszenie deportacji i anulowanie deportacji. W sumie 129 131 Salwadorczyków mogło pozostać w Stanach Zjednoczonych z powodu NACARA, według Ambasady Salwadoru w Stanach Zjednoczonych.

Pomimo tych środków liczba nieautoryzowanych Salwadorczyków przebywających w Stanach Zjednoczonych nadal rośnie. W 1996 roku INS oszacowało, że w Stanach Zjednoczonych przebywa 335 000 nieautoryzowanych Salwadorczyków.

Liczba nieautoryzowanych Salwadorczyków mieszkających w Stanach Zjednoczonych nie jest łatwo dostępna ani łatwo zweryfikowana. Jednak na podstawie szacunków z danych rządu USA może być nawet 400 000 nieautoryzowanych Salwadorczyków przebywających obecnie w Stanach Zjednoczonych. Zazwyczaj pochodzą z wiejskich gospodarstw domowych i znajdują zatrudnienie w sektorze usług o niskich płacach oraz w budownictwie.

Według danych ze spisu powszechnego z 2000 r. obcokrajowcy urodzeni z Salwadoru mają najniższy wskaźnik ukończenia szkoły średniej (34,8 procent) wśród mieszkańców Ameryki Środkowej i najmniej wśród mieszkańców Ameryki Środkowej w wieku 25 lat i starszych, którzy posiadają tytuł licencjata (4,9 procent). .

Migracja do Salwadoru

Chociaż przepływ migracji netto jest skierowany do innych krajów, istnieją dowody na to, że niektórzy mieszkańcy Ameryki Środkowej przenoszą się do Salwadoru w poszukiwaniu pracy. Honduranie i Nikaraguańczycy, jedni z najbardziej widocznych imigrantów w Salwadorze, zazwyczaj szukają możliwości zatrudnienia i wyższych zarobków. Wiele z tych możliwości jest skoncentrowanych na obszarach o dużym nasileniu migracji we wschodniej części kraju.

Ekonomiści Dilip Ratha i William Shaw oszacowali w 2007 r., że w 2005 r. w Salwadorze mieszkało 1913 Nikaraguańczyków i 7751 Hondurasów. Jednak liczby te mogą znacznie zaniżać liczbę Hondurańczyków i Nikaraguańczyków pracujących tymczasowo w Salwadorze.

Generalna Dyrekcja ds. Migracji Salwadoru (Dirección General de Migración) wydaje wizy na pracę tymczasową w celu zbierania upraw, takich jak trzcina cukrowa. Jednak większość osób, które tymczasowo pracują w Salwadorze, robi to bez zezwolenia, przekraczając nieszczelne granice kraju.

W rocznym raporcie Departamentu Stanu USA z 2007 r. na temat handlu ludźmi Salwador został sklasyfikowany jako kraj źródłowy, tranzytowy i docelowy w handlu kobietami i dziećmi. Salwadorczycy są przemycani do Gwatemali, Meksyku i Stanów Zjednoczonych.

W Salwadorze kobiety i dziewczęta z Salwadoru są przemycane z obszarów wiejskich do miejskich, kobiety i dzieci z Hondurasu i Nikaragui są przemycane do Salwadoru w celu wykorzystywania ich jako prostytutek. Większość handlu ludźmi ma na celu wykorzystywanie seksualne, ale istnieją dowody na to, że handel ludźmi odbywa się w celu pracy przymusowej.

Raport Departamentu Stanu stwierdza, że ​​rząd Salwadoru w 2006 r. ścigał 67 osób za handel ludźmi, co stanowi prawie czterokrotny wzrost w stosunku do liczby ściganych w poprzednim roku. Prokuratorzy wydali jednak tylko cztery wyroki skazujące na kary od trzech do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Rząd Salwadoru podejmuje również kroki w celu ochrony ofiar handlu ludźmi. W 2006 roku Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji (IOM) i rząd otworzyły pierwsze w regionie schronisko dla ofiar handlu ludźmi. Rząd wspiera finansowo schronisko i zapewnia ochronę policyjną. Ponadto IOM i rząd rozpoczęli w 2006 roku kampanię informacyjną przeciwko handlowi ludźmi i przemytowi w tym kraju.

