Demokraci Pokoju

Demokraci Pokoju


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

Demokraci byli mocno podzieloną partią polityczną pod koniec lat pięćdziesiątych XIX wieku, padając ofiarą kłótni między poszczególnymi grupami. Nie byli w stanie zjednoczyć się w 1860 r., co zapewniło wybór Abrahama Lincolna. W trakcie wojny domowej Partia Demokratyczna na Północy składała się z dwóch frakcji:

  1. Demokraci wojenni. Frakcja ta zdecydowanie popierała wysiłki wojskowe mające na celu utrzymanie Unii, ale była głośno krytyczna wobec prowadzenia wojny przez Lincolna. Krytyka ta narastała wraz z wydłużającą się listą strat wojskowych Unii oraz brutalnymi działaniami prezydenta, takimi jak zawieszenie habeas corpus. Demokraci wojenni reprezentowali zdecydowaną większość członków partii północnej.
  2. Demokraci pokoju. Wielu Demokratów w tej grupie miało nadzieję, że Unia może zostać uratowana, ale uważało, że środki militarne nie są uzasadnione. Ta frakcja zapewniła, co następuje:
    • Północ była odpowiedzialna za zepchnięcie Południa do secesji
    • Republikanie byli zaangażowani w ustanowienie równości rasowej, której sprzeciwiało się wielu imigrantów z klasy robotniczej, którzy chcieli chronić swoje nisko płatne miejsca pracy, oraz rasiści
    • Lincoln stał się tyranem i dążył do zniszczenia swobód obywatelskich
    • Wojna była tragedią narodową i musi się skończyć, nawet jeśli oznaczało to przyznanie Konfederacji niepodległości.
    Poparcie dla Demokratów Pokoju było najsilniejsze na Środkowym Zachodzie, zwłaszcza w Ohio, Indianie i Illinois. Mieszkańcy tych obszarów żywili głęboką nieufność do Wschodu, siedziby władzy republikańskiej, i utrzymywali silne więzi handlowe i sentymentalne z Południem. działania jadowitego węża. Demokraci Pokoju próbowali obrócić tę nazwę na swoją korzyść, nosząc na klapach marynarki miedziane pensy z głową bogini Wolności. Najważniejszym rzecznikiem frakcji był Clement L. Vallandigham z Ohio. Jednak w 1863 roku został osądzony przez trybunał wojskowy i zesłany do Konfederacji za wyrażanie sympatii Południa. Innym prominentnym Demokratą Pokoju był Fernando Wood, były burmistrz Nowego Jorku, który wstąpił do Kongresu w 1863 roku. W 1864 roku Demokraci Pokoju kontrolowali Konwencję Demokratów. Vallandigham, który wrócił do kraju, zdołał skonstruować deskę dla platformy partyjnej, która nazwała wojnę porażką i wezwała do wynegocjowania pokoju. Stanowisko to zostało natychmiast odrzucone przez kandydata Demokratów, George'a B. McClellana. Upadek Atlanty we wrześniu odwrócił bieg wojny, zapewnił reelekcję Lincolna i złapał wiatr w żagle Demokratów Pokoju. Na północy wielu wyborców obarczało Partię Demokratyczną odpowiedzialnością za działania Copperheadów, przypisując im winę za przedłużanie konfliktu. Demokraci nie byli w stanie uniknąć dezaprobaty wyborców aż do lat 70. XIX wieku. Demokrata został wybrany na prezydenta dopiero w 1884 roku.

Ruchy antywojenne w USA

Protestujący podczas wojny w Wietnamie z antywojennymi znakami maszerują w San Francisco z Market Street na stadion Kezar w Golden Gate Park na wiecu pod nazwą Spring Mobilization to End the War w Wietnamie

Związane z

7 października mija ósma rocznica amerykańskiej inwazji na Afganistan i wojny, która przeszła od kampanii przez krucjatę do niemal bagna, gdy USA przemyśliły i przedefiniowały swoją strategię w wojnie z terroryzmem. Według niedawnego CBS/New York Czasy sondażu, 53% Amerykanów twierdzi, że sprawy mają się źle dla USA w Afganistanie. I niewielu mówi to tak gwałtownie, jak ci, którzy wybrali rocznicę jako swój dzień, aby zademonstrować. Organizacje studenckie w 25 kampusach uniwersyteckich, wraz z członkami grup antywojennych, takich jak koalicja Act Now to Stop War and End Rasism (ANSWER) i Veterans for Peace, organizują wiece 7 października, inne już przybyły do ​​Waszyngtonu. 5 października podczas demonstracji w stolicy aresztowano 61 osób, w tym Cindy Sheehan, niegdyś twarz ruchu antywojennego w Iraku, która przykuła się do ogrodzenia Białego Domu. (Zobacz zdjęcia upamiętniające 50. rocznicę symbolu pokoju.)

Demonstracje takie jak te przeciwko militarnym przygodom narodu pojawiły się w prawie każdym ważnym konflikcie w historii USA. Demokraci pokojowi z lat 60. XIX wieku stali się pejoratywnie znani jako Copperheads – po południowo-wschodnim wężu, który atakuje bez ostrzeżenia – za sprzeciw wobec wojny secesyjnej. Demokraci Pokoju byli głównie niedawnymi osadnikami ze Środkowego Zachodu (Ohio, Indiana i Illinois) z południowymi korzeniami i zainteresowanymi utrzymaniem Unii, i zawarli wspólną sprawę z grupami z północy, które sprzeciwiały się emancypacji i poborowi. Zamieszki przeciwpociągowe z 1863 r. zostały udramatyzowane w filmie Martina Scorsese z 2002 r. Gangi Nowego Jorku — zostały wywołane przez sprzeciw wobec niedawno uchwalonej przez rząd ustawy o poborze do wojska, a po części przez obawy irlandzkich imigrantów, że uwolnieni niewolnicy przybędą na północ i zabiorą pracę.

Pobór do wojska odgrywał powtarzającą się rolę w protestach przez następne stulecie. Na początku I wojny światowej socjaliści i izolacjoniści sprzeciwiali się projektowi na gruncie swobód obywatelskich: Charles Schenck, sekretarz generalny Socjalistycznej Partii Ameryki, został skazany za naruszenie ustawy o szpiegostwie z 1917 r. za rozpowszechnianie ulotek wzywających mężczyzn do oprzeć się projektowi. W słynnym przypadku Schenck przeciwko Stanom Zjednoczonym, Schenck argumentował (bezskutecznie), że pobór do wojska był odpowiednikiem „przymusowej niewoli”, a zatem zakazany przez 13. poprawkę.


Demokratyczny pokój

Nasi redaktorzy zweryfikują przesłany przez Ciebie artykuł i zdecydują, czy należy poprawić artykuł.

Demokratyczny pokój, twierdzenie, że państwa demokratyczne nigdy (lub prawie nigdy) nie toczą ze sobą wojny.

Koncepcję pokoju demokratycznego należy odróżnić od twierdzenia, że ​​demokracje są ogólnie bardziej pokojowe niż kraje niedemokratyczne. O ile to ostatnie jest kontrowersyjne, o tyle twierdzenie, że państwa demokratyczne nie walczą ze sobą, jest powszechnie uznawane przez badaczy i praktyków stosunków międzynarodowych za prawdziwe. Zwolennicy demokratycznego pokoju nawiązują do niemieckiego filozofa Immanuela Kanta, a ostatnio do amerykańskiego Pres. Woodrow Wilson, który w swoim orędziu wojennym do Kongresu z 1917 r. zadeklarował, że celem Stanów Zjednoczonych jest uczynienie świata „bezpiecznym dla demokracji”.

w Projekt dla wiecznego pokoju (1795) Kant przewidział utworzenie strefy pokoju między państwami ukonstytuowanymi jako republiki. Choć wyraźnie utożsamiał demokrację z despotyzmem, współcześni uczeni twierdzą, że kantowska definicja republikanizmu, podkreślająca reprezentatywny charakter rządu republikańskiego, odpowiada naszemu obecnemu rozumieniu demokracji liberalnej. Tak więc warunki demokratyczny pokój (lub liberalny pokój) oraz Kantowski pokój są dziś często używane zamiennie.