Salwadorscy funkcjonariusze organów ścigania nie wsadzają do więzienia ofiar przestępstw popełnionych w wyniku handlu ludźmi, a ofiary są zachęcane do udziału w śledztwie dotyczącym ich handlarzy. Cudzoziemcom będącym ofiarami handlu ludźmi nie grozi deportacja, ale raczej zachęca się ich do dobrowolnej repatriacji do swoich krajów przy pomocy rządu Salwadoru. Ofiary, które spotkałyby się z prześladowaniem lub zemstą w swoich krajach ojczystych, nie mają możliwości legalnego pobytu w Salwadorze.

Pokój, przekazy pieniężne i ożywienie gospodarcze

Podpisanie Porozumień Pokojowych z Chapultepec w styczniu 1992 r. oznaczało koniec wyczerpującej wojny domowej, podczas której znaczna część infrastruktury Salwadoru została zniszczona, zginęło 75 000 osób, a ponad milion osób zostało przesiedlonych. Prawie 15 lat później perspektywy na dalszy pokój wydają się solidne. Jednak ograniczenia polityczne i gospodarcze, z jakimi boryka się ten kraj, są znaczące.

Deficyt budżetowy, który w 1992 r. wynosił nieco ponad 2 proc. PKB, wzrósł do prawie 4 proc. PKB i nadal jest finansowany głównie z pomocy zagranicznej i pożyczek. Ponadto koszty odbudowy poniesione w celu odbudowy infrastruktury publicznej doprowadziły do ​​znacznej akumulacji zadłużenia. Stopy oszczędności krajowych brutto są niskie, obecnie wynoszą około 13 procent PKB, a inwestycje są w dużej mierze uzupełniane przez napływ kapitału netto z zagranicy. Po zdezagregowaniu jasne jest, że w tych napływach kapitałowych dominują przekazy pieniężne.

Nic dziwnego, że przekazy pieniężne wzrosły w latach 80. i 90. i nadal rosną (zob. wykres 1). Salwador rejestruje drugą co do wielkości liczbę przekazów na półkuli po Meksyku. W 2005 roku Salwador odnotował otrzymanie ponad 2,8 miliarda dolarów przekazów pieniężnych. W 2006 roku przekazy pieniężne stanowiły nieco poniżej 17 procent PKB. Według Programu Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP) w 2004 r. w Salwadorze około 22 procent wszystkich gospodarstw domowych otrzymało przekazy pieniężne.


Migracja jest wentylem bezpieczeństwa, który wspierał powojenne ożywienie gospodarcze w Salwadorze, zmniejszając wskaźniki ubóstwa, ułatwiając szybki rozwój sektora finansowego i rekompensując spadające ceny i wolumeny eksportu. Odnoszący sukcesy migranci, którzy znajdują pracę za granicą, odsyłają przekazy pieniężne, przyczyniają się do podniesienia dochodów i wydźwignięcia gospodarstw domowych z ubóstwa, nieproporcjonalnie zastrzykując gotówkę społecznościom ubogim i wiejskim.

W swoim ostatnim tomie o salwadorskim przejściu od wojny do pokoju salwadorski ekonomista Alexander Segovia zauważa: „Jednym z głównych czynników wyjaśniających zmniejszenie ubóstwa w Salwadorze w dekadzie lat 90. jest napływ przekazów pieniężnych, które dla większości część przypada biednym gospodarstwom domowym”.

Dane rządowych gospodarstw domowych pokazują, że wskaźniki ubóstwa spadały konsekwentnie od początku lat 90., mniej więcej zgodnie z szybkim wzrostem przekazów pieniężnych (zob. wykres 2).

UNDP szacuje, że w kraju 74% gospodarstw domowych otrzymujących przekazy pieniężne nie jest biednych w porównaniu z 63% gospodarstw domowych, które nie otrzymują przekazów pieniężnych. Na obszarach wiejskich 71 procent gospodarstw domowych otrzymujących przekazy pieniężne ma dochody powyżej oficjalnej granicy ubóstwa, podczas gdy tylko 52 procent gospodarstw domowych, które nie otrzymują przekazów pieniężnych, uważa się za znajdujące się powyżej granicy ubóstwa.


Prawie 81 procent przekazów wydawanych jest na artykuły konsumpcyjne, głównie żywność i media (patrz Tabela 1). Po żywności i usługach użyteczności publicznej, wydatki kapitału ludzkiego (wydatki na leczenie i edukację) są kolejną najważniejszą kategorią, stanowiącą ponad 10 procent wydatków. Oszczędności są również ważnym sposobem wykorzystania przekazów pieniężnych.


Biorąc pod uwagę ten profil wydatków, nie jest zaskakujące, że przekazy pieniężne wydają się mieć ograniczony efekt mnożnikowy w gospodarce Salwadoru. Ponadto otrzymywanie przekazów pieniężnych może przyczynić się do lokalnej inflacji i spekulacji gruntami.

Amerykańska dziennikarka Nurith Aizenman poinformowała w 2006 r., że ceny gruntów i mieszkań gwałtownie rosły w społecznościach o większej gęstości gospodarstw domowych z migrantami za granicą. W jednej społeczności w La Unión ceny nowo wybudowanych domów z udogodnieniami w stylu amerykańskim wahały się od 39 000 do 93 000 USD. Firmy z branży nieruchomości oszacowały, że około 75 procent kupujących to Salwadorczycy mieszkający w Stanach Zjednoczonych.

Angażowanie diaspory

Ponieważ przekazy pieniężne zmieniają charakter salwadorskiego sektora finansowego, rząd coraz bardziej angażuje się w zachęcanie do przepływu osób i przekazów pieniężnych oraz zarządzanie nimi. Migracja jest problemem politycznym, który wpływa na konstrukcję instytucji państwowych i retorykę polityczną w prasie i mediach.

Jednym z przykładów przeprojektowania instytucji państwowych jest utworzenie Dyrekcji Generalnej ds. Społeczności Za Granicą, zainaugurowanej podczas prezydentury Francisco Flores w latach 1999-2004.

Definiująca platforma dla Dyrekcji Generalnej została podsumowana w dokumencie z 2002 r. zatytułowanym „W kierunku strategii na XXI wiek integracji i powiązania ze społecznością Salwadoru za granicą”, który zawiera szczegółowy obraz statystyczny Salwadorczyków za granicą oraz przekazów pieniężnych wysyłanych do kraju. Nakreśla również szereg działań, które „[wzmocnią] uwagę i powiązania z salwadorskimi społecznościami za granicą”.

Dokument ten określa salwadorskich migrantów za granicą jako „klientów” i odnosi się do potrzeby opracowania polityki państwa, która oferuje działalność konsularną i pomoc ludności diaspory, która jest poinformowana „duchem służby”. Podstawowym celem takiej polityki byłoby „przyczynienie się do ustanowienia osi rozwoju opartej na potencjale społeczności salwadorskiej za granicą, zabezpieczając jej więzi społeczne, gospodarcze i polityczne”.

Aby spełnić tę obietnicę, Ministerstwo Spraw Zagranicznych zmodyfikowało i unowocześniło swoje służby. Ministerstwo prowadzi obecnie stronę internetową, podobnie jak Ambasada Salwadoru w Stanach Zjednoczonych, z informacjami na temat Salwadorczyków mieszkających za granicą, pomocy prawnej dla imigracji do Stanów Zjednoczonych i innych krajów przyjmujących oraz oferowanych usług konsularnych. Dostępne są szczegółowe informacje na temat różnych rodzajów statusów wizowych, do których kwalifikują się Salwadorczycy, oraz szeregu organizacji pozarządowych i prywatnych zajmujących się ułatwianiem legalizacji lub legalizacji migrantów.

W ramach trwającej kampanii na rzecz odnowienia kanałów legalizacji, rząd Salwadoru od 2001 roku skutecznie lobbował rząd USA w celu rozszerzenia i odnowienia TPS dla Salwadorczyków.