Projekt dla wiecznego pokoju otrzymał niewiele uwagi od studentów stosunków międzynarodowych, dopóki w serii wpływowych artykułów opublikowanych w połowie lat 80. XX wieku amerykański badacz stosunków międzynarodowych Michael Doyle zwrócił uwagę na pracę Kanta i przekonywał, że strefa pokoju przewidziana przez Kanta stopniowo stała się rzeczywistością . Następnie, a zwłaszcza po zakończeniu zimnej wojny, demokratyczny pokój stał się jednym z najpopularniejszych tematów badań stosunków międzynarodowych. Poświęcono temu dziesiątki badań, z których wiele wykorzystywało metody ilościowe, aby wykazać, że demokratyczny pokój jest faktem historycznym. Badania te nie wykazały, że wojny między niedemokracjami lub między demokracjami a niedemokracjami były raczej częste, ale pokazały, że chociaż wojny międzypaństwowe są generalnie rzadkim wydarzeniem, wojny między demokracjami są jeszcze rzadsze.

Chociaż wielu krytyków kwestionowało prawdziwość tej propozycji, w dyscyplinie stosunków międzynarodowych nadal jest powszechnie akceptowane twierdzenie, że demokracje nie walczą ze sobą. Jest jednak mniej zgody co do tego, dlaczego istnieje demokratyczny pokój. Opracowano dwa główne konkurencyjne (jeśli nie wykluczające się wzajemnie) wyjaśnienia. Podczas gdy niektórzy twierdzą, że demokracje są dla siebie bardziej pokojowe ze względu na wspólną kulturę, inni uważają, że główny czynnik ma charakter strukturalny (lub instytucjonalny). Zwolennicy pierwszego poglądu argumentują, że kultura polityczna społeczeństw demokratycznych jest przesiąknięta normą, zgodnie z którą spory mają być rozstrzygane środkami pokojowymi. Jak głosi argument, obywatele demokratyczni stosują tę normę do swoich relacji z innymi demokratycznymi społeczeństwami, dlatego gdy dwie demokracje są uwikłane w spór, ich przywódcy oczekują od siebie nawzajem, że będą unikać brutalnych środków rozwiązania sporu. Zwolennicy drugiego wyjaśnienia argumentują, że instytucje polityczne w demokracjach liczą się bardziej niż normy obowiązujące ich obywateli. Podział władzy oraz mechanizmy kontroli i równowagi charakterystyczne dla demokratycznych systemów politycznych ograniczają zdolność wybranych przywódców do pochopnego popychania swoich krajów w kierunku wojny. Tak więc, gdy między dwoma demokratycznymi krajami powstaje konflikt, ich przywódcy nie muszą obawiać się niespodziewanego ataku. Z natury powolny proces podejmowania decyzji dotyczących bezpieczeństwa narodowego po obu stronach daje dyplomatom wystarczająco dużo czasu na pokojowe rozwiązanie konfliktu.


Demokracje i wojna w latach XX wieku

Być może najsilniejszym dowodem na poparcie teorii pokoju demokratycznego jest fakt, że w XX wieku nie było wojen między demokracjami.

Na początku stulecia niedawno zakończona wojna hiszpańsko-amerykańska była świadkiem pokonania przez Stany Zjednoczone monarchii Hiszpanii w walce o kontrolę nad hiszpańską kolonią Kuby.

Podczas I wojny światowej USA sprzymierzyły się z demokratycznymi imperiami europejskimi, aby pokonać autorytarne i faszystowskie imperia Niemiec, Austro-Węgier, Turcji i ich sojuszników. Doprowadziło to do II wojny światowej, a ostatecznie do zimnej wojny lat 70., podczas której Stany Zjednoczone przewodziły koalicji demokratycznych narodów w walce z rozprzestrzenianiem się autorytarnego sowieckiego komunizmu.

Ostatnio, w wojnie w Zatoce Perskiej (1990-91), wojnie w Iraku (2003-2011) i trwającej wojnie w Afganistanie, Stany Zjednoczone wraz z różnymi demokratycznymi narodami walczyły o zwalczanie międzynarodowego terroryzmu przez radykalne frakcje dżihadystyczne autorytarnych islamistów rządy. Rzeczywiście, po atakach terrorystycznych z 11 września 2001 r. administracja George'a W. Busha oparła swoje użycie siły militarnej do obalenia dyktatury Saddama Husajna w Iraku na przekonaniu, że przyniesie demokrację – a tym samym pokój – na Bliskim Wschodzie.


Prezydent Kennedy ustanawia Korpus Pokoju

1 marca 1961 r. prezydent John F. Kennedy wydaje Zarządzenie nr 10924, ustanawiając Korpus Pokoju jako nową agencję w Departamencie Stanu. Tego samego dnia wysłał wiadomość do Kongresu, prosząc o stałe finansowanie agencji, która wysyłałaby przeszkolonych Amerykanów i kobiety do obcych krajów w celu pomocy w wysiłkach rozwojowych. Peace Corps poruszył wyobraźnię amerykańskiej opinii publicznej iw ciągu tygodnia po jego utworzeniu tysiące listów napłynęło do Waszyngtonu od młodych Amerykanów, którzy mieli nadzieję na ochotnika.

Bezpośredni prekursor Korpusu Pokoju – Point Four Youth Corps – został zaproponowany przez przedstawiciela Henry'ego Reussa z Wisconsin pod koniec lat pięćdziesiątych. Senator Kennedy dowiedział się o propozycji Reussa podczas kampanii prezydenckiej w 1960 r. i wyczuwając rosnący entuzjazm opinii publicznej dla tego pomysłu, postanowił dodać go do swojej platformy. Na początku października 1960 r. wysłał wiadomość do Młodych Demokratów, w której wzywał do utworzenia „Młodzieżowego Korpusu Pokojowego”, a 14 października po raz pierwszy publicznie wypowiedział się na temat idei Korpusu Pokojowego podczas porannego przemówienia na uniwersytecie. Michigan w Ann Arbor. Poprzedniego wieczoru zaangażował wiceprezydenta Richarda Nixona w trzecią debatę prezydencką i był zaskoczony, gdy około 10 000 studentów czekało na jego przemówienie, kiedy przybył na uniwersytet o 2 w nocy. Zebrani studenci usłyszeli, jak przyszły prezydent stawia wyzwanie : Ilu z nich, zapytał, chciałoby służyć swojemu krajowi i sprawie wolności, żyjąc i pracując w rozwijającym się świecie przez lata?

Propozycja Korpusu Pokoju nabrała rozpędu w ostatnich dniach kampanii Kennedy'ego, a 8 listopada został wybrany wąsko 35. prezydentem Stanów Zjednoczonych. 20 stycznia 1961 r. w słynnym przemówieniu inauguracyjnym obiecał pomoc ubogim świata. „Do tych ludów w chatach i wioskach połowy globu, które walczą o zerwanie więzów masowej nędzy”, powiedział: „Przyrzekamy dołożyć wszelkich starań, aby pomóc im pomóc sobie, niezależnie od tego, jaki okres jest wymagany”. komuniści mogą to robić nie dlatego, że zabiegamy o ich głosy, ale dlatego, że tak jest. Zaapelował też do Amerykanów, by nie pytali, co twój kraj może dla ciebie zrobić, ale co ty możesz zrobić dla swojego kraju. ”

Po 1 marca tysiące młodych Amerykanów odpowiedziało na to wezwanie do służby, zgłaszając się na ochotnika do Korpusu Pokoju. Agencja, na czele której stał szwagier Kennedy'ego, R. Sargent Shriver, ostatecznie wybrała około 750 ochotników do służby w 13 krajach w 1961 roku. Wolontariusze Korpusu Pokoju. 51 Amerykanów, którzy później wylądowali w Akrze w Ghanie, na dwa lata służby, natychmiast wywarło pozytywne wrażenie na swoich gospodarzach, gdy zebrali się na płycie lotniska, by zaśpiewać hymn narodowy Ghany w lokalnym języku Twi.

22 września 1961 r. Kennedy podpisał w Kongresie ustawę o utworzeniu stałego Korpusu Pokoju, który miałby promować pokój i przyjaźń na świecie poprzez trzy cele: (1) pomoc narodom zainteresowanych krajów w zaspokajaniu ich potrzeb w zakresie wyszkolonych mężczyzn i kobiet ( 2) pomoc w promowaniu lepszego zrozumienia Amerykanów przez obsługiwane narody oraz (3) pomoc w promowaniu lepszego zrozumienia innych narodów ze strony Amerykanów.

Do końca 1963 roku w terenie pracowało 7000 wolontariuszy, którzy służyli w 44 krajach. W 1966 r. osiągnięto szczytowy poziom rekrutacji do Korpusu Pokoju, z ponad 15 000 ochotników w 52 krajach. Cięcia budżetowe później zmniejszyły liczbę wolontariuszy Korpusu Pokoju, ale dziś ponad 7000 wolontariuszy Korpusu Pokoju służy w ponad 60 krajach. Od 1961 roku do Korpusu Pokoju dołączyło ponad 240 000 Amerykanów, służących w 142 krajach.