W styczniu 2005 r. nowo wybrany prezydent Salwadoru, Tony Saca, rozpoczął kampanię w Silver Spring w stanie Maryland, aby przypomnieć Salwadorczykom o ponownej rejestracji w TPS. Saca zobowiązał się również do pozyskania imigrantów kolejnego przedłużenia TPS, które rząd USA przyznał w marcu 2006 roku. Gorąco zapewniał imigrantów, że pomimo ich oskarżeń rząd nie tylko myślał o przekazach pieniężnych, lobbując za przedłużeniem.

Rząd przedefiniował również instytucje, które obsługują przekazy pieniężne i diasporę oraz zarządzają nimi. Wśród tych instytucji państwowych jest Fundusz Inwestycji Społecznych (Fondo de Inversión Social para el Desarrollo Local, lub FISDL), który zaczął koncentrować się na Salwadorczykach w diasporze pod koniec 1999 r. Założony w 1990 r. FIDSL wyrósł z podejścia społecznego funduszu inwestycyjnego, które sprzyja zaangażowaniu władz lokalnych i społeczności.

Program FISDL, zwany Zjednoczeni dla Solidarności (Unidos dla Solidaridad) promuje udział gmin, organizacji pozarządowych, organizacji salwadorskich i stowarzyszeń miast rodzinnych (HTA) za granicą w finansowaniu i budowie małej infrastruktury dla szkół, gminnych obiektów rekreacyjnych i ośrodków zdrowia. Program ten jest wzorowany na podobnym programie prowadzonym przez rząd meksykański, który dopasowuje fundusze z HTA w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Do tej pory w ramach 14 odrębnych konkursów grantowych w ramach programu United for Solidarity przeznaczono ponad 11 mln USD na 45 projektów w 27 gminach Salwadoru.

Jak pokazuje Rysunek 3, większość funduszy na te projekty ponadnarodowe pochodzi z FISDL (60 procent), przy czym same HTA wnoszą około 19 procent (lub około 2,13 miliona dolarów), a gminy wnoszą dalsze 20 procent funduszy. Chociaż łączna kwota funduszy diaspory pozyskanych w ramach tej inicjatywy jest niewielka, program tworzy platformę dla państwowego zaangażowania w diasporę. Z perspektywy politycznej rząd próbuje rozszerzyć zakres swojej regulacji na migrantów mieszkających za granicą.

Ostrożna i celowa uprawa HTA doprowadziła do utworzenia Wiceministra ds. Stosunków Zewnętrznych Salwadorczyków za Granicą w 2004 roku. Jego głównym celem jest opracowanie polityki i programów mających na celu utrzymanie więzi z salwadorską diasporą i ułatwienie jej powiązań z Salwadorem.


W miarę jak państwo rozszerza swoje zaangażowanie w diasporę, Salwadorczycy za granicą zareagowali. W Stanach Zjednoczonych Salwadorczycy próbują naśladować kubańskie lobby w Miami i chociaż koalicja jest luźna i często kontestowana, skupia różne organizacje diaspory, które starają się bronić praw imigrantów w Stanach Zjednoczonych i lobbować zarówno na rzecz salwadorskich, jak i salwadorskich rządy USA.

Jednym z wyrazów tej rodzącej się koalicji jest konferencja salwadorska „Salwadorczycy na świecie” („Salvadoreños en el Mundo”). Do tej pory konferencje odbywały się w Los Angeles, Waszyngtonie i Bostonie, skupiając organizacje diaspory salwadorskiej w celu stworzenia wspólnej platformy politycznej. Do tej pory platforma obejmuje żądanie prawa do głosowania za granicą i naciskanie na zwrócenie większej uwagi na ich potrzeby jako inwestorów i płatników.

Najważniejszym towarem eksportowym Salwadoru stali się jego mieszkańcy. Wraz ze wzrostem diaspory państwo salwadorskie jest coraz bardziej zainteresowane pielęgnowaniem więzi i utrzymywaniem więzi z migrantami za granicą, tworzeniem instytucji państwowych, które zachęcają do prywatnych i zbiorowych inwestycji oraz rozszerzaniem praw wyborczych na migrantów za granicą.