Fałszywa reklama: jak demokraci próbują napisać historię na nowo

Od czasu prezydenta Donalda Trumpa Donald Trump „szaman QAnon” ma przystąpić do egzaminu kompetencyjnego w więzieniu federalnym w Kolorado Trump uderza Bidena, Demokraci po prezydenckim powrocie na scenę wiecu Watchdog znalazł pracowników EPA na liście płac osób mianowanych przez Trumpa po ich zwolnieniu: raport WIĘCEJ pojawiło się na scenie politycznej Demokraci nieustannie kwestionują prawdziwość jego wypowiedzi.

Wyśmiewając tak zwane „fakty alternatywne” Trumpa, demokraci mają własne „fakty alternatywne”.

Weźmy to oświadczenie ze strony „Nasza historia” witryny internetowej DNC: „Od ponad 200 lat nasza partia przewodzi walce o prawa obywatelskie, opiekę zdrowotną, ubezpieczenie społeczne, prawa pracownicze i prawa kobiet”.

Każdy student historii może natychmiast rozpoznać, dlaczego to stwierdzenie jest nie tylko mylące, ale pod pewnymi względami jawne kłamstwo.

Dzisiejsi Demokraci mogą twierdzić, że popierają te idee, ale z pewnością tak nie było od „ponad 200 lat”.

Co najważniejsze, demokraci raczej nie byli orędownikami praw obywatelskich. Przez większą część swojej historii partia zmagała się z podziałami w kwestii praw mniejszości. Kwestia ekspansji niewolnictwa rozdarła Demokratów przed wojną secesyjną i po niej.

W rzeczywistości to Partia Republikańska została założona na idei zniesienia niewolnictwa.

W 1864 r. platforma Partii Republikańskiej stwierdziła: „Niewolnictwo jest wrogie zasadom rządu republikańskiego. Sprawiedliwość i bezpieczeństwo narodowe domagają się jego całkowitego i całkowitego wytępienia z ziemi Republiki”.

Przepraszam, Tom Perez, to twoja własna partia rozpoczęła wojnę secesyjną, ponieważ popierałeś „prawa obywatelskie” właścicieli niewolników.

Spór w kwestiach praw obywatelskich w Partii Demokratycznej trwał długo po wojnie domowej. Z powodu podziału w partii Demokraci byli w stanie sprawować tylko jedną prezydenturę w latach 1896-1932. W 1948 roku, kiedy po raz pierwszy Demokraci oficjalnie przyjęli platformę na rzecz praw obywatelskich, Południowi Demokraci opuścili Narodową Konwencję Demokratów w proteście .

Podział utrzymywał się przez całe lata 50. i 60., kiedy południowi Demokraci próbowali złamać Ustawę o prawach obywatelskich z 1964 r.

W rzeczywistości 80 procent republikanów głosowało za jego ostatecznym ustępem, w przeciwieństwie do mniej niż 70 procent demokratów, którzy go poparli.

Czy to brzmi jak partia, która „prowadzi walkę o prawa obywatelskie” od ponad 200 lat?

Partia Demokratyczna również historycznie była przeciwna wyborom kobiet. Partia Republikańska poparła prawo kobiet do głosowania w swoim programie w 1854 roku. Jednak ze względu na demokratyczny obstrukcjonizm dopiero w 1920 roku przyznano kobiecie powszechne prawo wyborcze.

Kiedy poprawka pojawiła się przed kongresem, za jej przyjęciem głosowało 82 proc. członków GOP, podczas gdy tylko 59 proc. Demokratów ją poparło.

Czy to brzmi jak partia, która przez ponad 200 lat prowadziła walkę o prawa kobiet?

Demokraci mają wybiórczą pamięć, jeśli chodzi o historię ich partii. Nie oznacza to, że historia Partii Republikańskiej jest bez skazy na przestrzeni lat, GOP bez wątpienia zmagał się również ze swoją tożsamością jako partia. Jednak w świetle ich krytyki uczciwości Trumpa, przepisywanie przeszłości przez demokratów jest jawną hipokryzją.

Weźmy na przykład Andrew Jacksona, pierwszego prezydenta, który zidentyfikował się jako Demokrata. Impreza szybko zapomina o Jacksonie, po jego brutalnym wypędzeniu rdzennych Amerykanów.

Albo Woodrow Wilson: Demokraci będą go gloryfikować jako orędownika pokoju, ale nie wspominają, że mało dbał o prawa obywatelskie i postrzegał segregację w agencjach federalnych jako korzyść dla mniejszości.

Albo John F. Kennedy: podkreśla się jego poparcie dla praw obywatelskich, ale wielu Demokratów ignoruje głębię rachunku politycznego i skrajne wahanie, z jakim JFK podchodził do kwestii praw obywatelskich.

Ta tendencja do przeoczenia lub zmiany nazwy pewnych prominentnych demokratów nie dotyczy tylko demokratów z przeszłości, ale także obecnych przywódców partii.

Jednym z powodów, dla których kraj odrzucił Hillary Clinton Hillary Diane Rodham ClintonTrump uderza Bidena, Demokratów po prezydenckim powrocie na rajd. i w końcu nikt tak naprawdę nie wiedział, na czym stoi w tych kwestiach.

Demokraci twierdzą, że mają 200-letnią historię prowadzenia walki o prawa obywatelskie, opiekę zdrowotną, ubezpieczenie społeczne, prawa pracownicze i prawa kobiet?

Ale historia mówi inaczej.

W zależności od tego, na którego Demokratę spojrzysz, ta liczba może nie wynosić nawet dziesięciu lat.

Jeśli Demokraci zamierzają zaatakować Trumpa za kłamstwo i oszukiwanie Amerykanów, powinni uważać na to, za kogo się reklamują.

Christopher Reid jest prawnikiem praktyki ogólnej w Birmingham Alabama. Pracował dla przywódców republikańskich w Izbie Reprezentantów Stanów Zjednoczonych w Waszyngtonie i był doradcą ds. polityki zdrowotnej gubernatora Alabamy. Obecnie jest współprowadzącym konserwatywną audycję radiową dla radia informacyjnego Yellowhammer, które słychać w całym stanie Alabama.

Poglądy wyrażone przez współtwórców są ich własnymi i nie są poglądami The Hill.


Gdzie Partia Demokratyczna stoi na wojnie, pokoju i stosunkach międzynarodowych?

Po prawie czterech latach administracji Trumpa amerykańscy wyborcy mają całkiem dobre pojęcie o polityce, którą broni prezydent i jego republikańscy sojusznicy, jeśli chodzi o stosunki Ameryki z innymi narodami. Polityka ta obejmuje ogromny wzrost wydatków wojskowych, długotrwałe wojny za granicą, groźby wojny nuklearnej, wycofanie się z traktatów klimatycznych i rozbrojenia nuklearnego, rozprawę z uchodźcami i porzucenie instytucji międzynarodowych.

Ale co z demokratami? Czy, jak niektórzy twierdzą, po prostu odzwierciedlają republikanów, jeśli chodzi o zaangażowanie Ameryki i świata? Użyteczną odpowiedź na to pytanie daje oficjalna platforma Partii Demokratycznej, przyjęta w sierpniu tego roku na krajowej konwencji Demokratów.

Sekcja dotycząca spraw zagranicznych platformy rozpoczyna się ostrym obaleniem wojowniczego, nacjonalistycznego podejścia Trumpa. Rzucając wyzwanie militaryzmowi, zobowiązuje się „używać siły tylko wtedy, gdy jest to konieczne, zawsze w ostateczności i za świadomą zgodą narodu amerykańskiego”. własne.&rdquo

Szczególnie uderzająca jest dyskusja platformy&rsquos na temat polityki wojskowej USA. „Musimy doprowadzić nasze wieczne wojny do odpowiedzialnego zakończenia” – czytamy w dokumencie. „Nasze misje wojskowe, które obejmowały obszar od Afryki Zachodniej po Azję Południowo-Wschodnią, kosztowały ponad 5 bilionów dolarów i pochłonęły ponad pół miliona istnień ludzkich. Nasza wojna w Afganistanie jest najdłuższą wojną w historii Ameryki.

W związku z tym platforma wzywa do zawarcia porozumienia pokojowego w Afganistanie, zakończenia wsparcia USA dla prowadzonej przez Saudyjczyków wojny w Jemenie (wojny, która „jest odpowiedzialna za najgorszy na świecie” kryzys humanitarny) oraz do zastosowania wniosków wyciągniętych z tych katastrofalnych konfliktów. Oznacza to między innymi, że &ldquowe będzie współpracować z Kongresem w celu uchylenia wieloletnich zezwoleń na użycie siły militarnej i zastąpienia ich wąskimi i konkretnymi ramami, które zapewnią, że będziemy mogli chronić Amerykanów przed zagrożeniami terrorystycznymi, kończąc jednocześnie wieczne wojny. Platforma dodaje: „Zamiast okupować kraje i obalać reżimy w celu zapobiegania atakom terrorystycznym, Demokraci będą traktować priorytetowo skuteczniejsze i mniej kosztowne narzędzia dyplomatyczne, wywiadowcze i egzekwujące prawo”.

Zgodnie z tym nowym podejściem platforma wzywa do obcięcia administracji Trumpa i rozdętego budżetu wojskowego, jak to nazywa, w typowym waszyngtońskim stylu, „przywrócenie stabilności, przewidywalności i dyscypliny fiskalnej w wydatkach na obronność”. razy więcej na wojsku niż na dyplomacji. Każdego roku wydajemy w Afganistanie pięć razy więcej niż na globalne zdrowie publiczne i zapobieganie kolejnej pandemii. Możemy utrzymać silną obronę i chronić nasze bezpieczeństwo za mniej.&rdquo

Platforma obiecuje również, że Demokraci zainicjują inne reformy w amerykańskiej armii. Obejmują one wysiłki na rzecz powstrzymania „administracji Trumpa” upolitycznienia sił zbrojnych, czyli wykorzenienia napaści na tle seksualnym w ich szeregach oraz ochrony „niezależności wojskowego wymiaru sprawiedliwości” – nie ułaskawiaj zbrodniarzy wojennych.

Obiecując „ożywić amerykańską dyplomację”, platforma argumentuje, że „zamiast zmilitaryzować naszą politykę zagraniczną”, demokraci uczyniliby dyplomację „narzędziem pierwszego wyboru”. Rady Praw Człowieka i Fundusz Ludnościowy ONZ oraz dążą do modernizacji instytucji międzynarodowych. Wspierając zagraniczne programy pomocy i rozwoju, platforma wspiera amerykańskie „inwestycje w zapobieganie ubóstwu, głodowi, chorobom i konfliktom i łagodzenie ich skutków”, a także „wzmocnienie pozycji słabszych i zmarginalizowanych populacji”. Obiecuje również, że „Demokraci będą prowadzić międzynarodowe wysiłki na rzecz rozwoju kraje wytrzymują i odzyskują kryzysy zadłużenia spowodowane pandemią COVID-19.&rdquo

Rzeczywiście, platforma demokratyczna ostro odrzuca wąskie nacjonalistyczne podejście administracji Trumpa. Zawiera silne zobowiązania do współpracy z innymi narodami w celu zapewnienia zdrowia na świecie (na przykład poprzez przywrócenie roli USA jako wiodącego sponsora i partnera technicznego WHO), walki ze zmianami klimatu (poprzez ponowne przyłączenie się do porozumienia klimatycznego z Paryża i opracowanie bardziej ambitnego globalnego celów zmniejszenia zanieczyszczenia gazami cieplarnianymi), wykorzystania technologii dla dobra publicznego (poprzez utrzymywanie otwartego internetu) oraz rozszerzenia przyjmowania uchodźców. W kolejnej próbie poszanowania praw innych narodów platforma obiecuje odsunąć rząd Stanów Zjednoczonych „stosunki na Bliskim Wschodzie” od interwencji wojskowej i zakończyć okrutną politykę administracji Trumpa wobec Kuby i Wenezueli.

Zgodnie z tym zmniejszonym naciskiem na potęgę militarną i zwiększonym naciskiem na współpracę międzynarodową, platforma stwierdza, że ​​Demokraci popierają „eliminację” broni chemicznej, biologicznej i nuklearnej. Opowiadają się za „zmniejszeniem naszego nadmiernego polegania i nadmiernych wydatków na broń jądrową” i deklarują, że „propozycja administracji Trumpa dotycząca budowy nowej broni jądrowej jest niepotrzebna, marnotrawna i nie do obrony”. testowanie, naciskanie na ratyfikację traktatu ONZ o handlu bronią i traktatu o całkowitym zakazie prób próbnych oraz przedłużenie programu New START.&rdquo Co więcej, będą oni „współpracować z Rosją” w celu „negocjowania [nuklearnych] porozumień o kontroli zbrojeń . . . i cofnij świat z nuklearnej przepaści.&rdquo

Trzeba przyznać, że platforma Demokratów 2020 zawiera również okazjonalną retorykę wymachującą flagą i szereg stanowisk, które z pewnością zirytują przynajmniej niektórych krytyków polityki Trumpa. Oczywiście platforma partyjna jest też deklaracją preferencji polityk, a nie gwarancją ich realizacji.

Mimo to, jeśli chodzi o wojnę, pokój i stosunki międzynarodowe, Partia Demokratyczna nakreśliła program znacznie różniący się od programu jej republikańskiego odpowiednika. W listopadowych wyborach amerykańscy wyborcy będą mieli jasny wybór, jaką rolę chcą, aby ich kraj odgrywał na świecie.


Partia Pokoju i Wolności: historia, fakty i przekonania

Partia Pokoju i Wolności. Wciśnięta między wielkie partie polityczne, takie jak Republikanie i Demokraci, ta niewielka partia lewicowa stara się znaleźć mocny grunt w splątanym świecie polityki, której celem jest równość, feminizm i demokracja. Ten artykuł w OpinionFront śledzi historię, fakty i przekonania Partii Pokoju i Wolności.

Partia Pokoju i Wolności. Wciśnięta między wielkie partie polityczne, takie jak Republikanie i Demokraci, ta niewielka partia lewicowa stara się znaleźć mocny grunt w splątanym świecie polityki, której celem jest równość, feminizm i demokracja. Ten artykuł w OpinionFront śledzi historię, fakty i przekonania Partii Pokoju i Wolności.

Komik Roseanne Barr był oficjalnym kandydatem Partii Pokoju i Wolności w wyborach prezydenckich w 2012 roku.

Ta lewicowa partia kalifornijska nie jest w żaden sposób powiązana z Międzynarodową Ligą Kobiet na rzecz Pokoju i Wolności, która jest organizacją antywojenną, chociaż wywodzi się z antywojennej demonstracji. Za jej założyciela nie uznaje się jednego przywódcy, zamiast tego służyło mu kilka osób z różnych środowisk. Robotnicy rolni, działacze na rzecz praw obywatelskich i działacze antywojenni utworzyli tę partię z powodu frustracji politycznych, jakie wyrzucała na naród Partia Demokratyczna.

Po powstaniu partia stała się sławna w wielokulturowym stanie Kalifornia, a na początku 1968 r. z powodzeniem uzyskała status karty do głosowania, rejestrując pod swoim charakterystycznym politycznym sztandarem ponad 105 000 wyborców.

Krótka historia

Partia Pokoju i Wolności powstała 23 czerwca 1967 r. ze względu na bezpośrednie skutki wojny wietnamskiej. Działacze antywojenni przeprowadzili pokojowy protest przeciwko administracji Lyndona Johnsona za popchnięcie Ameryki na rzekomy front wojny.

23 czerwca 1967 roku, kiedy prezydent Johnson wygłaszał przemówienie w Century City w Los Angeles, tysiące białych mężczyzn, kobiet i dzieci z klasy średniej wyszło na ulice protestując przeciwko propagandzie Wietnamu i wzywając żołnierzy do domu. Policja zaatakowała tłum i zaczęła bić protestujących, tworząc pandemonium i chaos, nawet gdy media nagrywały całą scenę na żywo. Ta sytuacja wywołała wśród ludzi większą nieufność wobec Partii Demokratycznej.

Drugim katalizatorem okazali się niezadowoleni rolnicy, którzy chcieli utworzyć związek i przeprowadzić krajowy bojkot przeciwko Demokratom za podwyżkę podatków. W ten sposób rolnicy, działacze antywojenni zebrali się i utworzyli niezależną partię, która zajmowała się sprawami gospodarczymi, politycznymi i społecznymi.