Chociaż przekazy pieniężne są kluczowym źródłem wymiany zagranicznej, nie wszyscy obywatele korzystają z przekazów pieniężnych. Ubóstwo spada, ale nierówności w dochodach i konsumpcji miar dobrobytu wydają się rosnąć, częściowo napędzane dostępnością przekazów pieniężnych.Równolegle z tymi wydarzeniami wzrasta również migracja regionalna z Hondurasu i Nikaragui – w odpowiedzi na lokalny popyt na siłę roboczą i panujące różnice w płacach między Salwadorem a sąsiednimi krajami.

Rząd Salwadoru ogólnie postrzegał prezydenta George'a W. Busha, zagorzałego zwolennika reformy imigracyjnej, jako sojusznika w pomaganiu migrantom w Stanach Zjednoczonych. Ale ponieważ reforma imigracyjna jest mało prawdopodobna przed wyborami prezydenckimi w 2008 roku, rząd Salwadoru będzie musiał uzbroić się w cierpliwość.

Autor dziękuje Aaronowi Matteo Terrazasowi i Alejandro Rivasowi z MPI za pomoc naukową.

Aizenman, Nurith (2006). „Pieniądze zarobione w USA podnoszą ceny w Salwadorze”. Washington Post, 14 maja

Bailey, Adrian J., Richard A. Wright, Alison Mountz i Ines M. Miyares (2002). „(Re)produkcja salwadorskich transnarodowych geografii”. Roczniki Stowarzyszenia Geografów Amerykańskich 92: 125-144.

BCR (1980-2005). „Revista trymestralny, październik-listopad”. Banco Central de Reserva, San Salvador.

Bourne, W. Clinton, Thomas W. McKinley, Carl P. Stevens i Mario Pacheco (1946). „Wstępne badanie możliwości ochrony w Salwadorze”. San Salvador: Servicio Cooperativo Interamericano de Salud Publica.

Browning, David (1975). Salwador, La Tierra y El Hombre. San Salvador: Ministerio de Cultura y Comunicaciones.

Chapin, Mac (1990). „Środowisko Salwadoru: problemy i odpowiedzi instytucjonalne”. Raport do Amerykańskiej Agencji Rozwoju Międzynarodowego, San Salvador.

Deere, Carmen Diana i Martin Diskin (1984). „Ubóstwo na wsi w Salwadorze: wymiary, trendy i przyczyny”. Międzynarodowe Biuro Pracy, dokument roboczy Światowego Programu Zatrudnienia 10-6/WP64.

DGACE (2002). "Hacia una estrategia de integración y vinculación con las comunidades Salvadoreñas en el external para el siglo XXI." San Salvador, Dirección General de Atención a la Comunidad en el Exterior, Republica de Salvador.

Durham, William (1979). Niedobór i przetrwanie w Ameryce Środkowej. Stanford: Wydawnictwo Uniwersytetu Stanforda.

Salwadorski Komitet Praw Człowieka (1985) „Z popiołów: życie i nadzieje uchodźców z Salwdoru i Gwatemali”. Londyn: Komisje Salwadoru i Gwatemali ds. Praw Człowieka i Wojny z Wantami Ltd.

EHPM (Encuesta de Hogares de Propósitos Múltiples) (2004). Encuesta de hogares de propósitos múltiples. San Salvador, Dirección General de Estadística y Censo.

FISDL (2004). „La Pobreza, Sí Se Puede Superar”. Prezentacja Ernesto Nosthasa, Unidos por la Solidaridad, Fondo de Inversión Social para el Desarrollo Local, San Salvador.

FISDL (2003). "Estrategia Nacional de Desarrollo Local: Avances del Trabajo Realizado por el FISDL en el Marco de la ENDL, okres 1999-Agosto 2003." Departamento de Evaluación, Gerencia de Investigación y Desarrollo, San Salvador.

Funkhouser, Edward (1997). „La migración internacional salvadoreña: un perfil”, w Mario Lungo (red.), Migración Internacional y Desarrollo, tom. 1, Fundación Nacional Para el Desarrollo. San Salvador.

FUSADY (1996). „Encuesta desarrollo wiejskie”. Departamento de Estudios Económicos y Sociales, Fundación Salvadoreña para el Desarrollo Económico y Social, San Salvador.