Wierzenia partii

Na partii nie ma oficjalnego hasła, ale jego podstawowe przekonania są szeroko oparte na demokracji, socjalizmie, feminizmie, ekologii i równości rasowej. ten logo imprezy składa się czarnego koła składającego się z białego gołębia z napisem „Peace and Freedom Party” napisanym zielonym tekstem oraz dwóch oderwanych, czerwonych metalowych kajdan po lewej i prawej stronie.

Socjalizm
Partia, która głównie utrzymuje klasę robotniczą w swoim programie, opowiada się za produkcją rolną i przemysłową na potrzeby ludzi, zjednoczeniem pracy, zniesieniem imperialnego kapitalizmu, tworzeniem lepszych warunków pracy, urlopami rodzicielskimi na opiekę nad dziećmi, obroną praw pracowniczych, zniesieniem nadgodziny z 30-godzinną pracą i 40-godzinnym wynagrodzeniem, promowanie przepisów bezpieczeństwa oraz powszechny dochód podstawowy z gwarantowanymi świadczeniami socjalnymi.

Podtrzymuje pokój i międzynarodową sprawiedliwość
Są zobowiązani do pracy na rzecz pokoju między narodami z globalnym rozbrojeniem, zniesienia destabilizacji obcych rządów, pozbycia się wszystkich tajnych agencji rządowych, takich jak CIA, NSA, AID i innych agencji, zniesienia handlu bronią i handlu bronią, realokacji funduszy wojskowych na cele społeczne korzyści i usunięcie broni kosmicznej i dronów, które naruszają prywatność ludzi.

Równe prawa i wolności
Partia wierzy w równe szanse pracy i pełne szacunku traktowanie pracowników przez pracodawców i rząd.

Prawa kobiet’s
Ich przekonania to zakończenie opresyjnych ról seksualnych w społeczeństwie, promowanie równych praw do wychowania dziecka, zapewnienie wysokiej jakości opieki nad dzieckiem, bezpłatnej aborcji na żądanie, zapobieganie przymusowym aborcjom, zapewnienie opieki prenatalnej oraz położenie kresu przemocy społecznej i domowej wobec kobiet.

Rasizm i ucisk narodowy
The party proposes to put an end to all forms of racism and social discrimination, and legally prosecute law and prison authorities who mistreat and murder prison inmates.

Establish Language Rights
They encourage co-equal status for Spanish language and culture in the state of California and abolish all English-only laws.

Protection of Undocumented Workers
They aim to establish full political, economic, and social rights to the immigrant workers, opening up of the borders, and end deportation of illegal immigrants.

Defends the Native Americans
The party strives to work for the acknowledgement of indigenous tribes, honor their hunting, fishing, and natural resources, abolish the FBI harassment of these tribes, and stop the desecration of their sacred burial grounds.

Acknowledges Varied Sexual Orientations
The party promotes equal rights for every individual despite their personal sexual orientation, rights to gay marriage, healthy sex education at schools, and insures equal child custody, adoption, visitation privileges, and foster parenthood rights for lesbian, gay, bisexual and transgender people.

Equality for People With Disabilities
The party encourages equal rights for people with disabilities to receive education, housing, health care, recreation, and transportation rights.

Propagation of a Healthy Ecosystem
They believe in creation of open public spaces, regulate pesticides, herbicides, industrial wastes and genetically modified foods to defend human food, air and water, and species habitat. They aim to end environment racism, protect species and bio-diversity.

Efficient Agricultural System
The party believes in developing an agricultural system that assures sufficient food and farm products to meet all human needs, end animal husbandry, end the use of genetically engineered organisms in food production, ban terminator seeds and chemically induced agricultural products.

Better Education
The PFP believes in promoting multi-lingual and multi-cultural education, cancellation of student debt, federal funding for special education, free education till graduation level, and snips on public library services.

Promotes Housing and Rent Control
Their ideologies include rent and eviction laws to be re-evaluated and re-updated, introduce collective bargaining for tenants, promote affordable homes for all, and emphasize public financing for housing the homeless.

Equal Voting and Election Rights
The party ascertains direct voting facility to the public, voting rights to non-residents especially in school and local elections, voting rights for people of color, homeless, and non-English speakers, and free access to media for all political candidates.

Better Health Care
PFP believes in promoting free and high-quality health care for all, price control on drugs and medical installations, more funding on research of diseases caused by man-made substances, and more substance abuse treatment, prevention of epidemic diseases, and free immunization.

Reduction of Tax Burden
PFP advocates the abolition of Proposition 13, removal of property taxes on modest homes, increase in registration fees on luxury vehicles, high tax on unearned income, restoration of renters tax credit, and tax business activities of churches on the same basis as other organizations.

Famous Candidates

Political activist and beatnik poet John Haag was one of the prominent leaders. He ran for the public offices of California lieutenant governor in 1970 and California state controller in 1986. Eldridge Cleaver ran for presidential elections and Douglas Fitzgerald Dowd for vice presidential elections on its ticket for the 1968 election.

Other presidential candidates who stood for elections include activist and pediatrician Benjamin Spock in 1972, feminist activist Sonia Johnson in 1984, and Native American activist Leonard Peltier in 2004. Vice-presidential candidates included Benjamin Spock in 1976, Matinecoc Nation Native American activist Asiba Tupahache in 1992, and lawyer and politician Matthew Edward Gonzalez in 2008. California candidates for governor have included Chicana feminist and activist Elizabeth Martínez, Chicana activist Maria Elizabeth Muñoz in 1986, and again in 1990, and activist Janice Jordan w 2006 roku.

More recently comedian Roseanne Barr contested the 2012 presidential elections.

Pros & Cons

Pros:
1. An efficient platform for Native American rights, equal social, sex, and women rights, better health and education goals, tax cuts, labor benefits, and agricultural production.

2. The party completely opposes all kinds of war and harbingers peace.

Cons:
Extremely active, but only in California other states have yet to witness its beneficial agenda.

Peace and Freedom Party (PFP) relentlessly make their presence felt in the nation’s political scene by nominating presidential, congressional, and senate candidates. The party holds regular demonstrations against the wealthy society and corporate houses who hoard public wealth for their benefits. It also carries out protests against the biased mandate of the media and cash-rich political parties who deny other candidates a ballot chance to present their views. With all these efforts, it will soon gain enough attention from the public to establish their party goals.


Democratic peace theory and historical examples.

The subject of democratic peace theory (the idea that democratic states don't fight each other) has come up on here a few times. Aside from the fact that there are plenty of historical exceptions to this rule (Philippine-American war, Irish war of Independence etc) one of my hunches is that democracies havent fought it each other simply due to the fact that they have little to fight about anyway. Democratic peace theorists on the other hand would explain this using regime type.

For example Joanne Gowa (playing devils advocate) sums up this argument by saying
“The checks and balances that define a democracy
constrain the autonomy of its leader. These constraints apply a fortiori to decisions
involving force, delaying the dispatch of troops abroad even in international crises. Jak
such, they create a window of opportunity that diplomats can exploit to settle conflicts of
interests without recourse to arms.”*

However if this was the case you would think that there was some example of two democracies having some dispute that they would have fought over were it not for democratic constraints, so presumably there would be some case where two democracies came to the brink of war and then stopped. Does such an example exist?
*http://web.mit.edu/polisci/research/wip/dempeace_final.pdf p5

Goshin

Burned Out Ex-Mod

I am always wary of broad generalizations and absolutes in politics.

For instance, simply defining what is a "Democratic nation" is difficult. Some nations have the FORMS of democracy without the substance. Then there's the question of "pure democracy" vs "representative democracy", and the question of who gets to vote or hold office, and the question of civil rights and so forth.

Usually we end up just assuming that we're talking about the sort of governments that currently exist in the USA, Britain, Canada, and most of Western Europe. Well there's actually a LOT of variation just in that group, but we'll set that aside for now and accept the popular assumption for the sake of argument.

I would disagree with the assertion that two "Democratic" nations would NEVER go to war with each other.

I would however, support this statement: "Democratic nations rzadko engage in wars of aggression against other democratic nations, absent substantial provocation or dire necessity."

And this one: "Autocracies, Oligarchies, Fascists and Theocracies are generally more likely to engage in wars of aggression than Democratic Republics."

Nations go to war mainly for one of these reasons:

1. Expansion, either of territory or influence, or the acquisition of resources.
2. Defense, including pre-emptive attack of a nation that seems to be a threat.
3. Other vital conflicts of intrest to są insoluble through diplomacy.

I think Number 3 is worth further consideration. Two "democratic" nations (whatever that really means) could still find themselves in an insoluble conflict of intrests. If both nations needed resources available in a border region to prevent their economies from collapsing, and there wasn't enough resource in that border region to share between the two of them, that might do it.


Pro-War Democrats Push Revisionist History at DNC

Beyond the fact that the Democrats&rsquo virtual national convention appeared to have been produced by a high school A/V department , the event was one of the most blatant exercises in revisionist history ever foisted on the American body politic.

While nominating one former senator who voted to authorize the Iraq War -- Joe Biden -- the DNC enlisted another , John Kerry, to portray Democrats as the &ldquoparty of peace.&rdquo

Biden and Kerry are career politicians who have supported war for the length of their time in Washington and are members of the military/industrial/congressional complex that President Eisenhower warned us about.

&ldquo[Trump] doesn&rsquot know how to defend our troops,&rdquo Kerry claimed, based on a bogus and debunked &ldquoRussian bounties&rdquo scandal that he, President Obama, and Joe Biden either knew about or powinnam have known about because it supposedly happened and was first reported under their watch.

Kerry and the rest of the Obama-Biden administration dramatically expanded the war in Afghanistan, leading to over 1,000 Americans killed in action, and dragged the country into new, thankless interventions in Libya, Syria, Yemen, and elsewhere &mdash never intending for them to win in the field.

These open-ended military engagements without military value or clearly defined objectives or outcomes result in the diminution of military morale and capability and simply grind up our finest men and women. Kerry even had the nerve to claim that &ldquoOur troops can&rsquot get out of harm&rsquos way by hiding in the White House bunker.&rdquo

Buried within that idiotic jibe about the president, who was following Secret Service protocol while radicals attacked U.S. Park Service Police outside the White House, Kerry unintentionally got something right.

Our overtaxed soldiers can only get out of harm&rsquos way if they have a president who is committed to 1) letting them win a war when they are deployed and then 2) getting them home and out of harm&rsquos way as soon as possible after the victory.

After fulfilling his promise to destroy ISIS, President Trump brought our troops home from Northern Syria &mdash where Kerry, Biden, and Obama had sent them to sit for years in a war zone for the benefit of &ldquomoderate rebels&rdquo (note: there is no such thing as a &ldquomoderate rebel&rdquo). Against incredible pressure from the foreign policy establishment, Donald Trump also committed to getting thousands of additional American troops out of Afghanistan as soon as possible.

Next up was Kerry&rsquos predecessor, Colin Powell, who was among the leading engineers of the Iraq War while serving as secretary of state under former President George W. Bush.

&ldquoOur country needs a commander-in-chief who takes care of our troops in the same way he would his own family,&rdquo Powell said while endorsing the Democratic ticket, as he has done in all four presidential elections since leaving office. &ldquoWith Joe Biden in the White House, you will never doubt that he will stand with our friends &hellip he will trust our diplomats and our intelligence community[.]&rdquo

Powell, after all, is the same man who sat before the United Nations Security Council and lied, bald faced , about weapons of mass destruction in order to start a war. How dare he talk about &ldquotaking care of our troops&rdquo when he is personally responsible &mdash as a politician, not a soldier &mdash for the deaths of 4,507 American servicemen and women? How dare the man who lied to and coerced our closest allies into needlessly sacrificing hundreds of their own brave soldiers in a quagmire of his own administration&rsquos creation talk of &ldquostanding with our friends?&rdquo How dare Powell &mdash who pushed obviously false intelligence reports that confirmed his views and twisted those that did not, and who elevated the word of self-interested Iranian-backed conmen into Gospel truth, humiliating America and undermining our credibility to this day &mdash talk of &ldquotrusting our intelligence community?&rdquo

The height of hypocrisy, however, came during the three-minute tribute to the long personal friendship between Biden and the late Sen. John McCain. &ldquoIt was a friendship that shouldn&rsquot have worked,&rdquo the narrator intoned .

Never addressed in the entire video is Czemu that friendship &ldquoshouldn&rsquot have worked&rdquo &mdash in many ways, Biden and McCain were two sides of the same coin. The two men, both establishment figures in their respective parties and occasional presidential candidates, were integral members of the same Washington foreign policy &ldquoblob&rdquo for decades. To the extent that the two men differed on foreign policy views, it was only in that McCain was a more extreme devotee of the failed interventionism ideology to which they both subscribed.

John McCain was the single leading advocate of military adventurism in post-Cold War America. In addition to being the Iraq War&rsquos greatest booster, he also tried to push America to the brink of war with Russia. He tried to pressure our allies into adding the tiny, Russia-adjacent country of Georgia into NATO, which would have obligated us to go to war with a nuclear power over the breakaway &ldquorepublic&rdquo of South Ossetia, which has a population of just 53,000. When the Obama-Biden administration was bungling its schizophrenic intervention in Syria, McCain was right there on the ground, posing for photos with the jihadist-allied &ldquomoderate rebels.&rdquo

It is only thanks to a new breed of Republicans who repudiated and marginalized the Biden/McCain school&rsquos foreign policy views &mdash Donald Trump foremost among them &mdash that this country has avoided more of the saber-rattling lunacy of the Iraq War era. These new Republicans demand accountable use of the military. They believe the military should be used as a last resort, but when used should be given clear, achievable objectives and ALLOWED to win. They believe in ending the meandering, vague, and open-ended military engagements that cost blood and treasure but secure nothing for the U.S. or our allies &mdash engagements that Biden has openly called for and supported throughout his entire 47-year political career.

The consistently anti-Trump McCain&rsquos proxy endorsement from beyond the grave only proves the president&rsquos point: establishment figures from both parties were in cahoots with each other all along.

In 2016, Donald Trump called out the D.C. establishment&rsquos lies and the bellicose dogmatism that got thousands of Americans killed and permanently alienated many of our closest allies. Since then, the Trump administration has reoriented our foreign policy toward peace, restraint, effective and limited use of military power, and putting America first. Joe Biden would return us to the old ways, and all the revisionist history in the world can&rsquot change this fact.

Lt. Col. Tony Shaffer (ret) is a Bronze Star recipient for combat in Afghanistan, a retired CIA-trained senior intelligence operations officer, and president of the London Center for Policy Research.


The Secret Racist History of the Democratic Party

Have you heard of Josiah Walls or Hiram Rhodes Revels? How about Joseph Hayne Rainey? If not, you&rsquore not alone. I taught history and I never knew half of our nation&rsquos past until I began to re-educate myself by learning from original source materials, rather than modern textbooks written by progressive Democrats with an agenda.

Interestingly, Democrats have long ago erased these historic figures from our textbooks, only to offer deceitful propaganda and economic enticements in an effort to convince people, especially black Americans, that it&rsquos the Democrats rather than Republicans who are the true saviors of civil liberties. Luckily, we can still venture back into America&rsquos real historical record to find that facts are stubborn things. Let&rsquos take a closer look.

An 1872 print by Currier and Ives depicts the first seven black Americans elected to the U.S. Congress during the Reconstruction period of 1865 to 1877-- and they&rsquore all Republican!

  • Sen. Hiram Rhodes Revels, R-MS (1822-1901): Already an ordained minister, Revels served as an army chaplain and was responsible for recruiting three additional regiments during the Civil War. He was also elected to the Mississippi Senate in 1869 and the U.S. Senate in 1870, making him America&rsquos first black senator.
  • Rep. Benjamin Turner, R-AL (1825-1894): Within just five years, Turner went from slave to wealthy businessman. He also became a delegate to the Alabama Republican State Convention of 1867 and a member of the Selma City Council in 1868. In 1871, Turner was even elected to the U.S. Congress.
  • Rep. Robert DeLarge, R-SC (1842-1874): Although born a slave, DeLarge chaired the Republican Platform Committee in 1867 and served as delegate at the Constitutional Convention of 1868. From 1868 to 1870, he was also elected to the State House of Representatives and later Congress, serving from 1871 to 1873.
  • Rep. Josiah Walls, R-FL (1842-1905): Walls was a slave who was forced to fight for the Confederate Army until he was captured by Union troops. He promptly enlisted with the Union and eventually became an officer. In 1870, he was elected to the U.S. Senate. Unfortunately, harassing Democrats questioned his qualifications until he was officially expelled. Although he was re-elected after the first legal challenge, Democrats took control of Florida and Walls was prohibited from returning altogether.
  • Rep. Jefferson Long, R-GA (1836-1901): Long was also born into slavery, and he too became a successful business man. However, when Democrats boycotted his business he suffered substantial financial loses. But that didn&rsquot stop Long, who in 1871 became the first black representative to deliver a congressional speech in the U.S. House.
  • Rep. Joseph Hayne Rainey, R-SC (1832-1887): Although born a slave, Rainey became the first black Speaker of the U.S. House for a brief period in 1870. In fact, he served in Congress longer than any other black America at that time.
  • Rep. Robert Brown Elliot, R-SC (1842-1884): Elliot helped to organize the Republican Party throughout rural South Carolina. He was elected to the U.S. House of Representatives in 1870 and reelected in 1872. In 1874, he was elected to the State House of Representatives and eventually served as Speaker of the House in the State Legislature.