Gammage, Sarah (2006). „Eksportowanie ludzi i rekrutacja przekazów pieniężnych: strategia rozwoju dla Salwadoru?” Journal of Latin American Perspectives, 33(6): 75-100, listopad 2006.

Gammage, Sarah i John Schmitt (2004). "Los inmigrantes mexicanos, salvadoreños y dominicanos en el mercado laboral estadounidense: las brechas de género en los anos 1990 y 2000." Comisión Económica Para América Latina y el Caribe, CEPAL, Serie Estudios y Perspectivas, Unidad de Desarrollo Social.

Gammage, Sarah i Jorge Fernández (2000). „Konflikt, przesiedlenie i reintegracja: dowody ankietowe gospodarstw domowych z Salwadoru”. Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców, Dokument roboczy nr 25, Genewa, lipiec 2000.

Iglesias, Enrique V. (2001). „Wysyłam dużo pieniędzy do domu”. International Herald Tribune, 13 lipca

Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji (2006). „Nowe schronisko dla ofiar handlu ludźmi i kampania informacyjna”. 2 maja. Dostępny online.

Logan, John. (2001). „Nowi Latynosi: kim są, gdzie są”. Lewis Mumford Center for Comparative Urban and Regional Research, University at Albany, New York.

Mahlera, Sarah. J. i Dusan Ugrina (2006). „Ameryka Środkowa: Rozdroża Ameryk”, Migration Information Source, kwiecień. Dostępny online.

Mahler, Sarah J. (1995). Amerykańskie marzenie: życie imigrantów na marginesie. Princeton: Wydawnictwo Uniwersytetu Princeton.

PNUD (2003). „Informe sobre desarrollo humano, Salwador 2003: Desafíos y opciones en tiempos de globalización”. Programa de las Naciones Unidas para el Desarrollo, San Salvador: Consejo Nacional para el Desarrollo Sostenible.

_____ (2005). „Informe sobre desarrollo humano, Salwador 2003: Una mirada al nuevo nosotros, el impacto de las migraciones”. Programa de las Naciones Unidas para el Desarrollo, San Salvador: Consejo Nacional para el Desarrollo Sostenible.

Ratha, Dilip i William Shaw (2007). „Migracja południe-południe i przekazy pieniężne”. Development Prospects Group, Bank Światowy, Waszyngton

Repak, Terry (1995). W oczekiwaniu na Waszyngton: środkowoamerykańscy robotnicy w stolicy kraju. Filadelfia: Temple University Press.

Segowia, Aleksander (2002). Transformación estructural y reforma económica en El Salvador. Gwatemala City: Redakcja F i G.

Sheridan, Mary Beth (2004). „Salwadorski przywódca obejmuje diasporę”. Washington Post, 9 października

Stanley, William (1987). „Imigranci ekonomiczni czy uchodźcy przed przemocą? Analiza szeregów czasowych salwadorskich migrantów do Stanów Zjednoczonych”. Przegląd badań Ameryki Łacińskiej 22: 132-154.

Departament Stanu USA (2007). „Ustawa o ofiarach handlu ludźmi i ochronie przed przemocą z 2000 r.: Raport o handlu ludźmi z 2007 r.” Dostępny online.

Amerykańska Służba Imigracyjna i Naturalizacyjna (2000). "Nielegalni imigranci." Rocznik Statystyczny Służby Imigracyjnej i Naturalizacyjnej. Waszyngton.

Weiss-Fagen, Patricia i Joe Eldridge (1991). „Salwadorska repatriacja z Hondurasu” s. 117-186 w Mary Ann Larkin, Frederick Cuny i Barry Stein (red.) Repatriacja w czasie konfliktu w Ameryce Środkowej. Hemispheric Migration Project, Centrum Polityki Imigracyjnej i Pomocy Uchodźcom oraz Instytut Intertect. Waszyngton.

Drewno, Elżbieta (2003). Powstańcza Akcja Zbiorowa i Wojna Domowa w Salwadorze. Cambridge: Wydawnictwo Uniwersytetu Cambridge.

Bank Światowy (1996). „Salwador: sprostanie wyzwaniu globalizacji”. Waszyngton.


Obejrzyj wideo: Sensacje XX Wieku Wojna domowa w Hiszpanii