Clearly, the latter half of the 19th Century, and for much of the early half of the 20th Century, it was the Republican Party that was the party of choice for blacks. Jak to może być? Because the Republican Party was formed in the late 1850s as an oppositional force to the pro-slavery Democratic Party. Republicans wanted to return to the principles that were originally established in the republic&rsquos founding documents and in doing so became the first party to openly advocated strong civil rights legislation. Voters took notice and in 1860 Abraham Lincoln was elected President along with a Republican Congress. This infuriated the southern Democrats, who soon afterwards left Congress and took their states with them to form what officially became known as The Slaveholding Confederate States of America.

Meanwhile, Republicans pushed full steam ahead. Take, for example, the Thirteenth Amendment to the Constitution that officially abolished slavery in 1864. Of the 118 Republicans in Congress (House and Senate) at the time, all 118 voted in favor of the legislation, while only 19 of 82 Democrats voted likewise. Then there&rsquos the Fourteenth and Fifteenth Amendments guaranteeing rights of citizenship and voting to black males. Not a single Democrat voted in favor of either the Fourteenth (House and Senate) or Fifteenth (House and Senate) Amendments.

In spite of this, in almost every Southern state, the Republican Party was actually formed by blacks, not whites. Case in point is Houston, Texas, where 150 blacks and 20 whites created the Republican Party of Texas. But perhaps most telling of all with respect to the Republican Party&rsquos achievements is that black men were continuously elected to public office. For example, 42 blacks were elected to the Texas legislature, 112 in Mississippi, 190 in South Carolina, 95 representatives and 32 senators in Louisiana, and many more elected in other states -- all Republican. Democrats didn&rsquot elect their first black American to the U.S. House until 1935!

Political Gangs With Pointy Hoods

By the mid-1860s, the Republican Party&rsquos alliance with blacks had caused a noticeable strain on the Democrats&rsquo struggle for electoral significance in the post-Civil War era. This prompted the Democratic Party in 1866 to develop a new pseudo-secret political action group whose sole purpose was to help gain control of the electorate. The new group was known simply by their initials, KKK (Ku Klux Klan).

This political relationship was nationally solidified shortly thereafter during the 1868 Democratic National Convention when former Civil War General Nathan Bedford Forrest was honored as the KKK&rsquos first Grand Wizard. But don&rsquot bother checking the Democratic National Committee&rsquos website for proof. For many years, even up through the 2012 Presidential Election, the DNC had omitted all related history from 1848 to 1900 from their timeline -- half a century worth! Now, for the 2016 election cycle, they&rsquove scratched even more history. Apparently, they believe it&rsquos easier to just lie and claim to have fought for civil rights for over 200 hundred years, while seeing fit to list only a select few distorted events as exemplary, beginning as late as the 1920s. Incredibly, the DNC conveniently jumps past more than 100 years of American history!

Nevertheless, this sordid history is still well documented. There&rsquos even a thirteen-volume set of Congressional investigations dating from 1872 detailing the Klan&rsquos connection to the Democratic Party. The official documents, titled Report of the Joint Select Committee to Inquire Into the Condition of Affairs in the Late Insurrectionary States, irrefutably proves the KKK&rsquos prominent role in the Democratic Party.

One of the most vivid examples of collusion between the KKK and Democratic Party was when Democrat Senator Wade Hampton ran for the governorship of South Carolina in 1876. The Klan put into action a battle plan to help Democrats win, stating: &ldquoEvery Democrat must feel honor bound to control the vote of at least one Negro by intimidation&hellip. Democrats must go in as large numbers&hellipand well-armed.&rdquo An issue of Harper&rsquos Weekly that same year illustrated this mindset with a depiction of two white Democrats standing next to a black man while pointing a gun at him. At the bottom of the depiction is a caption that reads: &ldquoOf Course He Wants To Vote The Democratic Ticket!&rdquo

This is reminiscent of the 2008 Presidential election when members of the New Black Panther Party hung out at a Philadelphia precinct wielding big batons.

The Klan&rsquos primary mission was to intimidate Republicans -- black and white. In South Carolina, for example, the Klan even passed out &ldquopush cards&rdquo -- a hit list of 63 (50 blacks and 13 whites) &ldquoRadicals&rdquo of the legislature pictured on one side and their names listed on the other. Democrats called Republicans radicals not just because they were a powerful political force, but because they allowed blacks to participate in the political process. Apparently, this was all too much for Democrats to bear.

By 1875, Republicans, both black and white, had worked together to pass over two dozen civil rights bills. Unfortunately, their momentum came to a screeching halt in 1876 when the Democratic Party took control of Congress. Hell bent on preventing blacks from voting, Southern Democrats devised nearly a dozen shady schemes, like requiring literacy tests, misleading election procedures, redrawing election lines, changing polling locations, creating white-only primaries, and even rewriting state constitutions. Talk about disenfranchising black voters!

There were also lynchings, but not what you might think. According to the University of Missouri-Kansas City School of Law, between 1882 and 1964 an estimated 3,446 blacks oraz 1,279 whites were lynched at the hands of the Klan.

Today, the Democratic Party no longer needs the help of political gangs wearing pointy hoods to do their dirty work. Instead, they do it themselves. You may recall the case of black Tea Party activist Kenneth Gladney, who was brutally beaten by two SEIU members during a 2009 health care town hall meeting. In February 2011, a union thug with Communications Workers of America was caught on tape physically assaulting a young female FreedomWorks activist in Washington, DC. Then in 2012, Michigan Education Association President Steve Cook jumped on the protest bandwagon against the state&rsquos new right-to-work legislation stating, &ldquoWhoever votes for this is not going to have any peace for the next two years.&rdquo An even worse threat was issued on the floor of the Michigan House of Representatives the next day by Democratic Representative Douglas Geiss who charged, &ldquoThere will be blood!&rdquo

As we forge ahead into this critical 2016 election season, let us not forget the real history of America when blacks and whites, primarily Republicans, worked side by side defending the rights and dignity of all Americans. It&rsquos a history that has been kept out of the history books--a history that today&rsquos Democrats routinely lie about while promptly pointing their finger at Republicans, calling white Republicans racists and black Republicans Uncle Toms. This is because Democrats have a secret past that must be protected and an agenda that must be fulfilled. If history is any indication of what the future might hold, brace yourself. There will be some in the Democratic Party who will be prepared to do whatever it takes to silence any opposition.

Kimberly Bloom Jackson is a former actress turned teacher who holds a doctorate in cultural anthropology. Her many writings on Hollywood, education, and culture can be found at SnoopingAnthropologist.com.

Have you heard of Josiah Walls or Hiram Rhodes Revels? How about Joseph Hayne Rainey? If not, you&rsquore not alone. I taught history and I never knew half of our nation&rsquos past until I began to re-educate myself by learning from original source materials, rather than modern textbooks written by progressive Democrats with an agenda.

Interestingly, Democrats have long ago erased these historic figures from our textbooks, only to offer deceitful propaganda and economic enticements in an effort to convince people, especially black Americans, that it&rsquos the Democrats rather than Republicans who are the true saviors of civil liberties. Luckily, we can still venture back into America&rsquos real historical record to find that facts are stubborn things. Let&rsquos take a closer look.

An 1872 print by Currier and Ives depicts the first seven black Americans elected to the U.S. Congress during the Reconstruction period of 1865 to 1877-- and they&rsquore all Republican!

  • Sen. Hiram Rhodes Revels, R-MS (1822-1901): Already an ordained minister, Revels served as an army chaplain and was responsible for recruiting three additional regiments during the Civil War. He was also elected to the Mississippi Senate in 1869 and the U.S. Senate in 1870, making him America&rsquos first black senator.
  • Rep. Benjamin Turner, R-AL (1825-1894): Within just five years, Turner went from slave to wealthy businessman. He also became a delegate to the Alabama Republican State Convention of 1867 and a member of the Selma City Council in 1868. In 1871, Turner was even elected to the U.S. Congress.
  • Rep. Robert DeLarge, R-SC (1842-1874): Although born a slave, DeLarge chaired the Republican Platform Committee in 1867 and served as delegate at the Constitutional Convention of 1868. From 1868 to 1870, he was also elected to the State House of Representatives and later Congress, serving from 1871 to 1873.
  • Rep. Josiah Walls, R-FL (1842-1905): Walls was a slave who was forced to fight for the Confederate Army until he was captured by Union troops. He promptly enlisted with the Union and eventually became an officer. In 1870, he was elected to the U.S. Senate. Unfortunately, harassing Democrats questioned his qualifications until he was officially expelled. Although he was re-elected after the first legal challenge, Democrats took control of Florida and Walls was prohibited from returning altogether.
  • Rep. Jefferson Long, R-GA (1836-1901): Long was also born into slavery, and he too became a successful business man. However, when Democrats boycotted his business he suffered substantial financial loses. But that didn&rsquot stop Long, who in 1871 became the first black representative to deliver a congressional speech in the U.S. House.
  • Rep. Joseph Hayne Rainey, R-SC (1832-1887): Although born a slave, Rainey became the first black Speaker of the U.S. House for a brief period in 1870. In fact, he served in Congress longer than any other black America at that time.
  • Rep. Robert Brown Elliot, R-SC (1842-1884): Elliot helped to organize the Republican Party throughout rural South Carolina. He was elected to the U.S. House of Representatives in 1870 and reelected in 1872. In 1874, he was elected to the State House of Representatives and eventually served as Speaker of the House in the State Legislature.

Clearly, the latter half of the 19th Century, and for much of the early half of the 20th Century, it was the Republican Party that was the party of choice for blacks. Jak to może być? Because the Republican Party was formed in the late 1850s as an oppositional force to the pro-slavery Democratic Party. Republicans wanted to return to the principles that were originally established in the republic&rsquos founding documents and in doing so became the first party to openly advocated strong civil rights legislation. Voters took notice and in 1860 Abraham Lincoln was elected President along with a Republican Congress. This infuriated the southern Democrats, who soon afterwards left Congress and took their states with them to form what officially became known as The Slaveholding Confederate States of America.

Meanwhile, Republicans pushed full steam ahead. Take, for example, the Thirteenth Amendment to the Constitution that officially abolished slavery in 1864. Of the 118 Republicans in Congress (House and Senate) at the time, all 118 voted in favor of the legislation, while only 19 of 82 Democrats voted likewise. Then there&rsquos the Fourteenth and Fifteenth Amendments guaranteeing rights of citizenship and voting to black males. Not a single Democrat voted in favor of either the Fourteenth (House and Senate) or Fifteenth (House and Senate) Amendments.

In spite of this, in almost every Southern state, the Republican Party was actually formed by blacks, not whites. Case in point is Houston, Texas, where 150 blacks and 20 whites created the Republican Party of Texas. But perhaps most telling of all with respect to the Republican Party&rsquos achievements is that black men were continuously elected to public office. For example, 42 blacks were elected to the Texas legislature, 112 in Mississippi, 190 in South Carolina, 95 representatives and 32 senators in Louisiana, and many more elected in other states -- all Republican. Democrats didn&rsquot elect their first black American to the U.S. House until 1935!

Political Gangs With Pointy Hoods

By the mid-1860s, the Republican Party&rsquos alliance with blacks had caused a noticeable strain on the Democrats&rsquo struggle for electoral significance in the post-Civil War era. This prompted the Democratic Party in 1866 to develop a new pseudo-secret political action group whose sole purpose was to help gain control of the electorate. The new group was known simply by their initials, KKK (Ku Klux Klan).

This political relationship was nationally solidified shortly thereafter during the 1868 Democratic National Convention when former Civil War General Nathan Bedford Forrest was honored as the KKK&rsquos first Grand Wizard. But don&rsquot bother checking the Democratic National Committee&rsquos website for proof. For many years, even up through the 2012 Presidential Election, the DNC had omitted all related history from 1848 to 1900 from their timeline -- half a century worth! Now, for the 2016 election cycle, they&rsquove scratched even more history. Apparently, they believe it&rsquos easier to just lie and claim to have fought for civil rights for over 200 hundred years, while seeing fit to list only a select few distorted events as exemplary, beginning as late as the 1920s. Incredibly, the DNC conveniently jumps past more than 100 years of American history!

Nevertheless, this sordid history is still well documented. There&rsquos even a thirteen-volume set of Congressional investigations dating from 1872 detailing the Klan&rsquos connection to the Democratic Party. The official documents, titled Report of the Joint Select Committee to Inquire Into the Condition of Affairs in the Late Insurrectionary States, irrefutably proves the KKK&rsquos prominent role in the Democratic Party.

One of the most vivid examples of collusion between the KKK and Democratic Party was when Democrat Senator Wade Hampton ran for the governorship of South Carolina in 1876. The Klan put into action a battle plan to help Democrats win, stating: &ldquoEvery Democrat must feel honor bound to control the vote of at least one Negro by intimidation&hellip. Democrats must go in as large numbers&hellipand well-armed.&rdquo An issue of Harper&rsquos Weekly that same year illustrated this mindset with a depiction of two white Democrats standing next to a black man while pointing a gun at him. At the bottom of the depiction is a caption that reads: &ldquoOf Course He Wants To Vote The Democratic Ticket!&rdquo

This is reminiscent of the 2008 Presidential election when members of the New Black Panther Party hung out at a Philadelphia precinct wielding big batons.

The Klan&rsquos primary mission was to intimidate Republicans -- black and white. In South Carolina, for example, the Klan even passed out &ldquopush cards&rdquo -- a hit list of 63 (50 blacks and 13 whites) &ldquoRadicals&rdquo of the legislature pictured on one side and their names listed on the other. Democrats called Republicans radicals not just because they were a powerful political force, but because they allowed blacks to participate in the political process. Apparently, this was all too much for Democrats to bear.

By 1875, Republicans, both black and white, had worked together to pass over two dozen civil rights bills. Unfortunately, their momentum came to a screeching halt in 1876 when the Democratic Party took control of Congress. Hell bent on preventing blacks from voting, Southern Democrats devised nearly a dozen shady schemes, like requiring literacy tests, misleading election procedures, redrawing election lines, changing polling locations, creating white-only primaries, and even rewriting state constitutions. Talk about disenfranchising black voters!

There were also lynchings, but not what you might think. According to the University of Missouri-Kansas City School of Law, between 1882 and 1964 an estimated 3,446 blacks oraz 1,279 whites were lynched at the hands of the Klan.

Today, the Democratic Party no longer needs the help of political gangs wearing pointy hoods to do their dirty work. Instead, they do it themselves. You may recall the case of black Tea Party activist Kenneth Gladney, who was brutally beaten by two SEIU members during a 2009 health care town hall meeting. In February 2011, a union thug with Communications Workers of America was caught on tape physically assaulting a young female FreedomWorks activist in Washington, DC. Then in 2012, Michigan Education Association President Steve Cook jumped on the protest bandwagon against the state&rsquos new right-to-work legislation stating, &ldquoWhoever votes for this is not going to have any peace for the next two years.&rdquo An even worse threat was issued on the floor of the Michigan House of Representatives the next day by Democratic Representative Douglas Geiss who charged, &ldquoThere will be blood!&rdquo

As we forge ahead into this critical 2016 election season, let us not forget the real history of America when blacks and whites, primarily Republicans, worked side by side defending the rights and dignity of all Americans. It&rsquos a history that has been kept out of the history books--a history that today&rsquos Democrats routinely lie about while promptly pointing their finger at Republicans, calling white Republicans racists and black Republicans Uncle Toms. This is because Democrats have a secret past that must be protected and an agenda that must be fulfilled. If history is any indication of what the future might hold, brace yourself. There will be some in the Democratic Party who will be prepared to do whatever it takes to silence any opposition.


Obejrzyj wideo: Senators, Governors, Businessmen, Socialist Philosopher 1950s Interviews


Uwagi:

  1. Edlyn

    Ten pomysł musi być celowy

  2. Fenriran

    Mylisz się. Mogę bronić swojej pozycji. Napisz do mnie na PM, omówimy.

  3. Barn

    wynik będzie dobry

  4. Tezshura

    Dziękuję, myślę, że to jest dla wielu

  5. Teoxihuitl

    change domain name

  6. Edern

    To miłe, ta wspaniała myśl musi być dokładnie celowa



Napisać wiadomość